Przejdź do treści

7 lat walki z niepłodnością, mukowiscydoza i… trojaczki – tak niewiele brakuje do pełni szczęścia!

Mukowiscydoza a niepłodność - temat rzadko poruszany. Oby podobnych happy end'ów było znacznie więcej! || Fot: Facebook Daily Mail

28-letnia Amy i jej mąż Craig starali się o dziecko przez wiele lat – nieudane próby in vitro, poronienie, a do tego zmagania z mukowiscydozą. Dziś są rodzicami… trojaczków!

Historia niczym z filmu. Amy i Craig Sargeant zakochują się w sobie mając 14 i 15 lat. Związku nie przerywa nawet diagnoza nieuleczalnej choroby płuc, na którą cierpi Amy – lekarze twierdzili, że nie dożyje 30-stki. Nie zmieniło to jednak planów zakochanych w sobie młodych ludzi, którzy szybko wiedzieli, że chcą być rodzicami. Już w wieku 16 lat Craig wykonał badania genetyczne, które przyniosły dużą ulgę – nie jest nosicielem genu mukowiscydozy, nie przekażą więc choroby swoim ewentualnym dzieciom!

Bieg z przeszkodami

Jak doszło do tego, że „ewentualne dzieci” stały się realnym cudem w postaci trójki maluchów? Droga nie było prosta. „Starasz się mieć nadzieję, ale w ciągu tych siedmiu lat starań o dziecko, zdarzały się momenty, kiedy zaczynała ona znikać” – mówi Craig w rozmowie z dailymail.

Rozpoczęło się od zaręczyn w 2011 roku, po których to para niemalże od razu postanowiła starać się o potomstwo. Co istotne, Amy dostała na to zgodę specjalistów, pod opieką których była – mukowiscydoza to choroba dotykająca głównie drogi oddechowe. W jej przebiegu śluz zatyka oskrzela i płuca, co powoduje trudności z oddychaniem. Dodatkowo, wpływa także na układ trawienny oraz rozrodczy. Owszem, może powodować więc niepłodność, ale wielu kobietom na nią chorującym, udaje się zostać matkami bez konieczności dodatkowego leczenia. W przypadku Amy niestety wciąż się to nie udawało, a lekarze nie mogli znaleźć przyczyny trudności.

W 2015 roku para przeszła pierwszy refundowany cykl in vitro – bez skutku. Kolejny zakończył się ciążą, ale po pięciu tygodniach doszło do poronienia. „Wyszliśmy ze szpitala załamani (…) Coś, czego tak długo pragnęłaś, jest zabrane w mgnieniu oka” – Amy wspomina ten trudny czas. Para postanowiła zrobić sobie po nim chwilę przerwy i odpocząć od ciężaru, jaki niepłodność nakłada na barki.

Po dwóch latach wrócili z decyzją, iż spróbują inseminacji – nie było ich stać na prywatne leczenie metodą in vitro, a IUI stanowi jednak znacznie tańszy sposób terapii (w Wielkiej Brytanii koszt jednego zabiegu wynosi około 800£). Okazało się, że w tym przypadku był to strzał w dziesiątkę! Chociaż w zasadzie należałoby chyba powiedzieć – w trójkę!

Dzieci z „gwarancją bezpieczeństwa”

Maluchy są dziś zdrowymi, fantastycznie rozwijającymi się 18-miesięcznymi dziećmi. Tego można się było jednak spodziewać, zwłaszcza po tym, jak Craig wykonał badania genetyczne i okazało się, że nie jest nosicielem nieprawidłowego genu. Co ważne w przypadku mukowiscydozy, aby doszło do ujawnienia się objawów choroby, konieczne jest otrzymanie zmienionych genów zarówno od ojca, jak i od matki (nazywa się to dziedziczeniem recesywnym, więcej: TUTAJ). W najgorszym przypadku dzieci Amy mogłyby więc być nosicielami choroby, a to nie jest niczym bezpośrednio zagrażającym ich stanowi zdrowia.

Do pełni szczęścia brakuje niestety tylko tego, aby ów stan był pozytywny także i u ich mamy. Amy jednak nie poddaje się chorobie – na ten moment czynność jej płuc wynosi 63 proc. Oby już więcej nie spadała!

Źródło: dailymail

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!
Autor

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, redaktorka prowadząca e-magazyn "Chcemy Być Rodzicami", absolwentka UW. Obecnie studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Najnowsze artykuły