Przejdź do treści

[WYWIAD] Matki, które oddały dziecko

O emocjach, trudach i drodze, którą przechodzą matki biologiczne opowiedziała Grażyna Niedzielska, pedagog, socjoterapeuta, wicedyrektor Ośrodka Adopcyjnego TPD.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Co jest najważniejsze w pracy w ośrodku adopcyjnym?

Grażyna Niedzielska: Umiejętność dostrzegania drugiego człowieka. Trzeba widzieć człowieka w człowieku. Tego zawsze uczyłam i uczę swój zespół.

Ocena  wyklucza skuteczną pomoc drugiemu człowiekowi.  Mogę pomóc tylko wtedy, gdy nie oceniam. W ocenie kryje się przekonanie, że jestem kimś lepszym.

Od początku naszej działalności równocześnie pomagamy rodzinom adopcyjnym i mamom, które zamierzają powierzyć swoje dziecko do adopcji. Ustawa, w której oficjalnie jest powiedziane, że mama, która powierza dziecko do adopcji ma obowiązek otrzymać pomoc psychologiczną, obowiązuje  dopiero od 2012 roku. My robimy to już od 1960 roku. Praca ośrodka adopcyjnego nie opiera się jedynie na pracy z rodzicami adopcyjnymi, to też praca z mamami, które zamierzają powierzyć swoje dziecko do adopcji. Jest to równie ważny element, wymagający szczególnej uwagi, mądrości i taktu pracownika.

Do ośrodka przychodzi matka biologiczna, która chce przekazać swoje dziecko. Co mówi?

Historia mamy biologicznej najczęściej jest bardzo ciężka. Tu nie przychodzą szczęśliwe kobiety ze szczęśliwych rodzin, mające zasób, w postaci własnej rodziny, która pomoże im w trudnościach.

Mamy, które powierzają dzieci do adopcji pochodzą z trudnych systemów rodzinnych i niestety często wiążą się z niedojrzałymi partnerami, po własnych przejściach. Jest to pewnego rodzaju kontynuacja ich życia – najpierw nie otrzymują wsparcia w domu, a potem nie otrzymują go od mężczyzny. W którymś momencie stwierdzają, że nie dadzą już rady, nie udźwigną odpowiedzialności w pojedynkę, w poczuciu samotności i braku perspektyw. Często są to kobiety, które mają już dzieci albo młode kobiety, niegotowe do podjęcia macierzyństwa.

Jest profil kobiety, która decyduje się powierzyć swoje dziecko do adopcji?

Trudno określić profil, ale można mówić o pewnych stałych cechach. Przede wszystkim kobiety te pochodzą z dysfunkcyjnych rodzin. Wiele przeszły. Nikt nie nauczył ich wybierania odpowiedzialnych partnerów. Nie miały wcześniej i nadal nie mają, na kogo liczyć. Ich moc wytrzymywania trudów życiowych wyczerpuje się. I w momencie, kiedy pojawia się dziecko, stwierdzają, że nie mają siły je wychować. Jest w nich jednak determinacja, by zapewnić swojemu dziecku alternatywną możliwość wychowawczą i emocjonalną.

Czy część kobiet zmienia swoją decyzję?

Stałe spotykanie się z mamami w ośrodku i towarzyszenie im w ich wyborach i bolesnych emocjach powoduje, że pewna część kobiet wycofuje się z zamiaru przekazania dziecka do adopcji. Po otrzymaniu w ośrodku wsparcia, uświadomieniu sobie możliwości i narysowaniu wspólnie szerszej perspektywy, około 1/3 z nich odnajduje w sobie gotowość i siłę do bycia mamą.

Często pracownik ośrodka jest jedyną osobą, w której matka biologiczna znajduje wsparcie.

Dlatego my nie namawiamy mam, żeby wychowywały swoje dzieci. To musi być ich decyzja. Namówić matkę, żeby wychowywała swoje dziecko to tzw. dobry uczynek.

Znam przypadek kobiety, którą w szpitalu namówiono, żeby zostawiła swoje dziecko. Minęło 10 lat, a ona wciąż nie umie je pokochać i obie strony cierpią  w tej relacji. Co teraz możemy zrobić? Nic, nie możemy zmusić ludzkiego serca do miłości.

Być może, jakby powierzyła to dziecko to adopcji byłoby ono kochane. Tego nie wiem, rodziny adopcyjne też bywają różne. Nigdy nie powiemy matce, że w rodzinie adopcyjnej będzie dziecku lepiej. My tego nie wiemy. Znamy rodziny adopcyjne, w których się nie powiodło. Dopiero w działaniu okazuje się, czy ktoś jest zdolny do miłości.

Czy często zdarza się, że biologiczne mamy chcą nawiązać kontakt ze swoim dzieckiem?

Mama wielokrotnie jest informowana, że jest to niemożliwe również w sensie prawnym. Staramy się, aby kobieta podjęła świadomą decyzję i rozumiała konsekwencje tej decyzji. Ona nie może nawiązać kontaktu z dzieckiem, ale jej dorosłe dziecko, jeśli tego zechce, będzie miało do tego prawo.

Jak się toczą dalsze losy dzieci adopcyjnych?

Różnie. Nie wszystkie dzieci adoptowane są kochane w swoich rodzinach adopcyjnych. Im dziecku w rodzinie adopcyjnej jest trudniej, tym bardziej idealizuje swoją rodzinę biologiczną.

Z drugiej strony znam też takich dorosłych adoptowanych, którzy mieli fajne życie i kochają rodziców adopcyjnych, ale pozostała ciekowość poznania mamy biologicznej, tylko po to, żeby uporządkować swoją historię. Często motywacja jest bardzo prosta – zobaczyć jak ona wygląda.

Emocje matki biologicznej nigdy nie są jednoznaczne.

Podstawowym uczuciem, które widzę w każdej matce jest cierpienie i nadzieja, że w rodzinie adopcyjnej będzie dziecku lepiej. Nie spotkałam w ośrodku matki obojętnej.

Magda Dubrawska

dziennikarka Chcemy Być Rodzicami, doktorantka socjologii.