Przejdź do treści

Wygląda jak dziecko i może wspomóc terapię po stracie. Czym jest lalka reborn?

Czterolistna koniczyna w rączce noworodka /Ilustracja do tekstu: Czym są lalki reborn
Fot. Pixabay.com

Ich ceny wahają się od 300 zł do ponad 4 000 zł. Im wyższy koszt, tym staranniejsze odwzorowanie detali fizjonomicznych i mocniejszy sygnał, że mamy do czynienia z prawdziwym dzieckiem. Z myślą o kim powstają lalki reborn i jak mogą pomóc w terapii traum?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Reborn to lalki, które wyglądem, wielkością i wagą przypominają prawdziwe niemowlęta. Po raz pierwszy pojawiły się w latach 90. w USA. Niedługo potem zainteresowano się nimi w Europie Zachodniej, a wkrótce również w Polsce. Dziś na rodzimym gruncie tworzy je (ze sprowadzonych z zagranicy materiałów i wyrzeźbionych korpusów) wiele artystek.

Największą grupę światowych nabywców lalek reborn stanowią prywatni kolekcjonerzy, którzy traktują je jako formę sztuki. I rzeczywiście, lalkom nie brakuje cech artystycznego rzemiosła. Widząc je w wózku na ulicy, na pierwszy rzut oka nie odróżnimy ich od prawdziwych niemowląt. Ale reborn przypominają dziecko nie tylko na pierwszy rzut oka. Misterne odwzorowanie detali fizjonomicznych – linii papilarnych, wszczepionych miękkich włosków, błyszczących oczu, a nawet utkanej sieci cienkich żyłek przebijających przez cienką skórę – pokazuje, że mamy do czynienia z koronkową robotą.

Lalka jak żywa

Gdyby podobieństwa ograniczyły się do samego wyglądu, można by uznać, że lalki wykonano wyłącznie w celach kolekcjonerskich. Tyle że oddziałują też na zmysły. Delikatną skórę sztucznego niemowlęcia wykonano z miękkiego winylu, a kończyny i główkę wypełniono specjalnym granulatem. Sprawia to, że lalka reborn jest przyjemnie naturalna w dotyku i można ją ułożyć na ręku tak, jak prawdziwe dziecko. Z dzieckiem łączy ją często również… zapach.

Zobacz również: Lalki, które wyglądają jak dzieci – Pytanie na Śniadanie (TVP)

Do wyobraźni przemawiają także opisy lalek. Każdy model ma swoje imię, a ich zdjęcia opatrzone są dopiskiem „Gotowa do adopcji”. Procedury te zresztą – ze względu na olbrzymie zainteresowanie – dokonują się błyskawicznie. Adopcyjny „rodzic” w komplecie z lalką otrzymuje wyprawkę, na którą składają się smoczki, kaftanik, butelka, zabawki dla niemowląt i… certyfikat urodzenia.

Ponadto wiele twórczyń oferuje możliwość wykonania lalki reborn na zamówienie – takiej, która miałaby wskazany kolor włosów i oczu, dołeczki, charakterystyczne przebarwienia czy fałdki. Na własny model trzeba jednak poczekać nawet ponad rok.

Lalki reborn, czyli wsparcie w terapii

Do kogo – poza kolekcjonerami – trafiają zatem tak pieczołowicie wykonane lalki? Twórczynie podpowiadają, że ich wyroby sprawdzają się w szkołach rodzenia i na szkoleniach z położnictwa, jako manekiny w sklepach z akcesoriami dla małych dzieci i… niekłopotliwi mali statyści w filmach czy serialach.

Okazuje się, że owoce twórczości artystek pełnią też ważną rolę terapeutyczną. Pary, które doświadczyły straty dziecka, przyznają, że dzięki lalkom reborn łatwiej uporały się z traumatycznym doświadczeniem nagle przerwanego rodzicielstwa. Ręcznie wykonane lalki nabywają też m.in. osoby po poronieniach, z niepłodnością, a nawet seniorzy.

Lalka reborn na trawie

Fot. Pixabay.com

I chociaż specjaliści psychiatrzy uważają, że taka forma samopomocy łączy się z wieloma zagrożeniami (np. utraty kontaktu z rzeczywistością i niemożności należytego przeżycia żałoby), nabywcy wydają się zadowoleni z efektów tej nietypowej formy terapii. Podkreślają, że bliski kontakt z zabawką przypominającą maleńkie dziecko może stymulować wydzielanie endorfin, odpowiedzialnych za poprawę nastroju. Działa tu bowiem ten sam mechanizm, co w przypadku przytulania człowieka.

W tym szaleństwie jest metoda

Pozytywnego wpływu lalek reborn na samopoczucie doświadczają też same ich twórczynie. Barbarze Smolińskiej, która ich wykonywaniem zajmuje się od 5 lat, przebywanie z lalką pozwala skuteczniej walczyć z zaburzeniami odżywiania.

– Biorąc taką lalkę na ręce, przebierając ją, mając z nią kontakt fizyczny, czuję się szczęśliwa. Pomyślałam, że w momencie, kiedy będzie dopadał mnie tzw. kryzys dietetyczny, będę zajmowała się Hanią (czyli lalką reborn – przyp. red.): wyjdę z nią na spacer, ponoszę czy wykąpię – opowiada.

Ten pomysł – jak dotąd – znakomicie się u niej sprawdza. Chociaż wcześniej w momentach kryzysu miała duże trudności z opanowaniem się przed kompulsywnym podjadaniem, dzięki Hani jest jej dziś znacznie łatwiej.

– Przede wszystkim uspokoiłam się, patrząc na nią, trzymając ją na rękach. To kolejny dowód na to, jak wspaniały wpływ mają lalki reborn na nasze życie i psychikę. A jeżeli jesteśmy usatysfakcjonowani naszym życiem, to żyjemy dłużej, jesteśmy zdrowsi, a nasz organizm się regeneruje – podkreśla Smolińska. – Wiem, że dla osób, które nie mają o tym pojęcia, brzmi to jak totalne wariactwo, ale tak nie jest. Każdy ma jakiś sposób na zaleczanie frustracji. Ja akurat mam taki. To nie tylko moja praca, ale też forma autoterapii – wyjaśnia.

Taka autoterapia jest dla niej tym łatwiejsza, że lalki reborn wyglądają tak realistycznie, że chce się na nie patrzeć. – Mamy też taki spokój wewnętrzny, że nikt się nie zorientuje, że to jest tylko lalka. Możemy wyjść do ludzi i czuć się jak w najpiękniejszym okresie macierzyństwa, kiedy maluszek tylko je, śpi i słodko wygląda. To na pewno leczy wiele schorzeń o podłożu emocjonalnym – wyjaśnia.

Przeczytaj też: Tornado niepłodności! Mocne zdjęcia: czy twoje emocje też tak wyglądają? [FOTO]

Realność tego doświadczenia wykorzystały zresztą niektóre amerykańskie producentki, które oferują dziś kobietom jeszcze prawdziwszą symulację macierzyństwa. W ramach nowego pakietu lalkę reborn można otrzymać wraz z zestawem, który pozwoli wcześniej poczuć się jak w ciąży.

Zatrzymać ten czas

Ale lalki reborn mają też swoją mroczną stronę. W USA, gdzie ich popularność sięgnęła szczytu, nabywane są nie tylko przez kolekcjonerów i pary, które zmagają się z traumami, zaburzeniami czy utratą dziecka. Wiele osób traktuje lalki jak pełnoprawnych członków rodziny, a w opiekę nad nimi angażują się dzieci, rodzice, a nawet dziadkowie. Właściciele lalek reborn spełniają tym samym odwieczne marzenie wielu rodziców: by zatrzymać chwilę. Do tego zresztą zachęcają ich twórcy lalek.

– Bycie mamą to niesamowite doświadczenie, ale ta słodka istota tak szybko dorasta. Nasze dzieci pozwolą ci zatrzymać ten cenny czas na zawsze – reklamują swój produkt amerykańskie artystki z grupy Artists of Reborn to Cherish.

Problem nie kończy się jednak na braku akceptacji upływającego czasu. Coraz więcej kobiet, które wiodą dynamiczny tryb życia, używa lalek reborn, by otrzymać namiastkę macierzyństwa – taką jednak, która nie wymaga wygospodarowania w życiu miejsca na potrzeby dziecka. Mogą zatem decydować się na wieczorne kąpiele niemowlęcia i weekendowe spacery, nie martwiąc się przy tym, kto zajmie się dzieckiem w czasie pracy.

A Wy jak oceniacie ideę, która stoi za lalkami reborn?

Źródło: tvp.pl, czasopismo Kultura – Społeczeństwo – Edukacja

Polecamy również: Dziecko zostało poczęte dzięki dawcy nasienia? Ojca wymyśli mu urzędnik

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Plemnik – gatunek zagrożony wyginięciem. Jak zapobiegać obniżeniu jakości nasienia?

obniżenie jakości nasienia
fot. materiały partnera

Plemniki ludzkie oglądane są od czasu wynalezienia mikroskopu przez Antoniego van Leeuwenhoeka na przełomie XVII i XVIII wieku. Prawdziwy rozwój oceny wartości nasienia odbywa się jednak na naszych oczach.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Andrologia to bardzo młoda dziedzina medyczna. Pierwsze naukowe opracowanie parametrów nasienia na światowym poziomie to rok 1992. Wtedy ustalono, w badaniach na bardzo dużej populacji mężczyzn, parametry nasienia zapładniającego (np. gęstość plemników w 1 ml nasienia – 20 mln, prawidłowe plemniki – pow. 30%).

Ostatnie takie opracowanie Światowej Organizacji Zdrowia z roku 2010 wskazuje na minimalną gęstość 15 mln plemników w 1 ml, a minimalny odsetek form prawidłowych na 4%.

Populacyjne obniżenie jakości nasienia czy lepsze metody badawcze?

Czy to oznacza, że w populacji ludzkiej obniża się jakość nasienia? Niekoniecznie, aczkolwiek jest takie ryzyko. Przede wszystkim należy wziąć pod uwagę, że dynamicznie rozwijają się metody badawcze, badane są większe populacje, posiadamy lepsze mikroskopy, elektroniczne analizy itp. Wszystko to ma realny wpływ na wyniki badań.

Ponadto zwiększa się zgłaszalność mężczyzn do badań andrologicznych. Dzieje się tak głównie ze względu na rozwój tej specjalności, lepszy dostęp do ekspertów i szerszą świadomość, że „czynnik męski” też jest zagrożony niepłodnością.

Dane z wielkich badań statystycznych i większa liczba mężczyzn w gabinetach lekarskich sugerują rosnące zagrożenie płodności mężczyzn, ale czy jest tak w rzeczywistości? Jeśli nawet spadek płodności mężczyzn jest tylko błędem obserwacyjnym, to jednak ryzyka środowiskowe ewidentnie się wzmagają.

CZYTAJ TAKŻE: Badania kliniczne w leczeniu niepłodności. Szansa na poprawę skuteczności inseminacji

Profilaktyka obniżenia jakości nasienia. Poznaj współczesne grzechy główne

Zatrucie środowiska, żywność „wzbogacana” chemią, siedzący tryb pracy i życia oraz pogoń za sukcesem to główne grzechy współczesnego świata, które większość z nas popełnia lub jest na nie narażona. Organizm ludzki ma ogromne zdolności buforowania, neutralizowania substancji toksycznych. A więc jeszcze bronimy się przed chemią i zanieczyszczeniem środowiska. Gorzej jest ze stresem.

Moim zdaniem, wysuwa się on na pierwsze miejsce zagrożeń płodności mężczyzn. Bo to oni, mimo wszystko, postrzegani są jako ci, którzy zapewniają byt rodzinie, a konkurencja jest ogromna – głównie w świadomości stymulowanej agresywnymi przekazami medialnymi.

Powszechnie znane są przykłady poprawy obrazu nasienia po „odstawieniu” telewizji, internetu, gier komputerowych czy kontaktów sieciowych. Czemu? Zminimalizowano stres i zmniejszono narażenie na wysoką temperaturę.

W dużych badaniach brytyjskich najbardziej narażona grupa mężczyzn to… taksówkarze! dlaczego? Jak mało kto twardo przesiadują w swoich pojazdach (temperatura).

A co z używkami? W dużych światowych badaniach na pierwsze miejsce w ograniczaniu płodności u mężczyzn wysuwa się palenie tytoniu. statystyki są nieubłagane. Palenie tytoniu znacząco obniża parametry nasienia! marihuana może „leczy doraźny niepokój”, ale tak naprawdę niczego nie leczy! degradacja psychiczna związana z używaniem narkotyku obniża płodność mężczyzn w różnych płaszczyznach życia.

Duży wpływ na płodność ma też praca poza granicami miejsca zamieszkania – mowa o tzw. mężu marynarzu. To zawsze był problem związany z rozrodem. Nieregularne współżycie, niepokoje związane z oddaleniem od domu nie sprzyjają płodności.

ZOBACZ TAKŻE: Normy nasienia według WHO, czyli męska płodność pod lupą

Jest na to recepta?

Co zatem robić, by męska płodność nie była zagrożona? Odpowiedź jest prosta. Sen – lekarstwo na wszystkie choroby. Rzeczywiście, mimo zagrożeń środowiskowych dobrze jest się wysypiać. Wszystkie światowe badania pokazują, że regularny, długi sen sprzyja zdrowiu, a co za tym idzie, ma świetny wpływ na cały organizm i płodność.

Co robić, aby nie narażać swojej płodności?

Łatwiej zapamiętać, czego nie robić. Grzechy główne wymienione na początku łatwo przekładają się na „grzechy główne” tradycji europejskiej. Proszę zwrócić uwagę, że obżarstwo wiąże się z nadwagą, „lenistwo” z przegrzewaniem jąder, chciwość – czyli wyścig szczurów – wpływa na podniesienie poziomu stresu. Gniew, próżna chwała i pycha to czynniki wywołujące hyperprolaktynemię (stres), zazdrość – nieprawidłowe pożycie seksualne, a rozpusta – choroby prowadzące do niepłodności męskiej, np. rzeżączkę. wszystko to negatywnie wpływa na jakość nasienia.

Postaw na zdrowy rozsądek

Zatem wiemy już, czego nie robić, by mężczyzna nie utracił płodności.

Oczywiście każdy mężczyzna powinien prowadzić „higieniczny”, „bezgrzeszny” tryb życia. We współczesnym świecie nie jest to jednak takie proste. Mimo wszystko należy dążyć do doskonałości, nie popadając w paranoję. Zdrowy rozsądek był, jest i będzie najlepszym doradcą.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Monitoring owulacji. Jak wygląda to badanie i kto powinien je wykonać?


Andrzej Rogoza

Ekspert

dr n. med. Andrzej Rogoza

Odbywał staże w zakresie andrologii i metod wspomaganego rozrodu (inseminacja, in vitro) w Lyonie u profesora Czyby i Dargenta, kursy i staże w zakresie metod wspomaganego rozrodu w Kilu, Bremie i Hamburgu oraz kursy w zakresie operacyjnych metod leczenia niepłodności w ośrodku szkolenia endoskopowego w Haarlemie (Holandia) i w Paryżu u prof. Ph. Boucharda na oddziale endokrynologii szpitala St. Antoine. Od 1982 r. jest nauczycielem akademickim i pracownikiem akademii medycznej w Gdańsku. w 1989 r. założył prywatną poradnię andrologii i niepłodności. Od 2010 r. pracuje w klinice Invimed w Gdyni. Należy do ESHRE i europejskiej akademii andrologii (EAA).

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

STRES – przyjaciel i wróg w jednym! Jak sobie z nim radzić? [PODCAST]

Stres – czasami wiąże się z nim przyjemny dreszczyk dodający energii, innym razem staje się on kamieniem na barkach, którego dłużej nie możemy już nieść. Czym tak naprawdę stres jest? W jakiej formie jest w twoim życiu? Jak radzić sobie ze stresem?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jeśli czujesz się zestresowana, albo widzisz jak twój partner codziennie wychodzi do pracy będąc w ogromnym napięciu, zapewne zastanawiasz się, co możesz z tym zrobić. Sposobów na opanowanie stresu jest naprawdę bardzo wiele. Nieraz jednak zanim któryś z nich wykorzystamy, dobrze jest w ogóle zastanowić się, czym ten stres jest? Co takiego wydarza się w moim życiu, że go odczuwam? Co sprawia, że moja przyjaciółka w podobnej sytuacji jest całkowicie wyluzowana? A może bolące mnie od miesięcy plecy to też jest objaw stresu?

Warto jest bliżej przyjrzeć się temu, co jest przecież nierozerwalnie związane zarówno z codziennością, jak i z tak trudnymi okresami w życiu, jak na przykład przedłużające się starania o dziecko. Stres jest, był i będzie. Wcale nie oznacza to jednak, że mamy go tylko i wyłącznie nie lubić. Może rzeczywiście czasami jest naszym przyjacielem?

Zastanówmy się wspólnie – posłuchaj PODCASTU

…bo nie musisz ze stresem radzić sobie sama!

 

Zobacz też:

Bo to nie zawsze siniaki i krzyki – bierna agresja. Czy jest obecna w twoim życiu? – PODCAST psychologiczny

„Nigdy nie będę taka jak ona…” – czy porównywanie się naprawdę ma sens? – PODCAST psychologiczny

Świat pod linijkę – gdy perfekcjonizm zderza się z niepłodnością – PODCAST psychologiczny

 

Wszystkie nagrania znajdziesz też na YouTube:

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Kara dla lekarza, który naraził pacjentkę na utratę płodności

Kara dla lekarza, który naraził pacjentkę na utratę płodności
Od pierwszego wyroku sądu odwołali się zarówno lekarz, jak i pacjentka. // fot. Pixabay

Wrocławski Sąd Okręgowy podtrzymał decyzję w sprawie lekarza, który bez zgody pacjentki wykonał zabieg kauteryzacji jajników. Ginekolog będzie musiał zapłacić 10 tys. zł grzywny.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W opinii sądu nie było medycznych wskazań do przeprowadzenia zabiegu, a jego wykonanie naraziło pacjentkę na utratę płodności.

Zobacz także: Lekarz naraził pacjentkę na utratę płodności. Jest decyzja sądu

Zabieg bez zgody pacjentki

O sprawie stało się głośno w 2011 roku. Ginekolog Marek P. przeprowadził u pacjentki zabieg laparoskopii diagnostycznej z usunięciem torbieli na jajniku. Bez wiedzy i zgody pacjentki postanowił o rozszerzeniu zabiegu i wykonał kauteryzację jajników.

Prokuratura oskarżyła wówczas ginekologa o narażenie pacjentki na utratę płodności. Proces w sprawie Marka P. rozpoczął się we wrześniu 2016 roku. W marcu b.r. Sąd Rejonowy we Wrocławiu orzekł, że lekarz jest winny i wymierzył mu karę w wysokości 10 tys. zł. Sąd nakazał również Markowi P. wypłacenie pacjentce odszkodowania w wysokości 30 tys. zł. Od wyroku odwołali się zarówno lekarz, jak i pacjentka.

Zobacz także: Przez 20 lat okaleczał pacjentki i usuwał macice bez wskazań medycznych. Dopiero teraz usłyszy zarzuty

Kara dla lekarza, który naraził pacjentkę na utratę płodności

18 grudnia sąd okręgowy odrzucił obie apelacje i utrzymał w mocy wyrok Sądu Rejonowego. Sędzia Joanna Żelazny podkreśliła w uzasadnieniu, że pokrzywdzona przyszła na zabieg diagnostyczny, natomiast oskarżony rozszerzył zakres zabiegu i bez medycznych podstaw wykonał kauteryzację jajników.

Z uwagi na to, że oskarżony nie nadużywał wcześniej norm związanych z wykonywaniem zawodu i był to w jego karierze przypadek jednostkowy, sąd nie miał podstaw do orzeczenia wobec Marka P. zakazu wykonywania zawodu.

Tu kupisz e-wersję magazynu Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Rzecznik Praw Dziecka o in vitro: to metoda niegodziwa

Rzecznik Praw Dziecka o in vitro: to metoda niegodziwa
fot. TVN24

Mikołaj Pawlak został powołany na nowego Rzecznika Praw Dziecka. Przed głosowaniem odpowiadał na pytania senatorów m.in. te dotyczące zapłodnienia metodą in vitro. – Od strony prawno-moralnej jest to metoda niegodziwa – mówił Pawlak.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

12 grudnia Senat zatwierdził kandydaturę Pawlaka na stanowiska Rzecznika Praw Dziecka. Za jego powołaniem opowiedziało się 57 senatorów, przeciwko było 26, nikt nie wstrzymał się od głosu.

Zobacz także: In vitro tylko dla małżeństw? Kontrowersyjny projekt ustawy trafił do Sejmu

Rzecznik Praw Dziecka o in vitro: to metoda niegodziwa

 Jakkolwiek powodująca, że wiele dzieci przyszło na świat, to jednak od strony prawno-moralnej jest to metoda niegodziwa, bo w znaczącej liczbie poczęć powoduje, że poczęte istoty ludzkie, poczęte dzieci nie są wystarczająco chronione – mówił w środę Mikołaj Pawlak.

Słowami rzecznika oburzona jest opozycja. – Mówienie o procedurze, dzięki której 21 czy już teraz 23 tysiąc dzieci – bo one się ciągle rodzą – przyszło na świat, uszczęśliwiając ludzi, którzy inną metodą nie mieliby dzieci – nazywanie tego niemoralnym – przypomina mi najgorsze czasy segregacji – stwierdził Tomasz Grodzki, lekarz i senator Platformy Obywatelskiej.

– Jak dzieci z in vitro mają mieć zaufanie do człowieka, który już na starcie nazywa to, w jaki sposób powstały, niegodziwością? – zastanawiała się Barbara Nowacka w „Rozmowie Piaseckiego” w TVN24.

– On nie spełnia kryteriów, które wymaga ustawa. To jest wielki dramat PiS – uważa Nowacka z Inicjatywy Polskiej.

Zobacz także: Co to jest naprotechnologia i czy może zastąpić in vitro?

Kim jest nowy Rzecznik Praw Dziecka?

Mikołaj Pawlak to prawnik, kanonista i adwokat.

W latach 2016-2018 był dyrektorem utworzonego w czerwcu 2016 r. Departamentu Spraw Rodzinnych i Nieletnich Ministerstwa Sprawiedliwości, odpowiedzialny za nadzór nad zakładami poprawczymi, sądami rodzinnymi czy schroniskami dla nieletnich.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: TVN24, Dziennik.pl

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.