fbpx
Przejdź do treści

„Moje córki krowy”

Najnowszy film Kingi Dębskiej chwyta za serce i zmusza do przemyśleń nawet tych najbardziej opornych.

Tragikomedia „Moje córki krowy” w reżyserii Kingi Dębskiej robi duże wrażenie już od pierwszych minut. Pierwsze, co rzuca się od razu w oczy, to brak niepotrzebnych ozdobników, efektów i chwytliwych, komercyjnych scen, które nie wykazują związku z fabułą, a mają na celu tylko przyciągnięcie uwagi. To od razu zachęca do dalszego oglądania widzów bardziej wymagających. Gatunek tragikomedii charakteryzuje się jednak tym, że każdy znajdzie w nim coś dla siebie. Sceny, które dla jednych będą pełne smutku i refleksji, dla innych staną się zabawne. Tak też jest z tym filmem. Kinga Dębska stworzyła obraz oparty na własnych doświadczeniach, opowiadający historię dwóch sióstr zmagających się z chorobą, która spotyka oboje ich rodziców niemal w tym samym czasie. Porusza problem, z którym zmaga się wielu ludzi: jak radzić sobie z uczuciem osamotnienia i bezradności, kiedy odchodzą najbliżsi, i jak reagować, kiedy zniedołężnienie i upośledzenie umysłowe sprawia, że rodzice nie są już podporą, a stają się „dziećmi”.
Jeśli te problemy nie są nam bliskie, film wart jest zobaczenia chociażby dla roli Agaty Kuleszy, która zagrała w nim starszą siostrę. Kobieta na pozór zrównoważona i ułożona, w rzeczywistości radząca sobie z problemami lepiej lub gorzej, tak jak każdy z nas, tylko że po cichu, bez robienia wokół siebie zamieszania. Duże wrażenie robi również kreacja Mariana Dziędziela, ojca sióstr, który wspaniale poradził sobie z zagraniem osoby dotkniętej upośledzeniem funkcji poznawczych, wynikłym z operacji mózgu.
Słyszałam opinię, że z filmu wychodzi się z dużą porcją otuchy i podniesioną głową. Nie mogę się z tym zgodzić. Mimo iż „Moje córki krowy” są filmem doskonale zrealizowanym, ze względu na temat, który podejmują, bardziej są dramatem niż komedią. Bardzo ciekawym i realistycznym (wręcz momentami naturalistycznym), ale mimo wszystko prowokującym do rozważań i odrobinę przygnębiającym. Zachęcam mimo wszystko do kupienia biletów na seans. Warto obejrzeć obraz tak doskonale przemyślany i zrealizowany.
Paulina Piziorska

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.