fbpx
Przejdź do treści

Miał być alternatywą dla in vitro, w kilku województwach nawet nie wystartował. Jak działa rządowy program prokreacyjny?

rządowy program prokreacyjny
fot. Pixabay

Ponad rok trwały prace nad rządowym programem prokreacyjnym, który miał być wprowadzony we wszystkich województwach. W plebiscycie wyłoniono 16 placówek, jednak tylko 10 z nich podpisało umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia.

Przyjęcia pacjentów miały rozpocząć się w grudniu 2017 roku. I rzeczywiście, zapisy ruszyły, ale tylko w kilku ośrodkach.

Na początku do realizacji projektu miało zostać wybranych 17 ośrodków. Ostatecznie Ministerstwo Zdrowia wyłoniło 16, decydując się tym samym na wybór minimalnej liczby podmiotów, o których mowa w opisie „programu kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego w Polsce”.

Rządowy program prokreacyjny – gdzie jeszcze nie wystartował?

Środki pieniężne otrzymało na razie 10 realizatorów programu. Rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia Milena Kruszewska zapewniła jednak w rozmowie z portalem „Polityka Zdrowotna”, ze w bieżącym roku umowy zostaną podpisane ze wszystkimi ośrodkami referencyjnymi. Program póki co nie wystartował w czterech województwach: kujawsko-pomorskim, lubuskim, lubelskim i warmińsko-mazurskim.

W ramach programu pacjenci mają zapewnioną wstępną i poszerzoną diagnostykę przyczyn niepłodności, opiekę psychologiczną oraz kierowanie do dalszego leczenia. Fundusze obejmują również szkolenia dla personelu medycznego i zakup specjalistycznego sprzętu. Z programu wyłączone jest zapłodnienie metodą in vitro.

Źródło: www.politykazdrowona.com

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Anna Wencławska

Redaktorka serwisu Chcemy Być Rodzicami. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.