Przejdź do treści

Nie ma pary idealnej

O życiu w parze podczas starań o dziecko z terapeutką Anną Zarzycką rozmawia Jolanta Drzewakowska

Jak wiele par zgłasza się do terapeuty z problemem niepłodności?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Sporo osób zgłasza się indywidualnie. Częściej są to kobiety, które z różnych powodów nie dają sobie rady i trudno im się odnaleźć – czy z powodu depresji, związanej z oczekiwaniem na dziecko i staraniem się o nie, czy też ze względu na to, że nie układa im się w relacji. Mierzą się z odpowiedzią na pytanie, co dalej ze staraniem się o dziecko, ze związkiem. Czasem przychodzą sprawdzić swoją decyzję, na ile jest ona ugruntowana, słuszna. Jeśli zgłasza się para, to zazwyczaj z inicjatywy kobiety, choć nie zawsze to ona cierpi bardziej.

W którym momencie zgłasza się taka para lub osoba?

Każdy ma inny próg, kiedy myśli sobie, że już nie da rady i to go przerasta, wtedy następuje decyzja, aby skorzystać z terapii. Czasem jest to moment mobilizacji przed ostatnim podejściem do próby in vitro. Czasem jest tak, że para starająca się o dziecko dowiaduje się, że jeśli chodzi o względy medyczne, to wszystko jest w porządku, a więc warto może zgłosić się także do psychologa.

Często przychodzą kobiety, które w pewnym momencie odkrywają, że ich partnerom zależy mniej niż im. One się bardzo starają, wkładają w to dużo pracy, a widzą, że te wysiłki nie są równomiernie rozłożone. Czują, że ich partner nie jest zaangażowany albo wręcz  sabotuje różne działania. Motywacja do tego, żeby mieć dziecko, jest różna i różny jest wysiłek, który chce się włożyć w osiągnięcie tego celu. Uświadomienie sobie tego może być początkiem terapii, a w każdym razie szczerej rozmowy dotyczącej planów prokreacyjnych pary. Bo to, że razem staramy się o dziecko, wcale nie musi oznaczać, że chcemy mieć dziecko. Czasem jedno z nas pragnie dziecka, a drugie się na to godzi, z rozmaitych przyczyn.

Czy w ogóle możliwe jest, żeby te wysiłki były równomierne? Kiedy mówimy o dłuższych staraniach, wydaje się, że kobieta musi bardziej. To wynika z biologii, na niej spoczywa obowiązek badań i nawet jeśli problem jest po stronie partnera, to i tak kobieta poddawana jest wszystkim zabiegom. W związku z tym, trochę z natury, musi się bardziej postarać.

W tym staraniu może jednak czuć wsparcie, może także go w ogóle nie być albo jest niewystarczające. Często kobiety rozumieją, że „muszą bardziej” np. kiedy trzeba iść do lekarza, żeby się badać, przyjmować hormony i pilnować konkretnych dat, ale np. jeśli chodzi o regularne współżycie, to wtedy często mężczyzna czuje, że „musi bardziej”. Kobieta może się jednak czuć otoczona opieką, gdy wie, że temu mężczyźnie też zależy, ze jest przy niej, wspiera ją. Kiedy mężczyzna mówi: „Kochanie, jak będziesz tak chciała, to tak będzie. Jak ci bardzo zależy, zrób wszystko, co potrzeba”, kobieta odbiera to jako brak wsparcia, bo nie ma w tym towarzyszenia, nie ma wspólnego przeżywania rozczarowań, porażek. Podobnie mężczyzna może czuć wsparcie kobiety, gdy czuje, że w seksie ważny jest nie tylko element zapłodnienia, ale on, jego emocje.

Zwłaszcza, że mogą te przeżycia inaczej komunikować. Mąż mojej koleżanki po kolejnym in vitro powiedział: „Mnie tak bardzo nie zależy, więc jak się nie uda, to trudno”. Poczuła wtedy, że przeszła przez to wszystko, a jemu nie zależy na dziecku. On z kolei twierdził, że mówił to, by nie wywierać na swej żonie dodatkowej presji

Bardzo często zdarza się, że jedna strona ma dobre chęci i jest przekonana, że daje wsparcie. Nie zawsze jednak jest to odbierane tak samo przez drugą osobę. To truizm, ale w sytuacji szczególnie trudnej emocjonalnie często pozostawiamy różne sprawy niedopowiedziane, z rozmaitych powodów, także z chęci ochrony partnera, a interpretujemy je w zgodzie z własnym stanem psychicznym.  Otwarta komunikacja jest trudna, szczególnie w sytuacji porażki i frustracji. Tym bardziej, że to porażka wymierzona w nasze plany życiowe.

A kiedy para powinna zacząć rozmawiać o tym, że starania o dziecko są dłuższe niż się planowało?

O planach dotyczących dziecka dobrze jest rozmawiać w momencie, kiedy ludzie myślą o wspólnym życiu. To też ustanawianie tego, co jest wartością w związku. Pozwala to uniknąć przynajmniej pierwszego rozczarowania, dotyczącego zupełnie innych wyobrażeń na temat rodziny wtedy, gdy już tę rodzinę tworzymy. Czyli takiej rozbieżności, że jedna osoba w ogóle nie myśli o dzieciach, a druga planuje dużą rodzinę. Jeśli chodzi o przedłużające się starania o dziecko, to w tej chwili, dzięki medycynie i iluzji całkowitej kontroli, mało jest przestrzeni na rozmowę o dziecku bez presji. Najpierw nie dopuszczamy do zapłodnienia, a potem staramy się, aby doszło do niego jak najszybciej. Nie ma takiego momentu – teraz czas na rozmowę. Wiadomo, kiedy iść do lekarza – po roku nieudanych starań, a dla kobiet, które przekroczyły magiczny 35. rok życia, już po pół roku. Dobrze jest więc rozmawiać jak najwcześniej, na bieżąco sygnalizować swoje obawy, nie czekać, aż zebrane frustracje wyleją się na partnera, sparaliżowanego nie tylko ich ogromem, lecz w ogóle ich obecnością. Rozmawiając, zmniejszamy lęk i znajdujemy rozwiązania, jak sobie z nim radzić. Ważna jest zresztą zarówno rozmowa z partnerem, jak i z dalszą rodziną, przyjaciółmi. Czasem ta rozmowa może być zadbaniem o siebie, powiedzeniem, że właśnie nie chcę o tym rozmawiać, bo to mnie rani. Że trudno zachwycać się nowo narodzonym dzieckiem przyjaciółki.

A jednak niełatwo o tym rozmawiać. Z czego może to wynikać?

Z tego, że jesteśmy odkryci, odkryte są też nasze lęki, oczekiwania, jesteśmy bezradni. Przedłużające się starania o dziecko obniżają samoocenę, wywołują wstyd. A to z kolei odsuwa nas od innych. Kobiety i mężczyźni w parze różnie to przeżywają, zastanawiają się, czy są wystarczająco dobrzy dla drugiej strony. Trudno się o tym rozmawia, bo może to stawiać pod znakiem zapytania związek. Przywołuje wrażliwe, delikatne pytania o to, czy jeśli się nie uda, to zostaniemy razem. To wzbudza ogromny lęk, poczucie winy, złości, odpowiedzialności za drugą osobę, ale w którymś momencie rozmowa jest nieunikniona.

Z Anną Zarzycka, terapeutką z Laboratorium Psychoedukacji o trudnościach w związku podczas starań o dziecko, rozmawiała Jolanta Drzewakowska

Dalszą część wywiadu przeczytasz w 8 numerze magazynu

Jolanta Drzewakowska

redaktor naczelna Chcemy Być Rodzicami, jedynego pisma poradnikowego dla osób starających się o dziecko. Z wykształcenia prawnik i coach. Matka dwójki dzieci.