Przejdź do treści

Łódzka klinika leczenia niepłodności wciąż bez pacjentek – dlaczego?

Klinika leczenia niepłodności, znajdująca się w łódzkim Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki, została oficjalnie otwarta w grudniu. Od tej pory nie stanęła w niej jednak noga ani jednej pacjentki. Ośrodek, który miał być flagowy dla działań rządu związanych z kwestiami prokreacyjnymi, nie wykonuje realnie żadnej pracy.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Działania? Brak

Przeszkodą w otwarciu kliniki mogą być między innymi pieniądze. Ma być ona finansowana ze środków budżetu państwa oraz unijnych. Nie ma zaś żadnej umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia, nie zwracano się nawet z prośbą do łódzkiego NFZ o podpisanie kontraktu, czy przesunięcie środków z innych jednostek. Na dzień dzisiejszy, pieniądze, które ośrodek dostał od ministerstwa, przeznaczone są na zakup specjalistycznego sprzętu oraz prace budowlane. Pozostała część, która ma być przekazana klinice jeszcze w tym roku, także będzie miała takie cele, nie zaś programy zdrowotne.

Obecnie ten podmiot, jak i pozostałe, są w trakcie dokonywania zakupu sprzętu, wyposażenia oraz przeprowadzania inwestycji mających na celu utworzenie w ich obrębie poradni andrologicznych, pracowni USG i sal operacyjnych” – mówi w rozmowie z portalem „Onet”, rzeczniczka resortu zdrowia. Padają także pytania o realizację ogłaszanych wcześniej zapowiedzi dotyczących terapii niepłodności. Okazuje się bowiem, że klinika nie będzie zajmować się stricte leczeniem niepłodności, ale jej diagnozowaniem i wsparciem psychologicznym par.

To, co dzieje się z Narodowym Programem Prokreacyjnym, ostro krytykują opozycyjni politycy. Cały ten rządowy program to, powiem szczerze, trzy zera. Zero par, zero ciąż i zero ośrodków leczących, co pokazuje przykład łódzkiej kliniki – mówi Małgorzata Moskwa-Wodnicka z SLD. Ten ośrodek miał być rzekomo wzorem dla pozostałych takich miejsc w kraju. Tymczasem klinika stoi zamknięta, hula tam wiatr i fruwa kurz – dodaje.

Łódź płynie z pomocą

Jest to ciekawe w zestawieniu z danymi pochodzącymi z Miejskiego Programu In Vitro dla Łodzi, co podkreśla radna SLD: „Ruszyliśmy latem zeszłego roku, do wydania mieliśmy tylko pół miliona złotych. I okazało się, że mamy sukces, 43 ciąże, z czego dwie mnogie”. Program rozpoczął się w lipcu 2016 roku, a jego roczny budżet opiewa na milion złotych. Dotyczy kobiet pomiędzy 20, a 40 rokiem życia, a skorzystać mogą z niego pary będące zarówno w związkach małżeńskich, jak i partnerskich, które zamieszkują Łódź, o czym więcej pisaliśmy już w naszym portalu >>KLIK<<.

Kontrowersje pojawiające się wokół rozwiązań proponowanych przez rząd, które dotyczą leczenia niepłodności, wzbudzają ogromne emocje. „Z całą stanowczością mogę stwierdzić, że żaden program prokreacyjny nie będzie skuteczny jeśli nie będzie w nim miejsca na procedurę in vitro” – mówił w rozmowie z nami były minister zdrowia, Bartosz Arłukowicz. A niestety IVF nie jest metodą, która na jakiekolwiek wsparcie może w ostatnim czasie liczyć. Jeśli dochodzi do tego brak innych działań, czy przedłużające się czekanie na realizację rozpoczętych projektów, nie dziwią ostre słowa polityków. Pytanie, jak zareaguje na to społeczeństwo i potencjalni przyszli wyborcy.

Źródło: „Onet”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

„Czy można nie stracić nadziei?” Warsztaty psychologiczne dla par w klinice InviMed

Warsztaty psychologiczne na niepłodnych par w InviMed
fot. Pixabay

Klinika leczenia niepłodności InviMed zaprasza na bezpłatne warsztaty psychologiczne. Spotkanie jest skierowane do wszystkich par, którym dotąd mimo wielu trudów i starań nie udało się zostać rodzicami.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Warsztaty psychoedukacyjne pt. „Czy można nie stracić nadziei?” odbędą się 23.09.2018 r. (niedziela) w godzinach 10:00-15:00 w klinice InviMed Warszawa, ul. Rakowiecka 36.

Zobacz także: Jak zostaliśmy rodzicami? Opowiadają: Kasia i Marcin – pacjenci kliniki InviMed

Warsztaty psychologiczne na niepłodnych par w InviMed

W trakcie spotkania zostaną poruszone następujące zagadnienia:

  • Niepłodność a przeżywanie straty i niepowodzenia.
  • Jak stwierdzić, czy jesteśmy już gotowi do podjęcia kolejnej próby?
  • Pułapka desperacji, czyli jak nie szkodzić sobie samemu?
  • Na co mamy wpływ, a czego nie da się kontrolować w trakcie leczenia?
  • Co robić, jeśli pojawi się kryzys?

Aby zapisać się do grupy należy zadzwonić pod numer 500 900 888 lub wysłać maila na adres d-gawlikowska@invimed.pl z dopiskiem „Warsztaty”. Warsztaty są bezpłatne. Decyduje kolejność zgłoszeń!

Tu kupisz najnowszą e-werjsę magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: InviMed

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Polski ginekolog gwałcił pacjentki podczas wizyt? Zgłosiło się już pięć ofiar

Mężczyzna zakuwany w kajdanki /Ilustracja do tekstu: Polski ginekolog gwałcił pacjentki? Jest 5 ofiar
Fot.: Pixabay.com

Przed kilkoma dniami polską opinią publiczną wstrząsnęła informacja o ginekologu, który miał dopuścić się wykorzystywania seksualnego swoich pacjentek. Wiadomo już o pięciu ofiarach tego procederu, ale śledczy podejrzewają, że poszkodowanych może być znacznie więcej.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Podejrzanym w tej wstrząsającej sprawie jest Monzer M., 50-letni ginekolog z Zabrza. 17 sierpnia br. usłyszał on kolejny – piąty już – zarzut popełnienia przestępstwa z art. 197 par. 1 kodeksu karnego oraz art. 197 par. 2 kodeksu karnego. Chodzi o doprowadzenie pacjentki do obcowania płciowego i poddania się innej czynności seksualnej.

Wcześniej prokurator zarzucił lekarzowi Monzerowi M. popełnienie czterech podobnych przestępstw. Jak ustalono w toku postępowania, wszystkie pokrzywdzone były pacjentkami podejrzanego lekarza. Czyny miały zostać popełnione w jego prywatnym gabinecie w Zabrzu, w trakcie przeprowadzania badań ginekologicznych. W pomieszczeniu znajdowali się wówczas jedynie pacjentka i lekarz.

Proceder miał odbywać się na przestrzeni dwóch lat, a poszkodowanych może być więcej. Śledczy apelują do kobiet, które również mogły być jego ofiarami, by zgłaszały się na policję lub do prokuratury.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Coraz mniej męskich ginekologów. Skąd ta zależność?

Ginekolog gwałcił pacjentki? Zastosowano areszt tymczasowy, ale podejrzany nie przyznaje się do winy

Za każde z zarzucanych przestępstw ginekologowi grozi do 12 lat pozbawienia wolności. Z uwagi na grożącą podejrzanemu wysoką karę, a także obawę matactwa procesowego, sąd zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania zabrzańskiego lekarza – na okres 3 miesięcy. Na poczet przyszłych kar i zadośćuczynienia dla ofiar zabezpieczono też jego mienie – dwa samochody i gotówkę o łącznej wartości 90 tysięcy złotych.

Sprawa ma charakter rozwojowy. Prokuratura i policja w dalszym ciągu prowadzą intensywne czynności mające na celu m.in. ustalenie, czy są kolejne pokrzywdzone.

Ginekolog nie przyznaje się do winy. Jak informuje prokuratura, złożył obszerne wyjaśnienia, w których sugeruje, że jego działania nie miały znamion czynów zabronionych.

Źródło: pk.gov.pl, rmf24.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: Historia matki i córki z in vitro: Żeby w przestrzeń mówiąc, usłyszeć: Jestem człowiekiem.

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Skandaliczny „żart” lekarza. Miał powiedzieć ciężarnej, że płód obumarł. Szpital zaprzecza

Czarno-białe zdjęcie kobiety w ciąży, która trzyma w rękach wynik USG
Fot.: Edward Cisneros /Unsplash.com

Chorująca na epilepsję ciężarna kobieta trafiła do szpitala ze skurczami i bólami brzucha, które stanowiły bezpośrednie zagrożenie dla płodu. Lekarz przyjmujący pacjentkę wykonał badanie i zamiast niezwłocznie poinformować ją o wyniku, pozwolił sobie na makabryczny żart, który mógł doprowadzić do tragedii.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Skandaliczna sytuacja, którą nagłośniły media, miała miejsce w szpitalu powiatowym w Bytowie. Pacjentka w 6. miesiącu ciąży zgłosiła się tam w środku nocy z bólem brzucha i skurczami. Z uwagi na epilepsję, z którą zmaga się od lat, jej ciąża od początku była zagrożona, dlatego każde pogorszenie stanu zdrowia wymagało pilnej wizyty lekarskiej.

CZYTAJ TEŻ: Położna na medal. Jaka powinna być i czym się wyróżniać?

Lekarz powiedział pacjentce, że płód obumarł. „Żartowałem”

Ginekolog, który przyjął kobietę z niepokojącymi objawami, po wykonanym badaniu ultrasonograficznym miał powiedzieć: „Płód jest obumarły”. Po chwili – zgodnie z relacją pacjentki – dodał z uśmiechem: „Żartowałem” – i włączył pacjentce dźwięk bicia serca dziecka.

Zszokowana kobieta wypisała się ze szpitala na własną odpowiedzialność i złożyła oficjalną skargę do władz szpitala.

– Nawet dla zdrowej kobiety taki „żart” byłby co najmniej nie na miejscu. Od początku ciąży mam świadomość, że jest ona zagrożona, a stres wywołany niewybrednym żartem doktora mógł spowodować u mnie napad padaczkowy, który to z kolei mógł się dla mnie skończyć tragicznie – zaznaczyła p. Kamila w rozmowie z „Głosem Pomorza”.

Po tym wstrząsającym wydarzeniu pacjentka postanowiła rodzić w innej placówce.

Bytowski szpital zaznacza, że sprawa jest wyjaśniana (patrz: oficjalne oświadczenie poniżej). Szczegółowej analizy szpitalnych wydarzeń oczekuje też starosta bytowski.

 


Oświadczenie prezes Zarządu Szpitala Powiatu Bytowskiego Sp. z o.o. Beaty Ładyszkowskiej:

Z uwagi na dobro pacjentki oraz dobre imię szpitala, po zamieszczeniu na profilu Hejted Bytow postu o sposobie przyjęcia pacjentki przez lekarza Szpitala Powiatu Bytowskiego Sp. z o.o. oraz po złożeniu przez pacjentkę oficjalnej skargi, Zarząd Szpitala przeprowadził postępowanie wyjaśniające, w trakcie którego zbadano dokumentacje medyczną oraz przesłuchano pracowników szpitala, którzy obsługiwali pacjentkę.

Zabrany materiał przeczy faktom opisanym w poście i skardze. W dokumentacji medycznej zaznaczono, że pacjentka od początku wizyty zarówno położnym jak i lekarzowi, deklarowała że nie planuje pozostać w szpitalu. Ustalono też, że pacjentka odczuwała bóle przed przyjściem do szpitala, a nie w trakcie pobytu jak to opisano w skardze.

Przeprowadzone za pomocą aparatury medycznej badania wykazały prawidłową pracę serca dziecka i taką informację przekazano przyszłej mamie. Po ostatecznej deklaracji o opuszczeniu szpitala – wbrew zaleceniom lekarza, pacjentce zapisano leki i zalecono wizytę kontrolną u lekarza prowadzącego. Z dokumentacji medycznej wynika, że badanie zostało przeprowadzone profesjonalnie, z najwyższą starannością oraz dbałością o zdrowie pacjentki i dziecka.

Lekarz stanowczo i konsekwentnie zaprzecza, że wypowiedział przypisane mu słowa.

Zdaniem Zarządu Spółki, lekarz badający pacjentkę to osoba o wysokiej kulturze osobistej, ciesząca się uznaniem pacjentek i współpracowników. Przebieg jego dotychczasowej pracy w szpitalu w Bytowie nie daje podstaw do przypuszczeń, bez jednoznacznych dowodów, aby mógł się on zachować w sposób opisany w poście.

Dotychczas nie było żadnych skarg dotyczących sposobu odnoszenia się tego lekarza do pacjentek.

Komunikacja z pacjentami jest dla dyrekcji istotna dlatego w celu stałego podnoszenia jakości świadczonych usług,  personel szpitala jest szkolony z zakresu praw pacjenta i budowania dobrych relacji lekarz – pacjent.

Bardzo zależy nam na wyjaśnianiu wszystkich drażliwych sytuacji, mogących powodować dyskomfort naszych pacjentów, dlatego ważne są dla nas rzeczowe informacje zwrotne od nich otrzymywane.


Źródło: „Głos Pomorza”, „Gazeta Wyborcza”, „Hejted Bytow”

POLECAMY RÓWNIEŻ: Przywiązywanie do łóżka, groźby i wyzwiska. Ujawniono szokujące nadużycia na polskich porodówkach

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Zawalczą w sądzie o in vitro. Przez „niebezpieczny precedens”

Do sądu o in vitro. Zachodnipomorskie walczy z Izbą Obrachunkową. /Na zdjęciu: Zmartwiona para u lekarza
fot. Fotolia

Izba Obrachunkowa nie ma kompetencji, które umożliwiałyby jej uchylenie uchwały o dofinansowaniu in vitro – twierdzą wojewódzcy radni i zapowiadają złożenie skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Podkreślają, że działania organu wydają się oparte na motywach politycznych.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Przypomnijmy, że w maju br. sejmik województwa zachodniopomorskiego zdecydował większością głosów o przyjęciu uchwały umożliwiającej pomoc finansową dla gmin, które chciałyby realizować programy dofinansowania in vitro. Zaplanowano, że na ten cel ma zostać zarezerwowana kwota w wysokości 300 tys. zł.

Mimo formalnego zatwierdzenia uchwały, do jej zapisów krytycznie odniosła się Regionalna Izba Obrachunkowa (RIO), będąca organem kontroli i nadzoru jednostek samorządu terytorialnego. Powołując się na niesprecyzowanie zakresu, w jakim ma być udzielana pomoc finansowa na programy dofinansowania in vitro, postanowiła uchylić decyzję radnych.

CZYTAJ TEŻ: W których miastach jest dofinansowanie do in vitro? Sprawdź listę!

Ostry protest zachodniopomorskich radnych. Idą do sądu o in vitro

Działania RIO spotkały się ze zdecydowanym protestem przedstawicieli sejmiku województwa zachodniopomorskiego. Podczas sesji, która odbyła się przed kilkoma dniami, radni jednomyślnie opowiedzieli się za przekierowaniem sprawy do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Podkreślili, że Regionalna Izba Obrachunkowa nie ma kompetencji, które pozwoliłyby jej na ocenę decyzji wydawanych przez samorząd, zatem podjęte przez nią działania były bezpodstawne.

– To skandaliczny przykład pracy pod polityczne dyktando PiS – stwierdził Olgierd Geblewicz, marszałek województwa zachodniopomorskiego, w trakcie sierpniowej sesji sejmiku.

Uchwała o pomocy na programy dofinansowania in vitro i tak będzie realizowana. To walka z precedensem

Programy Radni zaznaczyli też, że przyjęta uchwała miała jedynie charakter intencyjny. Określała wolę województwa zachodniopomorskiego, by oferować pomoc finansową na realizację programów dofinansowania in vitro, nie rodziła jednak skutków finansowych. Paradoksalnie, fakt ten uznała sama Regionalna Izba Obrachunkowa – ale sprawą i tak postanowiła się zająć.

– Po raz pierwszy w 16-letniej pracy w samorządzie spotkałem się z taką sytuacją – przyznał marszałek Geblewicz. – Pierwszym sygnałem politycznego wykorzystania RIO było nakazanie nam podpisania oświadczeń, że nie finansowaliśmy udziału uczestników Marszu Wolności wiosną tego roku. To bardzo niebezpieczny precedens dla samorządu, z którym trzeba walczyć wszelkimi legalnymi metodami – dodał.

Marszałek  zadeklarował jednocześnie, że województwo nie wycofuje się ze swojej inicjatywy. Zapisy uchwały o pomocy finansowej na programy dofinansowania in vitro będą realizowane.

– Decyzje o udzieleniu czy nieudzieleniu wsparcia na jakikolwiek cel publiczny podejmuje sejmik, o czym doskonale wiemy. We wrześniu pierwsza tego typu uchwała [w sprawie dofinansowania in vitro – przyp. red.] dotycząca Szczecinka trafi pod obrady sejmiku. Ale niezależnie od tego, chcemy odwoływać się od ewidentnego politycznego orzeczenia – podsumował Geblewicz.

 Źródło: portalsamorzadowy.pl, wyborcza.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: Dofinansowanie in vitro zagrożone? Kościół straszy wiernych i przedstawia skandaliczne tezy

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.