Przejdź do treści

Ministerstwo Zdrowia tłumaczy się z Programu Prokreacyjnego. Dlaczego nie jest dla wszystkich?

dofinansowanie programu in vitro w Gdańsku
Fotolia

Ministerstwo Zdrowia od wielu miesięcy zapowiadało przygotowanie Programu Kompleksowej Ochrony Zdrowia Prokreacyjnego. Im bliżej wprowadzenia go w życie tym więcej kontrowersji rodzi. Spytaliśmy resort o kilka ważnych, aczkolwiek pominiętych kwestii.

Dlaczego w Programie pominięto metody rozrodu wspomaganego, tj. IVF wraz z modyfikacjami (ICSI, IVM, itp.) pomimo ich udowodnionej skuteczności klinicznej?
Milena Kruszewska, Rzecznik Prasowy Ministra Zdrowia: Podjęte działania w ramach Programu będą o wiele szersze niż tylko finansowanie świadczeń u par borykających z problemem niepłodności.

Doświadczenia wyniesione z realizacji programu polityki zdrowotnej w latach poprzednich wskazały, iż finansowanie jednej z technik leczenia niepłodności, nie rozwiązuje problemu niepłodności. Metoda zapłodnienia pozaustrojowego nie powinna być traktowana jako jedyna w leczeniu niepłodności i stosowana bez wcześniejszej wnikliwej diagnostyki u pary niepłodnej.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zgodnie z aktualną wiedzą medyczną i przepisami ustawy z dnia 25 czerwca 2015 r. o leczeniu niepłodności (Dz. U. poz. 1087), może być ona stosowana w określonych okolicznościach (po wyczerpaniu innych metod leczenia prowadzonych przez okres nie krótszy niż 12 miesięcy – §5 ust. 2 ustawy). Planowany do realizacji Program ma stworzyć możliwości skorzystania z kompleksowej diagnostyki niepłodności, która pozwoli wcześnie zidentyfikować przyczynę niepłodności i zastosować odpowiednią metodę leczenia. W ocenie Ministerstwa Zdrowia rozwiązywanie problemu niepłodności poprzez ograniczanie się do finansowania jednej metody leczenia niepłodności jest działaniem niewystarczającym.

Jednocześnie pragnę wskazać, iż zgodnie z art. 5. ust. 1. przepisami ustawy z dnia 25 czerwca 2015 r. o leczeniu niepłodności (Dz. U. poz. 1087), do świadczeń z zakresu leczenia niepłodności zaliczane są:

1) poradnictwo medyczne;
2) diagnozowanie przyczyn niepłodności;
3) zachowawcze leczenie farmakologiczne;
4) leczenie chirurgiczne;
5) procedury medycznie wspomaganej prokreacji, w tym zapłodnienie pozaustrojowe
oraz sztuczna inseminacja;

6) zabezpieczenie płodności na przyszłość.

Leczenie niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego, w tym technika klasycznego IVF (In Vitro Fertilization), czy techniki związane z docyplazmatyczną iniekcją plemnika do komórki jajowej (ICSI, IMSI) nie są jedynymi świadczeniami zdrowotnymi, z których mogą skorzystać pary leczące się z powodu niepłodności.

Obecnie wskazane w ślad za art. 5. ust. 1. ustawy o leczeniu niepłodności świadczenia związane z leczeniem niepłodnościsą finansowane ze środków publicznych na podstawie ustawy z dnia 27 sierpnia 2014 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz. U. z 2015 r. poz.581, z późn. zm.).

Są to świadczenia dostępne na podstawie przepisów rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 22 listopada 213 r. w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego (Dz. U. poz. 1520, z późn. zm.) oraz przepisów rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 6 listopada 2013 r. w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (Dz. U. poz. 1413, z późn. zm.).

Dlaczego nie uwzględniono zachowania płodności u mężczyzn przed leczeniem gonadotoksycznym? Jakie przesłanki spowodowały nieuwzględnienie witryfikacji oocytów i zarodków w ramach zachowania płodności u kobiet przed leczeniem gonadotoksycznym, chociaż obie metody mają udowodnioną skuteczność w przeciwieństwie do witryfikacji jajnika/fragmentów tkanki jajnikowej i ich autotransplantacji?

Jednym z założeń programów polityki zdrowotnej realizowanych przez ministra zdrowia jest podejmowanie działań nakierunkowanych na innowacyjność i wykorzystywanie postępu naukowego w podejmowanych działaniach w celu rozwiązania problemu zdrowotnego istotnego dla populacji. W związku z czym w przypadku, w którym dane świadczenie jest uznane za ogólnodostępne i powszechne, zaś dostęp do niego jest zabezpieczony dla populacji, nie jest celowe podejmowanie interwencji w tym zakresie, bo oznaczałoby to powielanie już istniejących rozwiązań. Obecnie zarówno możliwość przechowywania komórek rozrodczych męskich, żeńskich oraz zarodków, także na okoliczność planowanego leczenia onkologicznego, jest zapewniona w bankach komórek rozrodczych i zarodków.

Nie jest zatem zasadne, aby programem polityki zdrowotnej finansować rozwój technik, które są powszechne i dostępne.

 

Z jakiej przyczyny Program dyskryminuje pary wymagające leczenia z użyciem met. IVF, dawstwa komórek rozrodczych, pacjentek z zesp. MRKH wymagających przeszczepu macicy oraz pary, które wymagają IVF z diagnostyką prenatalną ze względu na nosicielstwo chorób genetycznych przez rodziców?

Działania podejmowane w ramach programu nie mają na celu dyskryminowania żadnej z grup pacjentów i osób dotkniętych problemem niepłodności, niezależnie od przyczyny jego występowania.

Program zakłada, że aby rozwiązać problem niepłodności należy podjąć działanie nakierunkowane na edukację, profilaktykę i wczesną diagnostykę niepłodności. W tym celu tak istotne jest skupienie się na edukacji populacji młodzieży szkolnej, personelu medycznego oraz rozwoju ośrodków zapewniających kompleksową diagnostykę dla możliwie jak najszerszej grupy docelowej. Rozwijając te kierunki działania zostanie ograniczony negatywny wpływ podejmowania ryzykownych zachowań przez osoby w wieku prokreacyjnym, niewystarczającej bądź późnej diagnozy niepłodności na zdrowie osób wieku prokreacyjnym. Zatem rozwiązywanie omawianego problemu na jego wczesnym etapie będzie skutkowało ograniczeniem jego wpływu w dłuższej perspektywie zarówno na indywidualne losy poszczególnych par, jak i całej populacji.

Czy Ministerstwo planuje rozszerzyć zakres Programu o wspomniane wyżej metody leczenia?

Ministerstwo Zdrowia nie zamierza w ramach omawianego programu finansować wskazanych technik leczenia niepłodności, są one dostępne poza programem. Nie jest planowane podejmowanie takich działań na dalszych etapach jego realizacji.

Czy Ministerstwo widzi konieczność nałożenia na ośrodki referencyjne obowiązku prowadzenia badań naukowych celem rozwoju potencjału ośrodków, zwiększenia dostępności nierefundowanych metod leczenia oraz rozwoju medycyny rozrodu?

Realizatorami programu w zakresie utworzenia sieci referencyjnej leczenia niepłodności będą szpitale kliniczne bądź instytuty, czyli podmioty prowadzące zarówno działalność leczniczą,  jak i badawczą.

 

 

Jak poinformowała Milena Kruszewska, Rzecznik Prasowy Ministra Zdrowia program z zakresu zdrowia prokreacyjnego został pozytywnie oceniony przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, obecnie trwają prace nad jego ostateczną wersją.

—————————-
Merytorycznego wsparcia podczas przygotowywania pytań udzieliła Karina Sasin – absolwentka Wydziału Wojskowo-Lekarskiego UM w Łodzi, obecnie studiuje Biotechnologie na Wydziale Biologii UW. Wielokrotna stypendystka m.in. Organizacji Narodów Zjednoczonych, Rządu USA (NIH) i Krajowego Funduszu Na Rzecz Dzieci. Organizatorka 1st International Meeting on MRKH  Syndrome

Jolanta Drzewakowska

redaktor naczelna Chcemy Być Rodzicami, jedynego pisma poradnikowego dla osób starających się o dziecko. Z wykształcenia prawniczka i coach. Matka dwójki dzieci.

Nieudana implantacja przy in vitro. Przyczyny i dalsze postępowanie

Nieudana implantacja
Po nieudanej implantacji zaleca się wykonanie pogłębionych badań w celu ustalenia przyczyny niepowodzenia – fot. Fotolia

Nie każda implantacja zapłodnionej in vitro komórki jajowej przebiega pomyślnie. Zaburzenia implantacji mogą mieć wiele różnych przyczyn, badania przeprowadzane po nieudanej próbie in vitro pozwalają lepiej je poznać i udoskonalić terapię.  

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kiedy implantacja zapłodnionej komórki jajowej nie doprowadza do prawidłowo rozwijającej się ciąży, zaleca się wykonanie pogłębionych badań w celu ustalenia przyczyny niepowodzenia.

Zakres badań wyznaczany jest indywidualnie dla każdej starającej się o dziecko pary, na podstawie dotychczas zgromadzonych danych na temat stanu zdrowia i specyficznych predyspozycji przyszłych rodziców.

W przypadkach, w których dotąd stosowana forma leczenia niepłodności nie przyniosła oczekiwanych rezultatów, zwoływane jest konsylium lekarskie, które wyznacza najlepszą ścieżkę postępowania dla konkretnej pary.

Zobacz też: Analiza czynników niepowodzenia in vitro. Sprawdź, czemu nie udało się uzyskać ciąży

Nieudana implantacja a AMH

Jednym z indywidualnych parametrów, które uwzględnia się w trakcie analizy dostępnych dla danej pary rozwiązań jest AMH – parametr rezerwy jajnikowej.

Znajomość AMH pacjentki pozwala na skuteczną stymulację hormonalną, która zwiększa szansę na pozytywne wyniki procedury in vitro w przyszłości.

Zalecane jest też wykonanie diagnostyki genetycznej, badań hormonalnych obojga partnerów, pogłębione badania nasienia, badania immunologiczne oraz analizy pod kątem ewentualnych niedoborów witamin i innym substancji.

Zobacz też: Brak zapłodnienia komórek jajowych przy in vitro. Jak wyeliminować przyczyny i zwiększyć szansę na ciążę?

Nieudana implantacja – jakie mogą być przyczyny?

Wśród pacjentów leczących niepłodność w Polskich klinikach, aż 35% par nie może zajść w ciążę z powodu obniżonej jakości nasienia. Zdarza się, że podstawowe parametry, takie jak ilość, czy ruchliwość plemników są w normie, nie dochodzi do zapłodnienia z powodu zaburzeń w materiale genetycznym lub niedojrzałości plemników.

Zalecanym postępowaniem jest w tej sytuacja konsultacja andrologiczna. Mogą pojawić się wskazania do wykonania badania morfologii plemników, fragmentacji DNA plemnika, badanie nasienia SOME+HOS czy badania morfologii plemników pod duzym powiększeniem.

14% par nie zachodzi w ciążę z powodu niskiej jakości komórek jajowych, która powoduje problemy z rozwojem zarodków. Czynnikiem wpływającym na jakość komórek jajowych jest przede wszystkim wiek kobiety. Z wiekiem zmniejsza się poziom AMH oraz zdolność komórek do zapłodnienia i prawidłowych podziałów. Niedobory hormonu wzrostu, DHEA, czy TST również obniżają jakość komórek jajowych.

Mając wiedzę na temat powyższych parametrów, można dobrać odpowiedni rodzaj stymulacji hormonalnej oraz odpowiedni moment jej rozpoczęcia. Zdarza się, że pacjentki mimo wystarczającego poziomu AMH nie reagują prawidłowo na stymulację hormonalną. Powodem trudności w zapłodnieniu i utrzymaniu ciąży mogą być także zaburzenia genetyczne oraz obecność przedwcześnie dojrzałego pęcherzyka jajnikowego, który może blokować rozwój pozostałych pęcherzyków.

Niepowodzenia implantacji mogą wynikać z nieprawidłowego rozwoju zarodków lub zaburzeń po stronie macicy, a konkretnie wyściełającego jej endometrium. W takich sytuacjach zalecana jest indywidualnie dobrana farmakoterapia. Jeśli w macicy występują zmiany, mogą pojawić się  wskazania do wykonania małoinwazyjnych zabiegów chirurgicznych.

Zobacz też: Superstymulacja do in vitro. Na czym polega i jak wpływa na poprawę jakości komórek jajowych?

Po ilu próbach zapłodnienia in vitro zachodzi się w ciążę?

Niestety nie ma reguły. Jak widzicie, przyczyn problemów z prawidłową implantacją zarodka może być wiele. Ile par, tyle powodów.

Jednak nie należy się poddawać, pozytywne myślenie i realizacja dodatkowych badań precyzujących przyczynę niepowodzenia to najlepsza recepta na prawidłowo rozwijającą się ciążę w przyszłości.

Źródło: na podstawie materiałów udostępnionych przez Klinikę Leczenia Niepłodności INVICTA

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. Zawodowo interesuje się prawami człowieka, w tym prawami reprodukcyjnymi oraz etyką medyczną. W czasie wolnym dużo czyta - najchętniej z jednym ze swoich trzech kotów na kolanach, trenuje roller derby i fotografuje.

Zabieg AH na zarodkach: wskazania, skuteczność, ryzyko

Na zdjęciu: Embriolog patrzy przez mikroskop /Ilustracja do tekstu: zniszczone jajeczka i embriony w klinice leczenia niepłodności /AH na zarodkach: na czym polega?
fot. Pixabay

Assisted Hatching (AH) to jedna z technik mikromanipulacji laboratoryjnej, których zastosowanie rozważa wiele par zmagających się z niepowodzeniami procedury in vitro. Co warto o niej wiedzieć, na czym dokładnie polega AH na zarodkach i jakie są wskazania do jego wykonania? Wyjaśniamy.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Assisted Hatching (AH), czyli wspomagane wylęganie zarodka, to procedura laboratoryjna, której celem jest zwiększenie szans na pomyślną implantację zarodka w błonie śluzowej macicy. Zabieg ten wykonywany jest przez doświadczonych embriologów w wielu klinikach leczenia niepłodności. Polega na nacięciu osłonki przejrzystej (zona pellucida) otaczającej zarodek, by pomóc mu w pomyślnym wykluciu, gdy osiągnie już stadium blastocysty.

Assisted Hatching – jak przebiega?

Procedura wspomaganego wylęgania zarodka wykonywana jest bezpośrednio przed transferem. Osłonka przejrzysta przerywana jest najczęściej laserowo – poprzez precyzyjne nacięcie wiązką światła. Rzadziej wykorzystuje się techniki mechaniczne i metody chemiczne.

W przypadku świeżego transferu metodę AH stosuje się między 3. a 5. dobą rozwoju zarodka. Gdy para decyduje się na transfer zarodków mrożonych, wspomagane wylęganie zarodka wykonywane jest na rozmrożonych blastocystach – jeszcze przed ich rozkurczeniem.

CZYTAJ TEŻ: Rozwój i transfer zarodka podczas in vitro – jak to wygląda [WIDEO]

Zabieg AH na zarodkach – wskazania

Zabieg AH na zarodkach stosowany jest najczęściej u par, które:

  • doświadczyły dwóch lub więcej niepowodzeń procedur in vitro,
  • w wyniku zapłodnienia in vitro uzyskały zarodki o niskiej jakości lub/i o nieprawidłowej strukturze otoczki przejrzystej,
  • kwalifikują się do zabiegu AH na podstawie innych kryteriów wskazujących na zwiększone ryzyko zaburzeń implantacji (m.in. wiek kobiety powyżej 37 lat, niskie AMH, podwyższone stężenie FSH w pierwszych 3. dniach cyklu miesiączkowego, mała liczba pęcherzyków antralnych).

ZOBACZ TAKŻE: Czym jest EmbryoGlue?

Zabieg AH: skuteczność i ryzyko

Zgodnie z dostępnymi badaniami, zabieg AH nie niesie istotnego zagrożenia. Eksperci wskazują jednak, że nie można wykluczyć ewentualności uszkodzenia zarodka, skutkującego całkowitym zatrzymaniem jego rozwoju. Badacze zauważyli również korelacje pomiędzy zabiegiem AH na zarodkach a podwyższonym ryzykiem rozwoju ciąży mnogiej jednojajowej.

Więcej kontrowersji wywołuje kwestia skuteczności procedury wspomaganego wylęgania zarodka. Mimo że metodę tę stosuje się na świecie już od 30 lat, dowody potwierdzające jej wpływ na wskaźnik żywych urodzeń są wciąż niewystarczające. Analizy kliniczne (m.in. z 2008 r.) wykazały jednak lepsze efekty zabiegu u kobiet po transferze mrożonym – kriokonserwacja i rozmrażanie embrionów może bowiem powodować twardnienie ich osłonki przejrzystej.

Źródło: klinikainvicta.pl, sciencedirect.com, fertilityfactchecker.com

POLECAMY RÓWNIEŻ:

Nowa metoda selekcji plemników do in vitro już w Polsce. Czym jest Fertile Chip?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Pierwsze zmodyfikowane genetycznie bliźnięta wywołały dyskusję o granicach inżynierii genetycznej

Roczne bliźniaczki leżące obok siebie w identycznych strojach /Ilustracja do tekstu: Pierwsze zmodyfikowane genetycznie bliźnięta odporne na HIV. Przyszły na świat w Chinach
Fot.: Pixabay.com

Większa sprawność, brak skłonności do danych schorzeń lub alergii, odporność na choroby, ale też inne, bardziej pożądane cechy fizyczne – to pierwsze rzeczy, jakie przychodzą nam do głowy, gdy myślimy o tym, co chcielibyśmy w sobie zmienić. I choć w naszym przypadku to rozważania czysto teoretyczne, być może już niedługo kryteria te będziemy mogli zastosować do… projektowania genów dzieci. Przed miesiącem w Chinach przyszły na świat pierwsze zmodyfikowane genetycznie bliźnięta. Co to oznacza dla przyszłości inżynierii genetycznej?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Informację o narodzinach dziewczynek ze zmienionym genomem podał autor kontrowersyjnego eksperymentu – chiński naukowiec prof. He Jiankui. Modyfikacja genetyczna, dokonana przy wykorzystaniu technologii CRISPR/Cas9, miała polegać na usunięciu genu CCR5 u embrionów uzyskanych dzięki zapłodnieniu in vitro, by uodpornić je na zakażenie wirusem HIV. Biofizyk twierdzi, że procedura zakończyła się pełnym sukcesem u jednej z dziewczynek, u drugiej zaś usunięta została jedna z dwóch kopii genu.

POLECAMY: Inżynieria genetyczna. Oszukać przeznaczenie dzięki CRISPR/Cas9

Eksperyment, który ma stworzyć szczepionkę na AIDS

Ogłoszenie o dokonaniach zespołu prof. He Jiankui nie nastąpiło poprzez publikację w rzetelnym periodyku naukowym (jak dzieje się to w podobnych sytuacjach), ale… w internecie, tuż przed drugim międzynarodowym sympozjum poświęconym inżynierii genetycznej. Z późniejszego wystąpienia Jiankui wynika, że bliźniaczki to niejedyne dzieci, które zyskały zmodyfikowane geny. Na świat wkrótce przyjdzie potomek innej pary. Kolejne 21 zmodyfikowanych genetycznie zarodków zostało poddanych kriokonserwacji. Część z nich miała wkrótce zostać wykorzystana podczas transferu u pięciu innych kobiet.

Okazało się, że modyfikacja genów zarodków w celu nabycia przez nie odporności na wirusa HIV to część szerszego, ściśle tajnego projektu badawczego, w którym wzięło udział osiem par ochotników. Mężczyźni, którzy zgłosili się do eksperymentu wraz ze swoimi partnerkami, byli nosicielami wirusa HIV. Uczestnictwo w tym kontrowersyjnym i obarczonym istotnym ryzykiem przedsięwzięciu było dla nich nadzieją na posiadanie potomstwa nie tylko wolnego od wirusa HIV, ale również odpornego na zakażenie nim. Należy dodać, że skala zakażeń wirusem HIV w Chinach jest na tyle duża, że stanowi poważny problem zdrowotny.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wirusem HIV możesz zarazić się nawet od jedynego partnera. Zbadaj się, nim rozpoczniesz starania o dziecko

Zmodyfikowane genetycznie bliźnięta, czyli genetyczna puszka Pandory

Mimo szlachetnych pobudek, których można doszukiwać się w postępowaniu chińskiego naukowca, eksperyment (w którym uczestniczył również amerykański badacz Michael Deem) spotkał się z miażdżącą krytyką środowiska medycznego. Otworzył też dyskusję na temat bezpieczeństwa wykorzystania technologii edytowania genów u ludzi.

Warto dodać, że Chiny (jako jeden z niewielu krajów na świecie) zezwalają na eksperymenty genetyczne na ludzkich embrionach w celach naukowych. Metod tych jednak – zgodnie z prawem – nie mogą oferować pacjentom kliniki leczenia niepłodności. Technika CRISPR/Cas9 jest testowana zbyt krótko, by uznać bezpieczeństwo jej zastosowania u ludzi. Liczni specjaliści wskazują na ryzyko nowotworów, niekontrolowanych mutacji genetycznych oraz dziedzicznych problemów zdrowotnych, których na tę chwilę nie sposób przewidzieć.

– Technika jest nowa, nie wiemy do końca, jak działa. Można to [badanie prof. He Jiankui – przyp. red.) uznać jako eksperyment, dodatkowo na istotach, które nie mogą wyrazić na to świadomej zgody – mówiła w TOK FM dr Weronika Chańska, filozofka i bioetyczka z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Obecnie edycję genomu przy wykorzystaniu CRISPR/Cas9 stosuje się tylko u dorosłych, świadomych zagrożeń osób zmagającymi się z nieuleczalnymi schorzeniami.

Modyfikacje genetyczne na zarodkach kontra granice inżynierii genetycznej

W obliczu sensacji, jaką wywołała informacja o eksperymencie, chińskie organy bezzwłocznie rozpoczęły śledztwo.

Od działań prof. He Jiankui całkowicie odciął się Południowy Uniwersytet Nauki i Technologii w Shenzhen, na którym badacz jest zatrudniony. Władze uczelni podkreśliły, że prof. Jiankui od blisko roku przebywa na bezpłatnym urlopie, który zakończy dopiero w styczniu 2021 r. Sam eksperyment określiły jako „poważne naruszenie etyki i standardów akademickich”.

Naukowiec bronił się jednak, twierdząc, że wykonanie modyfikacji na zarodkach par ochotników poprzedził wieloletnimi badaniami na zwierzętach i ludzkich embrionach w laboratorium. Zapewnił jednocześnie, że dalsze testy kliniczne zostały wstrzymane. Podkreślił też, że – wbrew medialnym doniesieniom – pary, które przystąpiły do eksperymentu, były świadome zagrożeń.

Kłopot jednak w tym, że do uczestników badania nie sposób dotrzeć – ich dane są bowiem zastrzeżone. Nie wiadomo też, gdzie dokładnie przeprowadzono modyfikacje genów i dlaczego dokonań do tej pory nie potwierdziło żadne niezależne źródło. Jak donosi agencja Associated Press, przekazane jej przez naukowca materiały, będące rzekomym dowodem w sprawie, uwzględniają jedynie niespełna 60-slajdową prezentację. A to zbyt mało, by uznać sukces procedury i wykluczyć ewentualne uszkodzenia genetyczne czy nawet potwierdzić, że eksperyment rzeczywiście miał miejsce.

CZYTAJ: In vitro po chińsku. Kliniki oblegane, biznes się kręci

Zmodyfikowane genetycznie bliźnięta a nowe terapie. W tym szaleństwie jest metoda?

Część środowiska naukowego (m.in. słynny genetyk z Uniwersytetu Harvarda prof. George Church) zwraca jednak uwagę, że chińskie badania – choć wątpliwe etycznie – mogą przyczynić się do powstania nowych terapii, które staną się ratunkiem dla wielu chorych. Właśnie ten cel miał przyświecać prof. He Jiankui, gdy przystępował do rekrutacji ochotników do swojego eksperymentu.

– Wierzę, że to pomoże rodzinom i ich dzieciom – mówił w wywiadzie udzielonym Associated Press.

Podkreślił przy tym, że inżynieria genetyczna powinna służyć wyłącznie celom leczniczym.

– Podnoszenie ilorazu inteligencji czy wybieranie koloru włosów albo oczu nie jest czymś, co robi kochający rodzic. Powinno być to zakazane – zaznaczył.

Prof. He Jiankui dodał, że jeśli jego działania wywołałyby niepożądane efekty, odczuwałby ten sam ból co jego pacjenci i poniósłby pełną odpowiedzialność.

Źródło: AP, wsj.com, businessinsider.com.pl, independent.co.uk

POLECAMY:

Niepłodność a wady genetyczne – jakie geny warto zbadać?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Rzecznik Praw Dziecka o in vitro: to metoda niegodziwa

Rzecznik Praw Dziecka o in vitro: to metoda niegodziwa
fot. TVN24

Mikołaj Pawlak został powołany na nowego Rzecznika Praw Dziecka. Przed głosowaniem odpowiadał na pytania senatorów m.in. te dotyczące zapłodnienia metodą in vitro. – Od strony prawno-moralnej jest to metoda niegodziwa – mówił Pawlak.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

12 grudnia Senat zatwierdził kandydaturę Pawlaka na stanowiska Rzecznika Praw Dziecka. Za jego powołaniem opowiedziało się 57 senatorów, przeciwko było 26, nikt nie wstrzymał się od głosu.

Zobacz także: In vitro tylko dla małżeństw? Kontrowersyjny projekt ustawy trafił do Sejmu

Rzecznik Praw Dziecka o in vitro: to metoda niegodziwa

 Jakkolwiek powodująca, że wiele dzieci przyszło na świat, to jednak od strony prawno-moralnej jest to metoda niegodziwa, bo w znaczącej liczbie poczęć powoduje, że poczęte istoty ludzkie, poczęte dzieci nie są wystarczająco chronione – mówił w środę Mikołaj Pawlak.

Słowami rzecznika oburzona jest opozycja. – Mówienie o procedurze, dzięki której 21 czy już teraz 23 tysiąc dzieci – bo one się ciągle rodzą – przyszło na świat, uszczęśliwiając ludzi, którzy inną metodą nie mieliby dzieci – nazywanie tego niemoralnym – przypomina mi najgorsze czasy segregacji – stwierdził Tomasz Grodzki, lekarz i senator Platformy Obywatelskiej.

– Jak dzieci z in vitro mają mieć zaufanie do człowieka, który już na starcie nazywa to, w jaki sposób powstały, niegodziwością? – zastanawiała się Barbara Nowacka w „Rozmowie Piaseckiego” w TVN24.

– On nie spełnia kryteriów, które wymaga ustawa. To jest wielki dramat PiS – uważa Nowacka z Inicjatywy Polskiej.

Zobacz także: Co to jest naprotechnologia i czy może zastąpić in vitro?

Kim jest nowy Rzecznik Praw Dziecka?

Mikołaj Pawlak to prawnik, kanonista i adwokat.

W latach 2016-2018 był dyrektorem utworzonego w czerwcu 2016 r. Departamentu Spraw Rodzinnych i Nieletnich Ministerstwa Sprawiedliwości, odpowiedzialny za nadzór nad zakładami poprawczymi, sądami rodzinnymi czy schroniskami dla nieletnich.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: TVN24, Dziennik.pl

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.