Przejdź do treści

Mnie też lekarz powiedział: „To nic takiego” [FELIETON]

stan przedrzucawkowy zespół HELLP
fot. 123rf.com

– Czy widziała pani kobietę, której w ciąży nie puchną nogi? – usłyszała od ginekologa niejedna przyszła mama skarżąca się na obrzęki stóp i łydek. I u niejednej ciężarnej opuchlizna zwiastowała stan zagrażający życiu.

Ten tekst nie ma na celu straszenia ciężarnych kobiet. Wywoływania paniki, czy zmuszania do przeprowadzania dodatkowych badań. Chciałam jednak zwrócić nim uwagę na symptomy, których nie wolno bagatelizować. Mogą one bowiem świadczyć o początku stanu przedrzucawkowego, albo zespołu HELLP – bardzo niebezpiecznych powikłań ciąży. Dlaczego zdecydowałam się na jego napisanie? Mnie także puchły nogi w ciąży. Było lato. Mnie także lekarz powiedział: „No tak bywa, upał”.

Lato znów jest upalne. Każdy z nas ma mniej sił, szybciej się męczy. Wielu z nas źle znosi wysoką temperaturę – boli głowa, pojawiają się kłopoty z koncentracją. Czasem puchną stopy i łydki – buty, które wkładaliśmy do pracy rano, popołudniu wydają się trochę za ciasne. Kobiety w ciąży – co zrozumiałe – w zwiększonym stopniu odczuwają wyżej wymienione dolegliwości. Stan błogosławiony to de facto stan bardzo obciążający organizm. Serce, układ krążenia muszą wykonać o wiele większą pracę. Dlatego wielu lekarzy nie wychwytuje niepokojących sygnałów, tylko mówi: „to normalne”, „tak, pacjentki skarżą się na puchnące stopy”, „to już wysoka ciąża, stąd dodatkowe dolegliwości”. Jeśli kobieta czuje, że coś jest nie tak, powinna udać się na konsultacje do ginekologa pracującego w szpitalu o trzecim stopniu referencyjności.

„Te słowa do niego nie docierały”

Kilka tygodni temu przeczytałam informację o mieszkance Bolesławca, której w połowie ciąży zaczęły puchnąc stopy, ginekolog zlekceważył ten fakt. Z czasem doszły inne dolegliwości. Kobieta m.in. czuła ból w górnej części brzucha, pojawiły się duszności. I znów – lekarz kazał „poczekać”. Kiedy objawy się nasiliły, kobieta pojechała do szpitala. Zrobiono szczegółowe badania. Szybka diagnoza: zespół HELLP. Mąż usłyszał od lekarza: „Życie żony jest zagrożone”. Te słowa do niego nie docierały, jeszcze kilka dni temu ciąża przebiegała książkowo. Jak to się stało? Ciążę rozwiązano, to jedyny sposób „leczenia” zespołu HELLP kobieta została podłączona do respiratora, jej dziecko także trafiło na oddział Intensywnej Terapii Noworodka.

HELLP i stan przedrzucawkowy to dolegliwości wyjątkowo podstępne, objawy rozwijają się z godziny na godzinę. Kobieta może czuć się dobrze i nagle okazuje się, że jej życie jest zagrożone. Medycyna jest bezradna. Nie ma żadnego leku, który można podać (próbuje się zbijać wysokie ciśnienie, podaje się magnez w kroplówce – zmniejsza ryzyko wystąpienia mózgowego porażenia dziecięcego u płodu), ale jedyną radą jest rozwiązanie ciąży. Nie wiadomo co dokładnie powoduje owe komplikacje (ustalono, że początek daje im moment zagnieżdżania zarodka, dzieje się to w nieprawidłowy sposób i doprowadza do złego funkcjonowania łożyska w wyższej ciąży), dlatego tak ważne jest szybkie wychwycenie objawów mogących świadczyć o nadchodzącym stanie przedrzucawkowym czy zespole HELLP.

W większości przypadków spuchnięte nogi u ciężarnej kobiety nie są zwiastunem niczego złego. Ale zawsze muszą wzbudzić niepokój – ciężarnej, prowadzącego jej ciążę ginekologa czy położnej. Zawsze muszą też dać początek dalszej diagnostyce: zbadania ciśnienia tętniczego przyszłej mamy (najlepiej przy pomocy dobowego holtera ciśnieniowego; jednorazowy pomiar jest niemiarodajny), dokładnego wywiadu (na temat bólu w nadbrzuszu, duszności, krwotoków z nosa). Wczesne rozpoznanie zagrożenia jest niezwykle ważne – kobieta trafia do szpitala o trzecim stopniu referencyjności i znajduje się pod najlepszą opieką. Lekarze czuwają nad jej bezpieczeństwem i czekają do czasu, w którym rozwiązanie ciąży staje się konieczne.

Czerwona lampka

Niestety, pracownicy służby zdrowia zbyt często bagatelizują złe samopoczucie kobiet w ciąży. Utarło się twierdzenie, że ciężarna histeryzuje. Jeśli skarży się na ból w nadbrzuszu, to pewnie „somatyzuje”, za bardzo przeżywa. W rzeczywistości ucisk w tej części ciała spowodowany jest złym funkcjonowaniem wątroby (jeden z objawów HELLP’u). Jeśli wymiotuje, to pewnie zjadła coś nieświeżego (to także objaw HELLP’u). Jeśli boli ją głowa, to pewnie migrena (ból głowy powoduje wysokie ciśnienie).

Każdy niepokojący sygnał trzeba sprawdzić. Jeśli lekarz jedynie uspakaja, mówiąc: „To nic takiego”, ciężarnej musi zapalić się czerwona lampka. Lepiej kilka razy niepotrzebnie zrobić alarm i pojechać do szpitala, żeby sprawdzić, czy wszystko jest w porządku, niż raz nie pojechać i trafić w stanie śpiączki na oddział intensywnej terapii.

Autorka artykułu: Małgorzata Nocuń

Dziennikarka „Tygodnika Powszechnego”, w latach 2004–2006 jego korespondentka na Ukrainie i Białorusi. W latach 2008–2019 redaktorka „Nowej Europy Wschodniej”. Wraz z Andrzejem Brzezieckim opublikowała książki „Białoruś: kartofle i dżinsy”, „Ograbiony naród. Rozmowy z intelektualistami białoruskimi” oraz „Armenia. Karawana śmierci”. W 2019 roku ukazał się zbiór reportaży o Białorusi „Ojczyzna dobrej jakości” pod jej redakcją. Małgorzata Nocuń w 2014 roku została wyróżniona w konkursie Amnesty International „Pióro Nadziei” za reportaż z Kaukazu Północnego. W marcu 2020 roku wydała książkę „Wczesne życie” – doświadczenie wcześniactwa bez fikcji.

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Najnowsze artykuły