Przejdź do treści

Nie można przepraszać

Książka Karoliny Domagalskiej „Nie przeproszę, że urodziłam. Historie rodzin z in vitro” została nominowana do Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za Reportaż Literacki. Zaraz po jego wydaniu z autorką rozmawiała Jolanta Drzewakowska. Z przyjemnością publikujemy fragment wywiadu.

Jak długo zajmujesz się tematem niepłodności, starań o dziecko?
Karolina Domaglska: Po raz pierwszy zetknęłam się z tym tematem, gdy studiowałam gender studies na Uniwersytecie Europy Centralnej w Budapeszcie. W 2003 roku napisałam pracę magisterską o wpływie rozwoju medycyny reprodukcyjnej na tradycyjne pojmowanie rodziny. Chodziłam na kurs przedstawiający niepłodność od strony prawnej, podczas którego m.in. analizowaliśmy sprawy sądowe. Takie były moje początki. Materiał do pracy zbierałam, rekrutując osoby dzięki uprzejmości Stowarzyszenia Nasz Bocian.
 
Dlaczego ten temat zainteresował Cię już na studiach?
Wydaje mi się, że do niektórych tematów po prostu czuje się miętę. Kiedy to zagadnienie przyszło do mnie, poczułam w nim niesamowitą moc. Wyczuwałam, że nadchodzi zmiana społeczna, która może rozsadzić wiele naszych wyobrażeń, byłam ciekawa, jak sobie z tym poradzimy w naszej katolickiej Polsce. Zaczęłam więc od pytania, jak dawstwo komórek rozrodczych wpływa na tradycyjny model rodziny, ponieważ wszyscy moi rozmówcy zachowywali tajemnicę, nawet przed swoimi najbliższymi. Teraz, 12 lat później, spokojnie mogłabym znaleźć rodziny, które wybierają otwartość, to rzeczywiście bardzo się zmienia.
 
Jak medycyna reprodukcyjna wiąże się z gender studies?
Chodzi przede wszystkim o upłciowienie spojrzenia. O rozpoznanie, jak rozwój medycyny reprodukcyjnej wpływa na społeczne oczekiwania wobec kobiet, ale też jakie założenia na temat roli kobiet leżą u podstaw funkcjonowania tej dziedziny.
W latach 90. pojawiło się mnóstwo feministycznych publikacji, w których zadawano pytania: Czy medycyna reprodukcyjna daje kobietom nadzieję na wyzwolenie, czy wręcz przeciwnie, niesie niebezpieczeństwo, zagrożenie? Pierwsze teorie głosiły, że jest to kolejny sposób patriarchalnego zawłaszczenia zdolności reprodukcyjnych kobiet, które są tak cenne, że chcemy je dodatkowo kontrolować. Że kliniki leczenia niepłodności tworzą mężczyźni, którzy mają władzę nad całą procedurą. To niewątpliwie ciekawa perspektywa, ale jako zbyt jednostronna, nie do końca do mnie przemawiała. Szukałam teorii, które będą brała pod uwagę więcej punktów widzenia i przede wszystkim traktowały kobiety jako aktorki wydarzeń.
 
Myślisz, że medycyna reprodukcyjna jest narzędziem wyzwolenia czy represji?
Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi, ale warto pamiętać, że może być to narzędzie represji. Rozwijając kolejne możliwości – nie tylko in vitro, ale też dawstwo czy surogację – wspieramy dążenie do tego, aby kobiety miały dzieci, ale zapominamy, jak bardzo kosztowne jest dla nich przechodzenie przez wszystkie procedury. Dotyczy to zwłaszcza kobiet niepłodnych i niepłodnych „społecznie”, czyli lesbijek. Jeśli mówimy o niepłodności, trzeba pamiętać o wyraźnym postawieniu granic, aby decyzja, że być może moja droga powinna się zatrzymać właśnie tu, nie spotykała się z negatywną oceną społeczeństwa. Nie ma nikogo, kto powie: Jeżeli czujesz, że to dla ciebie za dużo, po pierwszym, piątym, ósmym czy osiemnastym in vitro albo jeszcze przed rozpoczęciem procedury, to może nie jest to wyjście dla ciebie. To kwestia zadania sobie pytania, czy świat bez dzieci, życie bez nich – ma sens. Czy na pewno powinniśmy zrobić wszystko, żeby mieć potomka? Nie chodzi o jednoznaczne odpowiedzi, ale o stawianie pytań.
Niestety, postawienie pewnych pytań często odgradza nas od siebie, odbierane jest przez osoby starające się o dziecko jako atak, co w pewnym sensie jest zresztą zrozumiałe.
Próbowałam rozmawiać także z lekarzami, pytałam ich, czy w pewnym momencie mówią „stop”. Odniosłam wrażenie, że im też trudno jest podjąć taką decyzję, najczęściej czują bowiem, że pacjenci nie są na to gotowi. Unikają w ten sposób ogromnej odpowiedzialności, tym bardziej, że nigdy nie wiadomo, może za osiemnastym razem się uda?
 
Jedną z historii opisanych w Twoim reportażu jest historia pary, która przywiozła do swojego kraju dziecko z surogacji, a gdy okazało się, że nie można go zarejestrować, ojciec wyjechał do Izraela…
To pokazuje ogromną odwagę i brawurę ludzi, którzy się na to decydują. Nie jest dziś problemem urodzić dziecko, ale trzeba umieć przewidzieć na przykład to, że dziecko może być bezpaństwowcem albo zostać zabrane do domu dziecka. Tak było w przypadku Włochów, którzy pojechali do Rosji i tam skorzystali z surogacji. Ostatecznie odzyskali swoje dziecko, ale dopiero po dwóch latach. Tu pojawia się też pytanie o rolę państwa. Jak to się stało, że taka sytuacja była w ogóle możliwa? Wydaje się, że kiedy tego typu zdarzenia stają się coraz częstsze, prawo powinno działać w zgodzie z interesem dzieci. Z drugiej strony, w ten sposób legitymizujemy transakcje, w których można bez swojej komórki jajowej, bez swojego plemnika pojechać np. do Rosji, gdzie obca kobieta urodzi nam dziecko, a my wrócimy z nim do swojego kraju.
 
Która historia odcisnęła się w Twojej pamięci najbardziej? Co zrobiło na Tobie największe wrażenie?
Niesamowicie związałam się z Agnieszką, z którą spotykałam się rok i poznałam dokładnie jej życie, córkę i sytuację życiową. Spotykałyśmy się wiele razy, polubiłyśmy się. Duże wrażenie zrobiła na mnie przeczytana gdzieś historia o kobiecie, której jajniki nie produkowały komórek jajowych, więc dokonano przeszczepu fragmentu jajników od siostry. W efekcie zaczęła miesiączkować, zaszła w ciążę, ale poroniła. Chciała być jednak w ciąży tak bardzo, że przeszła transplantację, aby samodzielnie móc wyprodukować komórki. Dlaczego? Do tej pory noszę w głowie to pytanie. To pokazuje wagę tego tematu – nasze pragnienie posiadania potomstwa, jedna z podstawowych potrzeb, w zderzeniu z możliwościami i osiągnięciami medycyny, sprawia, że stajemy się jacyś bezradni, bezbronni. Skoro mogę, to muszę.
 
W twojej książce jest wiele opowieści o „normalnym” in vitro, ale pojawiają się też historie graniczne. Jest dawstwo, dawstwo rodzinne, są matki solo, lesbijki, post mortem… To zagadnienia, które jeszcze nas nie dotyczą. Czy przychodzą Ci do głowy historie, które wciąż jeszcze nie wybrzmiały?
 
Wcale nie uważam, że te historie nas nie dotyczą, tylko ludzie, którzy dokonują takich wyborów, nie czują się na tyle komfortowo, aby o tym opowiadać. Na pewno bardzo ciekawe wydają mi się historie dotyczące przeszczepu macicy i przeszczepu jajników. Przeszczep jajników otwiera przed nami zagadnienie oddalania w czasie menopauzy. Jestem również bardzo ciekawa efektów, jakie przyniosą badania sztucznych gamet, opracowania komórek rozrodczych z innych komórek.
 
Brzmi to nieco przerażająco…
Ale może właśnie to będzie rozwiązaniem wszystkich problemów z dawstwem: kto jest kim, czy na świecie nie ma 200 osób, które są czyimś rodzeństwem itd. Może byłoby najlepiej, gdyby każdy, kto będzie chciał mieć genetyczne potomstwo, uzyska taką możliwość. Może macica będzie kiedyś hodowana na zewnątrz i to tam będzie rozwijało się dziecko? Jeśli miałabym założyć futurystyczne okulary, powiedziałabym, że reprodukcja będzie od nas odseparowywana, funkcje biologiczne będą odsuwane coraz bardziej na zewnątrz i za sto lat kobieta nie będzie rodzić.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Cały wywiad do przeczytania w nr 8 magazynu Chcemy Być Rodzicami (do kupienia tutaj…)

E-wersja magazynu Chcemy Być Rodzicami do kupienia tutaj!

Jolanta Drzewakowska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

„Dlaczego nie chcecie mieć dziecka?” – powieść, która działa terapeutycznie

dlaczego nie chcecie mieć dziecka?

Anita Miller w książce “Dlaczego nie chcecie mieć dziecka” opisuje trudną drogę do rodzicielstwa Ani i Jacka. Zaczęli od zakochania, pełni szczęścia i pewności, że chcą założyć rodzinę. Później pojawiła się diagnoza, klinika leczenia niepłodności, depresja Ani, dni przeleżane w łóżku i przepłakane noce. Był gabinet psychiatryczny, “dobre rady” bliskich, nietaktowne pytania dalszych, ból, strach i samotność. Swoje szczęście znaleźli zupełnie gdzie indziej, niż się spodziewali. Zagościło w ich życiu po telefonie z ośrodka adopcyjnego.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zobacz też: Gdy wygrała walkę z niepłodnością postanowiła zostać… dawczynią macicy!

Opowieść o „staraczce”

Książka Anity Miller to portret kobiety, która zatraciła się w swoim pragnieniu bycia matką. Autorka szczerze i bez przesadnego owijania w bawałnę relacjonuje myśli, emocje i doświadczenia bohaterki, tak bardzo autentyczne, prawdopodobne i powszechne wśród kobiet leczących się z powodu niepłodności.

Ania – staraczka z powieści Miller, to młoda, realizująca się zawodowo kobieta, na którą diagnoza “endometrioza” spada jak grom z jasnego nieba. Niepłodność i słabe rokowania leczenia, cztery nieudane próby zapłodnienia in vitro kończą się depresją, myślami samobójczymi i wycofaniem z życia. W pewnym momencie, powodowana poczuciem winy i bezradnością, Ania chce nawet rozstać się ze swoim partnerem, by nie rujnować jego szans na bycie ojcem i szczęśliwe życie.

Zobacz też: Jak rozmawiać z dzieckiem o in vitro i niepłodności?

Olśnienie

Bohaterka Anity Miller tak silnie skupia się na swoim celu – zajściu w ciążę, że traci z oczu swoje pasje i inne niż macierzyństwo życiowe cele. Na przemian odzyskuje i traci nadzieję, załamuje się i staje do walki, leczenie niepłodności pochłania całą jej energię.

Któregoś dnia przychodzi do niej olśnienie, wyzwalająca myśl: “Ja wcale nie chcę być w ciąży, ja chcę mieć dziecko! Mogę adoptować dziecko!”.  

Zobacz też: Wsparcie po poronieniu – powstały dedykowane kartki okolicznościowe

Literatura terapeutyczna

Dla kobiet leczących niepłodność powieść “Dlaczego nie chcecie mieć dziecka?” może działać teraputycznie. Pozwala obserwować procesy wewnętrzne bohaterki, daje przestrzeń na porównanie ich ze swoimi własnymi przeżyciami, refleksję nad tym, co przeżywamy. Czytanie o podobnych do naszych perypetiach życiowych bohaterki pozwala nam dostrzec, na które doświadczenia mogłybyśmy spojrzeć inaczej, daje możliwość zobaczenia ich niejako z boku.

To może być doskonały punkt wyjścia do pracy nad trudnymi emocjami i pierwszy krok do odzyskania spokoju. I, co bardzo ważne, zobaczenia, że to, co przeżywamy jest też udziałem  innych kobiet, jest całkowicie normalna i adekwatną reakcją na trudną sytuację.

Nie chodzi o to, żeby koniecznie – tak, jak bohaterka – szukać szczęścia w adopcji. Raczej o to, by spokojnie przyjrzeć się jej i swoim własnym przeżyciom i wyciągnąć z tej refleksji wnioski dla siebie.

Dla osób, które nie mają doświadczenia niepłodności, ale mają bliskie osoby, które starają się o dziecko lub pracują z takimi osobami, książka Miller to szansa na lepsze wczucie się w stan umysłowy osoby w tym położeniu. A to może pociągać za sobą lepsze zrozumienie tej osoby oraz efektywniejszą komunikację i wsparcie.

E-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami znajdziesz tutaj. 

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

„OKULARY RÓWNOŚCI” 2019 – znamy laureatki i laureatów!

okulary równości 2019
fot. Chbr

25 kwietnia 2019 w Domu Artysty Plastyka w Warszawie odbyło się uroczyste wręczenie Okularów Równości 2019. Nagroda jest kontynuacją inicjatywy Izabeli Jarugi – Nowackiej, z czasu gdy pełniła funkcję pełnomocniczki rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nagrody i nominacje

Kapituła “Okulary Równości” zdecydowała się nominować do nagrody osoby i organizacje działające na trzech różnych polach:

  • Prawa kobiet i przeciwdziałanie dyskryminacji z powodu płci

Nagrodę otrzymała pani Justyna Kopińska – za nieustępliwą obronę praw człowieka i walkę z bezkarnością sprawców przemocy wobec kobiet i dzieci zarówno w formie reportaży, artykułów i felietonów, jak i za wsparcie udzielane ofiarom przemocy w dochodzeniu do ich praw.

Oprócz niej w tej kategorii nominowani byli:  Fundacja „Machina Zmian i projekt 440 km. po zmianę”, „Przy kawie o sprawie” Agata Diduszko-Zyglewska, Grupa „Kobiety przeciw faszyzmowi”.

  • Prawa mniejszości i przeciwdziałanie dyskryminacji ze względu na wiek, rasę, pochodzenie etniczne, religię, przekonania, niepełnosprawność albo orientację seksualną

Grupa rodziców i osób niepełnosprawnych „Strajk RON”– za podniesienie świadomości społeczeństwa, w tym samych osób z niepełnosprawnościami, na temat trudnej i pełnej wyzwań codzienności osób z niepełnosprawnościami i ich najbliższych oraz za pokazanie niedociągnięć w polityce publicznej, lekceważenia i marginalizacji przez państwo tej grupy osób.

W tej kategorii nominacje otrzymali: Dominik Kuc,  I SLO Bednarska „Polonez Równości”, Mecenas Sylwia Gregorczyk – Abram, Monika Niedźwiecka, Nina Sankari.

  • Sprawiedliwość społeczna i zwalczanie ubóstwa

Katarzyna Dowbor i ekipa programu „Nasz Nowy Dom” Telewizji POLSAT– za ciepło, szacunek i życzliwość w niesieniu pomocy osobom żyjącym w skrajnym ubóstwie, przypominanie Polkom i Polakom, że są obok, wychowują dzieci i niedomagają ludzie pozbawieni podstawowych standardów cywilizacyjnych, jak ciepła woda i toaleta w mieszkaniu. Za konsekwentną pracę i wykorzystanie środków w dyspozycji telewizji POLSAT do pokazywania, jak niewiele trzeba, by przywrócić poczucie godności najbiedniejszym i udowadnianie, że może to zrobić każdy i każda z nas.

Pozostali nominowani: Marek Lisiński i Fundacja „Nie lękajcie się”, OKO PRESS.

  • Nagroda specjalna, Superokulary Równości trafiły do Alicji Długołeckiej i całego zespołu Fundacji La Strada.

Zobacz też: Redakcja „Chcemy Być Rodzicami” odebrała nominację do „Okularów Równości!”

Podziękowania

Laureatka, pani Justyna Kopińska, autorka głośnego reportażu “Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie?” i innych reportaży oddających głos ofiarom przemocy, dowiedziała się o otrzymaniu nagrody będąc w podróży, w związku z tym nagrała krótkie wideo z podziękowaniami [klik]

W Polsce przemoc na kobietach i dzieciach nie jest traktowana jako poważne przestępstwo. Dlatego dla mnie bardzo ważne było to, co mówiła posłanka Izabela Jaruga Nowacka, że politycy powinni stanąć po stronie mrówek, nie mrówkojadów, dbać o godność człowieka.

Pamiętam, że kiedy prowadziłam śledztwo w sprawie siostry Bernadetty, nawet kiedy ona była już skazana, politycy pisali listy do Bronisława Komorowskiego, by ją ułaskawił. W Polsce niepełnosprawny człowiek, który kradnie batonika, dostaje większą karę, niż człowiek, który przez lata znęca się nad rodziną.

Dlatego my wszyscy: politycy, prokuratorzy, dziennikarze, musimy walczyć o to, żeby  to zmienić. Myślę, że każdy ma swój sposób na tę walkę. Dla mnie sposobem jest pisanie. Ja staram się szukać takich słów i takiej formy, by spowodować refleksję nad naturą zła.

Bardzo dziękuję za tę nagrodę, bo wiem, że dzięki niej głos bohaterów moich reportaży będzie donioślejszy  powiedziała Justyna Kopińska.

Justyna Kopińska

Przeciwko mowie nienawiści

Na Facebooku Okularów Równości czytamy:

Kapituła wyraża swoje głębokie zatroskanie i sprzeciw wobec lawinowego narastania w przestrzeni publicznej mowy nienawiści, która przyczyniła się do tragicznego mordu na Prezydencie Gdańska Pawle Adamowiczu.

Kapituła uznaje, że wskazywanie niestosowności i niezgoda na jedno lub kilka znieważających ludzi i łamiących podstawowe normy wystąpień w morzu tak wielu podobnych, obecnych w mediach, zwłaszcza publicznych, w parlamencie, w tym nawet na Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, nie spełniłoby zadania uczulania opinii publicznej.

Dlatego Kapituła wzywając władze Polski, polityków i polityczki, media oraz obywatelki i obywateli do zmiany postępowania i powrotu do debaty z poszanowaniem praw i godności wszystkich ludzi bez względu na płeć, wiek, orientację seksualną, pochodzenie etniczne i narodowe, status społeczny i ekonomiczny, stan zdrowia i niepełnosprawność postanowiła w tym roku nie przyznawać “Skierowania do okulisty”.

 

Wszystkim nominowanym, leureatom i laureatkom serdecznie gratulujemy i życzymy wytrwałości w dalszej walce, którą będziemy niezmiennie wspierać publikacjami na naszych portalach.

– Redakcja Chcemy Być Rodzicami, Invitro Online, Współczesna Rodzina.

E-Wydanie Magazynu Chcemy Być Rodzicami znajdziesz tutaj.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Takiej reklamy jeszcze nie było – w końcu okres wygląda jak okres!

miesiączka reklama
Fot. Facebook Your KAYA

Bardzo często reklamy pokazują przekoloryzowany obraz rzeczywistości. Jest on znacznie piękniejszy, niż świat, z którym zderzamy się na co dzień. Dotyczy to także rzeczy, które są jak najbardziej naturalne i wydawałoby się, że ich „ozdabianie” nie ma za wiele sensu. A jednak. Tak własnie traktowany był do niedawna temat miesiączki – a tu proszę, w końcu coś zaczyna się zmieniać!

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dwa światy

Czy zauważyłaś, że w większości reklam produktów higienicznych dla kobiet miesiączka przedstawiana jest jako błękitny, estetyczny i delikatny żel, który idealnie trafia w sam środek podpaski? Tampony w reklamach też nie sprawiają żadnych problemów i puchną pod działaniem magicznych, bezbarwnych, ewentualnie niebieskich lub fioletowych mocy. Umówmy się, rzeczywistość każdej miesiączkującej kobiety jest zupełnie inna…

Po pierwsze, miesiączka ma kolor CZERWONY (lub coś w okolicy tej barwy). Po drugie, każda tego doświadcza – nie tylko śliczne, pełne życia, młodziutkie kobiety (czyżby lekki ageizm? – czyt. dyskryminacja ze względu na wiek). Po trzecie, nie jest to raczej najlepszy czas w miesiącu i nawet genialnie dopasowany tampon raczej tego nie zmieni.

Pytanie zatem, po co z czegoś tak naturalnego i uniwersalnego dla ponad połowy populacji świata (tak, kobiety stanowią większość) robić swego rodzaju tabu, które trzeba ozdobić, by móc w ogóle o nim mówić? Ja tego nie wiem. Zdaje się, że wiele kobiet jest podobnego zdania, wystarczy spojrzeć na ich reakcje na nową reklamę marki Your KAYA, która produkuje tampony, kubeczki menstruacyjne i inne środki higieniczne dla kobiet.

Bez przypudrowanego noska

Stworzony przez markę film to kolejne działanie w ramach akcji #mensTRUEacja [red. TRUE – prawda]. Ma ona na celu oswojenie społeczeństwa z poruszaniem tematu miesiączki i pokonanie tabu. Autorki kampanii zdecydowały się na przedstawienie okresu jako czegoś naturalnego, co nie wymaga ani przemilczenia, ani, z drugiej strony, upiekszania. Ot, jeden z elementów bycia kobietą i tak o tym rozmawiajmy.

Nad okresem nie trzeba się rozczulać, ani go ukrywać. Po prostu jest i już. Najwyższy czas, by o rzeczach naturalnych zacząć mówić naturalnie.

Your KAYA

Jest to zdecydowanie bardziej otwarta i realistyczna, a za razem wciąż niezwykle estetyczna, forma pokazywania menstruacji, niż widzieliśmy w dotychczasowych przeróżnych spotach reklamowych. Co więcej, zdaje się silnie podkreślać więzi, jakie tworzą pomiędzy sobą kobiety i jak wiele nas tak naprawdę łączy. Fajnie byłoby chyba tylko rzeczywiście zróżnicować wiek pojawiających się na filmiku dziewczyn, bo jednak miesiączka ma swoje miejsce w życiu kobiety przez ponad 30 lat. A w każdym wieku warto jest mówić o niej swobodnie i zdecydowanie… w kolorze czerwonym.

Zobacz też: Emoji w kształcie czerwonej kropelki – miesiączka przestaje być tabu?

Źródło info: Your KAYA

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Gdy marzenie o dziecku staje się rzeczywistością. „Wymarzony” w polskich kinach!

Już 24 maja 2019 r. w polskich kinach odbędzie się premiera filmu „Wymarzony”. To przejmująca opowieść o miłości, poszukiwaniu szczęścia i bezgranicznym pragnieniu rodzicielstwa.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

„Wymarzony” to dramat z dużą dawką humoru, wyreżyserowany przez francuską artystkę Jeanne Herry. W obsadzie filmu znajdziemy plejadę znakomitych aktorów, m.in. nagrodzoną w 1998 r. Złotą Palmą Élodie Bouchez czy kilkukrotnie nominowanego do Cezarów Gilles Lellouche.

Zobacz też: 10 filmów o niepłodności. Musisz je zobaczyć!

„Wymarzony” – film dla osób starających się o dziecko

Głównym bohaterem „Wymarzonego” jest maleńki Theo, który zaraz po narodzinach zostaje oddany przez swoją biologiczną matkę do adopcji. Tymczasowym opiekunem noworodka zostaje Jean, a między mężczyzną a chłopcem tworzy się wyjątkowa więź. Jean ze zdumieniem odkrywa, jak dużo Theo rozumie ze swojej sytuacji i jak wiele potrzebuje uczucia.

W dramacie pojawia się też postać Alice, która od wielu lat marzy o dziecku. Wie też, że nigdy nie będzie mogła urodzić własnego. Opieka społeczna wytypowała właśnie Alice jako idealną kandydatkę na matkę dla malucha. Jak potoczy się pierwsze spotkanie Alice i Theo? Czy kobieta okaże się dobrą matką? Jak chłopiec zniesie rozłąkę z Jeanem?

Zobacz też: Książki o in vitro. Poznaj listę najważniejszych pozycji

Premiera w polskich kinach

Polscy widzowie odpowiedzi na te pytania poznają 24 maja. Na co mogą liczyć? Z pewnością na ogromną dawkę emocji, wzruszeń, ale i wiele zabawnych momentów. Ten film może się okazać szczególnie ważny i poruszający dla osób walczących z niepłodnością i osób marzących o dziecku.

Film otrzymał już siedem nominacji do Cezara, prestiżowej, francuskiej nagrody filmowej przyznawanej przez Akademię Sztuk i Techniki Filmowej. RTL określiło film jako „największe wzruszenie tego roku”, natomiast magazyn ELLE zwięźle podsumował dzieło francuskiej reżyser jako „poruszające”.

Tu kupisz e-magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: www.filweb.pl

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.