Przejdź do treści

Którzy mężczyźni zostaną ojcami w 2018? Znamy imiona!

Ojciec przytulający małe dziecko /Ilustracja do tekstu: Test na ojcostwo. Koszt ustalenia ojcostwa
Fot.: Pixabay.com

Łukasz, Dawid, Tomasz, Piotr, a może Michał – posiadacze których imion mają największe szanse, by zostać ojcami w 2018 roku? Lista jest długa – sprawdź, czy znalazło się na niej imię Twojego partnera!

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Prezentowane przez nas zestawienie imion ma – oczywiście – charakter humorystyczny. Warto jednak wiedzieć, że opiera się ono nie na wróżbach, ale… faktach.

Skąd wiemy, którzy mężczyźni zostaną ojcami w 2018 roku?

Zgodnie z dostępnymi statystykami, średnia wieku, w jakim polscy mężczyźni zostają ojcami, systematycznie wzrasta; obecnie wynosi 30-33 lata. Oznacza to, że największe szanse na powitanie na świecie swojego potomka mają w tym roku panowie, którzy urodzili się w latach 1985-1988.

Portal Mamadu.pl sprawdził, które imiona rodzice najczęściej wybierali w tym okresie dla swoich synów.

Pełną listę imion mężczyzn, którzy mogą w 2018 roku zostać ojcami, zamieszczamy poniżej.

  1. Łukasz
  2. Paweł
  3. Michał
  4. Marcin
  5. Piotr
  6. Tomasz
  7. Mateusz
  8. Krzysztof
  9. Kamil
  10. Rafał
  11. Damian
  12. Grzegorz
  13. Damian
  14. Mariusz
  15. Przemysław
  16. Maciej
  17. Dawid
  18. Dariusz
  19. Wojciech
  20. Bartosz
  21. Marek
  22. Sebastian
  23. Daniel
  24. Jakub
  25. Andrzej
  26. Artur
  27. Karol
  28. Robert
  29. Jarosław
  30. Adrian

Metodologię pozwalającą (z przymrużeniem oka) określić, którzy mężczyźni zostaną ojcami w 2018 roku, opracował brytyjski magazyn OK!, a portal Mamadu dostosował ją do polskich danych.

Źródło: mamadu.pl, ok.co.uk, GUS

Polecamy również: Które kobiety mają największą szansę na urodzenie dziecka w 2018 roku?

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Agresywny rak piersi czy niegroźna zmiana? Polska mikrosonda sprawdzi to w kwadrans – bez biopsji!

Na czarno-białym zdjęciu: Niemowlę przytuone do kobiecej piersi /Ilustracja do tekstu: Mikrosonda do diagnostyki raka piersi bez biopsji. Wykryje receptor HER2
Fot.: Go to Jordan Whitt /Unsplash.com

Zgodnie z danymi Światowej Organizacji Zdrowia, każdego roku notuje się 1,7 mln zachorowań na raka piersi i blisko pół miliona zgonów. Szacuje się, że nawet co trzecią ofiarę tej podstępnej choroby można by uratować, gdyby diagnoza została postawiona we wcześniejszym stadium. Być może już wkrótce uzyskamy ją w… zaledwie kwadrans. Ma to umożliwić nowoczesna mikrosonda do diagnostyki raka piersi, którą opracował zespół polskich naukowców.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W Polsce rak piersi odpowiada za 22 proc. zachorowań na nowotwory. Statystycznie każdego dnia nowotwór ten diagnozuje się u 47 kobiet. Blisko 17 tys. pacjentek rocznie poddawanych jest leczeniu, a 6 tys. z nich umiera – czytamy w raporcie „Rak piersi nie ma metryki”. Z innych badań („Niewidoczna kobieta”) wynika, że u 10 proc. kobiet rak zostaje rozpoznany dopiero, gdy obecne są już przerzuty do innych narządów. Dzięki mikrosondzie do diagnostyki raka piersi tę sytuację będzie można niedługo zmienić.

Mikrosonda do diagnostyki raka piersi wykryje receptor HER2. Jak to działa?

Opracowaną przez firmę SDS Optic mikrosondą o grubości włosa nakłuwa się pierś w miejscu, w którym USG wykazało zmianę. Diagnozę otrzymamy po zaledwie kwadransie.

– To małe urządzenie detekcyjne, które będzie źródłem światła. Personel medyczny puści wiązkę światła i po 15 minutach odczyta z etykietki wynik stężenia, który będzie wynikiem matematycznym. To zresztą kolejny przełom. Dzisiejsze histopatologie są wykonywane na zasadach organoleptycznych, nie mierzy się matematycznego stężenia tak, jak to się robi glukometrem przy mierzeniu cukru. Nasz wynik matematyczny jasno wskaże, jakie jest stężenie konkretnego markera nowotworowego w okolicy guza – podkreśla Mateusz Sagan, dyrektor ds. rozwoju firmy SDS Optic.

Za pomocą pierwszej wersji mikrosondy poznamy stężenie markera nowotworowego HER2, wskazującego na szczególnie agresywny rodzaj raka piersi.

– Nasza sonda będzie pozwalała w czasie rzeczywistym wykonywać badania tożsame z tymi, które dzisiaj nazywamy roboczo biopsjami i histopatologią, czyli pobieranie tkanki i wysyłanie jej do laboratorium. My nie chcemy pobierać tych tkanek, tylko wewnątrz organizmu, w okolicy guza mierzyć stężenie markera nowotworowego. Pozwoli to lekarzowi natychmiast stwierdzić, czy pacjent ma konkretny rodzaj nowotworu, i uruchomić terapię – wskazuje Mateusz Sagan.

Eksperci podkreślają, że oznaczanie poziomu HER2 (receptora nabłonkowego czynnika wzrostu) umożliwia wprowadzenie skutecznej terapii celowanej, która zwiększa szansę pacjentki na przeżycie.

CZYTAJ TEŻ: Rak piersi w ciąży. Najnowsze rekomendacje ekspertów

Mikrosonda do diagnostyki raka piersi to szybsze rozpoznanie choroby

Mikrosonda nie tylko przyspiesza samo badanie, ale także istotnie skraca czas oczekiwania na jego wynik. W przypadku wykonywanych obecnie biopsji postawienie właściwej diagnozy trwa niekiedy kilka tygodni.

To jednak niejedyny problem, który stoi na drodze do odpowiednio szybkiej diagnozy nowotworów. Ograniczona jest także liczba histopatologów, którzy odpowiadają za badanie tkanek. Jak wynika z szacunków WHO, średni wiek lekarzy tej specjalności w Unii Europejskiej wynosi obecnie ok. 60 lat – to oznacza, że wkrótce może zacząć ich brakować.

Zaprojektowana przez SDS Optic mikrosonda do diagnostyki raka piersi pozwoli ten problem rozwiązać. Jest mało inwazyjna, a badanie może przeprowadzić przeszkolony personel medyczny. Dzięki temu diagnostyka raka piersi znacznie się przyspieszy, a tym samym – wzrosną szanse chorych na skuteczne leczenie. Analizy Światowej Organizacji Zdrowia wskazują, że wczesna diagnoza nowotworu może zmniejszyć odsetek zgonów z jego powodu nawet o 30 proc.

– Co roku na świecie umiera ponad 8 mln ludzi na różnego rodzaju nowotwory. Prawie 3 mln moglibyśmy uratować, gdyby była szybsza diagnostyka w różnych obszarach, nie tylko w tym naszym, lecz także w obszarach obrazowej diagnostyki, wczesnej diagnostyki nowotworowej – ocenia Mateusz Sagan.

Diagnoza raka bez biopsji w 15 minut – już za 3 lata?

Obecnie mikrosonda do diagnostyki raka piersi wchodzi w etap badań klinicznych.

– Badania będą trwały około 2,5 roku. Później mamy cały obszar związany z dopuszczeniami, wymogami regulacyjnymi – mówi ekspert SDS Optic.

Ekspert szacuje, że mikrosonda do diagnostyki raka piersi może pojawić się na rynku już za ok. 3 lata.

Źródło: newseria.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: Ciąża po raku piersi. Metody leczenia a płodność

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Globalne ocieplenie to nie tylko ciepła zima. Może wywołać niepłodność męską i zagrażać życiu potomstwa

Para z psem w drewnianym domku zimą /Ilustracja do tekstu: Globalne ocieplenie a niepłodność męska

Globalne ocieplenie, czyli obserwowany od ostatnich kilkudziesięciu lat wzrost średniej temperatury atmosfery ziemskiej, powoduje istotną destabilizację klimatu. Skutkuje ona szeregiem destrukcyjnych zmian – zarówno dla środowiska naturalnego, jak i naszego zdrowia. Naukowcy alarmują, że może też istotnie obniżać naszą płodność. Globalne ocieplenie a niepłodność.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak wskazują ekolodzy, globalne ocieplenie, które w wielu miejscach na świecie objawia się coraz częstszymi falami upałów, ma negatywny wpływ na przyrodę i aktywność życiową ludzi. Jest jednym z czynników prowadzących m.in. do klęsk żywiołowych, nasilonych migracji i wzrostu śmiertelności wśród zwierząt i ludzi.

Ale niszczycielska siła wzrostu temperatury atmosfery ziemi wiąże się nie tylko z anomaliami pogodowymi czy ekstremalnymi zjawiskami, jak tsunami czy tornado. Badania wskazują, że równie destrukcyjnie działa na szereg aspektów naszego zdrowia, w tym reprodukcyjnego.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Niepłodność wtórna u mężczyzn. Jak ją wykryć i skutecznie leczyć?

Globalne ocieplenie a niepłodność męska. Wyższa temperatura zaburza spermatogenezę

Z licznych analiz wynika, że w ostatnich 40 latach obserwowane jest sukcesywne pogarszanie się parametrów nasienia. Do tej pory przyczyn tego stanu rzeczy upatrywano w czynnikach środowiskowych (takich, jak stres, palenie tytoniu, otyłość czy styczność z chemikaliami i toksycznymi substancjami). Okazuje się jednak, że niemałą rolę może odgrywać też globalne ocieplenie.

O tym, że zbyt wysoka temperatura prowadzi zaburzeń produkcji nasienia u mężczyzn, wiemy od lat. Podczas najnowszych analiz, które przeprowadzono na populacji chrząszczy, naukowcy z Uniwersytetu Wschodniej Anglii odkryli również inne niepokojące zależności.

Poddawszy insekty fali upału, którą indukowano w warunkach laboratoryjnych, badacze odkryli, że temperatura otoczenia podwyższona o 5-7 stopni Celsjusza obniża produkcję nasienia u męskich osobników aż o połowę. Kolejna ekspozycja owadów na upał – w odstępie 10-dniowym – prowadziła do dalszego spadku płodności: aż do 99%, czyli niemal całkowitej jej utraty.

CZYTAJ TEŻ: Co to znaczy &”zdrowe plemniki”? Czyli kilka słów o prawidłowych parametrach nasienia

Globalne ocieplenie a niepłodność męska. Zagrożenie dotyczy także budowy i żywotności plemników

Co więcej, zaburzonej spermatogenezie towarzyszyły inne szkody dla płodności męskiej. Plemniki, które w wyniku kopulacji znalazły się w drogach rodnych żeńskich osobników badanej populacji chrząszczy, miały ograniczoną żywotność. Uszkodzeniu ulegała także błona komórkowa plemników, a – zgodnie z podejrzeniami naukowców – prawdopodobnie też ich DNA. Z kolei gdy dochodziło do zapłodnienia, męskie potomstwo osobników o obniżonych parametrach nasienia cechowało się mniejszą płodnością i o 20% krótszym życiem.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Przegrzewanie jąder a męska płodność

Globalne ocieplenie a niepłodność męska. Wnioski z badań niepokojące także dla ludzi

Choć badania prowadzone były na chrząszczach, naukowcy zauważają, że wnioski z nich mogą być niepokojące także dla ludzi, pokazują bowiem, jak organizmy reagują na postępujące zmiany klimatyczne.

– Chociaż temperatury [podczas badań – przyp. red.] były wysokie, w ostatnich latach doświadczyło ich 90 krajów – zauważył Matt Gage, ekolog ewolucyjny, który kierował doświadczeniami.

Jak dodał, wyniki analiz są tym bardziej niepokojące, że znaczne ograniczenie płodności nastąpiło w tak krótkim czasie.

– Paradoks polega na tym, że jednym z powodów, dla których klimat się ociepla i mamy więcej fal upałów, jest zbyt duża liczba ludzi – mówi badacz.

Obecnie planowane są dalsze badania dotyczące związków pomiędzy globalnym ociepleniem a płodnością. Warto przypomnieć, że prowadzone wcześniej mniej szczegółowe analizy amerykańskie wykazały związek pomiędzy sierpniowymi falami upałów a niższą liczbą urodzeń dzieci w maju następnego roku.

Źródło: nytimes.com, weforum.org, ucla.edu

POLECAMY:

Mutacje genu FMR1: czym grożą, jak wpływają na płodność i zdrowie potomstwa?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Poruszające wyznanie gwiazdy. Edyta Górniak: „Niestety straciłam tę ciążę”

Edyta Górniak na scenie podczas koncertu/Ilustracja do tekstu: Edyta Górniak o poronieniu: Straciłam ciążę
Fot.: Wikimedia Commons

Mijający rok był dla Edyty Górniak pełen przeżyć. Sukcesy zawodowe, zaszczytne propozycje i zmiany prywatne starły się jednak z dramatycznym doświadczeniem, które pozostawiło w gwieździe głęboki ślad. W listopadowym wywiadzie piosenkarka po raz pierwszy szczerze opowiedziała o poronieniu.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W rozmowie, którą wyemitowano w programie „Dzień Dobry TVN”, polska diwa opowiedziała o swoich marzeniach, planach oraz sukcesach mijającego roku. Nie wszystkie wydarzenia w jej życiu były jednak spodziewane i oczekiwane.

CZYTAJ TEŻ: Gwiazda pop po raz pierwszy tak szczerze o poronieniu i endometriozie

Edyta Górniak o poronieniu. „Niestety straciłam tę ciążę”

Gwiazda przyznała, że wraz z obecnym partnerem od dwóch lat starała się o dziecko. Niestety, choć mijający rok przyniósł pozytywną nowinę o ciąży, los nie oszczędził parze dramatycznych wieści.

– Od dwóch lat bardzo marzyłam o tym, by być w ciąży. Los pokazywał jednak, że raczej się to nie uda. No i zaszłam w ciążę, ale… niestety ją straciłam – wyznała ze smutkiem Edyta Górniak. – To było jedno z najdziwniejszych, nieoczekiwanych doświadczeń – dodała szczerze piosenkarka.

46-letnia Edyta Górniak przyznała, że poronienie pozostawiło w niej głęboki ślad. Mimo wsparcia, które otrzymała od swoich najbliższych, piosenkarka zmagała się w tym czasie z ogromnym smutkiem i samotnością.

– Wszyscy, którzy mieli takie doświadczenie, wiedzą, że tak naprawdę kobieta zostaje bardzo samotna z tym uczuciem. Nawet jak się ma wspaniałe wsparcie, to jednak jest uczucie ogromnego osamotnienia. Trzeba przejść trudną drogę: najpierw jest szok, potem nadzieja, badania, potem przedwczesna rozłąka… To jest bardzo trudne – wyznała Edyta Górniak.

Mimo tych trudnych doświadczeń, Edyta Górniak docenia wszystkie szanse, które dostała od losu. Gwiazda ma za sobą występy na szeregu prestiżowych scen, a już wkrótce zaśpiewa przed członkami rodziny królewskiej w Royal Albert Hall. Jak przyznaje, największym jej sukcesem jest jednak 14-letni syn Allan.

Źródło: „Dzień Dobry TVN”

POLECAMY RÓWNIEŻ: Gwiazda The Corrs zaśpiewała dla zarodków z in vitro. „To dla mnie zaszczyt”

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Ryzyko depresji poporodowej jest związane z płcią dziecka?

Niemowlę na piersi mamy /Ilustracja do tekstu: ryzyko depresji poporodowej wyższe po urodzeniu syna

Depresja poporodowa dotyka co 5-10 kobietę w okresie połogu. Ryzyko jej rozwoju zwiększają przebyte zaburzenia zdrowia psychicznego, komplikacje ciążowe, a także trudne doświadczenia życiowe. Najnowsze badania sugerują, że istnieje także inny czynnik sprzyjający jej wystąpieniu. Jest nim płeć dziecka.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak wynika z badań, których wyniki opublikowano w piśmie „Social Science & Medicine”, ryzyko depresji poporodowej może być skorelowane z płcią potomka. Na podstawie analiz, którymi objęto grupę 296 matek z Wielkiej Brytanii, naukowcy odkryli, że kobiety, które rodziły chłopców, były o 71-79% bardziej narażone na wystąpienie depresji poporodowej niż te, które powiły córki.

Ryzyko depresji poporodowej a wsparcie otoczenia

W analizach przeprowadzonych na Uniwersytecie Kent potwierdzono także wnioski z wcześniejszych badań dotyczących czynników ryzyka depresji poporodowej. Na podstawie danych oszacowano, że prawdopodobieństwo wystąpienia depresji poporodowej jest nawet o 174% wyższe u kobiet, które doświadczyły komplikacji okołoporodowych (w porównaniu do pań, u których poród przebiegł bezproblemowo). Istotnie wzrasta ono również u kobiet ze skłonnością do depresji, zaburzeń lękowych i zmagających się z przewlekłym stresem.

CZYTAJ TEŻ: Baby blues i depresja poporodowa. Wszystko, co musisz o nich wiedzieć

Co jednak ciekawe, wystąpienie komplikacji okołoporodowych w drugiej z tych grup wydaje się zmniejszać ryzyko rozwoju depresji poporodowej. Choć wynik tych analiz wydaje się zaskakujący, autorzy badań wskazują, że dużą rolę może w tym odgrywać szczególne wsparcie ze strony personelu medycznego oraz  osób bliskich.

To cenna wskazówka także w kontekście najnowszych odkryć. Wiedza o tym, że urodzenie syna i komplikacje okołoporodowe zwiększają ryzyko depresji poporodowej, powinna ułatwić identyfikację ciężarnych i młodych matek szczególnie narażonych na wystąpienie tego zaburzenia. To zaś pozwoli zapewnić im niezbędne wsparcie.

– Kobiety te mogą szczególnie potrzebować pomocy w pierwszych tygodniach i miesiącach po porodzie – zaznacza dr Sarah Johns, która kierowała badaniami.

Źródło: PAP, independent.co.uk

POLECAMY RÓWNIEŻ:

Modelka i muzyk chwalą się małym synkiem. „To prawdziwy cud, gdy in vitro działa”

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.