Przejdź do treści

Małgorzata Rozenek o in vitro: Likwidacja programów jest ciosem poniżej pasa

Małgorzata Rozenek o in vitro
fot. Wikipedia CC BY-SA 2.0

Przyszłość programów in vitro i projekt ustawy liberalizującej prawo aborcyjne to ostatnio szeroko komentowane tematy.  Oprócz polityków w dyskusję włączają się również aktorzy i celebryci. Głos w tej sprawie postanowiła zabrać Małgorzata Rozenek-Majdan.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wybór Łukasza Szumowskiego na nowego ministra zdrowia pociągnął za sobą pytanie: co dalej z in vitro w naszym kraju? Przypomnijmy, że kilka lat temu szef resortu zdrowia podpisał się pod deklaracją wiary. Oznacza to, że jest zdecydowanym przeciwnikiem in vitro, antykoncepcji i aborcji.

Zobacz także: „Dzieci zamrażane i wylewane do zlewu”. Jarosław Gowin o in vitro

Małgorzata Rozenek o in viro

Wielu obywatelom nie podoba się polityka rządzących. Wśród niezadowolonych znalazła się znana prezenterka telewizyjna Małgorzata Rozenek-Majdan.

– Temat in vitro od zawsze budził emocje. Ale każdy z nas powinien mieć wolny wybór i decydować o swoim życiu. Nie narzucajmy innym ludziom naszego światopoglądu – powiedziała Rozenek-Majdan w rozmowie z Super Expressem.

– Państwo powinno pomagać swoim obywatelom, dlatego likwidacja programów wspierających i dofinansowujących metodę in vitro jest ciosem poniżej pasa dla kobiet, które marzą o dziecku i mają problem z zajściem w ciążę – dodała.

Zobacz także: Małgorzata Rozenek o in vitro: to skomplikowana procedura

„Już jest za późno”

Temat in vitro jest wyjątkowo bliski Małgorzacie, ponieważ jej dwaj synowie– 12 letni Stanisław i 10-letni Tadeusz, przyszli na świat właśnie dzięki zapłodnieniu pozaustrojowemu.

Prezenterka wypowiedziała się również na temat odrzucenia projektu ustawy liberalizującej prawo do aborcji. Zdaniem gwiazdy projekt „Ratujmy kobiety” został odrzucony przez niedbalstwo i lenistwo polityków.

– Setki tysięcy kobiet domagających się swoich praw zostały tym samym zignorowane. I nawet fakt, że posłów PO wyrzucono z partii, nie sprawi, że projekt zostanie ponownie rozpatrzony, nie zmieni to nic dla kobiet, bo jest już za późno – skomentowała sprawę na łamach Super Expressu.

Rozenek-Majdan uważa, że przez tą sytuację trudniej będzie w przyszłości zmotywować kobiety o walkę o swoje prawa.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Super Express

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Szczypta zdrowia dla kobiet z PCOS. Cynamon skutecznie wspomoże walkę z insulinoopornością

Zestaw przypraw /Ilustracja do tekstu: Cynamon na płodność, PCOS, cukrzycy
Fot.: Pixabay.com

Łyżeczka przypraw może nie tylko dodać wyjątkowego aromatu naszym daniom, ale też dostarczyć organizmowi wielu cennych składników mineralnych i witamin. Choć wiele tych sproszkowanych dobrodziejstw znanych jest od starożytności, o właściwościach wielu z nich dziś zapomniano. Przykładem takiej przyprawy jest cynamon. Przeczytaj, jak stosować cynamon na płodność, PCOS i cukrzycę.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Cynamon, czyli sproszkowana kora wewnętrzna tropikalnych drzew z rodzaju Cinnamomum, to przyprawa ceniona i stosowana od najdawniejszych czasów. Choć dziś nieczęsto gości w naszej kuchni, informacje o jego prozdrowotnym działaniu możemy znaleźć już w Starym Testamencie. Z kolei w tradycyjnej chińskiej medycynie cynamon wykorzystywano do walki m.in. z wzdęciami, nudnościami i przeziębieniem.

Cynamon na cukrzycę

Mało kto wie, że cynamon jest też sprzymierzeńcem cukrzyków oraz osób, które zmagają się z insulinoopornością. Udowodniono, że przyprawa ta pomaga ustabilizować poziom cukru we krwi i kontroluje poziom wydzielanej insuliny.

Badania sugerują, że codzienne spożywanie dwóch łyżeczek cynamonu może obniżyć poziom cukru we krwi nawet o 20-30 proc.

CZYTAJ TEŻ: PCOS a cukrzyca. Te dwie choroby są ze sobą powiązane

Cynamon na płodność przy PCOS

To jednak nie koniec zalet cynamonu. Jak wynika z analiz przeprowadzonych w latach 2011-2013 na Uniwersytecie Columbia, suplementacja 1,5 g cynamonu dała obiecujące efekty u kobiet z zespołem policystycznych jajników (PCOS), które nie miały rozpoznania cukrzycy, nie były w trakcie leczenia niepłodności, zaburzeń hormonalnych i insulinooporności oraz nie karmiły piersią. U większości pań poddanych badaniu zauważono zwiększenie częstotliwości występowania miesiączek, co mogło istotnie przełożyć się na zwiększenie płodności.

Dokładny mechanizm odpowiadający za wpływ cynamonu na regularność miesiączkowania nie został poznany. Podejrzewa się jednak, że przyprawa ta może stymulować procesy przetwarzania glukozy i insuliny, co pośrednio wpływa na cykl miesiączkowy.

ZOBACZ TAKŻE: Czy moja miesiączka jest w normie? Sprawdź najczęściej występujące nieprawidłowości

Pamiętajmy jednak, że każdorazowe włączenie suplementu diety, wyrobu medycznego lub innego środka wspomagającego leczenie powinno być skonsultowane z lekarzem. Nie wolno także przekraczać dopuszczalnego dziennego spożycia cynamonu, czyli 0,1 mg na 1 kg masy ciała. Cynamon zawiera bowiem kumarynę (benzopiron), która – w zbyt wysokich dawkach – może zaburzać pracę wątroby i nerek. Badania w tym kierunku prowadzono jednak tylko na zwierzętach; analizy na ludziach nie wykazały dotąd podobnych zależności.

Źródło: PAP

POLECAMY RÓWNIEŻ: Majeranek na płodność. Zobacz, jak działa!

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

10 przykazań dobrego specjalisty od endometriozy. Czy twój lekarz się nimi kieruje?

Dobry specjalista od endometriozy. 10 wskazówek, jak go znaleźć /Na zdjęciu widzimy: Młoda lekarka w niebieskim kitlu, czepku i okularach, z czerwonym stetoskopem w dłoni
Fot.: PIxabay.com

Endometrioza to bezlitosna choroba, która potrafi istotnie wpłynąć na niemal każdą sferę życia kobiety. W skutecznym leczeniu kluczowa jest jak najwcześniejsza diagnoza i dobra opieka lekarska. Ale nie każdy ginekolog będzie w stanie ci ją zapewnić. Jak wybrać tego, który ma niezbędne doświadczenie i empatię?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dobry kontakt oraz współpraca z ginekologiem to podstawa skutecznego leczenia endometriozy, w tym łagodzenia jej objawów. Oto 10 ważnych aspektów, które warto wziąć pod uwagę przy ocenie, czy ginekolog, do którego trafiłaś, jest odpowiednim wyborem.

1. Dobry specjalista od endometriozy nie powie: „to normalne, że boli”

Doświadczony i uważny ginekolog słucha pacjentki, wspólnie z nią analizuje zgłaszane objawy i rozumie, że żaden ból nie jest normalnym zjawiskiem. Jeśli odczuwasz charakterystyczne bóle podczas: miesiączek, wypróżniania, oddawania moczu, współżycia seksualnego, a także w trakcie badania ginekologicznego czy badań transwaginalnych, przekazanie lekarzowi tych informacji może być wstępem do diagnozy endometriozy.

2. Dobry specjalista od endometriozy nie ignoruje przypuszczeń pacjentki

Nie ma nic złego w tym, że pacjentka sama trafia na trop choroby. Dlatego gdy sugerujesz lekarzowi, że przyczyną twoich dolegliwości może być endometrioza, powinien on sprawdzić słuszność twoich podejrzeń, zlecając dalszą diagnostykę.

ZOBACZ TAKŻE: Przemoc rodzi przemoc. Ale czy endometriozę też?

3. Dobry specjalista od endometriozy nie zaleca leków w ciemno

Aby potwierdzić lub wykluczyć chorobę, niezbędne jest wykonanie szeregu badań, w tym oznaczenia poziomu hormonów. Dobry lekarz nie przepisze środków farmakologicznych (w tym syntetycznych hormonów), zanim nie pozna wyników tych testów.

4. Dobry specjalista od endometriozy jest ostrożny w wyborze metod leczenia

Ginekolog nie powinien ignorować skutków ubocznych, które wiążą się ze stosowaniem wybranych środków farmakologicznych.

5. Dobry specjalista wie, jakie schorzenia mogą towarzyszyć endometriozie

Z endometriozą mogą współwystępować charakterystyczne zaburzenia pracy organizmu, takie jak choroba Hashimoto, niedoczynność tarczycy czy insulinooporność. Lekarz, który ma doświadczenie w leczeniu endometriozy, zna te powiązania i zleci dalszą diagnostykę w kierunku tych schorzeń..

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Jak endometrioza zmienia życie? Opowiadają pacjentki Miracolo

6. Dobry specjalista od endometriozy wykazuje się kulturą osobistą

Pamiętaj, że z ust lekarza nie powinny paść żadne określenia ani uwagi, które są nieadekwatne do sytuacji.

7. Dobry specjalista od endometriozy jest otwarty na twoje pytania

Jako pacjentka nie możesz obawiać się zadawania pytań. Lekarz powinien udzielić ci merytorycznych odpowiedzi, a jeśli nie ma pełnej wiedzy na dany temat, powinien cię o tym poinformować.

8. Dobry specjalista od endometriozy opowie ci o szczegółach zalecanych zabiegów

Jeśli lekarz wydaje skierowanie na laparoskopię lub laparotomię, masz prawo dowiedzieć się, kto będzie wówczas głównym operatorem oraz asystentem. Powinnaś także uzyskać informację, jakie narzędzia i techniki będą wykorzystywane podczas zabiegu. Dobry specjalista zadba również o to, by wykonać badanie AMH – przed interwencją chirurgiczną i po niej.

9. Dobry specjalista nie powie, że ciąża leczy endometriozę

Lekarz nie powinien mówić pacjentce o tym, że ciąża wyleczy naszą chorobę. Jest to mit i wskazuje jedynie na brak wiedzy lekarza w zakresie endometriozy.

10. Dobry lekarz przyzna się do braku wiedzy na temat leczenia endometriozy

Leczenie endometriozy wymaga specjalistycznych narzędzi i wiedzy. Nie każdy ginekolog może się podjąć tego zadania. Jeśli możliwości lekarza są niewystarczające, powinien pokierować pacjentkę do innego specjalisty, który posiada odpowiednie kwalifikacje.

POLECAMY TEŻ: „Moim marzeniem jest normalne życie”. Wesprzyj zbiórkę Ani na operację endometriozy

Anna Bajkowska - Suchecka

autorka strony i bloga Żona z ADHD, pedagożka, nauczycielka, propaguje zdrowy styl i tryb życia, zwolenniczka holistycznego podejścia do zdrowia.

Sięgnij po termometr. To działa lepiej, niż myślisz!

Smutna kobieta spogląda na test ciążowy /Ilustracja do: Zwykły termometr do obserwacji cyklu? To działa
fot. Fotolia

Starania o dziecko można przyspieszyć, sięgając po termometr. Zdziwiona? Ta metoda to jedna z najprostszych i sprawdzonych domowych metod przy próbach zajścia w ciążę.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Z niecierpliwością czekasz na dwie kreski, ale wciąż ich nie widzisz. Może to dobry moment, by przyjrzeć się swojemu ciału? Wystarczy, że zaopatrzysz się w zwykły termometr, a kto wie – może oczekiwanie będzie krótsze. Śledząc swoją temperaturę, dowiesz się, kiedy będziesz jajeczkować, a dzięki temu określisz najlepsze dni na seks lub inseminację.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Cykl miesiączkowy – zobacz, jak przebiega krok po kroku

Termometr do obserwacji cyklu. Raz dziennie codziennie

Chodzi o twoją podstawową temperaturę ciała – najniższą w ciągu 24 godzin. Będziesz musiała mierzyć ją codziennie przez kilka miesięcy, aby sprawdzić, czy istnieje możliwy do prze widzenia wzór cyklu, który pozwoli ci oszacować czas owulacji (jajeczkowania).

Aby uzyskać dokładny odczyt, użyj zwykłego termometru, który jest wystarczająco czuły, by zmierzyć niewielkie zmiany temperatury ciała. Eksperci wskazują też na specjalny termometr owulacyjny – mierzenie nim trwa krócej, ale wynik nie zawsze jest pewny.

Kiedy już wybierzesz odpowiedni termometr do obserwacji cyklu, trzymaj go przy łóżku. To ważne, by mierzyć temperaturę ciała rano, zaraz po przebudzeniu – zanim coś zjesz, wypijesz, będziesz uprawiać seks, a nawet usiądziesz. Pomiaru należy dokonywać w jamie ustnej, pochwie lub odbytnicy (zawsze w tym samym miejscu), gdyż istotna jest temperatura wewnątrz organizmu. Po zmierzeniu zapisz wynik w kalendarzu owulacji – najprostsze znajdziesz w internecie. Staraj się robić to o tej samej porze każdego ranka. Jeśli temperatura nie zostanie zmierzona natychmiast po przebudzeniu, odczyt nie będzie dokładny.

CZYTAJ TEŻ: Monitoring owulacji. Jak wygląda to badanie i kto powinien je wykonać?

Poznaj wzór na swój cykl

Przed owulacją podstawowa temperatura może wynosić od ok. 36,2 do 36,5 stopni. Ale dzień po owulacji zobaczysz wzrost od 0,5 do 1 stopnia, który powinien trwać do następnego okresu. Możesz zauważyć, że twoja temperatura od czasu do czasu rośnie; jeśli ani drgnie, prawdopodobnie jeszcze nie owulujesz. Gdy zajdziesz w ciążę, twoja temperatura będzie podwyższona przez cały jej okres.

Po kilku miesiącach, patrząc na kalendarz owulacji, będziesz mogła zobaczyć, czy istnieje wzór dla twojego cyklu. Jeśli tak, być możesz uda ci się oszacować, kiedy wystąpi następna owulacja. Kalendarz może również pomóc lekarzowi w ustaleniu przyczyn twoich problemów z płodnością. Pamiętaj, że każdy reaguje inaczej: u części kobiet temperatury rosną nagle, u innych – stopniowo.

Kiedy dojdzie do owulacji, twoja podstawowa temperatura ciała wzrośnie powyżej temperatur zarejestrowanych w ciągu ostatnich sześciu dni cyklu i pozostanie na tym poziomie (lub wzrośnie) przez co najmniej kolejne trzy dni. Ogólnie zakres temperatur po owulacji wynosi od 36,1 do 37,2 stopni.

Jeśli wystąpi któryś z poniższych czynników, należy go odnotować. Pamiętaj, że zanim obliczysz czas owulacji, może upłynąć kilka cykli. Najlepiej używać podstawowej metody pomiaru temperatury ciała w połączeniu z monitorowaniem śluzu szyjkowego i innych fizycznych oznak owulacji oraz z zestawem do przewidywania owulacji (dostępnym w większości aptek).

PRZECZYTAJ TAKŻE: 4 zasady jak polepszyć jakość śluzu szyjki macicy


O tym pamiętaj!

Istnieją czynniki, które mogą spowodować wzrost temperatury i wprowadzać w błąd:

  • brak snu lub zakłócony sen;
  • choroba lub wyczerpanie;
  • problemy emocjonalne i stres;
  • palenie;
  • spożycie alkoholu;
  • zmiana termometru.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z natemat.pl

Blogerka pokazała poruszające zdjęcia ciała po stracie ciąży. „Patrzenie w lustro wciąż boli”

Selfie Jessiki McCoy, na którym widać ciało po stracie ciąży
Fot.: Instagram.com

Problem z zaakceptowaniem ciała po ciąży dotyczy wielu kobiet. Dzięki coraz liczniejszym kampaniom społecznym młode mamy mają szansę wyzwolić się z kompleksów i pokochać swoje ciało na nowo. Ale w przestrzeni publicznej wciąż niewiele mówi się o kobietach, których nowy wygląd zbiega się z dramatem przedwczesnego zakończenia ciąży. Tymczasem pogodzenie się ze stratą, o której przypomina każdy rozstęp i każdy dodatkowy kilogram ciała, jest niezwykle trudne. Aby uwrażliwić społeczeństwo na te niezauważane tragedie, o swoich doświadczeniach zdecydowała się opowiedzieć 27-letnia blogerka.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jessica McCoy podzieliła się swoim bolesnym doświadczeniem za pośrednictwem Instagrama. Samodzielnie wykonanym zdjęciom ciała po stracie ciąży towarzyszyły pełne emocji i szczerości wpisy. Blogerka opisała w nich uczucia, z którymi zmagała się w tym niezwykle trudnym i wyczerpującym okresie, by dodać otuchy kobietom w podobnej sytuacji. Problem ten, choć powszechny, nie jest bowiem poruszany w sferze publicznej.

Nie spotkałam się z tym, by kobiety opowiadały o swoich zmaganiach z ciałem po stracie ciąży. Wiele osób cierpi z powodu braku akceptacji nowego wizerunku po porodzie, ale gdy nie możesz trzymać w swoich ramionach dziecka, to jest to zupełnie inne uczucie – przyznaje.

I want to talk about my #postpartum body. There is a lot of emotion that goes with gaining weight during pregnancy. I gained 15 lbs in 6 months. And then, after everything, I gained about 5 more. I am 20 lbs heavier and two sizes bigger than I was pre-pregnancy. And I am not okay with my body. I think I would've been okay if Evie was here, although she would've likely still been cooking inside me. The fact that I am bigger than I normally am and don't have my baby makes it harder. I dealt with a postpartum body after Brennan. And I was uncomfortable in my larger body, but it grew my beautiful little man and how could I be upset with it when I looked at him? Every day I get clothes on and they're tight. And every day I'm reminded that I grew my baby for six months and she died. It really is a constant reminder to me. I don't have love for my body. I am angry at it right now. I can't be body positive right now. It's too hard and it hurts too much. I'm working on losing this weight so it isn't one more thing that is a constant reminder. I really think my hormones are making it difficult to do so with my normal routine. That's why I enlisted the help of a friend who is a personal trainer. I'm really hoping it helps me. Because looking in the mirror at my uncovered body hurts. #postpartumbody #grief #loss #motherhood #motherhoodrising #fourthtrimesterbodiesproject #fourthtrimesterbody #takebackpostpartum #evelynlouisemccoy

A post shared by Jessica (Habe) (@habe_mccoy) on

Szczęście przerwane diagnozą

Jessica McCoy, będąca już wówczas biologiczną mamą 6-letniego syna Brennana, zdołała zajść w kolejną ciążę za pierwszym podejściem. Choć nie odczuwała niepokojących dolegliwości, a ciąża wydawała się prawidłowa, intuicja podpowiadała jej, że coś jest nie w porządku.

Złe przeczucia zyskały potwierdzenie w badaniu USG, podczas którego kobieta i jej partner dowiedzieli się, że płód ma prawdopodobnie rozszczep kręgosłupa. Lekarz początkowo uspokoił ich, twierdząc, że wada prawdopodobnie kwalifikuje się do operacji prenatalnej. Ale wykonana w szóstym miesiącu ciąży amniopunkcja nie pozostawiała już złudzeń, że płód ma szansę na prawidłowy rozwój. Okazało się, że poza nieprawidłową budową kręgosłupa cechują go wady chromosomalne i ryzyko poważnych schorzeń układu odpornościowego.

W tej sytuacji rodzice podjęli dramatyczną decyzję o przerwaniu późnej ciąży, by nie zmuszać swojego dziecka do cierpienia i walki z postępującymi i nieuleczalnymi chorobami.

– Byliśmy i nadal jesteśmy zdruzgotani. Ale wiedzieliśmy, że decyzja o terminacji ciąży, by uchronić dziecko przed cierpieniem po urodzeniu, była najlepszym możliwym rozwiązaniem, podyktowanym miłością. Teraz my zmagamy się z tym cierpieniem, żeby nasza córka nie musiała – pisze.

CZYTAJ TEŻ: Wczesna strata ciąży. Rodzaje poronień, objawy i postępowanie

Ciało po stracie ciąży. Zmiany, które boleśnie przypominają o dramacie

Niestety, o tej osobistej tragedii przypominały Jessice nie tylko bolesne, stale powracające wspomnienia, ale również ciało, które wciąż nosiło oznaki przebytej ciąży. Niechciane kilogramy i utrata elastyczności skóry doskwierały jej wówczas znacznie bardziej niż po pierwszym, szczęśliwym porodzie.

– Z przybieraniem na wadze w czasie ciąży wiąże się wiele emocji. Ja przytyłam około siedmiu kilogramów w sześć miesięcy. A potem, po wszystkim, jeszcze ponad dwa. Ważę teraz o dziewięć kilogramów więcej niż przed ciążą i noszę o dwa numery większe ubrania. Nie czuję się dobrze z moim ciałem. Myślę, że byłoby inaczej, gdyby Evie była tutaj ze mną. […] Fakt, że moje ciało jest większe, a nie mam przy sobie oczekiwanego dziecka, sprawia, że sytuacja jest dla mnie znacznie trudniejsza. Po porodzie Brennana również czułam się nieswojo z moim ciałem, ale obok mnie rósł mój piękny mały człowiek. Jak mogłam się denerwować, gdy na niego patrzyłam? – mówi szczerze.

Blogerka podkreśla, że w takiej sytuacji nadwaga pociążowa to nie tylko defekt kosmetyczny, ale tez ogromna przeszkoda w procesie godzenia się ze stratą.

– Każdego dnia zakładam ubrania, które są zbyt ciasne. Każdego dnia przypominam sobie, że nosiłam swoje dziecko przez sześć miesięcy, a ono zmarło. To sprawia, że uczucia stale wracają – czytamy w poruszającym wpisie. – Nie kocham swojego ciała. […] Nie jestem teraz pozytywnie do niego nastawiona. To zbyt trudne i za bardzo boli. Pracuję nad utratą tej wagi […], ale utrudniają to moje hormony. Dlatego zwróciłam się o pomoc do przyjaciela, który jest trenerem personalnym. Naprawdę mam nadzieję, że mi to pomoże. Ponieważ patrzenie w lustro, w którym widzę moje odsłonięte ciało, boli – przyznaje.

Wygrana walka z traumą i tęczowy synek

Choć praca nad emocjami i ciałem po stracie ciąży trwała długo, ostatecznie Jessice udało się pokonać traumę. W zabliźnieniu rany pomogło jej ponowne otwarcie się na nowe życie.

– Nie byłam w stanie odzyskać pełni sił fizycznych, zanim nie poczułam, że nadszedł czas, by znów zajść w ciążę – wyznała na Instagramie, a niedługo później podzieliła się z internautami zdjęciem, na którym widać ciążowy brzuch.

Dziś Jessica McCoy jest mamą zdrowego i pięknego tęczowego synka, Wildera, który przyszedł na świat przed dwoma miesiącami.

Sweet sleeping babe. 🌈 #wilderreedmccoy #rainbowbaby

A post shared by Jessica (Habe) (@habe_mccoy) on

Jej historia i odwaga, by mówić głośno o tym, co bolesne i trudne, daje dziś siłę wielu kobietom, które same przeszły przez piekło straty późnej ciąży.

Źródło: huffingtonpost.com, redbookmag.com

POLECAMY RÓWNIEŻ: Maja Ostaszewska: wierzy w cud in vitro, boi się stygmatyzacji kobiet po poronieniach. „Musimy być solidarne”

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.