Przejdź do treści

Mamo, podziel się mlekiem

Bycie dawcą krwi czy szpiku staje się coraz bardziej popularne i dobrze widziane przez społeczeństwo. Coraz więcej ludzi decyduje się na taką formę pomocy innym. A co z kobietami, które potrzebują mleka dla swoich nowo narodzonych dzieci? Z pomocą przychodzą banki mleka.

Lepsze cudze niż sztuczne?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Najbardziej znaną i najczęściej stosowaną alternatywą dla mleka matki są sztuczne mieszanki mleczne. Wybór na rynku jest już na tyle duży, że można z powodzeniem dostosować produkt do potrzeb dziecka. Niestety, sztuczny pokarm może się okazać niewystarczający, a nawet szkodliwy dla pociechy. W takiej sytuacji warto rozważyć skorzystanie z usług banku mleka.

American Academy of Pediatrics wykazało, że naturalne kobiece mleko, dostarczone przez profesjonalny bank jest drugim, tuż po mleku matki, zalecanym pokarmem dla noworodków oraz  niemowląt.

Bank mleka – co to takiego? Jak działa?

Jest to laboratorium, które zajmuje się pozyskiwaniem, badaniem, przechowywaniem oraz dystrybucją mleka kobiecego. Sam proces oddawania mleka rozpoczyna się w momencie podpisania zgody przez dawczynię i musi być zgodny ze standardami przyjętymi przez Europejskie Stowarzyszenie Banków Mleka.

Bank zaczyna poszukiwanie potencjalnej dawczyni, gdy wpłynie do niego informacja o zapotrzebowaniu na konkretny pokarm. Do prawidłowego przebiegu procedury, poza lekarzem prowadzącym, wymagane jest wsparcie wirusologa oraz bakteriologa.

Pobrane mleko poddaje się badaniom, a także procesowi pasteryzacji, która ma na celu zabicie wirusów i bakterii obecnych w mleku. Pokarm uzyskany w ten sposób należy przechowywać w temperaturze -20ºC maksymalnie przez 3 miesiące. Rozmrożone mleko nadaje się do spożycia przez dobę.

Można było by się spodziewać że kwestia oddawania mleka będzie kontrowersyjnie, ale zaskakująco wiele Polek deklaruje chęć bycia dawczynią pokarmu. I od niemal dwóch lat jest to możliwe także u nas – pierwszy bank mleka w Polsce powstał w 2012 roku w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym im. prof. W Orłowskiego w Warszawie. Obecnie działają jeszcze dwie placówki – Regionalny Bank Mleka w Toruniu oraz Bank Mleka prowadzony przez Szpital Miejski w Rudzie Śląskiej. Planowane jest utworzenie kolejnych placówek w Warszawie, Krakowie, Gdańsku i Wrocławiu.

 

Źródło: mjakmama24.pl

 

Marlena Jaszczak

absolwentka SWPS, kobieta o wielu talentach.

Test PAPP-A – kiedy należy zrobić badanie i o czym świadczy wynik?

test PAPP-A
fot. Fotolia

Test PAPP-A to nieinwazyjne badanie prenatalne, które zgodnie z zaleceniem Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego powinno być wykonane u każdej ciężarnej kobiety. Czemu służy to badanie i o czym może świadczyć wynik?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Test PAPP-A ma na celu określenie ryzyka wystąpienia zespołu Downa, zespołu Edwardsa, zespołu Patau oraz wad ośrodkowego układu nerwowego (OUN).

Test przeprowadza się między 11. a 14. tygodniem ciąży. Jest to badanie komfortowe dla pacjentek i refundowane (dla kobiet ze wskazaniami medycznymi).

Zobacz także: Czy badania prenatalne są konieczne i czego możemy się z nich dowiedzieć? Odpowiada lekarz

Test PAPP-A – na czym polega?

Test ten polega na oznaczeniu poziomu białka PAPP-A i wolnej podjednostki beta hCG we krwi oraz badania USG płodu, podczas którego ocenia się przezierność karkową NT, obecność kości nosowej i inne parametry.

Test PAPP-A jest najczulszym testem pośród nieinwazyjnych przesiewowych badań prenatalnych w ciąży. Jego czułość w zakresie wykrywania zespołu Downa wynosi aż 90 proc. Dla porównania czułość testu potrójnego to ok. 60 proc.

Zobacz także: Badania prenatalne – wczesna diagnoza ma znaczenie dla losów ciąży

Test PAPP-A – jakie schorzenia może wykryć?

Na podstawie wieku pacjentki, wyniku testów biochemicznych i oceny USG, dokonuje się wyliczenia ryzyka wystąpienia trisomii. U kobiet, których dzieci rodzą się z zespołem Downa, poziomy PAPP-a są obniżone, natomiast beta hCG i przezierność karkowa podwyższone.

W przypadku zespołu Edwardsa i zespołu Pataua najczęściej stężenia PAPP-a i beta hCG są obniżone, a przezierność karkowa jest podwyższona. Następnie na podstawie powyższych parametrów i wieku ciężarnej program komputerowy wylicza ryzyko wystąpienia schorzeń.

Zobacz także: Test prenatalny Panorama. Szacuje ryzyko wystąpienia wad i określa płeć dziecka już od 9. tygodnia ciąży

O tym pamiętaj

Nieprawidłowy wynik testu nie musi oznaczać choroby płodu, a jedynie wskazuje na podwyższone ryzyko wystąpienia wad genetycznych.

Pamiętaj, że analizę wyników powinien wykonać lekarz, który jest w stanie prawidłowo zakwalifikować pacjentkę do dalszej diagnostyki.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Synevo, badaniaprenatalne.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Michelle Obama o poronieniu, in vitro i niepłodności. Poruszające wyznanie pierwszej damy

Michelle Obama - zdjecie z okładki książki "Becoming". Ilustracja do tekstu: Michelle Obama o poronieniu i in vitro
mat. promujące książkę "Becoming"

Okazuje się, że nawet dwie najbardziej przebojowe i energiczne osoby, z głęboką miłością i solidnym etosem pracy, mogą mieć problemy z poczęciem dziecka pisze szczerze Michelle Obama, była pierwsza dama USA, w swojej biografii „Becoming”. Choć od lat aktywnie wspiera prawa reprodukcyjne kobiet, dopiero teraz zdecydowała się podzielić najbardziej prywatną, głęboko skrywaną sferą swojego życia. Michelle Obama o poronieniu, in vitro i niepłodności.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W ekskluzywnym wywiadzie dla stacji ABC News, promującym autobiografię „Becoming” [z ang.: „Stając się”], Michelle Obama opowiedziała o nieznanych dotąd faktach ze swojej przeszłości oraz o blaskach i cieniach rodzinnego życia. W szczerej rozmowie z dziennikarką Robin Roberts była pierwsza dama USA wyjawiła, że macierzyństwo nie przyszło jej łatwo.

Michelle Obama o poronieniu, in vitro i niepłodności

Zanim na świecie pojawiła się pierwsza jej córka, Malia, prezydencka para przez długi czas bez skutku starała się o dziecko. Po długich miesiącach powtarzania testów ciążowych Michelle, wówczas 34-letnia, ujrzała w końcu wyczekane dwie kreski. Ale radość nie trwała długo; wkrótce przyszedł bowiem kolejny cios – poronienie. Tym potężniejszy, że doświadczamy w milczeniu i skrytości – strata ciąży nie była bowiem (i wciąż nie jest) tematem poruszanym publicznie.

Czułam się zagubiona, samotna; czułam, że zawiodłam. Nie wiedziałam wtedy, jak częste są poronienia, ponieważ nie mówimy o nich głośno – opowiedziała o doświadczeniu sprzed 20 lat. – Pogrążamy się w bólu, czując, że jesteśmy w pewnym sensie popsute. Właśnie dlatego tak ważne jest, by rozmawiać z młodymi matkami, że poronienia się zdarzają, a zegar biologiczny naprawdę tyka – mówiła Obama.

Z udostępnionych fragmentów autobiografii „Becoming”, której wczesną kopię otrzymała agencja prasowa Associated Press, wynika, że w obliczu powtarzających się niepowodzeń Michelle i Barack Obamowie zdecydowali się na leczenie w specjalistycznej klinice. Rozwiązaniem, które zarekomendowali im specjaliści, okazała się procedura in vitro. To właśnie dzięki niej przyszły na świat córki Obamów: Malia i Sasha.

Z książki dowiadujemy się także o cierpieniu i samotności, z którą musiała zmierzyć się Michelle Obama podczas przygotowań do in vitro. Jej mąż, sprawujący wówczas ważne funkcje państwowe, nie mógł towarzyszyć jej w przeważającej części procedury,

pozostawiając [ją] w dużej mierze samą w okresie manipulowania systemem reprodukcyjnym na rzecz jego szczytowej efektywności” pisze.

„Becoming”. Historia według własnego scenariusza

Tak odważne i głębokie wyznanie tylko pozornie odbiega od tego, do czego przyzwyczaiła nas Michelle Obama.

Pierwsza dama, choć ciepła, serdeczna i otwarta na drugiego człowieka, zawsze chroniła prywatność swoją i swojej rodziny. W mediach społecznościowych i wywiadach skrupulatnie dobiera słowa – znając ich siłę, wartość i znaczenie. Dzięki temu, mimo ogromnej popularności, do dziś nie utraciła kontroli nad historią, którą opowiada jej życie. I właśnie taki przekaz kieruje dziś do czytelników swojej książki.

– Wasza opowieść to coś, co należy i będzie należało tylko do was. To coś, co powinniście mieć na własność – pisze w zapowiedzi książki.

Autobiografia Michelle Obamy „Becoming” ukaże się na amerykańskim rynku księgarskim 13 listopada br. Choć nie jest jeszcze fizycznie dostępna dla czytelników, w przedsprzedaży na Amazon.com zdążyła już wspiąć się na szczytowe pozycje bestsellerów. Książka zostanie przetłumaczona na 45 języków, w tym polski.

Źródło: BBC, ABC News

POLECAMY RÓWNIEŻ:

Młoda artystka o poronieniu. 22-letnia Halsey: Chciałam być mamą bardziej niż gwiazdą pop

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

„Rodzice wychodzą ze szpitala z dziećmi, my zostaliśmy z pudłami wspomnień”

Zespół przetoczenia krwi między płodami
fot. Daily Mail

Dzięki in vitro udało jej zajść w ciążę bliźniaczą. W szóstym miesiącu zaczęła jednak odczuwać dziwne dolegliwości, które lekarze zignorowali. Gdyby ich reakcja była inna, być może dzieci kobiety nadal by żyły.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Leo i Tyler urodzili się w 25. tygodniu ciąży. Niestety, Leo zmarł jeszcze w łonie matki, natomiast Tyler odszedł 18 dni po porodzie. U dzieci zdiagnozowano zespół przetoczenia krwi między płodami (TTTS).

Zobacz także: Miała zostać matką trojaczków. Po porodzie podzieliła się zdjęciami, które łamią serce

Zespół przetoczenia krwi między płodami

Jest to choroba dotycząca bliźniąt posiadających wspólne łożysko. Polega na istnieniu nieprawidłowych połączeń między dziećmi i związanemu z tym przekazywaniu krwi jednemu płodowi (biorcy) przez drugi płód (dawcę).

Jedno z dzieci otrzymuje zatem za dużo, a drugie za mało krwi. Może to doprowadzić do komplikacji obejmujących trwałe uszkodzenie mózgu, serca, aż do śmierci jednego lub obu płodów. W nieleczonym TTTS śmiertelność wynosi 60-100 proc.

– Gdyby lekarze działali szybciej, nasi chłopcy mieliby większe szanse na przeżycie – uważa rozgoryczona matka, Caroline Willis.

Zobacz także: Sesja fotograficzna przedwczesnego porodu. „Nigdy nie będę żałować tej sesji”

Lekarze zignorowali objawy

Kobieta cierpi na zespół policystycznych jajników i wraz z mężem zdecydowała się na zapłodnienie techniką in vitro. Niedługo później Caroline dowiedziała się, że urodzi bliźnięta.

Kobieta twierdzi, że jej ciąża przebiegała książkowo aż do szóstego miesiąca. To wtedy zaczęła odczuwać nietypowe bóle. – Próbowałam umówić się na wizytę do Szpitala Stoke Mandeville – wyjaśnia Caroline. – Byłam tam trzy razy w ciągu tygodnia, jednak usłyszałam, że wszystko jest w porządku. W końcu wróciłam, kiedy ból stał się nie do wytrzymania – dodaje.

Ciężarna dowiedziała się o TTTS dopiero na chwilę przed porodem. – Zaczęłam rodzić, ponieważ Leo miał niewydolność serca. Urodził się martwy – wyjaśnia zrozpaczona kobieta. Chwilę później na świat przyszedł drugi syn. – Tyler był małym wojownikiem, jednak był maleńki i zmarł 18 dni później – dodaje.

– Patrzeć na swoje umierające dziecko, to przerażające – powiedział ojciec bliźniąt, Lee Brightman.

Po śmierci Leo, Caroline i Lee pragnęli po raz pierwszy i ostatni sfotografować się z dzieckiem.

– Przytuliliśmy go i mówiliśmy, jak bardzo go kochamy – wyjaśnia Willis.

Zobacz także: Poroniła przez stres. Winą za tragiczne wydarzenie obarcza działania rządu

Tragiczny finał

Przez następne 18 dni lekarze i pielęgniarki pomagali Tylerowi walczyć o życie. – Kiedy zobaczyłem mojego małego synka w czapeczce dla wcześniaków, która była dla niego za duża, pękło mi serca – mówi Lee.

Niestety, 26 maja stan chłopczyka się pogorszył. – Powiedziałam mu, że mamusia i tatuś rozumieją, że nie musi już walczyć – wspomina kobieta. – Nie wyglądał dobrze, mój instynkt macierzyński podpowiedział mi, że coś jest nie tak – dodaje.

– Trzymaliśmy go na rękach od trzeciej do siódmej. Moi rodzice przyjechali i pożegnali się z wnukiem – wspomina Caroline.  – Serce Tylera biło jeszcze przez godzinę – dodaje zrozpaczona matka.

– Zazwyczaj rodzice wychodzą ze szpitala z dziećmi, my zostaliśmy z dwoma pudłami wspomnień – mówi.

Zdjęcia to jedyna pamiątka, która pozostała Caroline i Lee po dzieciach // fot. Daily Mail

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Nie tylko znieczulenie. Poznaj 8 metod łagodzenia bólu porodowego

Kobiecy brzuch ciążowy na niebieskim tle /Ilustracja do tekstu: Naturalne metody łagodzenia bólu porodowego
Fot.: Pixabay.com

Gdy zbliża się termin rozwiązania ciąży, większość kobiet odczuwa nasilający się strach przed intensywnym i długotrwałym bólem porodowym. Co wpływa na bolesność porodu i jakie metody łagodzenia bólu porodowego mogą okazać się pomocne? Przeczytaj, co mówi na ten temat lekarz.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Poród to skomplikowany proces, który obejmuje kilka następujących po sobie etapów. Nim rozpocznie się właściwa akcja porodowa, u kobiety pojawiają się skurcze porodowe, powodujące skracanie oraz rozwieranie się szyjki macicy. Gdy ta nie jest wystarczająco przygotowana do porodu, rodząca odczuwa intensywny ból. Przypomina on zwykle silne bóle menstruacyjne, którym towarzyszy uczucie rozpierania podbrzusza.

Natężenie skurczów porodowych zależy od fazy porodu. Na początku mogą pojawiać się co 10 minut i trwają wtedy zwykle około 30 sekund. Im bliżej finalnego momentu porodu, tym częstsze i dłuższe są skurcze.

– Kiedy skurcze porodowe pojawiają się regularnie co 5 minut, to znak, że pora jechać do szpitala – zaznacza dr n. med. Ewa Kurowska, ginekolog ze Szpitala Medicover w Warszawie.

Od chwili, gdy kobieta zostanie przyjęta na porodówkę, do momentu rozwiązania może jednak upłynąć sporo czasu. Co wówczas robić, by zminimalizować doświadczane dolegliwości?

Sposoby na złagodzenie bólu porodowego: farmakologiczne i naturalne

Metody pomagające złagodzić ból porodowy możemy podzielić na dwie kategorie:

  • farmakologiczne,
  • naturalne.

Odpowiedni sposób możemy wybrać samodzielnie; powinnyśmy jednak skonsultować go wcześniej z lekarzem. Dlaczego to tak ważne?

– Każda kobieta jest inna i trudno przewidzieć jej odporność na ból, dlatego warto na kilka tygodni przed rozwiązaniem porozmawiać z lekarzem i zastanowić się nad różnymi scenariuszami – podkreśla dr n. med. Ewa Kurowska z Medicover.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Ile zastrzyków trzeba znieść, by spełnić marzenie o dziecku? Ból i szczęście uchwycone na zdjęciu

Naturalne metody łagodzenia bólu porodowego: masaż i techniki prawidłowego oddychania

Do niefarmakologicznych metod zmniejszania bólu porodowego możemy zaliczyć m.in. delikatny masaż dolnych partii pleców (okolicy lędźwiowo-krzyżowej), który łagodzi intensywność skurczów. O jego wykonanie możemy poprosić osobę, która towarzyszy nam przy porodzie. Wiele kobiet intuicyjnie wie, jaki rodzaj dotyku okaże się pomocny. O podpowiedź można też poprosić ginekologa lub położną, a jeszcze lepiej zapoznać się z technikami masażu już w szkole rodzenia i przećwiczyć je z partnerem.

Podczas zajęć w szkole rodzenia poznamy także metody prawidłowego oddychania.

– Są kobiety, które dzięki prawidłowemu i spokojnemu oddechowi czują ulgę, ponieważ skupiają się wtedy na wykonywaniu tej czynności, a nie na bólu. Warto, by odpowiednie techniki oddechowe poznała nie tylko ciężarna, ale i jej partner. Czasami w sytuacji kryzysowej przyszła mama zapomina o tym, czego się na ten temat dowiedziała. Wtedy osoba towarzysząca jej podczas porodu może służyć pomocą – dodaje dr n. med. Ewa Kurowska ze Szpitala Medicover.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Trzymanie za rękę może łagodzić ból podczas porodu? Zobacz wyniki eksperymentu

Naturalne metody łagodzenia bólu porodowego: ciepła kąpiel

Dobrym sposobem na złagodzenie bólu porodowego jest również kąpiel w ciepłej wodzie, która zmniejsza napięcie mięśni, uspokaja i potrafi naprawdę skutecznie zrelaksować niejedną przyszłą mamę.

– Moment, w którym można ją wykorzystać, wskazuje położna. Ważne jest bowiem, by kąpiel zastosować dopiero wtedy, gdy rozwarcie szyjki macicy wynosi minimum 5 cm – w przeciwnym razie mogłoby dojść do zahamowania czynności skurczowych – mówi dr n. med. Ewa Kurowska. – Pamiętajmy także o tym, że woda w wannie powinna mieć temperaturę zbliżoną do temperatury ciała człowieka. Kąpiel nie powinna też trwać zbyt długo – maksimum pół godziny. Zamiast niej można również spróbować ciepłych okładów, które należy przykładać do okolicy lędźwiowej kręgosłupa – dodaje ekspertka.

Jeśli na porodówce, którą wybrałyśmy, nie ma wanny, skorzystajmy z prysznica. Polewanie pleców i brzucha ciepłą wodą również powinno przynieść ulgę.

Naturalne metody łagodzenia bólu porodowego: spokojna muzyka lub… krzyk

Kojąco zadziałać może także spokojna muzyka. Przygotuj więc zawczasu playlistę z piosenkami, które przywołują u ciebie miłe wspomnienia lub których rytm możesz dopasować do swojego oddechu.

A co robić, jeśli żadna z tych metod nie przynosi rezultatu?

– Kobiety nie powinny czuć się skrępowane, jeżeli powyższe metody łagodzenia bólu porodowego nie pomogły. Zamiast nich warto spróbować krzyku. Jest to jak najbardziej naturalny sposób na złagodzenie emocji i wyrzucenie ich z siebie, oraz na rozluźnienie mięśni, które napinają się, gdy zaciskamy usta – podsumowuje dr n. med. Ewa Kurowska ze Szpitala Medicover w Warszawie.

CZYTAJ TEŻ: Tokofobia, czyli lęk przed ciążą i porodem

Podtlenek azotu: gaz rozweselający na łagodzenie bólu porodowego

Do złagodzenia bólu porodowego potrzebujesz środków farmakologicznych, ale obawiasz się wiążących się z tym skutków ubocznych? Powinnaś poznać metodę, w której wykorzystuje się podtlenek azotu, czyli tzw. gaz rozweselający, podawany ciężarnym przez specjalną maseczkę.

Jak przekonują eksperci, gaz rozweselający jest skuteczny, a dodatkowo bezpieczny dla dziecka. Nie powoduje też wielu skutków ubocznych. Na jego zastosowanie decyduje się wiele rodzących kobiet.

ZOBACZ TAKŻE: Chciałabyś zaplanować czas porodu? Zapomnij! Dzieci najczęściej przychodzą na świat o TEJ godzinie

Metody łagodzenia bólu porodowego: znieczulenie zewnątrzoponowe i leki dożylne. Zalety i skutki uboczne

Niekiedy bóle porodowe są tak silne, że stają się wręcz nie do zniesienia dla przyszłej mamy – można wtedy skorzystać ze środków farmakologicznych.

Najpopularniejszą metodą farmakologicznego łagodzenia bólu porodowego jest znieczulenie zewnątrzoponowe. Leki znieczulające podaje się wówczas przez specjalne wkłucie w okolicę kręgosłupa. To metoda bezpieczna; ma jednak również wady:

  • zmniejsza odczuwanie parcia,
  • może unieruchomić rodzącą, przez co poród może trwać dłużej.

Dostępne są również leki podawane dożylnie, które wykazują działanie zmniejszające ból porodowy.

– Najczęściej w ten sposób podaje się kobiecie lek, który może spowodować przypływ sił, ponieważ ból zostaje zablokowany na poziomie mózgu. Trzeba jednakże wspomnieć o tym, że środek taki może mieć niepożądane działania nie tylko u mamy, ale również u jej malucha. Po porodzie może być on senny i słabiej reagować na bodźce – tłumaczy dr n. med. Ewa Kurowska.

W przypadku, gdy kobieta decyduje się na zastosowanie środków znieczulających, na sali porodowej najczęściej obecny jest anestezjolog, który kontroluje sytuację.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Rola położnej jest nieoceniona – nie tylko podczas porodu!

Łagodzenie bólu porodowego: masz do tego prawo!

Niezależnie od tego, jakie metody łagodzenia bólu porodowego wybierze rodząca, powinna mieć wsparcie ze strony personelu medycznego, który się nią opiekuje.

– Poród potrafi być wycieńczający i stresujący. Naszym zadaniem jest więc nie tylko opieka i zadbanie o prawidłowy przebieg czynności związanych bezpośrednio z porodem, ale też cierpliwość w wyjaśnianiu trudnych kwestii i sprawienie, by pacjentka zapamiętała ten dzień jako cud narodzin swojego dziecka, a nie moment, o którym chciałaby jak najszybciej zapomnieć – mówi dr n. med. Ewa Kurowska ze Szpitala Medicover w Warszawie.

Aby zwiększyć swoje poczucie bezpieczeństwa i komfort psychiczny, warto na kilka tygodni przez porodem przedyskutować z lekarzem prowadzącym lub położną wszystkie kwestie, które wiążą się ze sposobami łagodzenia bólu porodowego. Należy także sprawdzić, jakie metody niwelowania bólu dostępne są w wybranym przez nas szpitalu, i ustalić z położną plan działania.

Źródło: Medicover

TUTAJ kupisz e-wydanie magazynu „Chcemy Być Rodzicami”

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.