fbpx
Przejdź do treści

Nie przeproszę, że urodziłam. Historie rodzin z in vitro – Fragmenty

Fragmenty książki Karoliny Domagalskiej – książka już dostępna w księgarniach.

Emily jest pracowniczką społeczną. Gdy miała trzydzieści pięć lat, zaczęła pracować z chorymi na AIDS, wielu z nich umierało na jej oczach. – Ludzie mówią: jaka dołująca praca. Ale w rzeczywistości ta praca sprawia, że zaczynasz doceniać życie. Nie chodzi o to, że się znieczulasz na tragedię, ale bardziej dociera do ciebie, czego naprawdę chcesz w życiu. I ja wtedy sobie powiedziałam, że chcę mieć dziecko.

(…) Miałam dom, dobrą pracę z elastycznymi godzinami, mogłam pracować na pół etatu, wiedziałam, że dam sobie radę. Zdecydowałam się na zwykłą inseminację domaciczną, bez leków. To bardzo łatwe i tanie, mogłam spokojnie sobie pozwolić na próby każdego miesiąca.Te próby trwały trzy lata. Pielęgniarki namawiały ją, żeby poszła do lekarza, spróbowała hormonów, ale Emily była uparta. – Wybrałam zwykłe inseminacje, bo wiedziałam, że tyle mogę znieść. To był comiesięczny rollercoaster, ale nie chciałam, żeby zrobiło się jeszcze trudniej.

Gdy po trzech latach starań, w tym dwóch poronieniach, urodziła dziecko, zorientowała się, że otaczają ją setki samotnych matek. – Kilka poznałam w szkole rodzenia, resztę na placu zabaw. Kupiłam podwójny wózek, gdy koleżanka musiała iść do dentysty albo fryzjera, brałam jej dziecko do siebie. Wszystkie z niego korzystałyśmy. (…) W kwestii wyboru dawcy Emily zdała się na pielęgniarki. – Dlaczego nie chcesz sama wybrać, czy nie tego chciałaś? – pytały zdziwione. – Przecież nie wybieram chłopaka – odpowiadała. – Poza tym, zawsze byłam kiepska w wyborze mężczyzn, dlatego też tu jestem.

Duma i ból

Wy mi kogoś wybierzcie, kogoś, kto ma dużo dzieci. Gdy urodziła, obleciał ją strach. A co będzie, jeśli się okaże, że dawca jest damskim bokserem albo jakimś innym podejrzanym typem? Poprosiła o wszelkie możliwe informacje i nie mogła wyjść ze zdziwienia. – Gdybym miała wybierać spośród pięciuset osób, byłaby to osoba, którą bym wybrała. Psycholog, dobrze wykształcony, wszystko było tak, jak powinno być.– Myślisz czasem o dawcy? – pytam Emily. – Tak, gdyż uważam, że mój syn jest wspaniały, i jestem pewna, że dawca też byłby z niego dumny, należy mu się część tej dumy i radości. John urodził się w 1995 roku, anonimowość dawców została zniesiona dopiero w roku 2005. Ale dawcy sprzed tego czasu mogą się zarejestrować i udostępnić swoje dane dzieciom, jeśli chcą. Może nasz kiedyś to zrobi? Mam taką nadzieję.

– A syn?

– Wiedział od początku i na razie nie jest zainteresowany poznaniem dawcy. Ma już osiemnaście lat, sam może się zarejestrować i zamieścić informację, że szuka kontaktu. (…) Ale kwestia rodzeństwa go frapuje, rozmawiał o tym z moją siostrą. Z HFEA wiemy, że ma czternaścioro przyrodniego rodzeństwa w dziesięciu rodzinach. W zasadzie jedyny raz, kiedy ze mną rozmawiał o ojcu, chodziło o wzrost. Dawca jest wyższy, ale John wzrost odziedziczył po mnie. Nie mogłaś wybrać kogoś wyższego? – powiedział. Ale wtedy nie miałabym ciebie – odpowiedziałam.

Karolina Domagalska

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.