Przejdź do treści

Lekarze nie potrafili – student zdiagnozował niezwykle rzadką chorobę: „Mało kto myśli, że coś takiego może się zdarzyć”!

Nie po raz pierwszy piszemy o młodych, zdolnych lekarzach – a jest o czym pisać, bo potencjał w polskich studentach jest ogromny. Mateusz to najlepszy na to przykład. Wiedza, ciekawość i upór pozwoliły mu postawić prawidłową diagnozę bardzo rzadkiej choroby. Wcześniej pacjentkę badała cała masa doświadczonych lekarzy. Jak to się stało, że to właśnie student odkrył u niej endometriozę jamy opłucnowej i czym właściwie owa choroba jest? Oto historia, która nie pozostawia złudzeń – nasze zdrowie będzie w dobrych rękach!

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak to się dzieje, że polskiego studenta medycyny publikują międzynarodowe czasopisma?

Mateusz: Na razie jesteśmy jeszcze w trakcie rozmów, ponieważ czasopismo życzy sobie dość dużo pieniędzy za publikację. Prawdopodobnie będziemy musieli wycofać nasz artykuł i próbować w innym czasopiśmie.

Zacznijmy jednak od początku.

Koleżanka, która również studiuje medycynę, opowiedziała o swojej mamie. Kilka lat temu miała ona duszności. Zdarzało się, że jeździła z nimi do szpitala, a tam wdrażane były różne formy leczenia. Zazwyczaj zaczynano od objawowego np. tlenoterapii. Zrobione było też zdjęcie, które wykazało opadnięte płuco. Oznaczało to, że pojawił się w nim jakiś gaz, a rozprężone płuco po prostu mogło efektywnie pracować. Wciąż nie wiadomo było jednak, dlaczego tak się działo. Najpierw próbowano uspokajać kobietę lekami. W końcu incydenty pojawiały się co miesiąc. Kobieta została zakwalifikowana do zabiegu wideotorakoskopii. Wprowadzono kamerę do klatki piersiowej. Tak naprawdę było to jednak działanie „zwiadowcze”.

Rozumiem, że odbyło się to na zasadzie: „nie wiadomo czego szukamy”?

Dokładnie, było to swego rodzaju sprawdzenie. Pobrali też wtedy wycinek płuca, co było bardzo dobrym posunięciem. Później wykonali zabieg przyczepienia płuca do ściany klatki piersiowej, co objawowo załatwiało leczenie. Po takim przyczepieniu, płuco nie będzie się już zapadać. Wciąż jednak nie była znana przyczyna.

Pobrany wycinek przekazano więc na badanie patomorfologiczne. Zrobiono jednak tylko podstawowe badania, które nic nie wykazały. Kobieta szczęśliwa wyszła więc ze szpitala – płuco już jej nie spadało, a wyniki były w porządku. Postawioną diagnozą były samoistne nawracające odmy jamy opłucnowej. Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że to nie jest diagnoza prawdziwa. Po rozmowie z koleżanką zacząłem dopytywać, jak ona się urodziła, jak urodziła się jej siostra. Okazało się, że obie urodziły się poprzez cesarskie cięcie. Zapytałem też, czy jej mama ma endometriozę – ma.

Stwierdziliśmy wtedy, że sprawdzimy pobrany wcześniej wycinek płuca. Pojechałem więc do Warszawy wraz ze wszystkimi dokumentami od mamy mojej koleżanki, że zgadza się na pożyczenie materiału do celów naukowych. Poprosiłem o materiał, a obecna tam pani oczywiście zapytała po co mi to. Odparłem, że podejrzewam endometriozę jamy opłucnowej. „Nie będzie tam endometriozy, bo mieliśmy już badania. Po co będzie pan przyjeżdżał z Katowic do Warszawy po coś takiego?” – usłyszałem. Rzecz jasna pojechałem, zabrałem wycinek i szukałem lekarza, który zrobi mi dodatkowe badania. Chodziło o immunohistochemię. Jest to badanie, w którym wykorzystuje się przeciwciała. Są one swoiste do pewnych antygenów w komórkach. Badania te są drogie i nierefundowane, więc trzeba było wyłożyć na nie pieniądze.

Jaki jest to koszt?

Myślę, że mniej niż tysiąc złotych. Nikt nie chciał mi w tym jednak pomóc. Byłem na ginekologii, chodziłem do patomorfologów, w międzyczasie byłem też na konferencji ginekologicznej. Jeden z lekarzy mówił tam właśnie o endometriozie jamy opłucnowej. Podszedłem do niego i opowiedziałem o swoich przypuszczeniach. Powiedział, że na moim uniwersytecie jest pani doktor, która może mi pomóc. Poszedłem do niej, ale też odesłała mnie dalej.

Rozumiem, że całe te poszukiwania trwały już wtedy dość długo?

Trwało to prawie rok, podczas którego uparcie szukałem wsparcia. W końcu jeden z naszych patomorfologów powiedział, że mogą zrobić mi badanie podstawowe. Czyli to samo, które było już wykonane w szpitalu. Powiedziano mi, że jeżeli rzeczywiście coś tam będzie, zrobimy immunohistochemię. Oczywiście okazało się, że nic tam nie ma. Nie byłem tym jednak zdziwiony, skoro poprzednie badania wyszły podobnie.

Na jakiś czas zostawiłem to wszystko, ale w pewnym momencie stwierdziłem: „Nie, muszę to dokończyć”. Poszedłem więc do szefa zakładu patomorfologii. Powiedział, że wydaje mu się, że to nie będzie to, ale żebym już więcej nie przychodził, wykona mi badanie. Trwało to tylko tydzień.

Kiedy przyszedłem usłyszałem: „Tak jak panu mówiłem, tam nic nie ma”. Byłem zwiedziony, ale zapytałem czy mogę dostać szkiełka z powrotem, bo chciałem przejrzeć je jeszcze raz sam. Poszedłem do sali obok, gdzie były mikroskopy. Oglądając je, widziałem jakieś zmiany pyliczne. Chociaż gdzieniegdzie był też rozproszone dodatnio zabarwione komórki. Nie przemawia to jednak od razu za moją diagnozą. W końcu znalazłem jednak całą gromadę takich komórek. Trochę nieśmiało zrobiłem zdjęcia ipadem, co musiało wyglądać naprawdę przekomicznie. Wielki ipad, malutka kamerka, a ja to wszystko przykładam do okularu mikroskopu. Jakościowo zdjęcie było beznadziejne, nie byłem też pewny czy rzeczywiście mam rację.

Poszedłem więc do docenta i powiedziałem, że znalazłem komórki, które są „dziwnie” zabarwione. Pokazałem przy tym zrobione wcześniej zdjęcie. Kiedy je zobaczył nic nie powiedział tylko poszedł do mikroskopu. Sprawdził i spod okularu, z wymownym wzrokiem powiedział: „Gratuluję, miał pan rację”.

Co zadziało się dalej?

Zaczęła się procedura obfotografowywania preparatów, ponieważ endometrioza jamy opłucnowej jest dość rzadka. W takich przypadkach endometrium musi wyjść z macicy, przewędrować przez jamę brzuszną, przez przeponę, aż do klatki piersiowej. Mało kto myśli, że coś takiego może się zdarzyć. Mnie zastanowiła jednak comiesięczna częstotliwość napadów odmy. Powinno dać to do myślenia, bowiem są to tzw. odmy katamenalne. Oznacza to, że występują dokładnie w dniu miesiączki. Tkanka gruczołowa w klatce piersiowej też krwawiła i powodowała zapadnięcie klatki piersiowej.

Jak wygląda zatem kwestia leczenia, czy jest jakaś dalsza droga terapii?

Kobieta odmy już nie ma, ponieważ płuco zostało przyczepione do szczytu. Objawowo jest więc wyleczona. Ważny jest sam fakt prawidłowo postawionej diagnozy. Wcześniej natomiast można byłoby leczyć ją jak w typowej endometriozie, np. hormonalnie. W sumie tak też było. Pacjentka była nawet przez 3 miesiące wprowadzona w stan sztucznej menopauzy. Okazało się, że nagle w tym czasie odmy ustały. Nikt nie powiązał tego, że kiedy jest menopauza – endometrium jest nieczynne – objawy opłucnowe ustają.

To niesamowite jak w ciele wszystko jest połączone.

Dokładnie. Jest to bardzo ciekawy przypadek, bo można pokazać na nim kilka ważnych spraw, które mogą przydać się wszystkim. Po pierwsze, rozwiązywanie ciąży przez cięcie cesarskiej jest czymś nienaturalnym.

Są bliskie, jak i odległe powikłania takiego zabiegu. Bliskie to krwawienia, powikłania związane ze znieczuleniem, także powikłania dla dziecka. Zaś odległe mogą pojawić się po 24 latach, bo tyle też mamy, gdzie kobieta co miesiąc się dusi. Wydaje mi się, że jeżeli jest możliwość uniknięcia zabiegu operacyjnego, powinno się unikać cesarek. Po drugie, zobaczyłem jak ciężko jest prosić o pomoc i tę pomoc znaleźć.

Odbijałeś się wiele razy od ściany.

Kiedy za czwartym razem idę do kogoś i proszę o pomoc, to jest mi już po prostu głupio. Co więcej, jest mało osób, które chcą zaufać młodym osobom. Pojawia mi się tutaj przykład z filmu „Bogowie”. Młody profesor Religa był szalony, może nie miał na początku zbyt wiele wiedzy, eksperymentował na świniach, ale miał potencjał. Połączył się przy tym z profesorem, który go nakierował. Zestawienie młodzieńczego pierwiastka szaleństwa, burzy mózgów, potencjału i siły, ze statecznością, wiedzą i doświadczeniem – to może dać prawdziwy sukces.

A czy dla twojej pracy naukowej widzisz w tym jakąś szansę?

Bardzo się cieszę, że mama mojej koleżanki ma prawidłowo postawioną diagnozę. Na pewno będzie to dla mnie nauka na przyszłość i jeżeli kiedykolwiek będę doktorem, docentem, czy nawet zwykłym lekarzem, zawsze będę zwracał uwagę na młodych. Już wiem, jak ciężko jest pójść do kogoś starszego i prosić o pomoc. Zawsze będę otwarty na różne spostrzeżenia i ważne będzie dla mnie zdanie młodych.

Zastanawiam się jeszcze, czy z punktu widzenia pacjenta, postawienie takiej diagnozy było w ogóle realne. Czy ktoś byłby w stanie o to zadbać, czy  może służba zdrowia jest zorganizowana w taki sposób, że nie było raczej na to szansy?

Wydaje mi się, że problemem są obostrzenia dotyczące tego, jakie procedury są finansowane. Dodatkowo trzeba mieć doświadczenie, a jest to  niewątpliwie przypadek multidyscyplinarny – ginekolog musi współpracować z pulmonologiem. Musi być też pełna dokumentacja, co jest problemem całej struktury służby zdrowia w Polsce. Lekarz  dostaje tylko historię choroby, którą przedstawia mu sam pacjent. Nie ma dostępu do całości, co ułatwiałoby jej dokładne prześledzenie.

Myślę, że twoje doświadczenie daje wiele inspiracji na przyszłość i to co podkreśliłeś – wnioski, jak powszechny jest brak wiary w młodych ludzi. Szybko zapominamy, że „może nam się chcieć”.

Dokładnie tak jest. Stykałem się z tym na każdym etapie poszukiwania pomocy. Wiem, że każdy jest zapracowany, ale trzeba holistycznie do tego podejść. Holistycznie zarówno do pomocy młodym lekarzom, jak i holistycznie do pacjenta. Nie można stosować żadnej „spychologii”. Niestety często się to zdarza w świecie, w którym lekarze podstawowej opieki nie mają na nic czasu.

15 minut na pacjenta to rzeczywiście niewiele.

Zdecydowanie. Z tego co obserwuję, do tego jest nieraz jeszcze tyle „papierologii”, że nie ma nawet kiedy przyłożyć do pacjenta słuchawki. To nie powinno iść w tym kierunku.

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Paweł Adamowicz nie żyje. Prezydent Gdańska na in vitro chciał w tym roku przeznaczyć dodatkowe pół miliona złotych

Paweł Adamowicz nie żyje
Paweł Adamowicz był prezydentem Gdańska przez 21 lat – fot. Facebook - Paweł Adamowicz

Nie żyje prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. Mężczyzna został zaatakowany przez nożownika podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.  

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Tragedia rozegrała się 13 grudnia w Gdańsku tuż przed „Światełkiem do Nieba”. O godzinie 19:55 27-letni Stefan W. wtargnął na scenę i dźgnął Pawła Adamowicza nożem. Prezydent został ugodzony kilkakrotnie.

Po zadaniu ciosów sprawca podniósł ręce do góry w geście triumfu.

Halo, halo! Nazywam się Stefan W., siedziałem niewinny w więzieniu. Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz – krzyczał do mikrofonu.

Morderca wszedł na scenę posługując się plakietką z napisem „media”. Stefan W. był wcześniej karany za rozboje.

Po ataku Paweł Adamowicz trafił do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, gdzie przez wiele godzin był operowany. Zmarł 14 stycznia.

Zobacz też: In vitro w Gdańsku. Są już pierwsze efekty miejskiego programu

Paweł Adamowicz nie żyje. Był zwolennikiem in vitro

Paweł Adamowicz był prawnikiem, współzałożycielem regionalnej Platformy Obywatelskiej, w latach 1998-2019 sprawował funkcję prezydenta Gdańska.

Był zwolennikiem in vitro – Gdańsk jako jedyne trójmiejskie miasto miało swój program dofinansowania in vitro. Podczas wyborów na następną kadencję w październiku 2018 r. Adamowicz zapowiedział zwiększenie środków na program zapłodnienia pozaustrojowego w ramach proponowanego pakietu społecznego Zdrowie i Szczęście Gdańskich Rodzin.

Gdański program in vitro wprowadziliśmy w zeszłym roku. Dzięki niemu na świat przyszło 39 dzieci, a obecnie 137 kobiet jest w ciąży. Uważamy, że ten lokalny, miejski, gdański program, zdaje egzamin. W tym samym czasie program rządowy ministra Radziwiłła nie przyniósł ani jednego poczętego i narodzonego dziecka. Dlatego chcemy w nowej kadencji, w nowym roku kalendarzowym 2019, uzupełnić wkład finansowy do programu in vitro o dodatkowe pół miliona złotych, bo wierzymy głęboko, że małżeństw, par, które chcą skorzystać w Gdańsku z programu in vitro jest bardzo wiele – mówił podczas październikowej konferencji prasowej Adamowicz.

Gdański program rozpoczął się 2017 roku i ma trwać do 2020 roku. Do tej pory na ten cel miasto przeznaczyło niemal dwa mln zł.

Źródło: Wirtualna Polska, Dziennik Bałtycki, gdansk.pl, portalsamorzadowy.pl Wikipedia

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Zabieg AH na zarodkach: wskazania, skuteczność, ryzyko

Na zdjęciu: Embriolog patrzy przez mikroskop /Ilustracja do tekstu: zniszczone jajeczka i embriony w klinice leczenia niepłodności /AH na zarodkach: na czym polega?
fot. Pixabay

Assisted Hatching (AH) to jedna z technik mikromanipulacji laboratoryjnej, których zastosowanie rozważa wiele par zmagających się z niepowodzeniami procedury in vitro. Co warto o niej wiedzieć, na czym dokładnie polega AH na zarodkach i jakie są wskazania do jego wykonania? Wyjaśniamy.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Assisted Hatching (AH), czyli wspomagane wylęganie zarodka, to procedura laboratoryjna, której celem jest zwiększenie szans na pomyślną implantację zarodka w błonie śluzowej macicy. Zabieg ten wykonywany jest przez doświadczonych embriologów w wielu klinikach leczenia niepłodności. Polega na nacięciu osłonki przejrzystej (zona pellucida) otaczającej zarodek, by pomóc mu w pomyślnym wykluciu, gdy osiągnie już stadium blastocysty.

Assisted Hatching – jak przebiega?

Procedura wspomaganego wylęgania zarodka wykonywana jest bezpośrednio przed transferem. Osłonka przejrzysta przerywana jest najczęściej laserowo – poprzez precyzyjne nacięcie wiązką światła. Rzadziej wykorzystuje się techniki mechaniczne i metody chemiczne.

W przypadku świeżego transferu metodę AH stosuje się między 3. a 5. dobą rozwoju zarodka. Gdy para decyduje się na transfer zarodków mrożonych, wspomagane wylęganie zarodka wykonywane jest na rozmrożonych blastocystach – jeszcze przed ich rozkurczeniem.

CZYTAJ TEŻ: Rozwój i transfer zarodka podczas in vitro – jak to wygląda [WIDEO]

Zabieg AH na zarodkach – wskazania

Zabieg AH na zarodkach stosowany jest najczęściej u par, które:

  • doświadczyły dwóch lub więcej niepowodzeń procedur in vitro,
  • w wyniku zapłodnienia in vitro uzyskały zarodki o niskiej jakości lub/i o nieprawidłowej strukturze otoczki przejrzystej,
  • kwalifikują się do zabiegu AH na podstawie innych kryteriów wskazujących na zwiększone ryzyko zaburzeń implantacji (m.in. wiek kobiety powyżej 37 lat, niskie AMH, podwyższone stężenie FSH w pierwszych 3. dniach cyklu miesiączkowego, mała liczba pęcherzyków antralnych).

ZOBACZ TAKŻE: Czym jest EmbryoGlue?

Zabieg AH: skuteczność i ryzyko

Zgodnie z dostępnymi badaniami, zabieg AH nie niesie istotnego zagrożenia. Eksperci wskazują jednak, że nie można wykluczyć ewentualności uszkodzenia zarodka, skutkującego całkowitym zatrzymaniem jego rozwoju. Badacze zauważyli również korelacje pomiędzy zabiegiem AH na zarodkach a podwyższonym ryzykiem rozwoju ciąży mnogiej jednojajowej.

Więcej kontrowersji wywołuje kwestia skuteczności procedury wspomaganego wylęgania zarodka. Mimo że metodę tę stosuje się na świecie już od 30 lat, dowody potwierdzające jej wpływ na wskaźnik żywych urodzeń są wciąż niewystarczające. Analizy kliniczne (m.in. z 2008 r.) wykazały jednak lepsze efekty zabiegu u kobiet po transferze mrożonym – kriokonserwacja i rozmrażanie embrionów może bowiem powodować twardnienie ich osłonki przejrzystej.

Źródło: klinikainvicta.pl, sciencedirect.com, fertilityfactchecker.com

POLECAMY RÓWNIEŻ:

Nowa metoda selekcji plemników do in vitro już w Polsce. Czym jest Fertile Chip?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Mama Ginekolog zebrała ponad milion złotych na WOŚP! Jak tego dokonała?

Mama Ginekolog zebrała ponad milion złotych na WOŚP
Lekarka prywatnie jest mamą Roger'a i Gilberta – fot. Instagram @mamaginekolog

Znana blogerka Mama Ginekolog postanowiła wesprzeć Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Udało jej się zebrać ponad milion złotych! Jak tego dokonała?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nicole Sochacki-Wójcicka jest ginekologiem-położnikiem w trakcie specjalizacji. Pracuje w I Klinice Położnictwa i Ginekologii WUM w Warszawie. Jak sama o sobie pisze, bada, doradza, prowadzi [ciążę – red.].

Uwielbia swoją pracę, bo codziennie może doświadczać najpiękniejszych momentów w życiu człowieka – od poczęcia aż do narodzin. Na urlopie macierzyńskim wpadła na pomysł prowadzenia bloga na Instagramie. Profil Mama Ginekolog śledzi dziś 388 tys. osób. W jakim celu powstał instablog?

Lekarka uświadamia kobiety na temat ich zdrowia w ciąży, odpowiada na najczęstsze pytania i wątpliwości ciężarnych, mówi o badaniach i diagnostyce prenatalnej. Pisze również do świeżo upieczonych mam oraz do kobiet, które dziecka jeszcze nie planują.

Zobacz też: Lekarka przyjęła poród 14 godzin po własnym porodzie

Mama Ginekolog zebrała ponad milion złotych na WOŚP

Lekarka prywatnie jest mamą Roger’a i Gilberta. Młodszy synek przyszedł na świat jako wcześniak i w pierwszych tygodniach życia potrzebował medycznego wsparcia. Korzystał ze sprzętu zakupionego przez WOŚP.

Z okazji 27. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy blogerka postanowiła zorganizować zbiórkę, która miała być podziękowaniem dla fundacji.

Mama ginekolog przygotowała dla czytelniczek dwa e-booki: „Instaserial o miłości” i „Instaserial o ślubie”. Sprzedaż e-booków ruszyła 11 stycznia, a w ciągu zaledwie trzech dni autorka sprzedała 100 tys. egzemplarzy! Udało jej się zebrać 1,2 mln złotych.

Koszt książki wynosił 12,30 zł. Cały przychód ze sprzedaży zostanie przekazane na konto fundacji WOŚP-u.

Mama Ginekolog nie kryje wzruszenia.

„Życie każdego człowieka opowiedziane prawdziwie jest powieścią” – Ernest Hemingway- i moja mama – „bądź realistą, zacznij marzyć” – mamy MILION na @fundacjawosp 💪🏻🙊❤️ dziękuję Wam❤️ jutro zrobimy przelew życia 😍😊i … gramy dalej do rana 🙊🙈❤️❤️❤️ – napisała na swoim profilu lekarka.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: mamaginekolog.pl, chillizet.pl

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Niepłodność wtórna u mężczyzn. Gdy jedno dziecko to nie wybór

niepłodność wtórna u mężczyzn
fot. materiały partnera

Trudności w poczęciu kolejnego dziecka dotyczą wielu par – także tych, które mają już dzieci. Nierzadko przyczyną tych problemów jest męska niepłodność wtórna, z której występowania nie zdaje sobie sprawy wiele osób. Jakie podłoże mogą mieć te zaburzenia, co zrobić, by uzyskać właściwie rozpoznanie i jakie są dostępne metody leczenia? Wyjaśnia lek. med. Piotr Dzigowski, androlog kliniczny z kliniki leczenia niepłodności InviMed w Warszawie.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zgodnie ze statystykami WHO, niepłodność wtórna występuje u 20% par, u których nie zdiagnozowano problemów z płodnością przed poczęciem pierwszego dziecka. W równym stopniu dotyka kobiety, jak i mężczyzn. Najnowsze badania wskazują, że czynnik męski może być dominujący nawet u 51% rodziców.

Diagnoza niepłodności wtórnej u mężczyzn: wykonaj spermiogram i badania dodatkowe

Gdy mimo kilkumiesięcznych starań występują trudności z poczęciem kolejnego potomka, wskazana jest konsultacja z lekarzem. Mężczyzna powinien w pierwszej kolejności zgłosić się do androloga, który wykona badanie fizykalne oraz zleci badanie nasienia.

– Optymalnym rozwiązaniem jest wykonanie tzw. spermiogramu rozszerzonego. Badanie to pozwala ocenić najważniejsze parametry nasienia: objętość ejakulatu, jego odczyn pH, koncentrację, żywotność, ruchliwość i budowę plemników – wyjaśnia lek. med. Piotr Dzigowski, androlog współpracujący z warszawską kliniką leczenia niepłodności InviMed.

Zaburzenia jakości nasienia, które są wykrywane na podstawie tej analizy, związane są zazwyczaj z obniżeniem koncentracji plemników w nasieniu (mówimy wówczas o oligozoospermii), obniżeniem ruchliwości plemników (asthenozoospermia) bądź nieprawidłowościami ich budowy (teratozoospermia).

– Często tym problemom towarzyszą: obniżony odsetek żywych plemników (necrozoospermia), zaburzenia dojrzewania plemników czy niestabilność nici DNA plemnika – wyjaśnia lek. med. Piotr Dzigowski.

Rzadziej występującymi zaburzeniami są cryptozoospermia (gdy w 1 ml nasienia występuje mniej niż 1 mln plemników) i azoospermia, czyli całkowity brak plemników w nasieniu. Wymienione zaburzenia mogą występować pojedynczo lub łączyć się ze sobą.

ZOBACZ TEŻ: Normy nasienia według WHO, czyli męska płodność pod lupą

Niepłodność wtórna u mężczyzn: wykonaj badania dodatkowe

Aby wykryć przyczynę nieprawidłowych parametrów nasienia, androlog przeprowadza wywiad medyczny oraz zleca badania dodatkowe:

  • analizę poziomu hormonów,
  • posiew nasienia,
  • badanie USG jąder z oceną przepływów naczyniowych.

Czasem niezbędna okazuje się też diagnostyka w kierunku cukrzycy, hiperlipidemii i zaburzeń czynności tarczycy.

– U części pacjentów wykonujemy TRUS, czyli USG prostaty przez odbytnicę – mówi ekspert InviMed.

ZOBACZ TAKŻE: Diagnostyka mężczyzny w walce z niepłodnością – czego można się spodziewać?

Przyczyny męskiej niepłodności wtórnej: urazy, choroby lub przebyte leczenie

Warto wiedzieć, że przyczyną nieprawidłowych parametrów nasienia w przypadku niepłodności wtórnej u mężczyzn są przeważnie urazy lub choroby, do rozwoju których doszło w okresie po poczęciu poprzedniego dziecka.

– Rzadko problem wynika z chorób lub nieprawidłowości wrodzonych – te bowiem powodują już problemy z poczęciem pierwszego dziecka – podkreśla lek. med. Piotr Dzigowski, ekspert InviMed.

Jak dodaje androlog, za męską niepłodność wtórną mogą odpowiadać m.in.: skręt jąder, wodniak jądra, żylaki powrózków nasiennych, przebyte nowotwory jąder, przepukliny pachwinowe lub operacje w obrębie jamy brzusznej i miednicy. Piętno na płodności odciskają również zapalenia najądrzy i jąder oraz ostre i przewlekłe zapalenia prostaty, często występujące u mężczyzn w wieku 30-40 lat.

– Obniżenie jakości nasienia jest też skutkiem chorób ogólnoustrojowych – np. zaburzeń hormonalnych, niewydolności nerek, zakażeń układu moczowego. Nie bez znaczenia jest wiek mężczyzny [parametry nasienia gwałtownie spadają po 55. roku życia – przyp. red.] oraz czynniki środowiskowe – wyjaśnia specjalista.

POLECAMY TEŻ: Płodność a wiek mężczyzny. Zobacz, co na ten temat mówi lekarz

Niepłodność wtórna u mężczyzn może wynikać z zaburzeń seksualnych

Przyczyną niepłodności wtórnej u mężczyzn bywają też problemy seksualne, które utrudniają lub uniemożliwiają odbycie stosunku zakończonego wytryskiem. Mogą one wynikać z wad anatomicznych prącia, zaburzeń wzwodu, zaburzeń wytrysku czy zaburzeń prowadzących do spadku libido.

Sytuacja ta dotyczy ok. 1% panów zmagających się z niepłodnością.

Niepłodność wtórna u mężczyzn: jakie są możliwości leczenia?

Androlog zaznacza, że niepłodność wtórna u mężczyzn jest często wyleczalna. Umożliwia to szeroki wachlarz metod terapeutycznych, uwzględniający leczenie behawioralne, farmakologiczne i chirurgiczne. Niezbędne jest jednak postawienie właściwego rozpoznania.

– Podstawą jednak pozostaje odnalezienie przyczyny niepłodności wtórnej, a nie maskowanie skutków czy działanie po omacku. Innego leczenia wymaga mężczyzna po usunięciu jądra i chemioterapii z powodu raka, a innego pacjent z żylakami powrózków nasiennych czy przewlekłym zapaleniem prostaty – podkreśla androlog z InviMed.

CZYTAJ TAKŻE: Rak prostaty zabija szybko i po cichu. W Polsce można byłoby go skutecznie leczyć, gdyby nie… procedury

Niepłodność wtórna u mężczyzn a styl życia. Zadbaj o dietę i aktywność fizyczną

Należy jednak pamiętać, że leczenie męskiej niepłodności wtórnej nie sprowadza się jedynie do procedur medycznych. Niezbędne są także zmiany w stylu życia oraz utrzymanie właściwej masy ciała.

– Nadwaga czy otyłość prowadzą do zwiększenia ilości tkanki tłuszczowej w mosznie, a to skutkuje podwyższeniem temperatury jąder – a one tego nie lubią. Ponadto w tkance tłuszczowej testosteron ulega przemianie do estradiolu (żeńskiego hormonu płciowego), co powoduje dalszy spadek efektywności spermatogenezy – wyjaśnia lek. med. Piotr Dzigowski.

Istotna jest również dbałość o dietę oraz porzucenie nałogów i szkodliwych nawyków.

Zbilansowana dieta, rezygnacja z palenia tytoniu i nadużywania alkoholu (o dopalaczach i narkotykach nawet nie wspominam) są nie do przecenienia – mówi ekspert.

Wskazana jest też regularna aktywność fizyczna, która podnosi poziom endogennego testosteronu, zwiększa ukrwienie i utlenienie tkanek. Lekarz podkreśla jednak, że chodzi o wysiłek o umiarkowanym natężeniu, trwający ok. 30-60 minut dziennie.

– Forsowne treningi (maratony, triathlon, zawody typu IronMan, Runmageddon) powodują znaczne spustoszenia w organizmie mężczyzny i same w sobie mogą być przyczyną zaburzeń jakości nasienia. Są więc przeciwwskazane – lek. med. Piotr Dzigowski.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Niepłodność męska: temat tabu. Mężczyźni nie dopuszczają myśli o zaburzeniach płodności

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.