Przejdź do treści

„Nie każdy może być rodzicem adopcyjnym”. Rozmowa z dyrektor ośrodka preadopcyjnego

Smutny chłopiec spogląda przez szczeble drewnianego ogrodzenia /Ilustracja do tekstu: Nieudane adopcje. Rozmowa z dyrektor ośrodka preadopcyjnego w Otwocku
Fot.: Tadeusz Lakota /Unsplash.com

Kto może być rodzicem adopcyjnym, dlaczego dzieci nie patrzą w oczy i czy można nie zaakceptować zapachu własnego dziecka – o tym w naszej rozmowie z dyrektor Interwencyjnego Ośrodka Preadopcyjnego w Otwocku, Dorotą Polańską.

Czy dzieci w ośrodkach adopcyjnych nie są traktowane przedmiotowo? Nie podlegają pewnej selekcji?

Dorota Polańska, dyrektor Interwencyjnego Ośrodka Preadopcyjnego w Otwocku: W momencie, gdy rodzice są przygotowywani do adopcji, ośrodek adopcyjny już wie, jakie dziecko są gotowi są przyjąć. Składa się na to wiele czynników. Część rodziców twierdzi, że są mogą przyjąć chore dziecko, ale okazuje się, że mieszkają zbyt daleko od najbliższego szpitala. To ich wyklucza, bo nie są w stanie zapewnić mu stałej opieki medycznej. W takim wypadku logika bierze górę nawet nad otwartym sercem.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rodzice nie sprawdzają dzieci, nie dostają wielu propozycji. Wybieramy dla nich jedno dziecko, adekwatne do ich otwartości. Ewentualnie – w przypadku bardzo trudnego dziecka – jeśli rodzice nie są w stanie podołać, my, jako ośrodek adopcyjny wysyłamy im komunikat, że rozumiemy ich wątpliwości. Takich osób nie wolno dyskwalifikować. Natomiast jeśli rodzice nie mieli żadnego poważnego powodu, aby zrezygnować, to nie dostają kolejnej propozycji.

Ośrodek zawsze wcześniej wie, na jakie poświęcenia są gotowi przyszli rodzice lub czego się bardzo boją. Nie powierzymy żadnej rodzinie dziecka, które ją przerasta, ponad miarę ich możliwości. Wszystkie przypadki rozpatrywane indywidualnie. Znamy problemy poszczególnych dzieci i każdemu z nich szukamy domu, w którym rodzice są gotowi przyjąć dziecko z takimi problemami, jakie właśnie ono posiada. Nie wybieramy par pierwszych w kolejce, ale te najbardziej odpowiednie. Rodzice przyjeżdżają do ośrodka na spotkanie z konkretnym dzieckiem, o którym mają już wiele informacji. Na miejscu nie dokonują już żadnego wyboru.

ZOBACZ TAKŻE: Rozwiązanie stosunku adopcji może naruszać dobro dziecka. Rzecznik Praw Dziecka wytyka sądom błędy

Co nie znaczy, że nie mogą zrezygnować z tego dziecka…

Tak, do momentu sprawy adopcyjnej mogą wycofać się ze swojego wyboru. Tak mówi prawo.

Czy słusznie? Rezygnacja głęboko odbija się na psychice dziecka.

Zadaniem ośrodka adopcyjnego jest wyeliminowanie takich sytuacji. Ale nigdy się nie uda się to w 100 procentach. Czasem sami sobie zakładamy – „nigdy tego nie zrobię” czy „zawsze taki będę”. To błędne założenia, bo nie mamy pewności własnej osoby. Życie weryfikuje nasze deklaracje.

Rodzice adopcyjni często sądzą, że są gotowi na wiele poświęceń – i faktycznie tak jest. Zdarzają się jednak przypadki, gdy cały proces adopcyjny świetnie się układa, a nagle okazuje się, że matka, czego wcześniej w ogóle nie wkalkulowała, nie może znieść zapachu dziecka. Kłopot z akceptacją własnego dziecka miewają także matki biologiczne. To sytuacje, których nie możemy przywidzieć. Dlatego zdarzają nieudane adopcje.

CZYTAJ TEŻ: Przerwane objęcia. Gdy macierzyństwo wyliczane jest w symbolicznych dawkach

Gdy mówimy o dobru dziecka, nie ma miejsca na pomyłki.

Nie każdy może być rodzicem adopcyjnym, ale każdy ośrodek kalkuluje granice błędu. Rodzice adopcyjni myślą, że będą w stanie wiele zaakceptować. Z góry zakładają, że problemy w nauce nie będą dla nich kłopotem. Zapewniam – pierwsza dwójka bardzo boli, kolejnych piętnaście jeszcze bardziej. Wtedy często pojawia się refleksja: „gdyby to było moje dziecko, byłoby inne”.

Są obawy, które rodzice są w stanie wypowiedzieć, np. boję się przewlekłych chorób, boję się upośledzenia dziecka. Ważne jest, aby znaleźć punkty, które pomogą zminimalizować możliwość błędu. Należy wyeliminować sytuacje, w których dziecko trafia do rodziców, którzy nie są w stanie go pokochać.

Czasem rodzice przychodzą do ośrodka adopcyjnego i pomimo negatywnych informacji na temat dziecka, nadal są otwarci. Sytuacja zmienia się, gdy stają z nim twarzą w twarz, a ono na nich nie patrzy. To ich przerasta, rodzice chcieliby, aby dziecko rzuciło im się w ramiona, a ono nawet nie odwraca głowy w ich kierunku. Informujemy wtedy rodziców, że istnieje ryzyko, że dziecko może mieć zaburzenia ze spektrum autyzmu. W tym momencie rodzice, mimo prób, nie znajdują w sobie siły, aby je zaakceptować.

Często zdarzają się sytuację, w których dziecko nie patrzy na przyszłych rodziców?

Często.

To wina dysfunkcji?

Wina traumy, którą ma – nie miało matki to po co ma patrzeć na innych? Żeby się związać? Wbrew pozorom małe dziecko, aby wezwać rodzica, nie płacze, ale przygląda się. Noworodek, gdy się urodzi, patrzy swojej matce prosto w oczy i uwodzi ją. A co jeśli nie ma obiektu, który mogłoby uwieść?

Mieliśmy przypadek dziewczynki, Róży, która w ogóle nie patrzyła na innych ludzi. Musieliśmy sprawdzić, czy widzi i słyszy. Trauma była tak głęboka, że nie można było karmić jej przodem. Nie dopuszczała do kontaktu wzrokowego z drugim człowiekiem. To był jej mechanizm obronny. Na szczęście Róża znalazła rodziców adopcyjnych, którzy mieli siłę, aby przez to przejść. Dziś normalnie patrzy w oczy.

Często rodzice rezygnują?

Nie. Około 2 proc. rodziców rezygnuje.

Skąd wynika różnica w finansowaniu rodzin zastępczych i rodzin adopcyjnych?

Rodzice zastępczy, jak sama nazwa wskazuje są tylko na zastępstwo. To zasadnicza różnica. Matka zastępcza musi umożliwić dziecku kontakty z matką biologiczną, musi być gotowa – jeśli jego sytuacja się zmieni – na odejście dziecka. To bardzo trudne dla rodziców zastępczych, dlatego państwo musi ich chronić i wspomagać. Rodziny adopcyjne także powinny otrzymać pomoc od państwa, ponieważ mają pod opieką takie same dzieci, z takimi samymi problemami, jak rodziny zastępcze.

Rozmawiała: Magda Dubrawska

POLECAMY RÓWNIEŻ: 7 rzeczy, których nie wiesz o adopcji

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.