Przejdź do treści

Lekarz w obliczu poronienia: czy i jak rozmawiać z kobietami po poronieniu

Poronienie Jak lekarz powinien rozmawiać

Zasady relacji lekarza z kobietą po poronieniu to zestaw odruchów naturalnych, ludzkich i przy tym prostych, a zarazem niosących cierpiącej po stracie rzeczywistą ulgę i nadzieję.

 Dla kobiety poronienie to strata dziecka. Odbiera je jako utratę możliwości bycia matką i realizowania macierzyństwa. Przez poronienie pacjentka czuje, że straciła wszystko to, co wyobraziła sobie odnośnie swojej przyszłości z dzieckiem. Dodatkowo pojawia się lęk o własne zdrowie – strach przed zabiegiem, narkozą, krwotokiem, oraz ich konsekwencjami. Lekarze pracujący w szpitalu czy poradni, poza świadczeniem usług medycznych, obciążani obowiązkami administracyjnymi, nie mają możliwości zaopiekowania się stanem psychicznym  pacjentki. Dla lekarza poronienie to przypadek medyczny. Ale nie dla kobiety, czy pary niedoszłych rodziców…

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Lekarz ginekolog na pierwszej linii

Jak dowodzą badania, wspierający i współczujący personel medyczny może w dużym stopniu pomóc kobiecie we właściwy sposób przejść przez okres żałoby następującej po poronieniu (Swanson 1999, Adolfsson i in.2004, Chan i in.2008, Murphy i  Merrell 2009).

Ginekolog jest pierwszą osobą, która dowiaduje się, co dzieje się z ciążą. To on przedstawia diagnozę i przekazuje informację kobiecie. Od tego w jaki sposób przekaże diagnozę i przestawi plan działań zależy, jak kobieta przejdzie cały proces związany z zakończeniem ciąży. Posiada tym samym realny wpływ na pogodzenie się z utratą nienarodzonego dziecka, przeżywanie emocji oraz odzyskanie poczucia bezpieczeństwa i wartości pacjentki.

Zadanie jest trudne tym bardziej, że kobiety po utracie ciąży nie są gotowe psychicznie ani fizycznie na prowadzenie rozmów o przeżywanych emocjach. Sami lekarze także bardzo często nie czują się do tego odpowiednio przygotowani. Mimo to lekarz podczas wizyty, pamiętając o kilku ważnych elementach, może znacząco wpłynąć na to, jak kobieta będzie przeżywać stratę ciąży. Nie jest to łatwe zadanie, ale wiedząc o konsekwencjach – warto podjąć próbę właściwego wsparcia kobiety w pierwszych chwilach.

Jaką obrać strategię? Umniejszanie znaczenia tego, co się wydarzyło, często może wydawać się odpowiednią metodą. Nie jest to jednak słuszne przekonanie. Tak naprawdę powoduje  cierpienia u pacjentki, a dodatkowo ujmuje autorytetu lekarzowi. Stwierdzenia typu: „nic takiego się nie stało”, „jest to bardzo częste”, lub „to nie ma większego znaczenia”, są prawdziwe tylko ze statystycznego punktu widzenia. Pacjentki zwykle skarżą się na to, że są traktowane przedmiotowo, a o ich dziecku, mówi się „płód”, lub nawet bezosobowo „to coś”. Stwierdzenia takie godzą w sferę psychologiczną i emocjonalną kobiety, oraz budują wizerunek lekarza jako osoby bezdusznej, nie wykazującej zrozumienia, a więc nieprzyjaznej.

To paradoks, bo przecież lekarze obawiają się utraty autorytetu. I właśnie dlatego unikają okazywania współczucia. Niemniej unikanie wyrażenia smutku, czy okazywania współczucia kobiecie z powodu tego co się stało, wcale tego autorytetu nie podważy. Przeciwnie – pomoże kobiece łatwiej zaakceptować to, co się stało. Między ginekologiem akceptującym smutek i łzy pacjentki i co najważniejsze – zezwalającym na ich przeżywanie – rodzi się pozytywna relacja lekarz-pacjent. Pomaga ona szybciej dojść do dobrostanu psychicznego kobiecie.

Strata w pierwszym trysemetrze boli tak jak w trzecim

Często można usłyszeć opinie, że im młodsza ciąża, tym mniejsza strata. Prawda jest jednak zupełnie inna. Badania potwierdzają, że strata ciąży w 6 tygodniu może być równie bolesna jak w 40 tygodniu (Jacobs i Harvey 2000, Bryant 2008, Webster-Bain 2011). W początkowym okresie, kiedy ciążą nie jest jeszcze widoczna, kobiety szczególnie pragną potwierdzenia tego, że faktycznie straciły dziecko. Potrzebują uznania ich cierpienia. Mimo tego, że od niedawna były w ciąży, doświadczają dużych zmian hormonalnych. Dodatkowo, przeżywają istną huśtawkę emocjonalną –  w przeciągu krótkiego czasu ich emocje oscylowały od euforii związanej z radością rodzącego się w nich życia, do smutku i żalu związanych z jego utratą. Niezależnie od tygodnia, w którym ciąża została poroniona, kobieta będzie potrzebowała czasu i pomocy w pogodzeniu się ze stratą, przeżyciu emocji oraz żałoby.

Potrzeba informacji

Często kobiety spotykają się z twierdzeniem lekarzy, że w związku z tym, że same nie są lekarzami, nie mogą zrozumieć tego, co naprawdę się dzieje. Informacje są im zatem podawane w postaci okrojonej, niepełnej, a dodatkowo w sposób niepozwalający na ich właściwe zrozumienie. Tymczasem wyjaśnienie przyczyn poronienia czy przerwania ciąży pozwoli kobiecie, czy parze, łatwiej pogodzić się z tą trudną sytuacją. Odpowiedzi: „tak się zdarza”, lub: „to nie Pani wina”, pozostawiają zbyt duże pole na domysły i zgadywanie. To może z kolei prowadzić do samoobwiniania się. Nieznana przyczyna poronienia nie pozwala odzyskać poczucia kontroli nad własnym zdrowiem i organizmem, nie daje nadziei, że w przyszłości będzie można próbować mu zapobiec. Pacjentki potrzebują również informacji jakim procedurom medycznym będą poddawane i jakie jest ryzyko z nimi związane. Potrzebują informacji, jaki wpływ poronienie będzie miało na następną ciążę. Dokładne i przystępne wyjaśnienie tych kwestii  podziała uspokajająco oraz wstępnie przygotuje pacjentkę psychiczne na dalsze postępowanie. Dodatkowo odpowiednia postawa lekarza da poczucie, że nie jest w tej chwili zupełnie sama. Wszelkie pytania rodziców doświadczających straty nienarodzonego dziecka nie mogą pozostać bez odpowiedzi. Należy im się szczegółowe wyjaśnienia. Badania dowodzą, że nawet  bolesne informacje przekazane przez lekarza jasno i z poszanowaniem godności pacjenta, sprzyjają budowaniu pozytywnej relacji lekarz-pacjent i pomagają w pogodzeniu się z sytuacją (Adolfsson i in. 2004, Schott i in.2007). Należy też brać pod uwagę, że  znajomość zagrożeń i zaleceń lekarskich pozwala na modyfikację trybu życia, przeprowadzanie koniecznych badań, zwiększenie poczucia kontroli u kobiety. To z kolei przyczynia się do zwiększenia prawdopodobieństwa powodzenia kolejnej ciąży. Wyniki badań przeprowadzonych w 2001 r. na grupie 50 kobiet potwierdziły, że pacjentki, którym przedstawiono zaistniałą sytuację w jasno i w przystępny sposób poinformowano o możliwych przyczynach i skutkach poronienia, a także dano możliwość zadawania pytań, przejawiały mniej zachowań związanych z obwinianiem siebie i nie czuły się winne straty dziecka. (Corbett-Owen i Kruger, 2001 ).

Kobieta ma prawo

Kobieta roniąca ma szereg praw. Są to prawa przyznane jej i regulowane Rozporządzeniem Ministra Zdrowia. Lekarz powinien pamiętać, że kobieta może o nich nie wiedzieć. Nie wiedzieć o tym, że ma prawo do zobaczenia ciała dziecka, ani o możliwości jego pochówku,  niezależnie od czasu trwania ciąży. Zwyczajem szpitalnym jest utylizowanie ciał dzieci, czyli ich kremacja w pomieszczeniach szpitalnych. Wizja taka jest przerażająca dla osieroconej matki. Zamiast jak najszybciej zacierać fakt obecności dziecka, warto zostawić rodzicom jakąś pamiątkę po nim. Takie pamiątki pozwalają na urealnienie życia i śmierci dziecka. Możliwość pożegnania się z dzieckiem, czy odwiedzenia jego grobu, dają szansę na pełne a zarazem spokojniejsze przeżycie żałoby, a także doświadczenia macierzyństwa. Kobieta pozbawiona takiej możliwości pielęgnuje w sobie żal, złość na lekarzy, ma poczucie pustki. Pojawiają się u niej myśli o sprofanowaniu ciała dziecka, pogwałceniu prawa do godności, nadużyć lekarzy wobec niej i jej najbliższych (Barton-Smoczyńska, 2006).

To nie ten oddział

Coraz rzadziej, ale jednak nadal, można spotkać się z sytuacją, w której kobieta po poronieniu przebywa w jednej sali z kobietami, które już urodziły swoje maleństwa lub na oddziale patologii ciąży. Są to sytuacje niedobre dla obu stron. Potęgują strach przed poronieniem kobiet, których ciąża nie przebiega w sposób prawidłowy czy ma negatywny wpływ na emocje świeżo upieczonej mamy. Z drugiej strony pogłębia żal, smutek i złość pacjentki po stracie. Pacjentki takie będą jeszcze silniej przeżywały swoją stratę oraz negatywne emocje. To zdecydowanie odbije się na ich stanie psychicznym. O ile to możliwe należy unikać tego typu zdarzeń.

Przytoczone zasady to zestaw odruchów naturalnych i przy tym prostych. Mają one jednak przemożny wpływ na stan psychiczny kobiety po poronieniu. Ich przestrzeganie, pamiętanie o wyjątkowym, osobistym charakterze tego wydarzenia w życiu kobiety, decyduje o jakości relacji pacjent-lekarz. Stanowi wreszcie o możliwości przezwyciężenia głębokiej i wielowymiarowej traumy, którą przyniosła strata oczekiwanego dziecka.

Autorzy prowadzą warsztaty, konsultacje i grupy wsparcia dla osób z niepłodnością. http://www.twojagrupa.pl/

Magda Augustyniak, Andrzej Górnicki

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Wnuczka królowej Elżbiety poroniła. Na antenie opowiedziała o swojej tragedii

Wnuczka królowej Elżbiety poroniła
fot Facebook - Zara Tindall

Wnuczka królowej Elżbiety II – Zara Tindall w czerwcu została po raz drugi mamą. Jej droga do macierzyństwa nie była jednak łatwa. W wywiadzie dla stacji BBC opowiedziała, że podczas starań o dziecko dwukrotnie poroniła.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zara jest jedyną córką angielskiej księżniczki królewskiej Anny. W linii sukcesji do tronu brytyjskiego zajmuje 17 miejsce.

Szlachcianka zrezygnowała jednak z tytułu królewskiego i wyszła za mąż za byłego rugbystę Mike’a Tindalla. Sama jest również pasjonatką sportu – zdobyła tytuł mistrzyni świata w jeździectwie.

Zobacz także: Blogerka pokazała poruszające zdjęcia ciała po stracie ciąży. „Patrzenie w lustro wciąż boli”

Wnuczka królowej Elżbiety poroniła

Para doczekała się dwóch dziewczynek. Zanim jednak na świecie pojawiła się druga córka pary, małżeństwo musiało zmierzyć się z traumatycznymi przeżyciami. Zara dwukrotnie poroniła.

W wywiadzie dla stacji BBC wnuczka królowej Elżbiety II opowiedziała, że jedną z trudniejszych chwil była dla niej konieczność poinformowania opinii publicznej o poronieniu. Chociaż Zara i jej mąż byli przytłoczeni tragiczną informacją, zgodnie z królewskich protokołem wiadomość trzeba było ujawnić.

– Musieliśmy o tym powiedzieć, wszyscy się dowiedzieli [o poronieniu –red.]. – zdradziła Zara.

Jak przyznała, wielkim zaskoczeniem było dla niej wsparcie, jakiego udzielili jej i mężowi obcy ludzie.

– Niespodziewane wiele osób zaczęło do nas pisać,że przechodziły te same rzeczy – opowiedziała. – To było niesamowite. Dziękuję tym wszystkim ludziom – dodała.

Zobacz także: Wczesna strata ciąży. Rodzaje poronień, objawy i postępowanie

Trudne doświadczenia i szczęśliwe zakończenia

Kobieta straciła dziecko w 2016 roku, zaledwie kilka dni przed Świętami Bożego Narodzenia. O tragicznym wydarzeniu poinformował rzecznik rodziny.

Do drugiego poronienia doszło na wczesnym etapie ciąży, jeszcze przed oficjalnym oświadczeniu o stanie błogosławionym Zary.

Para ma dwie córki: Mię Grace urodzoną w styczniu 2014 roku oraz Lenę Elisabeth urodzoną w 18 czerwca tego roku.

Tu kupisz najnowszą e-wersję magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Wprost, ET Canada

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Przyczyną poronienia NIE SĄ te 3 czynności. Obalamy popularne mity!

3 popularne mity na temat poronień. Te trzy czynności nie są przyczyną poronienia /Na zdjęciu: Kobieta w ciąży uprawia jogę
Fot.: Pexels.com

Poronienie definiuje się jako utratę ciąży w ciągu pierwszych 22 tygodni jej trwania. Z tym trudnym i bolesnym doświadczeniem zmaga się nawet co 5 para. Choć problem dotyczy tak wielu osób, wiedza na temat przyczyn poronienia nie jest powszechna. To prowadzi do wielu błędnych przekonań, które mogą ograniczać nas w codziennych działaniach lub wywoływać bezpodstawne poczucie winy. Które z tych mitów powtarzano i tobie?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Przyczyn poronienia może być bardzo wiele. Najczęściej dochodzi do niego na skutek nieprawidłowości chromosomalnych, które powstają po zapłodnieniu, w fazie podziału komórek. W części przypadków poronienie jest konsekwencją uszkodzeń w obrębie komórek rozrodczych jednego lub obojga rodziców, w innych przypadkach wynika z infekcji i chorób przebytych przez ciężarną. Bardzo istotnym czynnikiem ryzyka wystąpienia poronienia są zaburzenia hormonalne, wiek kobiety (zagrożenie istotnie wzrasta po 35. roku życia), a także styl życia i stosowanie używek.

CZYTAJ TEŻ: Wczesne poronienie: dlaczego do niego dochodzi i jak je rozpoznać? Wyjaśnia lekarka

Istnieje jednak szereg czynności które – mimo obiegowej opinii – NIE prowadzą do poronienia.

Uprawianie seksu podczas ciąży może być przyczyną poronienia. MIT!

Wiele kobiet w ciąży (szczególnie w pierwszym jej trymestrze) unika współżycia z partnerem w obawie przed poronieniem. Warto jednak wiedzieć, że stosunek seksualny w czasie ciąży nie powoduje zagrożenia dla rozwijającego się płodu – jest on bowiem chroniony przez worek owodniowy i silne mięśnie macicy. Wprawdzie istnieją powikłania ciążowe, które są przeciwwskazaniem dla klasycznego współżycia, w większości przypadków nie dotyczy to jednak sytuacji, gdy ciąża przebiega prawidłowo. Uważajmy jednak na wszelkie środki pobudzające doznania seksualne – te mogą wiązać się z zagrożeniem dla płodu!

Nawet nieobciążające ćwiczenia fizyczne mogą być przyczyną poronienia. MIT!

Lekki lub umiarkowany wysiłek nie tylko nie jest zabroniony w czasie ciąży, ale może wręcz sprzyjać jej właściwemu przebiegowi. Regularne ćwiczenia poprawiają ogólna kondycję organizmu, krążenie krwi i samopoczucie oraz pozwalają kontrolować proces przybierania na wadze. Spośród sportów, które będą odpowiednie dla przyszłej mamy, szczególnie korzystne są spacery, lekki aerobik i pływanie. Bardzo istotny jest też systematyczny trening wzmacniający mięśnie dna miednicy. Pomaga on przygotować organizm do porodu i stanowi podstawę profilaktyki nietrzymania moczu. Pamiętajmy jednak, że rodzaj aktywności fizycznej podejmowanej przez ciężarną powinien być zawsze skonsultowany z lekarzem.

Praca na etat w ciąży jest niewskazana – może być przyczyną poronienia. MIT!

Chociaż ciąża wywołuje szereg dolegliwości, które bywają wyzwaniem dla aktywności zawodowej, nie ma medycznego powodu, by przerywać pracę, jeśli nie doświadczamy komplikacji. Praca w okresie ciąży jest bezpieczna, jeżeli nie wiąże się z ekspozycją na szkodliwe chemikalia, ciężki wysiłek fizyczny i nie generuje wysokiego poziomu stresu. Wystarczy, że będziemy pod stałą opieką lekarza.

Źródło: fertility.org

POLECAMY RÓWNIEŻ: Jakie badania należy wykonać przed zajściem w ciążę? [QUIZ]

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Biolodzy odkryli przyczynę wczesnych poronień? Poznaj najnowsze doniesienia ze świata nauki

przyczyny niepłodności i poronień
fot. Fotolia

W czasopiśmie „Nature Cell Biology” ukazały się badania na temat kluczowego etapu, przez który muszą tuż przed implantacją przejść ludzkie komórki embrionalne. Testy mogą pomóc w wyjaśnieniu niektórych przyczyny niepłodności i samoistnych poronień.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Badania w tym kierunku zostały przeprowadzone przez zespół profesor biologii Amander Clark z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles (UCLA).

Jak wynika z treści artykułu, problem niepłodności dotyczy już nawet 10 proc. amerykańskiego społeczeństwa. Około 15-20 proc. wszystkich ciąż w USA kończy się poronieniem. W wielu przypadkach przyczyny niepłodności i poronienia pozostają nieznane.

Zobacz także: Sztuczna inteligencja wykryje niepłodność. Nad algorytmem pracuje polska firma

Kilka słów o pluripotencji

Zespół kierowany przez Clark postanowił dowiedzieć się, czy zmiany epigenetyczne, czyli niegenetyczne wpływy na ekspresję genów, w ludzkich embrionalnych komórkach macierzystych mogą wyjaśnić, dlaczego niektóre zarodki nie są w stanie przetrwać.

Naukowcy zaczęli od analizy zarodkowych komórek macierzystych. Tego typu komórki są pluripotencjalne, co oznacza, że mogą dać początek każdej tkance w ludzkim ciele.

– Przez wiele lat badacze uważali, że pluripotencja u ludzi to pojedyncze stadium – mówi profesor Clark. – Jednakże w ciągu ostatnich trzech lat odkryto, że ludzka pluripotencja obejmuje co najmniej dwa różne stadia. Wraz z rozwojem embrionów komórki macierzyste przechodzą przez te stadia aż do zajścia w ciąży – wyjaśnia.

Przed implantacją w macicy komórki zarodka są w niedojrzałym pierwszym „naiwnym” stadium pluripotencji. Mało jeszcze wiadomo o tym etapie, jednak naukowcy są zdania, że jeśli komórki embrionu nie są w stanie wkroczyć w to stadium, zarodek nie może pretrwać i dochodzi do poronienia.

W czasie implantacji komórki zarodka wchodzą w drugą, „ugruntowaną” faz pluripotencji. Wtedy komórki są gotowe do różnicowania się na wszystkie typy komórek w ciele.

–  Nikt nie wie dokładnie, dlaczego w ogóle istnieje pierwsze stadium pluripotencji i co pomaga komórkom pozostać na tym etapie przez pewien czas. Uważa się, że może to być mechanizm ochronny, który zapobiega zbyt szybkiemu różnicowaniu komórek embrionalnych, dzięki czemu czas implantacji pozostaje prawidłowy – tłumaczy profesor Clark.

Zobacz także: Naukowcy pracują nad metodą zwiększającą skuteczność in vitro. Wykorzysta badanie genów

Obiecujące wyniki eksperymentu

Aby lepiej zrozumieć, które czynniki regulują pierwsze stadium pluripotencji, naukowcy porównali zmiany epigenetyczne w embrionalnych komórkach macierzystych w pierwszym i drugim stadium pluripotencji. Komórki te zostały stworzone w warunkach laboratoryjnych.

Badacze odkryli, że te dwa typy komórek miały odmienną sekwencję chromatyny w całym DNA. Chromatyna składa się z DNA i białka, które tworzą chromosomy w jądrze komórki.

Unikalne sekwencje chromatyny działają niczym kody kreskowe. Białka regulujące gen, zwane czynnikami transkrypcyjnymi, „skanują” w otwartych obszarach chromatyny kod, a następnie wiążą się z nim, co wpływa na aktywność genetyczną w komórce.

Zobacz także: Mutacja genu MTHFR a ciąża

Tajemniczy klucz o nazwie TFAP2C

Zespół Clark postanowił następnie zbadać, który czynnik transkrypcyjny jest w stanie odczytać powtarzający się w kółko kod zarodkowych komórek macierzystych w pierwszym stadium pluripotencji. Odkryli, że jest to czynnik transkrypcji  o nazwie TFAP2C. Ta wiedza była kluczowa.

– Odkryliśmy, że obecność TFAP2C stanowi ważną różnicę między pierwszym a drugim stadium pluripotencji i że ten czynnik transkrypcji jest niezbędny do utrzymania pierwszego stadium – tłumaczy ekspertka.

– Dowiedliśmy również, że bez TFAP2C prawidłowa ekspresja setek genów [czyli procesu odczytania informacji w genie i przepisania na jego produkty – red.] byłaby niemożliwa, co najprawdopodobniej skutkuje wczesnym poronieniem – dodaje.

– Nasze odkrycia odnoszą się do naturalnego procesu rozwoju człowieka, ponieważ są zgodne z tym, co obserwujemy u ludzkich embrionów przed implantacją – mówi Clark.

– Zapewnia to nowe informacje o cyklu życia, o którym wiemy tak mało. Ta fundamentalna wiedza może pomóc w lepszym przewidywaniu problemów niepłodności i jakości zarodków – dodaje.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Fertility Road

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Blogerka pokazała poruszające zdjęcia ciała po stracie ciąży. „Patrzenie w lustro wciąż boli”

Selfie Jessiki McCoy, na którym widać ciało po stracie ciąży
Fot.: Instagram.com

Problem z zaakceptowaniem ciała po ciąży dotyczy wielu kobiet. Dzięki coraz liczniejszym kampaniom społecznym młode mamy mają szansę wyzwolić się z kompleksów i pokochać swoje ciało na nowo. Ale w przestrzeni publicznej wciąż niewiele mówi się o kobietach, których nowy wygląd zbiega się z dramatem przedwczesnego zakończenia ciąży. Tymczasem pogodzenie się ze stratą, o której przypomina każdy rozstęp i każdy dodatkowy kilogram ciała, jest niezwykle trudne. Aby uwrażliwić społeczeństwo na te niezauważane tragedie, o swoich doświadczeniach zdecydowała się opowiedzieć 27-letnia blogerka.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jessica McCoy podzieliła się swoim bolesnym doświadczeniem za pośrednictwem Instagrama. Samodzielnie wykonanym zdjęciom ciała po stracie ciąży towarzyszyły pełne emocji i szczerości wpisy. Blogerka opisała w nich uczucia, z którymi zmagała się w tym niezwykle trudnym i wyczerpującym okresie, by dodać otuchy kobietom w podobnej sytuacji. Problem ten, choć powszechny, nie jest bowiem poruszany w sferze publicznej.

Nie spotkałam się z tym, by kobiety opowiadały o swoich zmaganiach z ciałem po stracie ciąży. Wiele osób cierpi z powodu braku akceptacji nowego wizerunku po porodzie, ale gdy nie możesz trzymać w swoich ramionach dziecka, to jest to zupełnie inne uczucie – przyznaje.

I want to talk about my #postpartum body. There is a lot of emotion that goes with gaining weight during pregnancy. I gained 15 lbs in 6 months. And then, after everything, I gained about 5 more. I am 20 lbs heavier and two sizes bigger than I was pre-pregnancy. And I am not okay with my body. I think I would've been okay if Evie was here, although she would've likely still been cooking inside me. The fact that I am bigger than I normally am and don't have my baby makes it harder. I dealt with a postpartum body after Brennan. And I was uncomfortable in my larger body, but it grew my beautiful little man and how could I be upset with it when I looked at him? Every day I get clothes on and they're tight. And every day I'm reminded that I grew my baby for six months and she died. It really is a constant reminder to me. I don't have love for my body. I am angry at it right now. I can't be body positive right now. It's too hard and it hurts too much. I'm working on losing this weight so it isn't one more thing that is a constant reminder. I really think my hormones are making it difficult to do so with my normal routine. That's why I enlisted the help of a friend who is a personal trainer. I'm really hoping it helps me. Because looking in the mirror at my uncovered body hurts. #postpartumbody #grief #loss #motherhood #motherhoodrising #fourthtrimesterbodiesproject #fourthtrimesterbody #takebackpostpartum #evelynlouisemccoy

A post shared by Jessica (Habe) (@habe_mccoy) on

Szczęście przerwane diagnozą

Jessica McCoy, będąca już wówczas biologiczną mamą 6-letniego syna Brennana, zdołała zajść w kolejną ciążę za pierwszym podejściem. Choć nie odczuwała niepokojących dolegliwości, a ciąża wydawała się prawidłowa, intuicja podpowiadała jej, że coś jest nie w porządku.

Złe przeczucia zyskały potwierdzenie w badaniu USG, podczas którego kobieta i jej partner dowiedzieli się, że płód ma prawdopodobnie rozszczep kręgosłupa. Lekarz początkowo uspokoił ich, twierdząc, że wada prawdopodobnie kwalifikuje się do operacji prenatalnej. Ale wykonana w szóstym miesiącu ciąży amniopunkcja nie pozostawiała już złudzeń, że płód ma szansę na prawidłowy rozwój. Okazało się, że poza nieprawidłową budową kręgosłupa cechują go wady chromosomalne i ryzyko poważnych schorzeń układu odpornościowego.

W tej sytuacji rodzice podjęli dramatyczną decyzję o przerwaniu późnej ciąży, by nie zmuszać swojego dziecka do cierpienia i walki z postępującymi i nieuleczalnymi chorobami.

– Byliśmy i nadal jesteśmy zdruzgotani. Ale wiedzieliśmy, że decyzja o terminacji ciąży, by uchronić dziecko przed cierpieniem po urodzeniu, była najlepszym możliwym rozwiązaniem, podyktowanym miłością. Teraz my zmagamy się z tym cierpieniem, żeby nasza córka nie musiała – pisze.

CZYTAJ TEŻ: Wczesna strata ciąży. Rodzaje poronień, objawy i postępowanie

Ciało po stracie ciąży. Zmiany, które boleśnie przypominają o dramacie

Niestety, o tej osobistej tragedii przypominały Jessice nie tylko bolesne, stale powracające wspomnienia, ale również ciało, które wciąż nosiło oznaki przebytej ciąży. Niechciane kilogramy i utrata elastyczności skóry doskwierały jej wówczas znacznie bardziej niż po pierwszym, szczęśliwym porodzie.

– Z przybieraniem na wadze w czasie ciąży wiąże się wiele emocji. Ja przytyłam około siedmiu kilogramów w sześć miesięcy. A potem, po wszystkim, jeszcze ponad dwa. Ważę teraz o dziewięć kilogramów więcej niż przed ciążą i noszę o dwa numery większe ubrania. Nie czuję się dobrze z moim ciałem. Myślę, że byłoby inaczej, gdyby Evie była tutaj ze mną. […] Fakt, że moje ciało jest większe, a nie mam przy sobie oczekiwanego dziecka, sprawia, że sytuacja jest dla mnie znacznie trudniejsza. Po porodzie Brennana również czułam się nieswojo z moim ciałem, ale obok mnie rósł mój piękny mały człowiek. Jak mogłam się denerwować, gdy na niego patrzyłam? – mówi szczerze.

Blogerka podkreśla, że w takiej sytuacji nadwaga pociążowa to nie tylko defekt kosmetyczny, ale tez ogromna przeszkoda w procesie godzenia się ze stratą.

– Każdego dnia zakładam ubrania, które są zbyt ciasne. Każdego dnia przypominam sobie, że nosiłam swoje dziecko przez sześć miesięcy, a ono zmarło. To sprawia, że uczucia stale wracają – czytamy w poruszającym wpisie. – Nie kocham swojego ciała. […] Nie jestem teraz pozytywnie do niego nastawiona. To zbyt trudne i za bardzo boli. Pracuję nad utratą tej wagi […], ale utrudniają to moje hormony. Dlatego zwróciłam się o pomoc do przyjaciela, który jest trenerem personalnym. Naprawdę mam nadzieję, że mi to pomoże. Ponieważ patrzenie w lustro, w którym widzę moje odsłonięte ciało, boli – przyznaje.

Wygrana walka z traumą i tęczowy synek

Choć praca nad emocjami i ciałem po stracie ciąży trwała długo, ostatecznie Jessice udało się pokonać traumę. W zabliźnieniu rany pomogło jej ponowne otwarcie się na nowe życie.

– Nie byłam w stanie odzyskać pełni sił fizycznych, zanim nie poczułam, że nadszedł czas, by znów zajść w ciążę – wyznała na Instagramie, a niedługo później podzieliła się z internautami zdjęciem, na którym widać ciążowy brzuch.

Dziś Jessica McCoy jest mamą zdrowego i pięknego tęczowego synka, Wildera, który przyszedł na świat przed dwoma miesiącami.

Sweet sleeping babe. 🌈 #wilderreedmccoy #rainbowbaby

A post shared by Jessica (Habe) (@habe_mccoy) on

Jej historia i odwaga, by mówić głośno o tym, co bolesne i trudne, daje dziś siłę wielu kobietom, które same przeszły przez piekło straty późnej ciąży.

Źródło: huffingtonpost.com, redbookmag.com

POLECAMY RÓWNIEŻ: Maja Ostaszewska: wierzy w cud in vitro, boi się stygmatyzacji kobiet po poronieniach. „Musimy być solidarne”

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.