fbpx
Przejdź do treści

Monitoring ośrodków in vitro – dobra infrastruktura, gorsza dokumentacja

Na jesieni poznamy raport z monitoringu klinik in vitro. O pierwszych doświadczeniach rozmawialiśmy z
Anną Krawczak, Prezes Stowarzyszenia Na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji „Nasz Bocian”.

Na jesieni Stowarzyszenie Nasz Bocian planuje wydanie końcowego raportu z monitoringu pacjenckiego klinik in vitro. Jakie są dotychczasowe największe pozytywne i negatywne wrażenia?

Anna Krawczak, Prezes Stowarzyszenia Na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspeirania Adpocji „Nasz Bocian”: W ramach monitoringu potwierdziliśmy, że infrastruktura większości ośrodków jest zadawalająca, a pacjenci deklarują satysfakcję z otrzymanego leczenia. Wielu pacjentów  chwaliło sobie kontakt lekarza z pacjentem, co obserwowaliśmy szczególnie w mniejszych ośrodkach. Obszarem, do którego można mieć zastrzeżenia,  są dokumentMony przekazywane przez ośrodki. Poddaliśmy analizie ponad 270 umów, zgód i oświadczeń dostarczonych przez 35 ośrodków. Zaobserwowaliśmy dużą różnorodność w tej kwestii. Nie ma standardowych wzorów umów, które obowiązywałby we wszystkich placówkach. Część ośrodków ma bardzo dobrze przygotowaną dokumentację, a inne gorzej.

Czy te z klinik, które z początku odmówiły udziału w monitoringu, zmieniły zdanie w czasie trwania projektu?

Nie. Jeden ośrodek zaraz po zamknięciu zgłoszeń, zmienił zdanie i dosłał niezbędne dokumenty. Natomiast dwa ośrodki, które się wstępnie zdecydowały na udział w projekcie nie zostały zmonitorowane.  Pierwszy przypadek dyktowany był siłami wyższymi, dotyczył kliniki w Policach, która została zamknięta decyzją Ministra Zdrowia. Drugi to lubelski ośrodek, który zrezygnował bez podania przyczyn.

Wśród osób przeprowadzających monitoring były pacjentki oraz nie-pacjentki. Czym różnią się ich doświadczenia?

Nie mam refleksji, aby te doświadczenia się jakoś istotnie różniły. Każda z monitorek  została poddana takiemu samemu szkoleniu pod względem merytorycznym, prawnym i pacjenckim. W raportach rozpatrujemy tylko kwestie obiektywne dotyczące dokumentacji, infrastruktury, podejścia do pacjenta czy ewentualnych niezgodności prawnych, a nie opinie czy wrażenia monitorek.

Co Pani osobiście uważa za największy sukces monitoringu?

Nie traktuję tego projektu w kategoriach założonego sukcesu lub porażki, nie taki jest jego cel. Celem jest opisać sytuację rzeczywistą i dostarczyć tej wiedzy opinii publicznej. Wiele ośrodków już w trakcie wizyt naszych monitorek oceniało projekt pozytywnie; zauważano, że sama konstrukcja pytań i pokazywanie tego, co jest ważne dla pacjentów, dostarcza istotnych wskazówek, które wcześniej mogły umykać. Jeśli faktycznie nasze monitoringi mogły się w ten sposób przyczynić do wprowadzenia jakichś zmian w ośrodkach to bardzo się z tego cieszę, bo to pozytywne dla pacjentów zjawisko. Spostrzeżenia osób niezależnych dają zupełnie inną perspektywę patrzenia na własną pracę. Kontrole ministerialne dotyczą głównie dokumentacji, a nas interesowało nie tylko zajrzenie w papiery, ale także „duch” konkretnych ośrodków.

Kiedy będzie gotowy finalny raport?

Na jesieni, dokładnej daty jeszcze nie znamy. Każdy raport ma średnio 17 stron. Najpierw poszczególne ośrodki dostaną indywidualny raport z przeprowadzonego monitoringu, a następnie raporty zostaną udostępnione publicznie. Dodatkowo opracowujemy także jeden centralny raport podsumowujący całość przeprowadzonego monitoringu pacjenckiego.

Magda Dubrawska

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.