fbpx
Przejdź do treści

Królestwo za in vitro, czyli jak zapłacić za leczenie?

In vitro Leczenie kosztuje

Wraz z końcem czerwca wygasł ministerialny program refundacji in vitro. Kilka tysięcy niepłodnych par stanęło przed wyzwaniem – jak zapłacić za leczenie.

Zmiana układu sił na polskiej scenie politycznej była tożsama ze zmianą losów in vitro. W kuluarach spekulowano, że Prawo i Sprawiedliwość zmieni całą ustawę o leczeniu niepłodności. Jednak do tej pory jeszcze nikt nie miał odwagi tego zrobić. Na początku listopada ubiegłego roku fotel ministra zdrowia objął Konstanty Radziwiłł i od razu dziarsko zabrał się do pracy. Na pierwszy odstrzał poszła refundacja in vitro.

Jego poprzednik, prof. Zembala, podpisał co prawda jej przedłużenie do 2019 r., dziś wiemy jednak, że była to tylko czcza obietnica, bo wszystkie kliniki uczestniczące w rządowym programie tak czy inaczej umowy miały podpisane tylko do połowy 2016 r. i nikt z nimi tych umów przedłużać nie chciał.

Tak więc Konstanty Radziwiłł nie tyle przerwał program, co po prostu go nie przedłużył. Zaraz po ogłoszeniu oficjalnej decyzji o wygaszeniu refundacji resort zdrowia wydał rekomendację, aby kliniki in vitro nie przyjmowały nowych pacjentów do programu.

 

Przykaz ministra niewiele zmienił, bo ośrodki i tak nie miały już wolnych miejsc. Chętnych było sporo, a zainteresowanie dodatkowo wzrosło, gdy okazało się, że mamy przed sobą ostatnie miesiące refundacji. Już na początku roku wiadomo było, że nowe pary mają niewielkie szanse na kwalifikację, zwłaszcza że pierwszeństwo mieli pacjenci, którzy byli już w procedurze. Rządowy program in vitro przewiduje trzy podejścia do zabiegu, tak więc osoby po pierwszym lub drugim IVF i tak byłyby w kolejce przed tymi, którzy staraliby się o pierwszy zabieg. Szanse spadały, zainteresowanie rosło… Pojedyncze kliniki co jakiś czas informowały o dodatkowych miejscach, ale był to raczej wyjątek potwierdzający regułę. Teraz z rządowej refundacji nie skorzysta już nikt. Niepłodne pary muszą szukać alternatywy.


A ile?

W Polsce koszt jednego zabiegu in vitro z dawstwem partnerskim oscyluje w granicach 7 tys. zł. Po doliczeniu wszystkich niezbędnych badań mamy już ok. 10 tys. zł. Warto jednak podkreślić, że skuteczność IVF w Polsce waha się na poziomie 36%, a więc wiele par wymaga kilku prób.

Według danych resortu zdrowia z 7 grudnia 2015 r. dzięki rządowemu programowi urodziło się 3841 dzieci, a na jego realizację z budżetu państwa przeznaczono 150 mln zł. Przed parami starającymi się o dziecko trudne zadanie – skąd wziąć taką kwotę.

Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że nie zapomniało o niepłodnych parach, że nadal chce im pomagać. Powoli, z dala od medialnego zgiełku powstaje projekt programu z zakresu zdrowia prokreacyjnego. Szczegółów jeszcze nie znamy, ale wiadomo, że rząd zamierza finansowo wesprzeć diagnostykę niepłodności. „Planuje się utworzenie klinik referencyjnych, jedną z pierwszych będzie klinika Matki Polki w Łodzi. Tutaj zadanie Ministra Zdrowia będzie najprawdopodobniej polegać na dofinansowaniu zakupu sprzętu do diagnostyki i leczenia niepłodności. Powstałe kliniki będą stosowały uznane na świecie metody diagnostyczne i terapeutyczne. Wdrożone zostaną te technologie, które są uzasadnione klinicznie” – tłumaczy rzecznik MZ, Milena Kruszewska. Jakie to będą kwoty i jak szeroka będzie diagnostyka, na razie nie wiadomo, zatem trudno też powiedzieć, ile pieniędzy zostanie w kieszeni pacjentów.

Cały tekst możecie przeczytać w najnowszym numerze Magazynu Chcemy Być Rodzicami (do kupienia tutaj)

a wyjątkowo łatwą w czytaniu na wszystkich urządzeniach wersję elektroniczną, taniej tutaj

Magda Dubrawska Karolina Błaszkiewicz

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.