Przejdź do treści

MY nie możeMY

Początkowo nic nie zapowiada kłopotów. Jest decyzja. Jest radość i może trochę obaw: Jak to będzie? Czy rzeczywiście świat wywróci się do góry nogami? Czy zmienią się priorytety życiowe? Czy, jak mówią niektórzy, skończy się beztroskie życie bez większych problemów.

 

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Po pierwszym miesiącu, gdy okres się nie spóźnia, a test ciążowy wskazuje tylko jedną kreskę, nikt nie wpada w panikę, bo przecież – to wie chyba każdy – nie zachodzi się w ciążę za pierwszym razem, a już na pewno nie zdarza się to tym, którzy chcą mieć dziecko. W miarę upływu czasu, rosnącej liczby zakupionych i wykonanych testów ciążowych, których wynik jest niezgodny z planem (znów jedna kreska), napięcie rośnie. Pojawiają się wątpliwości, niepokój: „A może coś jest nie tak, w końcu tyle par ma kłopoty z poczęciem dziecka? Może i nas dotyczy ten problem?”.

Problem z poczęciem dziecka ma 19 proc. par, a więc około 2,5 miliona kobiet i mężczyzn w Polsce.*

 

WIZYTA U LEKARZA

Gdy pada takie pytanie, nadchodzi czas, by zgłosić się do specjalisty. Podczas pierwszej konsultacji lekarz najczęściej uspokaja: „Jeśli nie upłynął rok, od kiedy regularnie współżyjecie bez środków antykoncepcyjnych, to nie ma powodu do niepokoju”, „Być może nie wychodzi wam z powodu stresu itp.”. Jednak na wszelki wypadek zleca wykonanie badań: od tych najprostszych (badań poziomu hormonów żeńskich i męskich, badania glukozy, hormonów tarczycy, badań na obecność wirusów i chorób odzwierzęcych, badań nasienia itp.), do tych bardziej skomplikowanych i bardziej inwazyjnych (badań na wrogość śluzu, badań drożności jajowodów: HSG, HSCG, laparoskopii, badań macicy: histeroskopii itd.).

 

Czas mija i większość par w wyniku „naturalnych działań” lub z pomocą medycyny doczekuje się potomstwa. W Polsce – jak wykazują badania – prawie 4/5 par mających problem z poczęciem dziecka w ciągu dwóch lat od początku starań  wreszcie się go doczekuje. Reszta staje przed diagnozą: NIEPŁODNOŚĆ.

 

 NIEWYGODNA DIAGNOZA

Gdy lekarz stwierdza, że któryś z partnerów nie może mieć dziecka, para zostaje postawiona w sytuacji, która może doprowadzić do głębokiego kryzysu, zarówno w jej wspólnym życiu, jak i kobiety i mężczyzny z osobna. Może dojść do utraty wyobrażeń o sobie, partnerze/partnerce, o swoim zdrowiu lub zdrowiu „drugiej połowy”, do utraty planów, marzeń, oczekiwań. Prędzej czy później na szczęście dochodzi do przełamania kryzysu, jednak zmaganie się z taką diagnozą nie jest ani łatwym, ani krótkim procesem.

 

Powrót do „normalności” – w zależności od różnorodnych czynników – trwa od kilku do kilkudziesięciu miesięcy i przechodzi przez kilka faz.

 

WALKA Z LOSEM

Początkowo pojawia się niedowierzanie, zaprzeczenie. „Jak to niepłodność? Przecież jestem zdrowa/-y. Nigdy poważnie nie chorowałam/-em. Regularnie się badam. Przed podjęciem decyzji o staraniu się o dziecko zrobiliśmy wstępne badania i wszystko było dobrze. W mojej rodzinie nikt do tej pory nie miał takich problemów. To na pewno pomyłka!”.

 

 

I wtedy się zaczyna. W nadziei, że usłyszy się jednak co innego, badania są powtarzane w nieskończoność, a co rusz zmieniany jest lekarz. Potem w ogóle zaprzestaje się wizyt u specjalisty, bo przestaje być autorytetem i nie wierzy się w to, by mógł w czymkolwiek pomóc. Na koniec odwiedza się znachorów, uzdrowicieli, bioenergoterapeutów, akupunkturzystów, aż dochodzi do skorzystania z usług wróżek, jasnowidzów i innych tego typu specjalistów. Słowem: każdego, kto jest w stanie zmienić postawioną diagnozę.

Następnie przychodzi złość, poczucie krzywdy. „Dlaczego my?…”, „Dlaczego ja…?”, „Inni nie chcą mieć dzieci, a mają…”, „W mediach jest coraz więcej przypadków matek, które nie chcą dzieci (porzucają je, zabijają), a my tak bardzo chcemy i nic…”. Złość pod adresem wszystkich i wszystkiego, złość niejednokrotnie uzasadniona, ale czasem i irracjonalna. Ale złość. Morze złości i krzywdy. Na partnera/partnerkę, bo to jego/jej wina. Bo gdyby się wcześniej zdecydował/-a, toby było inaczej. Bo mógł/mogła coś zrobić albo tego nie robić. Na lekarza: bo źle diagnozował, zbyt opieszale, nie znał się. Na rodziców: bo zaniedbali moje zdrowie w dzieciństwie, bo gdyby wtedy ze mną poszli do lekarza, to TO by się nie wydarzyło”. Na pary, które mają dzieci: bo nie chciały, a mają albo tak łatwo im to przyszło. Do samego siebie: bo gdybym to zrobił/-a albo nie zrobił/-a, to… Na Boga: że okrutny, niesprawiedliwy, że go tak naprawdę nie ma, skoro dopuszcza takie sprawy….

 Pojawia się gdybanie, obwinianie. „A gdybyśmy od razu zaczęli starania, ale nie, twój awans, budowa domu, wyjazd (niepotrzebne skreślić) były ważniejsze, to teraz masz”. „A mówiłem/-am, żebyś wcześniej poszedł/poszła do lekarza, ale ty mnie nigdy nie słuchasz…”. „A gdybyś nie brała/nie nakłaniał mnie do tych pigułek, toby było inaczej…”, „A gdybyśmy od razu zmienili lekarza…”. Irytacja i złość to reakcja także na każdy „niewinny” komunikat ze strony otoczenia: „A kiedy (w końcu) powiększycie rodzinę?”.

 

Kolejną fazą występującą w sytuacji pojawienia się problemu niepłodności jest faza smutku, depresji. Przeżywana jest w różny sposób, w zależności od płci. Ona (najczęściej, choć nie zawsze): płacze, jest przygnębiona, nie ma ochoty na zbliżenia seksualne, wykazuje mniejszą dbałość o siebie, dom, dotychczasowe obowiązki. Chce rozmawiać, szuka pocieszenia, wsparcia emocjonalnego. Zdarza się, że decyduje się na zdradę, żeby w ten sposób zajść w ciążę (jeśli powód niepłodności leży po stronie mężczyzny). On natomiast (najczęściej, choć nie zawsze): ucieka w pracę, w hobby, w alkohol, hazard. Coraz później wraca do domu. A jak już wraca, to tak naprawdę jest nieobecny: godzinami gapi w się ekran telewizora, komputera, komórki. Czasem – jeśli to z jego powodu para nie może mieć dziecka – rzuca się w wir romansów, żeby w inny sposób udowodnić własną męskość. Albo – jeśli to z winy partnerki – decyduje się na skok w bok, żeby „zapewnić sobie sukcesora rodu”. Ostatnią rzeczą, jakiej pragnie, to rozmawiać, bo „po co rozdrapywać rany?”. Na tym etapie ciężko jest nawet wychodzić z domu, bo na ulicach „jak na złość” jest tyle kobiet w ciąży albo szczęśliwych rodziców pchających wózki z niemowlętami. To boleśnie wytyka niemoc. Torturą stają się rodzinne i towarzyskie spotkania, na których wcześniej czy później zostanie zadane – mniej lub bardziej delikatnie – pytanie o powiększanie rodziny. Lub zostaną udzielone „dobre” rady typu „jak robić, żeby zrobić”.

 

 

A w tym samym czasie para poddaje się dodatkowym badaniom, korzysta z konsultacji u kolejnych specjalistów, stosuje zalecane przez nich zabiegi, wdraża procedury wspomagające czy przywracające płodność. Rzeczywistość zaczyna przypominać jazdę na karuzeli, i to emocjonalnej: oczekiwanie – nadzieja – lęk – zwątpienie – bezradność – nadzieja… I tak w kółko.

 

Etap czwarty: akceptacja, pogodzenie się z tym, że nie można mieć dzieci. Badania par z postawioną diagnozą niepłodności wskazują, że najczęściej wybierają one jedno z trzech rozwiązań. Podejmują leczenie i korzystają z procedur wspomagających zajście w ciążę (w zależności od rodzaju przyczyn niepłodności są to inseminacja, in vitro lub skorzystanie z banków nasienia). Z różnych powodów – medycznych, światopoglądowych, religijnych – pary rezygnują z leczenia medycznego. W takiej sytuacji podejmują się one starań o adopcję lub rodzicielstwo zastępcze albo realizują idee macierzyństwa/ojcostwa, działając społecznie, charytatywnie, zawodowo, na polu sztuki czy sportu.

 

RAZEM RAŹNIEJ

Diagnoza niepłodności stanowi jeden z poważniejszych kryzysów emocjonalnych i w życiu jednostki, i w życiu pary. Jest to sytuacja wystawiająca na ogromną próbę trwałość relacji dwojga ludzi, wartość przysięgi małżeńskiej, nieważne, czy składanej przed urzędnikiem, czy przed osobą duchowną. Co zatem zrobić, aby nie spełniło się znane przysłowie, że nieszczęścia chodzą parami? Nie ma stuprocentowych recept ani idealnych porad. Ważna jest edukacja i psychoedukacja, dzięki którym będzie można się dowiedzieć o tym, jak sobie radzić z sytuacją niepłodności, oraz o różnicach w przeżywaniu tego stanu przez kobiety i mężczyzn. Warto poczytać książki na ten temat, poszukać informacji w grupach dyskusyjnych i na forach internetowych, szczególnie wyspecjalizowanych pod tym kątem, zasięgnąć opinii rodziny, znajomych borykających się z tym samym problemem, skonsultować się u specjalisty. To z pewnością zmniejszy lęk przed tym, że „chyba jestem nienormalny/-a, skoro tak się czuję”, ale też wyjaśni wiele nieporozumień i pozwoli prawidłowo ocenić zachowania „drugiej połowy”, błędnie odczytywanych jako przekorne, skierowane przeciw mnie, spowodowane brakiem miłości, zrozumienia itp. To bardzo ważne dla związku. Istotne jest wsparcie ze strony przyjaciół, życzliwych członków rodziny (należy pamiętać, że wiele osób ukrywa przedłużające się trudności z poczęciem dziecka, uważa je za coś bardzo wstydliwego). Równie pomocne rozwiązanie to uczestnictwo w grupie wsparcia. Ideą tego typu grup jest kontaktowanie z sobą osób mających podobny problem (w tym wypadku jest nim niepłodność), wymiana informacji między nimi i ich wzajemne wspieranie się. Takie spotkania są z reguły organizowane w większych miastach (np. Warszawie, Krakowie czy Poznaniu), mogą na nie chodzić oboje partnerzy (daje to lepsze efekty), ale też jeden z nich, gdy ten drugi nie chce lub nie widzi takiej potrzeby. Można również korzystać z pomocy wirtualnej, zapisując się do którejś z grup dyskusyjnych istniejących już w internecie lub udzielając się na forum internetowym. Jeśli nie odpowiada nam formuła istniejącej grupy, możemy założyć własną. W sytuacji gdy związek przechodzi silny kryzys (zwłaszcza gdy staranie o dziecko trwa już dłuższy czas lub występują dodatkowe trudności, np. problemy w pracy, problemy rodzinne), warto rozważyć opcję podjęcia psychoterapii (indywidualnej/grupowej lub terapii małżeńskiej. Przez tak trudny okres w życiu, jakim jest poradzenie sobie z diagnozą niepłodności, można przejść i wyjść z niego silniejszym.

 

* Dane z książki: „Drogi ku płodności” praca zbiorowa pod redakcją W.Zacharka. Dom Wydawniczy Zacharek. 2011. 

 

Środtytuły pochodzą od redakcji.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Wsparcie psychologa w leczeniu endometriozy

Wsparcie psychologa w leczeniu endometriozy
Specjalista pomaga uporządkować wzajemne relacje, które na tym etapie czasem także się komplikują – fot. Fotolia

Endometrioza to bardzo trudna choroba, która – powodując ból i cierpienie – może też stanąć na drodze pary do rodzicielstwa. Psycholog specjalizujący się w pracy z osobami doświadczającymi niepłodności to osoba, która otacza kobiety cierpiące z powodu choroby szczególnym zrozumieniem i troską.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W przypadku endometriozy pomoc doświadczonego ginekologa, który zaplanuje leczenie, jest nieodzowna i konieczna. Pomoc psychologa? W wielu przypadkach może być równie ważna. Z jakimi trudnościami pomoże się uporać?

Trudna droga do zdiagnozowania endometriozy

Pierwsza trudność, z jaką zmagają się chorujące na endometriozę kobiety, wiąże się z samą diagnozą, która może trwać wiele lat. W tym czasie kobieta odczuwa silne bóle, odwiedza lekarzy, którzy niejednokrotnie bagatelizują jej dolegliwości. Tym samym podają w wątpliwość jej poczucie choroby i prawo do szukania pomocy. 

Kontakt z kimś, kto z uwagą i zrozumieniem wysłucha kobietę i da jej wsparcie, pokazując że jej potrzeba uzyskania pomocy nie musi wynikać z nadwrażliwości, może być niezwykle pomocny. Zrozumienie dodaje sił, zapobiega spadkowi samooceny i przeciwdziała izolacji społecznej pacjentki. Dzięki niemu osoba chora na endometriozę być może nie zrezygnuje z szukania pomocy i wcześniej ją uzyska.

Zobacz też: Jak się wspierać podczas starań o dziecko? Co radzi psycholog

W obliczu ogromnego bólu

Druga trudność, która towarzyszy chorym, to zmaganie się z nieustannym bólem. Niestety mało kto w otoczeniu chorych chce i potrafi okazać im zrozumienie. Ból towarzyszący menstruacji jest bagatelizowany i lekceważony jako „naturalny”, świadomość, że może on świadczyć o chorobie, jest w naszym społeczeństwie niezwykle rzadka. 

Psycholog, dzięki temu, że nauczy ją, jak posługiwać się technikami relaksacyjnymi i oddechowymi, może pomóc jej w lepszym radzeniu sobie z bólem. Przywrócenie poczucia wpływu na siebie i swoje ciało oraz poznanie skutecznych technik radzenia sobie z bólem bywają pierwszymi krokami w kierunku odzyskania wiary w siebie i lepszą przyszłość.

Endometrioza a niepłodność

Trzecia trudność bywa najbardziej bolesna. Gdy kobieta dowiaduje się, że endometrioza może utrudniać jej zajście w ciążę, nie powinna odmawiać sobie wsparcia psychologa. Oprócz dotychczasowych odczuć, kobieta ma prawo przeżywać żal związany z utratą wizji swojej przyszłości, w której bez trudu zachodzi w ciążę i zostaje matką. 

Uspokojenie emocji, poradzenie sobie z niepokojem o przyszłość, w tym także lękiem przed niepłodnością, to duże wzywanie dla chorej. Cierpiąca na endometriozę kobieta może – wspólnie z psychologiem – zająć się swoim lękiem, który być może urósł do zbyt wielkich rozmiarów i blokuje próby działania.

Zobacz też: Czekanie… pewnie znasz to aż za dobrze! Psycholog: „Troska o siebie to możliwość chociaż częściowego odzyskania poczucia kontroli”

Wsparcie psychologa w leczeniu endometriozy

Dodatkowo kobiety często starają się nie obarczać partnerów swoim cierpieniem, co oznacza, że w praktyce borykają się z problemem same. W takich okolicznościach mogą pojawić się stany depresyjne. Na niepłodność cierpi cała para, dlatego w InviMedzie zachęcamy, aby z konsultacji u psychologa korzystać razem. Dzięki temu partner może lepiej zrozumieć, z czym boryka się kobieta i skuteczniej ją wspierać. 

Specjalista pomaga uporządkować wzajemne relacje, które na tym etapie czasem także się komplikują. Podpowie, jak rozmawiać z rodziną i przyjaciółmi, co, kiedy i jak mówić, a czasem – czego mówić nie warto. Dzięki temu świat relacji chorej kobiety może stać się odrobinę bardziej przyjazny i dający wsparcie, jakiego oczekuje.

Logo: InviMed

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

 

Ekspert

Dorota Gawlikowska

Psycholożka i psychoterapeutka par w Klinice Leczenia Niepłodności InviMed w Warszawie. Absolwentka Wydziału Psychologii UW o specjalności psychologia kliniczna zdrowia. W pracy koncentruje się na psychologicznych aspektach leczenia niepłodności. Prowadzi warsztaty psycho-edukacyjne, grupy wsparcia oraz spotkania indywidualne z pacjentami i parami leczącymi się z powodu niepłodności.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

„In vitro było najtrudniejszą rzeczą, jaką zrobiłam i zrobię ją jeszcze raz”

In vitro to trudny proces - fizycznie, emocjonalnie, finansowo. Czy zrobiłabyś to po raz kolejny?

Nic nie mogło przygotować mnie na to, jak trudny będzie cały proces in vitro. Żadna ilość rozmów z lekarzem, czy czasu spędzonego online na czytaniu historii innych kobiet, nie były wystarczające, by naprawdę pomóc mi zrozumieć, jak to będzie” – te szczere i mocne słowa pokazują wielu kobietom, że chociaż ich doświadczenia mogą być bardzo podobne, to tak naprawdę każda droga jest zupełnie inna. Czy zdecydowałabyś się przejść swoją jeszcze raz?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Melissa Willets jest dziś szczęśliwą mamą synka – tak, jej próba in vitro zakończyła się happy endem. Wcale nie oznacza to jednak, że razem z nią zakończyły się też duże emocje. Nie można się jednak temu dziwić, bardzo często to właśnie doświadczenia wymagające od nas najwięcej poświęcenia i wysiłku dostarczają nam najważniejszych lekcji. Dla Melissy był to test zarówno fizyczny, jak i właśnie emocjonalny. „Od pierwszego badania krwi mierzącego poziom moich hormonów, do dnia, w którym zobaczyłam wynik testu ciążowego, byłam na skraju wytrzymałości zarówno mojego umysłu, jak i ciała. A jednak, wiedząc to, co wiem teraz, nadal bym się tego podjęła. Co więcej, chcę zrobić to jeszcze raz” – czytamy poruszający wpis na „popsugar”.

Być sobą, mieć swoje lęki

Nie każda kobieta zapewne będzie miała podobne przemyślenia i odczucia. Każda ma jednak pełne prawo do tego, aby pomimo sukcesu, móc przeżyć i przepracować w sobie ten ciężki czas. Dla Melissy niemalże wszystkie aspekty in vitro były bardzo trudne do przejścia. Nie umie powiedzieć, czy gdyby nie udało jej się zajść w ciążę za pierwszym razem, próbowałaby kolejnego cyklu. Od zawsze bała się strzykawek – in vitro wiąże się z ich niemalże hurtowymi ilościami. Do tego, kilka razy w tygodniu poranny monitoring poziomu hormonów. Wieczorne zastrzyki i nieustanny lęk przed ilością wszystkich przyjmowanych specyfików – czy jest w ogóle sens to robić? A jeśli to nic nie da?!

„Jesteś napompowana hormonami, twoje ciało jest jak poduszka na szpilki, twój umysł jest bałaganem, a to dopiero początek (…) Później jest czekanie. I to jest właśnie najgorsza część ze wszystkich” – podkreśla Melissa.

Czekanie na wyniki badań krwi. Czekanie na wynik, czy twoje jajeczka są w porządku. Czekanie na sprawdzenie, czy mogą zostać stworzone zdrowe zarodki z tych właśnie jajeczek i miejmy nadzieję zdrowego nasienia twojego partnera. Czekanie na informację, czy twoje ciało jest dzięki tym wszystkim hormonom pobudzone do implantacji. Czekanie na wynik testu ciążowego. Tydzień czekania – od momentu implantacji do testu ciążowego – sprawił, że niemalże zwariowałam. Myślę, że płakałam praktycznie nieprzerwanie przez te dziewięć niemożliwie długich dni.

Zobacz też: 5 zdań, których NIGDY nie powinniśmy mówić ludziom przechodzącym przez in vitro

Jesteś ty i twoje decyzje!

Melissa przysięgała, że od kiedy nie musiała już przychodzić na wizyty do lekarza zajmującego się płodnością, nigdy więcej nie przekroczy progu tego miejsca. Później jednak urodził się jej wymarzony syn i wszystkie złe wspomnienia straciły na sile. Zaczęły wydawać się odległe i wcale nie aż tak wyczerpujące. Kobieta ma jednak świadomość, ile przeszła i ile w tym czasie cierpiała. Ma w sobie część mówiącą, że głupotą byłoby z własnej woli znów się temu wszystkiemu poddać. Pomimo tego, pomimo wszelkich kosztów – emocjonalnych, fizycznych, finansowych – chce zrobić to jeszcze raz.

Pretekst, by porozmawiać

Co istotne, nie jest to tylko historia, która pokazuje szczęśliwe zakończenie i tęczę pojawiającą się po doświadczeniach burzy. Jest to też znakomita okazja do głośnego przypomnienia, że każdy człowiek ma prawo do swoich własnych decyzji. Gdyby Melissie jednak nie udało się zajść w ciążę za pierwszą próbą i zrezygnowałaby z kolejnych procesów, byłoby to jak najbardziej w porządku. Gdy ludzie podejmują się trzech, czy siedmiu prób in vitro, to też jest w porządku. Jeśli Melissa jeszcze raz, pomimo kosztów, zdecyduje się przez to przejść, też ma do tego pełne prawo. Nikt nie powinien wypominać jej wtedy: „A przecież mówiłaś, że było tak ciężko… A przecież mówiłaś, że już nigdy więcej… A przecież…” – przecież każdy z nas podejmuje własne wybory.

Sami oceniamy granice swojej wytrzymałości i nikogo też nie powinniśmy pod tym względem szufladkować. Nie ma bowiem żadnego obiektywnego progu, którego przekroczenie daje nam prawo mówienia, co ktoś powinien zrobić.  Jeśli już, to możemy wspierać i powiedzieć: „Pamiętam, jak przy pierwszym in vitro było ci trudno. Jeśli jeszcze raz zdecydujesz się przez to przejść, będę obok i gdybyś czegoś potrzebowała, daj znać. Jeśli zaś dojdziesz do wniosku, że jednak nie dajesz rady, możesz zrezygnować w każdej chwili. Jestem i uszanuję każdą twoją decyzję” – tak po prostu.

Zobacz też: „Są łzy, ciągłe oczekiwanie, pogrzebane często nadzieje”. Niezwykle szczere i bolesne wyznanie o in vitro

Źródło:popsugar

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Co jeść przy chorobie Hashimoto? Odpowiedzi szukaj w książce „Hashimoto na widelcu”

Książka Hashimoto na widelcu
W poradniku znajdziesz 300 przepisów na smaczne i zdrowe dania – fot. Fotolia

Odpowiednia dieta jest istotnym czynnikiem wspomagającym leczenie Hashimoto. Czy to oznacza rezygnację ze smacznych posiłków? Nic podobnego! Dowód na potwierdzenie tych słów znajdziesz w najnowszej książce Magdaleny Makarowskiej – „Hashimoto na widelcu”.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Hashimoto, czyli przewlekłe limfocytowe zapalenie gruczołu tarczowego, to najczęściej występująca choroba autoimmunologiczna na świecie. Szacuje się, że cierpi na nią 13-28 proc. populacji. W większości przypadków problem dotyczy kobiet.

Do typowych objawów Hashimoto zalicza się m.in.: senność, chroniczne zmęczenie, kłopoty z koncentracją, zmienność nastrojów, tycie, skłonność do depresji, problemy z trądzikiem, podwyższony cholesterol, uczucie zimna, zaburzenia miesiączkowania, wypadanie włosów, suchość i szorstkość skóry.

Chorobę Hashimoto można rozpoznać za pomocą badania stężenia hormonów tarczycy (FT4-tyroksyny, FT3-trijodotyroniny) i hormonów TSH. Wynik mówiący o zbyt dużym poziomie TSH i za małym poziomie hormonów tarczycy może wskazywać na Hashimoto. Pomocne jest również oznaczenie poziomu ciał przeciwtarczycowych, który w chorobie Hashimoto jest podniesiony. W diagnostyce stosuje się również badanie USG tarczycy i biopsję cienkoigłową.

Niestety, choroby Hashimoto nie da się całkowicie wyleczyć. Jej objawy można jednak skutecznie złagodzić, m.in. poprzez wprowadzenie odpowiedniej diety. Co zatem należy jeść chorując na zapalenie tarczycy Hashimoto?

Zobacz też: „Dieta w insulinooporności – Menu na 4 miesiące”

Książka „Hashimoto na widelcu”

Odpowiedź na powyższe pytanie znajdziesz w najnowszej książce „Hashimoto na widelcu”. Autorką publikacji jest Magdalena Makarowska – dietetyk, biotechnolog, pedagog i zakochana w swojej pracy optymistka, która uwielbia gotować. Zgodnie z filozofią autorki, mądra dieta zapewnia nam zdrowie aż w 90 proc.

Poradnik „Hashimoto na widelcu” powstał w odpowiedzi na potrzeby coraz większej liczby osób zmagających się z chorobami tarczycy. W książce zostały przedstawione najnowsze i najlepiej zbadane strategie żywieniowe.

Nie chciałam, żeby ten poradnik promował modne diety w chorobie Hashimoto, tylko żeby przedstawił uzasadnione naukowo zalecenia na ten moment, opisane w artykułach bazujących na EBM (evidence-based medicine), czyli medycynie opartej na faktach, a nie na teoriach wyssanych z palca – wyjaśnia Magdalena Makarowska.

Zobacz też: Objawy Hashimoto, jak je rozpoznać?

Co znajdziesz w książce?

Z książki dowiesz się m.in.:

  • na czym polega Low FODMAP i czy warto stosować tę dietę
  • jak zaprogramować mikrobiotycznie swój organizm i wspomóc jelita, wzmacniając tym samym swoją odporność
  • jak odciążyć wątrobę, aby mogła skutecznie oczyszczać organizm z toksyn
  • co zrobić, jeżeli za przyrostem masy ciała u osoby chorej na Hashimoto stoi insulinooporność
  • czy gluten szkodzi osobom chorym na Hashimoto

W poradniku znajdziesz również porady dietetyczne, jadłospisy na dwa miesiące (z przepisami w wersji wege) oraz niezbędnik psychologiczny, dzięki któremu lepiej poznasz siebie i zyskasz siłę do codziennych zmagań.

Niezaprzeczalną wartością książki są też piękne, rozbudzające apetyt fotografie. Nie pozostaje zatem nic innego, jak sięgnąć po książkę i rozpocząć smaczne gotowanie!

Patronem medialnym książki „Hashimoto na widelcu” jest magazyn i serwis internetowy Chcemy Być Rodzicami

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Jak dieta może pomóc w endometriozie? Opowiada lek.med. Jan Olek

Żywienie w endometriozie
fot.Fotolia

Endometrioza jest jedną z najczęściej występujących chorób ginekologicznych u kobiet w wieku rozrodczym. Jest schorzeniem przewlekłym i postępującym. Powoduje stan zapalny w miednicy mniejszej i wiele dolegliwości bólowych, może prowadzić do niepłodności lub poronień. Może również naciekać na narządy takie jak jelito, pęcherz moczowy, prowadząc do ich uszkodzenia. Można ją skutecznie leczyć operacyjnie i/lub hormonalnie, jednak efekty nierzadko są niezadowalające, zarówno jeśli chodzi o wznowy choroby, jak i jakość życia związaną z poziomem bólu. 

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zobacz też: Jak endometrioza zmienia życie? Opowiadają pacjentki Miracolo

Przyczyny endometriozy

Etiologia choroby nadal nie jest dobrze poznana. Opisywano skłonność genetyczną predysponującą do jej wystąpienia, wpływ hormonów, układu immunologicznego oraz toksyny. Coraz częściej mówi się o wpływie żywienia oraz dysbiozy jelitowej na endometriozę. Z przykrością trzeba stwierdzić, że ten temat nie leży w centrum zainteresowania nauk medycznych. Niemniej jednak istnieje trochę badań przedstawiających wpływ żywienia na gruczolistość zewnętrzną i przedstawię je w poniższym artykule.

Tłuszcz tłuszczowi nierówny

W 1988 r. Covens et al. przedstawił, że dieta bogata w tłuszcz rybny doprowadziła do regresji endometriozy, która została operacyjnie wszczepiona królikom.

Przed kilkoma laty dowiedziono, że zwiększona konsumpcja mięsa czerwonego powiązana jest z częstością choroby stwierdzanej laparoskopowo (iloraz szans[1] 2,0), w przeciwieństwie do spożycia częstego warzyw i owoców, gdzie zaobserwowano ujemną korelację (iloraz szans 0,6). Nie stwierdzono zależności przy spożyciu masła i różnych olei.

Zobacz też: Wykłady lekarzy, opowieści pacjentek i mnóstwo wiedzy! Relacja ze spotkania poświęconego endometriozie

Kwasy Omega-3

W obszernej analizie Nurses Health Study (12 lat prospektywnie zbieranych danych), że kobiety, które częściej spożywały kwasy Omega-3 rzadziej cierpiały na endometriozę, w przeciwieństwie do częstego spożycia kwasów trans (margaryny, chipsy, ciasteczka, wszelkie oleje roślinne poddane obróbce termicznej), które zwiększały ryzyko zachorowania na endometriozę.

Dane te świadczą o tym, że tłuszcze mogą odgrywać rolę w patogenezie endometriozy. Zostało to również potwierdzone w jednym badaniu in vitro, w którym skracała się przeżywalność komórek endometrialnych po dodaniu kwasów Omega-3 w wysokim stężeniu.

Wyniki te zgadzają się z rezultatami badania wykonanego w 1995 r. przez B. Deutch, który dowiódł, że konsumpcja olei rybnych zmniejszała dolegliwości bólowe u kobiet z pierwotnie bolesnymi miesiączkami.

Zobacz też: Co powinnaś wiedzieć o nawrotach endometriozy?

Metale ciężkie a endometrioza

Nie tylko kwasy tłuszczowe były przedmiotem badań. Jedno badanie opisywało wpływ metali ciężkich na endometriozę. Poziom zatrucia kadmem korelował dodatnio z obecnością endometriozy. Kadm zanieczyszczone są często gleby i wody, obecny jest również w plombach zębów (amalgamat).

[1] Stosunek szansy wystąpienia danego zdarzenia w danej grupie do wystąpienia tego samego zdarzenia w innej porównywanej grupie. Określa o ile większa/mniejsza jest szansa wystąpienia zdarzenia (np. choroba, śmierć) w jednej grupie w porównaniu do innej.

Klinika Miracolo

Dr Jan Olek endometrioza

Ekspert

Dr Jan Olek

Ginekolog położnik. Zastępca ordynatora i założyciel certyfikowanego klinicznego centrum endometriozy w St. Josefs-Hospital w Dortmundzie. Założyciel kliniki Miracolo w Polsce.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.