Przejdź do treści

Mniej cesarek = mniej praw pacjentek?

Mniej cesarek = mniej praw pacjentek?
W ciągu 10 lat odsetek cesarek ma zmniejszyć się z około 50 do 30 proc. – fot.Pixabay

Fundacja Rodzić po Ludzku alarmuje: kobiety tracą wpływ na przebieg porodu. Dotychczas kobieta w następnej ciąży po cesarskim cięciu mogła być pewna kolejnej cesarki. Zgodnie z nową rekomendacją ministerstwa zdrowia, ma to być „autonomiczna decyzja” lekarza odbierającego poród. 

Za dużo cesarek

Wprowadzony w życie na podstawie Rozporządzenia Ministra Zdrowia z 16 sierpnia 2018 roku Standard Organizacyjny Opieki Okołoporodowej obowiązuje od 1 stycznia. Wprowadza szereg zmian w opiece nad ciężarną i rodzącą w Polsce,  między innymi zmienia osobę decydującą o sposobie rozwiązania ciąży oraz nie gwarantuje pacjentkom, które wcześniej rodziły poprzez cesarskie cięcie, że kolejny poród również zakończy się w ten sposób. 

Ponadto, nie daje kobiecie możliwości podjęcia decyzji o sposobie rozwiązania. Decyzję podejmuje lekarz, który odbiera poród. Ekspertki z Fundacji Rodzić po Ludzku już w styczniu wyraziły wątpliwość, czy lekarz przyjmujący kilka porodów jednocześnie jest w stanie rozeznać się w sytuacji pacjentki na tyle, by podjąć zgodną z jej interesem decyzję. Sugerowały, że lepszym rozwiązaniem byłoby stosowanie się do opinii lekarza prowadzącego ciążę (pisałysmy o tym tutaj). 

W teorii, działania te mają na celu zmniejszenie liczby cesarskich cięć (Polska jest w Europejskiej czołówce). W praktyce, jak uważają organizacje broniące praw kobiet, doprowadzą do ograniczenia praw pacjentek i spotęgują strach kobiet przed porodem (link: tokofobia). 

Koniec standardów PTG

Cel, jaki postawiło sobie Ministerstwo Zdrowia – zmniejszenie liczby cesarskich cięć, może być krzywdzący dla pacjentek również dlatego, że ustalone zostały “sztywne” progi, które w najbliższych latach mają zostać osiągnięte. Odsetek cesarskich cięć może obecnie sięgać nawet 50% i ma zostać zredukowany do 30% w ciągu 10 lat. Dążenie spełnienia tej “normy”, zdaniem Fundacji Rodzić po Ludzku, pomijać będzie indywidualne preferencje i prawa pacjentek, medykalizować poród oraz stwarzać ryzyko zagrożenia bezpieczeństwa medycznego (chęć uniknięcia cesarskiego cięcia “za wszelka cenę”).

Fundacja Rodzić po ludzku podkreśla:

„Według Światowej Organizacji Zdrowia  (WHO) celem powinno być dołożenie wszelkich starań, aby cesarskie cięcie było dostępne dla wszystkich kobiet, które go potrzebują, a nie dążenie do osiągnięcia określonych wskaźników”.

Ministerstwo Zdrowia wycofuje się tym samym z przestrzegania zaleceń Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego, według których kobieta, która już rodziła poprzez cesarskie cięcie musiała wyrazić zgodę na poród drogami natury, co dawało jej praktyczną możliwość wyboru sposobu rozwiązania ciąży.  Teraz akceptacja pacjentki nie będzie potrzebna do zalecenia próby naturalnego rozwiązania ciąży. 

Skąd się bierze tyle cesarek w Polsce?

Przypuszcza się, że duży odsetek ciąż kończących się cesarskim cięciem (43,2%, dane z 2015 roku) wynika między innymi z tego, że znieczulenie zewnątrzoponowe, które ma opinię jedynego skutecznego środka eliminacji bólu, nie jest świadczeniem gwarantowanym. Rodząca ma ustawowe prawo do łagodzenia bólu porodowego, jednak nie ma gwarancji, że zastosowana zostanie wybrana przez nią metoda. 

Uzasadnienie tego stanu rzeczy, podobnie jak narzucenie sposobu rozwiązania ciąży, jest, w ocenie fundacji broniących praw kobiet, paternalistyczne i uprzedmiotawiające pacjentkę. Minister Szumowski, jak podaje Oko.press, tłumaczył brak gwarancji znieczulenie zewnątrzoponowego w następujący sposób: „decyzje o wyborze metod leczenia, w tym także znieczulenia podczas porodu pozostają w wyłącznej kompetencji lekarza”. Chcąc uniknąć bycia zdaną na łaskę lekarza, wiele kobiet decyduje się na poród przez cesarskie cięcie. Zaleceniem do niego bywa na przykład strach przed porodem, czy niski próg bólu.

Fundacja Rodzić po Ludzku brała udział w pracach nad wprowadzonymi za rządów ministra Religi, później ministra Radziwiłła standardami. Tym razem Ministerstwo podjęło decyzje bez konsultacji z organizacjami kobiecymi. “Kobiety czują się oszukane” – mówią ekspertki z Fundacji i podkreślają, że jest wiele kobiet, które zaszły w kolejną ciążę po poprzedniej zakończonej cesarką i były przekonane, że nikt ich nie zmusi do porodu naturalnego.  A jednak. 

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami.

Autor

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Najnowsze artykuły