fbpx
Przejdź do treści

Magdalena Komsta: „High Need Baby? Rodzicu, to nie jest twoja wina”

High Need Baby
Fot – 123rf.com

Ciągły płacz, potrzeba niemalże nieustannego kontaktu, nieprzespane noce… Cóż, rodzice wyjątkowo wymagających niemowląt nie mają z nimi raczej nieustannego „dnia dziecka”. Nie demonizujmy jednak – na szczęście życie z High Need Baby da się poukładać. Na pewno wiele ułatwi w tym odpowiednia wiedza. Wiedza, którą tysiącom ludzi przekazuje Magdalena Komsta, psycholożka, terapeutka i twórczyni bloga Wymagające.pl.

Czy przypadkiem nie jest tak, że pojęcie High Need Baby stanowi swego rodzaju wymówkę? „Moje dziecko jest High Need, więc nic nie poradzę na to, że ciągle płacze” – tego typu „etykieta” może zwalniać z jakiegoś rodzaju odpowiedzialności, a co za tym idzie, być może też ze starań o dodatkową troskę w określonych obszarach.

Magdalena Komsta: Z mojej perspektywy jest to po prostu opisywanie rzeczywistości, w czym nie ma nic złego, a kategorie, takie jak High Need Baby, ułatwiają nam porozumiewanie się. Wielokrotnie doświadczyłam sytuacji, w której rodzic trafiający na to określenie i opis związanych z nim cech, dostawał iluminacji. Przestawał się obwiniać i mógł poszukać wsparcia, zwłaszcza wśród innych rodziców. Uważam, że to ogromna wartość.

Z samym zaś etykietowaniem, bez względu na zawartość danej etykiety, łączy się pewien problem – zjawisko samospełniającej się przepowiedni. Jeśli określę dziecko jako „mało inteligentne”, nie będę stymulować jego rozwoju, wydawać pieniędzy na jego hobby, zachęcać do nauki itd. – przecież mu to niepotrzebne, skoro jest mało bystre… Koniec końców, jego inteligencja faktycznie może nie rozwinąć się tak, jak by mogła, gdybym tylko nie przykleiła mu na starcie wspomnianej wyżej etykiety. Czy jednak stało się tak dlatego, że dziecko od zawsze takie było, czy dlatego, że ja nie pozwoliłam mu rozwinąć skrzydeł?

Idąc zatem tym tropem, określenie dziecka jako bardziej wymagające, nie oznacza, że nie ma sensu się o nie troszczyć. Zachęcam rodziców, żeby – zanim stwierdzą, że “ten typ tak ma” – skonsultowali się z lekarzem-pediatrą czy innymi specjalistami. Zdarza się bowiem, że dziecko dużo płacze, ponieważ np. cierpi na alergię, chorobę refluksową, czy ma przewlekłą infekcję. Lubię mówić, że temperament jest trochę jak ząbkowanie – wskazana jest diagnoza z wykluczenia.

A czy z bycia High Need (już wtedy niekoniecznie Baby) można wyrosnąć?

Jeśli mówimy o “hajnidach” jako o dzieciach z pewnego rodzaju typem temperamentu – nie, nie wyrasta się z tego. Temperament jest najbardziej stałą cechą osobowości i podlega dość niewielkim zmianom. Jest bowiem uwarunkowany przede wszystkim genetycznie, chociaż wpływ ma na niego także przebieg ciąży i porodu.

Wiemy jednak z badań, że wymagające dzieci w wieku wczesnoszkolnym są bardziej lubiane przez uczniów i nauczycieli. Mają wyższy poziom umiejętności socjo-emocjonalnych, w tym wyższy poziom samoregulacji emocjonalnej. Rzadziej zdarzają się u nich problemy z zachowaniem. Są bardziej skłonne do współpracy. Mają lepsze wyniki gotowości szkolnej, w tym wyższy poziom umiejętności poznawczych, związanych z czytaniem, pisaniem i liczeniem.

Jest natomiast jeden haczyk. Te dobre rokowania występują wtedy, gdy pojawi się tzw. “dobroć dopasowania”. Oznacza to, że rodzice dopasowują swoje oczekiwania i sposób opieki do temperamentu dziecka. Podążają za jego potrzebami, stawiają adekwatne wyzwania, akceptują, że maluch ma taką, a nie inną osobowość (co bywa trudne, jeśli jest ona totalnie różna od naszej). Przykładowo, w przypadku „hajnida” dobroć dopasowania może polegać na tym, że organizujemy maluchowi takie środowisko, które pozwala mu zrealizować wysoką potrzebę ruchu, a nie strofujemy je bezustannie, żeby przestało się kręcić. Jeśli – jak ja w dzieciństwie – nie chce zasypiać w samotności, mimo że ma już 5 lat, wspieramy go w tym, a nie wypłakujemy, wprowadzając “trening samodzielnego zasypiania”.

Wszystko to może budzić wiele trudnych emocji wśród rodziców. Wyobrażam sobie, że nieraz może pojawiać się poczucie winy lub myśli: „Co zrobiłem/am nie tak?!”.

Podkreślmy – to niczyja wina, że dziecko jest bardziej wymagające. Cechy temperamentu mają podłoże biologiczne, a wedle różnych koncepcji stoją za nim mechanizmy fizjologiczne, neurohormonalne lub nawet aktywność określonych struktur mózgu. Za to, że moje dziecko ma inny temperament niż syn sąsiadki w około 35–60 proc. odpowiada fakt, że maluchy mają różne geny. Wpływ, choć mniejszy, ma też wspomniany już przebieg ciąży i porodu. Czasu jednak nie da się cofnąć, podobnie jak nie da się zmienić genetycznych uwarunkowań dziecka. To, nad czym mamy kontrolę, to nasz sposób funkcjonowania i dbanie o siebie oraz swoje rodzicielskie zasoby. Warto to robić, ponieważ właśnie dzięki temu będziemy mogli adekwatnie wspierać swoje dziecko.

Drugą, poszerzoną część wywiadu przeczytasz w naszym najnowszym e-magazynie. Znajdziesz go tutaj: KLIK

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

magdalena komsta

Ekspert

Magdalena Komsta

Z wykształcenia psycholożka, terapeutka poznawczo-behawioralna bezsenności, pedagożka, dyplomowana promotorka karmienia piersią CNoL, doula oraz instruktorka szkoły rodzenia. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Członkini Polskiego Towarzystwa Badań nad Snem, Polskiego Towarzystwa Medycyny Stylu Życia oraz Stowarzyszenia Doula w Polsce.

Pracuje, łącząc wiedzę z zakresu terapii poznawczo-behawioralnej z teorią więzi i założeniami Rodzicielstwa Bliskości.

Wspiera kobiety w okresie okołoporodowym, matki karmiące piersią oraz rodziców i opiekunów dzieci do lat trzech, zwłaszcza tych najbardziej wymagających, borykających się z trudnościami ze snem. Pracuje także z doświadczającymi zaburzeń snu dorosłymi. Występuje na konferencjach i szkoli profesjonalistów.

Od 2016 roku tworzy bloga Wymagajace.pl, którego każdego miesiąca odwiedza niemal sto tysięcy rodziców małych dzieci. Jest też autorką youtube’owego kanału “Pani od Snu”.

Autor

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, redaktorka prowadząca e-magazyn oraz portal Chcemy Być Rodzicami, absolwentka UW. Obecnie studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz była słuchaczka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Najnowsze artykuły