Przejdź do treści

Manifa przejdzie ulicami polskich miast. Najpierw Łodzi, Bydgoszczy i Warszawy

Kobiety maszerują w ramach protestu /Ilustracja do tekstu: Manifa przejdzie polskimi ulicami
Fot. Pixabay.com

„Przeciw przemocy władzy”, „Chcemy całego życia” i „Aborcja, nie policja” – to niektóre hasła tegorocznych manif, które w najbliższy i przyszły weekend przemaszerują ulicami polskich miast. Celem corocznych demonstracji jest zwrócenie uwagi na problemy, z jakimi wciąż muszą mierzyć się Polki.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W 2018 roku obchodzimy setną rocznicę odzyskania niepodległości Polski oraz przyznania Polkom praw wyborczych. Ten ważny czas jest przyczynkiem do dyskusji o tym, jak wygląda dziś sytuacja kobiet i czy ich prawo do samostanowienia jest respektowane przez państwo. Na jakie kwestie zwrócą uwagę inicjatorzy tegorocznych manifestacji?

 – Mówimy o obszarach bezprawia: sytuacjach, w których prawa kobiet są łamane lub się ich odmawia, o sytuacjach niesprawiedliwych, krzywdzących i groźnych. Sytuacjach, w których kobieta: ty, twoja siostra, córka, żona, dziewczyna przestają nagle być 100% ludźmi i częścią społeczeństwa. Nigdy nie będzie na to naszej zgody – podkreślają organizatorki łódzkiej Manify, która w tym roku przejdzie pod hasłem „Rewolucja parasolek”.

Móc decydować o sobie

Do tych samych tematów nawiązuje hasło warszawskiej Manify: „Aborcja, nie policja. Pomoc wzajemna, nie przemoc systemowa”.

– W tym roku mija 25 lat od wprowadzenia zakazu aborcji. Przed transformacją ustrojową mogłyśmy przerywać ciąże legalnie i bezpiecznie. W 1993 roku odebrano nam to prawo, a obowiązująca od tamtej pory ustawa do dziś nazywana jest „kompromisem”. Nasz głośny sprzeciw został wtedy z premedytacją zignorowany. Przez te wszystkie lata, które upłynęły od wprowadzenia zakazu, my nadal przerywamy ciąże – mówią przedstawicielki feministycznego kolektywu Porozumienie Kobiet 8 Marca, który organizuje warszawską Manifę już po raz dziewiętnasty.

Manifa przeciwko wykluczeniu

Inicjatorki stołecznego wydarzenia chcą także wyrazić niezgodę na działania władz, które nie chronią interesów obywatelek, oraz podkreślić rolę solidarności i wzajemnego wsparcia kobiet.

– Mamy dość tej symbolicznej policji – koalicji państwa z kościołem i kapitałem, władzy, która generuje nierówności i ubóstwo, wykluczenie i marginalizację wielu grup: kobiet, migrantek i migrantów, uchodźczyń i uchodźców, osób LGBTQIA+, osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunek i opiekunów, osób z mniejszych miejscowości i wsi, osób zatrudnionych na śmieciówkach, bezrobotnych, osób starszych, samodzielnych matek. Mamy dość traktowania nas tak, jakbyśmy były własnością państwa, kościoła, mężów, partnerów, pracodawców, nawet zarodków i płodów. Chcemy wreszcie móc decydować same o sobie – zaznaczają.

Manify przechodzą polskimi ulicami od 19 lat. Impulsem do organizacji pierwszej z nich (w Warszawie) była głośna historia pacjentki z Lublińca, którą w 1999 roku policja siłą wyprowadziła z gabinetu ginekologicznego i zawiozła na przymusowe badania ginekologiczne. Miały one potwierdzić, czy próbowała dokonać nielegalnej aborcji. Od tego czasu manifestacje odbywają się co roku w wielu polskich miastach w okolicy Dnia Kobiet.

– Cieszymy się, że tak wiele z nas wychodzi z domu, by domagać się normalności. Wciąż jeszcze mamy tyle do zrobienia – zaznaczają przedstawicielki Nieformalnej Grupy Inicjatywnej, które stoją za bydgoską Manifą.

XIX warszawska Manifa przejdzie ulicami Warszawy w najbliższą niedzielę, 4 marca. Dzień przed nią odbędą się przemarsze w Łodzi i Bydgoszczy. Kolejne manifestacje będą miały miejsce w Trójmieście i Krakowie (8 marca) oraz we Wrocławiu, Poznaniu, Lublinie, Katowicach, Rzeszowie i Toruniu (10 marca).

Polecamy również: Singielka nie ma prawa do in vitro. Dlaczego jest traktowana gorzej niż przy adopcji?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Bezdzietność nie z wyboru. Pragnienie, które nigdy nie mija [Wasze historie]

Niewyraźne zdjęcie matki i dziecka /Ilustracja do tekstu: Dzień Matki a niepłodność
Fot.: Meghan Holmes/Unsplash.com

Kiedy Brytyjka Jody Day robiła prezentację na platformie TEDtalk, ścianę za sobą udekorowała nazwami, którymi bywa określana: szalona kociara, karierowiczka, czarownica, stara panna. Tak nazywana jest kobieta po 45. roku życia, która nie ma dzieci. To wystarczy, żeby zostać uznaną za niespełna rozumu miłośniczkę futrzaków. Tyle tylko, że Day jest bezdzietna na skutek okoliczności. Bezdzietność stała się dla niej bolesną rzeczywistością, opłakaną, przypłaconą depresją i rozczarowaniem.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dzięki spisowi powszechnemu wiemy, że jedna na cztery Irlandki urodzone w latach 60. ubiegłego wieku nie ma dzieci, to samo dotyczy jednej na trzy Niemki oraz jednej na pięć Brytyjek. Ile kobiet urodzonych w latach 70. i 80. pozostanie bezdzietnych, dowiemy się za kilka lat.

To sporo. To dwukrotnie więcej niż w poprzednim pokoleniu. Jednak mimo tych wskaźników jest coś wstydliwego w bezdzietności. Samotna kobieta w okolicach 50-tki budzi niepokój, bezdzietna tym bardziej. Coś z nią musi być nie tak, coś się w jej życiu potoczyło nie tak, jak powinno. Może rzucił ją mąż, może nie była dobrą żoną, może za bardzo skupiała się na sobie. Dlatego też doświadczeniem wielu bezdzietnych kobiet w średnim wieku jest ogromna samotność.

Dopiero od bardzo niedawna w internecie pojawiają się grupy, do których można zapukać, w których można spotkać osobę o podobnych przeżyciach.

CZYTAJ TEŻ: Ludzie tacy jak my. Sławy o bezdzietności

Bezdzietność nie z wyboru. Pustka nie do zastąpienia

Nie bez powodu internet stał się platformą, na której bezdzietne kobiety mogą się spotkać. W internecie można się nie wstydzić, można być sobą, można płakać, przeklinać i żalić się na swój los. Można wreszcie znaleźć wsparcie w przeżywaniu żałoby. Bo o ile kobiety bezdzietne z wyboru mogą czuć się dumne ze swojego życia i osiągnięć, do których doszły dzięki temu, że nie mają dzieci, kobiety bezdzietne z konieczności odczuwają porażkę. Bywa też tak, że niczym nie można wypełnić pustki, którą wywołuje brak dzieci. I nawet nie chodzi o to, że jest już za późno na karierę, że trudniej znaleźć partnera, kiedy ma się lat czterdzieści czy pięćdziesiąt – po prostu nic nie zastąpi dziecka. Osoby w podeszłym wieku rzadko trafiają na psychoterapię, ale zdarza się spotkać kobietę w siódmej dekadzie życia, która nadal cierpi z powodu swojej bezdzietności.

Podobnie jak w przypadku Jody Day, świadomość, że dzieci jednak się nie pojawią, przychodzi z czasem. I bardzo późno. Dopóki jest cień nadziei, dopóki kolejna klinika mówi, że jest jakiś procent szans na powodzenie, dopóty można się tego się trzymać. Ale przychodzi moment – 45. urodziny, dzieci koleżanki kończą szkołę średnią albo rozsypuje się związek – kiedy bezdzietność staje się faktem. Bezdzietność nie z wyboru. Jody Day na swoim blogu opisuje, w jaki sposób przechodziła kolejne etapy radzenia sobie z tą świadomością. Pisała między innymi, jak zmieniła się jej osobowość, z jak wielu relacji się wycofała i jak bardzo przytłoczyła ją codzienność.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Zaświadczenie o przyczynach bezdzietności i opinia proboszcza. Procedury adopcyjne po polsku

Bezdzietność. Decyzja czy los?

W internecie do niedawna – jak zauważa Day – niezwykle łatwo było spotkać kobiety, które zdecydowały się na bezdzietność. Ich rzeczywistość jest jednak zasadniczo inna od tej, w której dzieci nie ma na skutek okoliczności. Problem dodatkowo się komplikuje, jeśli zastanowimy się, kim właściwie są bezdzietne kobiety i jak wiele z nich w rzeczywistości chciało zostać matkami.

Badania z 2010 roku pokazują, że jedynie 10% kobiet wybrało bezdzietność. Spośród pozostałych 90% zaledwie 9% kobiet pozostało bezdzietnych na skutek określonych problemów medycznych. To oznacza, że różne okoliczności życiowe, nie mniej ważne niż problemy medyczne, stanęły na drodze do macierzyństwa. Ograniczenia cielesne łatwiej zaakceptować niż fakt, że nie mamy kontroli również na wieloma innymi aspektami naszego życia.

Oprócz cierpiących w ciszy kobiet są też bezdzietni mężczyźni, jeszcze bardziej wycofani i zamknięci w sobie. Istnieją, choć niemal ich nie widać. Jedna z brytyjskich gazet zapytała 15 mężczyzn w wieku 49-82 lat o ich doświadczenie bezdzietności. Nie zostali ojcami z powodu problemów zdrowotnych, samotności lub rozpadających się związków albo po prostu dlatego, że sądzili, że mają jeszcze mnóstwo czasu na założenie rodziny. Jeden z mężczyzn nie został uznany na „materiał na ojca” przez swoją żonę, a partnerka innego panicznie bała się porodu. Powtarzające się w narracji wszystkich mężczyzn motywy wiązały się z brakiem zgody na żałobę. „Mężczyźni nie płaczą”. Nie skupiali się na swoich uczuciach, a bardziej na tym, czego nie udało im się osiągnąć.

Jak mówią mężczyźni, którzy nie doczekali się dzieci, pragnienie i żal przychodzą falami – często pod wpływem obserwacji innych mężczyzn. Działa to podobnie jak tykający zegar biologiczny kobiet. Jest wiele dróg, które prowadzą do bezdzietności. Nie ten czas, nie ten partner, nie ta praca, chemioterapia, która niszczy jajniki, nieznane przyczyny medyczne. Czasem nieśmiertelne hasło: „Nic nie dzieje się bez przyczyny” niczego nie tłumaczy i w niczym nie pomaga. Ale też nie ma nic w zamian. Czasem pozostaje zaakceptować to, co jest.


Bezdzietność nie z wyboru. Wasze historie

Ewa: Odpuściłam. Chcę spełnić marzenia niezwiązane z dzieckiem

Od ciągłego myślenia o staraniach można sfiksować. Jakiś czas temu odpuściłam. Żyję swoim życiem, robię to, co mnie nakręca. Cieszę się każdą chwilą, małymi rzeczami. Choć nadal jestem pod opieką lekarzy. Zdrowie jest najważniejsze. Chcę spełnić swoje marzenia niezwiązane z dzieckiem. Wszystkiego w życiu mieć nie można. Żyje się raz i trzeba brać życie garściami.

Monika: Wybraliśmy adopcję

Ja uważam, że życie bez dziecka nie ma sensu. Fakt, odpuściłam starania o biologiczne, ale podjęliśmy się adopcji. Nie żałuję, mam wspaniałego syna, a obecnie z wpadki jestem w 13. tygodniu ciąży. Kochaliśmy się, bo chcieliśmy, i samo wyszło, a syn się cieszy, że będzie braciszek.

Justyna: Mówię bezdzietności: „Nie”

Mówię bezdzietności: „Nie”. Mój mąż twierdzi, że nie musi [mieć dzieci – przyp. red.], ale ja na razie nie jestem na tym etapie i nie wiem, czy kiedykolwiek będę. Nie jest już tak, że całe życie podporządkowałam temu celowi, jeszcze rok temu tak było, a teraz nie, jestem pod opieką lekarza, ale już nie zgadzam się na żadne stymulacje, zostawiam to. Zaczynamy poważnie myśleć nad adopcją. Ale muszę do tego jeszcze dojrzeć…

Katarzyna: Bezdzietność nie z wyboru to scenariusz, który trzeba wziąć pod uwagę podczas starań

Uważam, że ten scenariusz bezdzietności dobrze brać pod uwagę od początku starań o dziecko. Wyznaczyć sobie drogę. Co się przechodzi najpierw, co, jeśli nie wyjdzie, itd.

Agnieszka: Doceniamy, że mamy siebie

Nie wszyscy mogą mieć wszystko… My nie będziemy dążyć za WSZELKĄ CENĘ. Doceniamy to, że mamy siebie, i staramy się nie stracić tej wartości z oczu.

Klaudia: Nie wyobrażam sobie nie być rodzicem

Z poprzednim partnerem miałam jasność, że jest bezpłodny. Dla mnie wtedy oczywiste były starania o adopcję w przyszłości. Z obecnym, już prawie mężem, wiemy, że starania mogą trwać, boleć, stresować. I wiemy, że nie zrezygnujemy z rodzicielstwa i w razie niepowodzeń nie będziemy załamywać rąk, jesteśmy bardzo otwarci na adopcję. Znam pary, które zdecydowały się na bezdzietność, i akurat te, których doświadczenia obserwuję, usiłują zatrzymać czas i być wiecznymi nastolatkami, beztrosko zakochanymi, a robią to ze strachu przed przemijaniem i bilansem. Może dlatego tak odczytuję życie tych par, bo sama nie wyobrażam sobie nie zostać rodzicem.

Joanna: Myśl, że może się nie uda, jest wciąż z tyłu głowy

Właściwie to przez kilka lat byłam pewna, że nigdy nie będziemy mieli dzieci. Moje problemy zdrowotne i leczenie (sterydy, immunosupresyjne leki) zaowocowały nastawieniem na nie. Tzn. skoro ja cierpię i jest ryzyko, że moje dziecko odziedziczy po mnie podobne problemy, to nie chcę. Czas mijał. Przyszedł jednak moment, w którym stwierdziłam, że tak naprawdę to oboje chcemy dzieci, poza tym nawet zdrowym rodzicom może się urodzić chore potomstwo. Od roku robimy zdrowotne „porządki” – ostatnie 2 miesiące bardzo intensywnie. Jednak myśl o tym, że może się nie uda, jest gdzieś z tyłu głowy.

Nie mamy żadnego planu, żadnej założonej liczby in vitro, po której przestaniemy próbować. Na razie w planie jest pierwsza inseminacja w maju. Widzę, jakim fajnym wujkiem jest mój mąż, i jestem przekonana, że będzie też fajnym tatą.

Sylwia: Myślę, że bezdzietność to scenariusz, które napisało życie

Tak, ostatnio coraz częściej myślę o bezdzietności, moja głowa ma po prostu dość ciągłych badań, wizyt w szpitalach, tabletek, pomiarów, wkłuć itd. Od niedawna, ale myślę, że życie napisało nam taki scenariusz.


Tekst ukazał się w magazynie „Chcemy Być Rodzicami” 04/2018 (37). Wersję elektroniczną tego numeru możesz nabyć TUTAJ.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Noworodek a upały. Jak zadbać o komfort dziecka? Radzi położna

Mama z niemowlęciem w parku /Ilustracja do tekstu: Noworodek a upały

Lato to pełne uroków dni, na które czekamy z radością. Narodziny dziecka o tej porze roku powodują jednak wiele pytań i obaw. Jak zadbać o komfort niemowlęcia w upały, podpowiada Elżbieta Wójtowicz, położna i ambasadorka kampanii społeczno-edukacyjnej „Położna na medal”.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Noworodek a upały. Spacery tylko w cieniu

W upalne dni, gdy temperatura wynosi od 26 do 30 stopni, należy unikać spacerów z dzieckiem w godzinach od 11.00 do 16.00. Wtedy działanie promieni słonecznych jest najbardziej intensywne i można narazić dziecko na przegrzanie lub udar cieplny.

Na spacer można wybrać się przed godziną 11.00, gdy słońce nie świeci tak intensywnie, a powietrze jest orzeźwiające, lub późnym popołudniem, a i w tym czasie należy unikać bezpośredniej ekspozycji na słońce.

ZOBACZ TAKŻE: Z mlekiem matki dziecko otrzymuje jej komórki macierzyste: czy to przyspiesza rozwój noworodka?

Noworodek a upały. Zadbaj o nakrycie główki i ochronę skóry

Pamiętajmy, że skóra noworodka nie ma mechanizmu termoregulacji. Jest cienka i delikatna, łatwo zatem o przegrzanie. Dlatego też w lecie należy szczególnie dbać o ochronę przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych i wysokiej temperatury.

Ostre słońce działa nie tylko szkodliwie na skórę dziecka, ale również na jego oczy. Zbyt duże nasłonecznienie może wywołać wady wzroku lub doprowadzić do uszkodzenia rogówki. W czasie spaceru dobrze, aby dziecko miało nałożoną czapeczkę z bawełny – kapelusik z małym rondem, osłaniającym oczy. Skórę dziecka powinno się zabezpieczać kremem ochronnym z filtrem przeciwsłonecznym, najlepiej mineralnym.

Podczas spacerów z noworodkiem wózek (głęboki) najlepiej osłonić parasolką i moskitierą. Warto pamiętać o tym, że postawiona „budka” wózka spowodować może zbytnie nagrzanie dziecka, a wspomniana moskitiera ochroni maleństwo przed intruzami (owadami). Warto wspomnieć, że w upalne dni noszenie dziecka w nosidełkach lub w chuście może doprowadzić do przegrzania.

Noworodek a upały. Pamiętaj, by właściwie ubrać dziecko

Szykując się na spacer w czasie upałów, zadbaj o to, by ubranko dziecka było wykonane z materiałów naturalnych, przewiewnych, w których skóra może oddychać.

Warto pamiętać o nałożeniu luźnych skarpetek, ponieważ stópki dziecka mogą łatwo ulec poparzeniu. Leżące w wózku dziecko można przykryć chustką – narzutką ażurową lub pieluszką flanelową.

CZYTAJ TEŻ: Pielęgniarki bawiły się kosztem noworodka. Szokujące nagranie w sieci

Noworodek a upały. Zapobiegaj oparzeniom

Ograniczony dostęp powietrza, wilgoć i ciepło tworzą idealne środowisko dla rozwoju i namnażania grzybów i bakterii. Wszystko to sprawia, że skóra wokół pupy wymaga szczególnej pielęgnacji. Nie zapominaj, że podczas lata należy przewijać noworodka częściej niż zwykle, a także wietrzyć skórę. Zbyt rzadkie zmiany pieluchy jest główną przyczyną odparzeń. Dlatego warto stosować krem przeciw oparzeniom (np. Alantan Plus).

Pojenie noworodka podczas upałów

Istotne latem jest dopajanie i dbałość o to, aby nie dopuścić do odwodnienia noworodka. Jeśli noworodek jest karmiony naturalnie, należy pamiętać o częstym przystawianiu go do piersi (częściej niż zwykle). Pokarm mamy to nie tylko jedzenie, ale również picie. W gorące dni noworodek często będzie ssał częściej (na początku mleko jest bardziej wodniste i zaspokaja głównie pragnienie). Jednak z powodu upałów może być także rozdrażniony i odmawiać ssania.

Pamiętaj! Wysoka temperatura latem sprzyja rozwojowi chorobotwórczych bakterii –zatem należy zadbać o wyjątkową higienę rąk i wszelkich przedmiotów otaczających maleństwo.


„Położna na Medal” to prowadzona od 2014 r. kampania społeczno-edukacyjna zwracająca uwagę na jakość opieki okołoporodowej w Polsce oraz edukację i promocję dobrych praktyk w tym zakresie.

Jednym z kluczowych elementów kampanii jest konkurs na najlepszą położną w Polsce. Zgłoszenia do tegorocznej, piątej edycji konkursu przyjmowane były do 31 lipca. Głosy na nominowane położne można oddawać do 31 grudnia 2018 r. na stronie www.poloznanamedal2018.pl.


POLECAMY RÓWNIEŻ: Rola położnej jest nieoceniona – nie tylko podczas porodu!

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Gdy tracimy coś, co buduje nasz świat – STRATA i co dalej? [PODCAST]

Strata boli. Z niektórymi jest nam się łatwo pogodzić, inne przez wiele lat mogą wydawać się nie do przejścia. Niektórzy muszą stratę wypłakać, inni przeżywają ją po cichu. Większość z nas przechodzi jednak różne etapy żałoby – bo tak, niemalże każda strata wiąże się nierozerwalnie z żałobą.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Każdy z nas coś w swoim życiu traci. Tracimy przyjaciół, tracimy rodzinę. Z niektórymi rozchodzą nam się drogi, rozdzielają nas kłótnie, czy też śmierć. Żałobę możemy przeżywać też po końcu pewnych etapów życia, np. po zakończeniu szkoły, studiów, przejściu na emeryturę. Pojawia się wtedy pytanie, co dalej? Na pewno musimy przejść swego rodzaju adaptację do nowych warunków. Jak zatem może wyglądać przeżywanie straty i jak możemy starać się sobie ten proces ułatwić? Bo tak, mamy w sobie taką zdolność.

W walce z niepłodnością tych strat może być bardzo wiele… Jedną z nich niewątpliwie może być poronienie, o którym tak szalenie trudno jest mówić. Często jest to temat tabu, zdarza się, że kobieta woli przeżywać je w samotności lub po porostu mówienie o tym jest zbyt trudne i bolesne. Jeszcze innym powodem może być wstyd i lęk przed oceną. Co będzie jeśli inni uznają, że to moja wina, że jestem słaba, że nie sprostałam? Pamiętaj, strata nie jest wstydem, nie jest słabością i masz pełne prawo czuć, że nie dajesz sobie z tym rady. Nie musisz być w tym jednak sama.

Zastanówmy się wspólnie – posłuchaj PODCASTU

…bo choć bardzo byśmy chcieli, od strat nie uciekniemy.

 

Zobacz też:

Nadzieja – w jakich barwach widzisz swoją przyszłość? – PODCAST psychologiczny

„Nigdy nie będę taka jak ona…” – czy porównywanie się naprawdę ma sens?  – PODCAST psychologiczny

Bo to nie zawsze siniaki i krzyki – bierna agresja. Czy jest obecna w twoim życiu? – PODCAST psychologiczny

 Wszystkie nagrania znajdziesz też na YouTube:

 

„Emocje i myśli – co z tym wszystkim zrobić?” – warsztaty psychologiczne dla kobiet
ZAPISZ SIĘ NA BEZPŁATNE WARSZTATY:

 

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Opublikowano nowe zalecenia w diagnostyce i leczeniu PCOS

Zdjęcie kobiety, na niej grafika przedstawiająca żeński układ rozrodczy /Ilustracja do tekstu: Nowe zalecenia w diagnostyce i leczeniu PCOS (2018)
Fot.: Fotolia.pl

Usystematyzowanie wiedzy, ustalenie priorytetów klinicznych i zapewnienie optymalnej opieki nad pacjentką z zespołem policystycznych jajników – to wszystko (i znacznie więcej) zawarto w najnowszych rekomendacjach dotyczących diagnostyki i leczenia PCOS. Przewodnik, zaprezentowany podczas lipcowego zjazdu ESHRE, jest efektem wieloletniej pracy setek specjalistów z całego świata.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

PCOS to schorzenie, które dotyka 8–13% kobiet w wieku reprodukcyjnym. Wśród objawów, z którymi zmagają się pacjentki, znajdują się zaburzenia płodności (nieregularne cykle miesiączkowe, hirsutyzm, niepłodność i powikłania ciąży), metabolizmu (insulinooporność, zespół metaboliczny, stan przedcukrzycowy, cukrzyca typu 2, czynniki ryzyka sercowo-naczyniowego), a także zdrowia psychicznego (zaburzenia lękowe, depresja i brak akceptacji własnego ciała). Jak zauważyli eksperci, dotychczas stosowane kryteria diagnostyki i leczenia PCOS były niespójne i zawierały dużo istotnych luk. M.in. z tego powodu aż 70% chorych nie otrzymuje odpowiednio wczesnej diagnozy.

PRZECZYTAJ TEŻ: Insulinooporność a starania o dziecko

Nowe zalecenia w diagnostyce i leczeniu PCOS

Nowy przewodnik zawiera międzynarodowe wytyczne w zakresie diagnozowania i leczenia zespołu policystycznych jajników (PCOS). Oparto je na wielodyscyplinarnych ekspertyzach klinicznych, najlepszych dostępnych dowodach medycznych oraz preferencjach pacjentek. Adresowana m.in. do pracowników służby zdrowia publikacja ma pomóc ujednolicić standardy diagnostyczne i zapewnić najlepszą możliwą opiekę nad chorymi na PCOS.

W przygotowaniu końcowych zaleceń wzięło udział aż 3000 tysiące osób: interdyscyplinarni eksperci (m.in. z European Society of Human Reproduction and Embryology oraz American Society of Reproductive Medicine), organizacje pacjenckie i same pacjentki. Sformułowane zalecenia mają stworzyć fundament diagnostyki i leczenia PCOS.

ZOBACZ TAKŻE: Masz nadwagę lub palisz? Sprawdź, jaki ma to związek z PCOS u twojej córki!

Diagnoza PCOS – w oparciu o wykryte zaburzenia

W przewodniku znalazły się m.in. rekomendowane kryteria rozpoznania zespołu policystycznych jajników u osób dorosłych i nastolatek. Jednym z najważniejszych ich punktów jest zalecenie, by podczas diagnostyki PCOS koncentrować się na objawach (hiperandrogenizm i zaburzenia owulacji), przy jednoczesnym ograniczeniu wskazań do badania USG. Jeśli jednak jest ono wskazane, diagnozę PCOS potwierdza się, wykrywszy ponad 20 pęcherzyków w jednym jajniku.

Specjaliści podkreślają też, by w przypadku kobiet, u których nie upłynęło jeszcze 8 lat od wystąpienia pierwszej miesiączki, nie opierać diagnostyki PCOS na wyniku badania USG. W tym okresie życia jajniki wielopęcherzykowe występują stosunkowo często – zauważają lekarze.

CZYTAJ TEŻ: Naukowcy odkryli przyczynę PCOS. Szykuje się radykalna zmiana w podejściu do terapii!

Leczenie PCOS – antykoncepcja, metformina i letrozol

Specjaliści, których wspólne analizy zaowocowały powstaniem przewodnika, rekomendują, by leczenie PCOS było w równym stopniu oparte na redukcji wielu zaburzeń: zdrowia reprodukcyjnego, metabolizmu i problemów psychologicznych. Zgodnie z rekomendacjami, szczególny nacisk należy położyć na przeciwdziałanie nadwadze, która przyczynia się do intensyfikacji symptomów PCOS, i zmianę diety.

Leczenie doustnymi środkami antykoncepcyjnymi w niskiej dawce jest zalecane w terapii zaburzeń miesiączkowania, metformina zaś – w leczeniu zaburzeń metabolicznych. Letrozol rekomenduje się jako lek pierwszego rzutu w terapii niepłodności wynikającej z PCOS.

200-stronicowy przewodnik dotyczący diagnostyki i leczenia PCOS jest dostępny online. Publikację można pobrać pod tym adresem (PDF, jęz. angielski).

Źródło: monash.edu, fertstert.org

POLECAMY RÓWNIEŻ: PCOS a starania o dziecko. Kiedy zgłosić się do lekarza?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.