fbpx
Przejdź do treści

Naprotechnologia – złodziej czasu?

Jeszcze do niedawna o naprtechnologii nie słyszał pies z kulawą nogą. Teraz mówią o niej wszyscy. Atmosferę podgrzewają parlamentarne plotki, jakoby rząd miał finansować naprotechnologiczne.

„Jestem żywym dowodem na to, że naprotechnologia jest skuteczna (…)Od kiedy trafiłam do instruktorki i następnie do lekarza naprotechnologa leczenie zaczęło nabierać sensu. Badania miały uzasadnienie, jedno z drugiego wynikało, jeżeli z piersi wydziela się płyn, ma to związek z prolaktyną wytwarzana przez przysadkę mózgową. Zbyt duży wyrzut prolaktyny w stresie, powoduje zablokowanie owulacji. Podobnie tarczyca, również trzeba ją kontrolować. Każde skierowanie na badania lekarz uzasadniał i tłumaczył po co mamy to robić” – to wpis z jednego z forów internetowych. Podobnych treści jest więcej, ale nie szczędzi się również krytyki.

„Naprotechnologia to nie alternatywa dla in vitro”

„(…) moja opinia na podstawie naszych doświadczeń z naprotechnologią- denerwują mnie zdania, że jest to „alternatywa do in vitro”. Jeśli coś ma być alternatywą to powinno mieć podobne lub bardzo zbliżone działanie. A nie ma. Nie powiem skłoniliśmy się ku napro do końca wierząc, że może coś z tego będzie.. No i z racji naszych religijnych przekonań- 3 lata podejmowaliśmy decyzje o in vitro. Teraz mogę powiedzieć, że czuliśmy się oszukani właśnie przez fakt, że z „alternatywą do metody in vitro’ naprotechnologia nie ma nic wspólnego” – na tym samym forum przekonuje glamourek.

„Nauczyłam się obserwować cykl metodą Creightona. Z tych obserwacji i również z gruntownej diagnostyki wynikło kilka problemów, które stopniowo niwelowaliśmy. Kiedy mój cykl był już odpowiedni a my w dalszym ciągu nie zachodziliśmy w ciążę, pan dr. zlecił mi badania alergologiczne i badania na nietolerancję pokarmowe. Okazało się, że mam nietolerancję glutenu. Przeszłam na dietę bezglutenową i dziś jestem w ciąży.” – zachwala marta37.

Naprotechnologia nie dla kobiet z niedrożnymi jajnikami

„Naprotechnologia to pewnie świetna metoda dla osób które chcą w zgodzie z religijnymi przekonaniami kontrolować poczęcie, do określenia dni płodnych ale na pewno nie dla tych którzy jak ja mają niedrożne jajniki czy inne tego typu problemy” – tłumaczy jagienka79.

Trudno o złotą radę przy wyborze metody leczenia niepłodności. Najważniejsze, żeby każdy z nas miał ten wybór, którego nie trzeba będzie, pod presją innych, rozpatrywać w kategoriach „dobry czy zły”. A jakie Wy macie doświadczenia z naprotechnologią, czy faktycznie kradnie czas?

Magda Dubrawska

Źródło: Posty pochodzą z Forum Stowarzyszenia Nasz Bocian

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Magda Dubrawska

dziennikarka Chcemy Być Rodzicami, doktorantka socjologii.