Przejdź do treści

Kraków nie będzie finansował in vitro! – dzieci, jak modyfikowane genetycznie truskawki?!

Batalia o in vitro w kolejnych miastach trwa. W Krakowie przegrana z kretesem. Radni zdecydowali, że miasto nie będzie wspierać walki z niepłodnością właśnie tą metodą. Chociaż dyskusja nad uchwałą trwała niemal trzy godziny, zabrakło kilku głosów. Padały mocne słowa!

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kraków bez wsparcia

Za ustawą było 19 radnych, przeciwko 21. Przeciwko byli wszyscy radni z Prawa i Sprawiedliwości. Za byli przedstawiciele Platformy Obywatelskiej (dwóch wstrzymało się od głosu). Podzieleni byli też politycy z innych klubów. I nie tylko oni – pod miejskim magistratem pojawiły się pikiety zarówno wspierające ideę miejskiego programu in vitro, jak i jej zagorzali przeciwnicy. Na ich transparentach można było wyczytać między innymi: „Co robi się w dziećmi z in vitro?  Mrozi w beczkach. Porzuca chore. Zabija po wykryciu wad” – opisuje wydarzenia „Wyborcza”.

grzyb

Skandaliczne słowa padały także ze strony radnych. – Nie jesteśmy w stanie przyłożyć ręki do uchwały, która daje szansę jednemu istnieniu kosztem innych istnień ludzkich – powiedział radny PiS, Jan Franczyk. Adam Grelecki, przedstawiciel tej samej partii, dodał: – 2 kwietnia 2005 roku wszyscy płakali i uważali się za katolików, bo zmarł nasz papież Jan Paweł II. On głosił szacunek do życia, a my teraz tym życiem chcemy sterować, decydując, że ten pan i ta pani mogą mieć dziecko. Nie wolno nam tego robić w Polsce, w której urodził się nasz papież – czytamy. Czyżby po raz kolejny to religia miała decydować o medycynie?!

Marcin Górski, z Partii Razem, opublikował na swoim Twitterze dodatkowy komentarz: „Skandaliczne słowa padły na dzisiejszej Radzie M. Krakowa. „dzieci z #invitro to eksperymenty genetyczne jak truskawki bez smaku” – czytamy i nie kryjemy oburzenia.

gorski

Radny Grelecki wydał oświadczenie, w którym twierdzi, że jest słowa zostały wyrwane z kontekstu. Nie bardzo jesteśmy sobie w stanie wyobrazić kontekst, w jakim którekolwiek ze zdań mogłoby paść i nie być obraźliwe. Mimo oświadczenia burza trwa, bo nie może być przyzwolenia na takie sformułowania.

Miasta walczą

Jak już wspomnieliśmy wyżej, jest to kolejne miasto, gdzie dyskusja o in vitro od początku była zażarta. Kilka dni temu Warszawa zdecydowała się wspierać pary walczące z niepłodnością, o czym pisaliśmy w naszym portalu. Jest to program Platformy Obywatelskiej, który jednak nie wszystkim wydaje się być najlepszym rozwiązaniem. „Wciąż czekamy na ujawnienie pełnej treści projektu. Doniesienia medialne wskazują na to, że niestety będzie to program okrojony” – powiedział w rozmowie z nami Mateusz Olechowski z Partii Razem. Pomimo niezgody jest to jednak, w porównaniu z Krakowem, duży krok w przód.

Źródło: „Wyborcza” / Twitter Marcin Górski

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Koniec batalii sądowej w sprawie pomyłki przy in vitro? Zobacz, co postanowił sąd

Koniec sprawy pomyłki przy in vitro
fot. Fotolia

Naczelny Sąd Lekarski oczyścił dr Tomasza Bączkowskiego z zarzutów dotyczących pomyłki przy in vitro w Policach – podał w piątek „Głos Szczeciński”. Prawomocne orzeczenie zapadło 31 sierpnia.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W grudniu 2017 roku okręgowy sąd lekarski we Wrocławiu uniewinnił lekarza, przez którego zaniedbanie doszło do pomyłki w Laboratorium Wspomaganego Rozrodu w Policach. Naczelny Sąd Lekarski podtrzymał wyrok.

Zobacz także: Hania urodziła się chora po błędzie w zabiegu in vitro. Trwa zbiórka pieniędzy na pomoc dziewczynce

Kontrowersyjna sprawa narodzin Hani

Do pomyłki doszło w 2015 roku w Policach, gdzie podczas zabiegu zapłodnienia pozaustrojowego pomylono komórki jajowe pacjentek. W efekcie jedna z kobiet urodziła dziewczynkę – Hanię, która pod względem biologicznym nie jest jej dzieckiem.

Dziewczynka przyszła na świat z wieloma chorobami genetycznymi. Cierpi m.in. na bardzo rzadki zespół Schinzela-Giediona, opóźnienie psychoruchowe i ciężką padaczkę lekooporną.

Hania wymaga stałej opieki, przyjmuje bardzo duże ilości leków. Koszty leczenia i rehabilitacji przekraczają możliwości finansowe rodziców.

Zobacz także: Pomyłka przy in vitro w klinice w Policach. Lekarz uniewinniony

Czy to koniec sprawy pomyłki przy in vitro?

Sprawa wyszła na jaw w 2015 roku. Podejrzenia rodziców wzbudziła grupa krwi Hani. Dziewczynka ma grupę A Rh+, a jej rodzice A Rh-. Matka urodziła zatem dziecko, które z biologicznego punktu widzenia nie było jej.

Po odkryciu szokującej prawdy rodzice dziecka postanowili wytoczyć szpitalowi proces cywilny. Domagali się trzech mln zł. Śledztwo w tej sprawie zostało umorzone, a szpital odrzucał wszelkie zarzuty.

Pierwsza rozprawa przed sądem cywilnym w Szczecinie odbyła się 20 grudnia 2017 r.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Głos Szczeciński

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

In vitro zwiększa ryzyko nadciśnienia u dzieci

in vitro zwiększa ryzyko nadciśnienia u dzieci
fot. Fotolia

U dzieci poczętych dzięki technikom wspomaganego rozrodu, w tym in vitro, występuje aż sześciokrotnie wyższe ryzyko wystąpienia nadciśnienia tętniczego – alarmują naukowcy. Choroba może pojawić się już w wieku nastoletnim. 

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Naukowcy ze Szpitala Uniwersyteckiego w Bernie przeanalizowali stan zdrowia 97 zdrowych nastolatków. Podzielili ich na dwie grupy: w pierwszej znalazło się 54 dzieci, które urodziły się dzięki technikom wspomaganego rozrodu, a w drugiej 43 dzieci spłodzonych naturalnie. Wszystkie dzieci były w podobnym wieku, miały porównywalny indeks masy ciała, wagę urodzeniową i przybliżony profil ryzyka chorób układu krążenia.

Okazało się, że 11- i 12-latkowie „z in vitro” mieli o 25 proc. węższą tętnicę ramienną (czyli główne naczynie krwionośne w ramieniu) niż dzieci z grupy kontrolnej. Ich tętnice miały również grubsze ściany.

Lekarze zaobserwowali także, że u 16- i 17-latków z grupy pierwszej istniało o wiele wyższe ryzyko wystąpienia nadciśnienia tętniczego. Po 24-godzinnej obserwacji okazało się też, że w grupie in vitro poziom ciśnienia skurczowego i rozkurczowego był wyższy niż u pozostałych dzieci.

Co istotniejsze, u ośmiu osób z grupy poczętych w wyniku zapłodnienia pozaustrojowego już rozwinęło się nadciśnienie. Dla porównania, na chorobę nadciśnieniową cierpiał tylko jeden nastolatek z grupy kontrolnej.

Wyniki badań szwajcarskich naukowców ukazały się w magazynie „Journal of the American College of Cardiology”

Zobacz także: 6 rzeczy, których prawdopodobnie nie wiesz o in vitro

In vitro zwiększa ryzyko nadciśnienia u dzieci

To badanie potwierdza wcześniejsze przypuszczenia naukowców. Poprzednie eksperymenty na myszach wykazały, że zwierzęta poczęte dzięki in vitro mają problemy z sercem.

„Techniki wspomaganego rozrodu umożliwiły posiadanie potomstwa milionom niepłodnych par” – możemy  w przeczytać magazynie „Journal of the American College of Cardiology”. Jak uważają eksperci, ten sukces może mieć jednak wysoką cenę.

Naukowcy podkreślili, że w swoim badaniu wzięli pod uwagę również stan zdrowia matek w trakcie ciąży i uważają, że „zmiany układu sercowo-naczyniowego są związane z samą procedurą in vitro”.

Dzięki temu odkryciu lekarze będą mogli w przyszłości ograniczyć ryzyko zachorowania na nadciśnienie u milionów dzieci, które narodzą się dzięki pomocy technik wspomaganego rozrodu.

Jak podkreślają eksperci, rodzice powinni przypilnować, aby ich dzieci częściej ćwiczyły i zdrowo się odżywiały. Zalecają również rozpoczęcie odpowiedniej terapii już od najmłodszych lat.

Zobacz także: Niepłodność i choroby serca mogą mieć wspólne podłoże. Naukowcy odkryli nowe powiązania

Kolejne badania rozwieją wątpliwości

– Istnieje coraz więcej dowodów na to, że IVF wpływa na pracę naczyń krwionośnych u dzieci, jednak długoterminowe konsekwencje nie były do tej pory znane – mówi autorka badań, dr Emrush Rexhaj. – Teraz wiemy, że in vitro aż sześciokrotnie podwyższa ryzyko wystąpienia nadciśnienia krwi u dziecka – dodaje.

– Techniki wspomaganego rozrodu to również ingerencja w embriony we wczesnym stadium rozwoju, czyli w czasie, w którym mogą być szczególnie narażone na zewnętrze zakłócenia – wyjaśnia światowej sławy ekspert od chorób serca – dr Yutang Wang .

– Dlatego nie jest zaskoczeniem, że in vitro może zwiększać podatność danej osoby na niektóre choroby – dodaje. – Badania, które zostaną przeprowadzone w przyszłości dadzą odpowiedź, czy IVF zwiększa ryzyko wystąpienia udaru i zawału serca. Pilnie potrzebujemy również badań nad metodami minimalizowania tego ryzyka – zwraca uwagę dr Wang.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Dziecko (nie) na zamówienie. Argumenty przeciw in vitro – ile w nich prawdy?

Niebieskookie niemowlę leżące w otoczeniu wiosennych kwiatów/ Ilustracja do tekstu: Argumenty przeciw in vitro: ile w nich prawdy? Kolor oczu dziecka i wzrost
Fot.: Shelby Miller /Unsplash.com

Wśród argumentów osób potępiających in vitro często można usłyszeć, że doprowadzi to do tworzenia dziecka na zamówienie, wybierania wzrostu, płci, koloru oczu… Tego rodzaju oskarżenia są nie tylko oderwane od rzeczywistości, ale przede wszystkim krzywdzące dla osób walczących z niepłodnością. Przyjrzyjmy się jednak tym absurdalnym argumentom bliżej.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

In vitro umożliwia wybór płci dziecka. Prawda czy fałsz?

W pierwszej kolejności pochylmy się nad problemem wyboru płci dziecka. Omówienie tego zagadnienia da nam przy okazji odpowiedź na wątpliwości natury etycznej. Stwierdzenie genetycznej płci jest proste – dwa chromosomy X lub po jednym chromosomie X i Y sprawiają, że z zarodka rozwija się płód płci odpowiednio żeńskiej lub męskiej. W pewnym sensie za płeć dziecka odpowiadają plemniki – komórki rozrodcze żeńskie zawsze posiadają jeden z chromosomów X matki. Plemniki natomiast mogą zawierać chromosom X lub Y. W zależności od tego, jaki plemnik zapłodni komórkę jajową, taka będzie płeć potomstwa.

Dlaczego zatem nie dokonuje się wyboru płci dziecka podczas in vitro? Żeby poznać płeć zarodka, trzeba pobrać z niego materiał genetyczny do badań, co wiąże się z nieznacznym ubytkiem masy zarodka. Mimo że zarodki radzą sobie z takim ubytkiem, każda zmiana w ich integralności niesie ryzyko utraty zarodka. W im wcześniejszym stadium preimplantacyjnym pobierany jest materiał genetyczny, tym straty masy są większe, ponieważ zarodek składa się z mniejszej liczby komórek, co rokuje gorzej dla jego rozwoju. Im później z kolei, bliżej momentu implantacji w macicy, czyli piątej doby po zapłodnieniu, tym trudniej to badanie wykonać. Wyniki badań będą później niż transfer, więc i tak nie dowiemy się, jaki jest ich wynik.

Mrożenie zarodków, mimo coraz lepszych technik i wyższej skuteczności, nie jest procedurą obojętną i nadal niesie ryzyko nieprawidłowego rozmrożenia się – część zarodków po prostu nie przeżywa rozmrażania i degeneruje. Każda mikromanipulacja na zarodku, na przykład pobieranie materiału do badań genetycznych, niesie ryzyko niepowodzenia. Nie wykonuje się takich badań, żeby zapewnić zarodkom jak najlepsze warunki do rozwoju, jeśli nie jest to konieczne ze względu na powodzenie procedury – tj. wykluczenie zarodków niezdolnych do rozwoju przez wysokie prawdopodobieństwo chorób genetycznych.

Ponadto na straży stoi etyka. Procedura zapłodnienia pozaustrojowego jest leczeniem niepłodności, a nie usługą niemedyczną. Nie ma w niej zatem miejsca na zachcianki i osobiste preferencje.

ZOBACZ TEŻ: Kaja Godek: in vitro powinno być zabronione, to patologia

In vitro a kolor oczu dziecka

A co z cechami wyglądu dziecka? Dziedziczenie cech wyglądu to bardzo złożone zagadnienie. Wbrew powszechnym przekonaniom i temu, czego nadal uczą w szkołach średnich (żeby w prosty sposób wyjaśnić dziedziczenie cech organizmu), dziedziczenie koloru tęczówki nie jest dziedziczeniem jednogenowym. Nie mamy „genu koloru oczu”. Na ich barwę ma wpływ przynajmniej kilka genów. Dopiero wypadkowa produktów odczytywania tych genów pozwala uzyskać kolor oczu dziecka, który też nie jest wynikiem wyłącznie odczytywania i ekspresji genów.

Kolor oczu zmienia się w ciągu życia, czasem na skutek chorób. Wybór koloru oczu dziecka jest abstrakcją ze względu na złożoność i specyfikę dziedziczenia.

CZYTAJ TAKŻE: Zagrożenia związane z in vitro. Fakty czy mity? Sprawdza embriolog

In vitro a wybór wzrostu dziecka

Podobnie jest z wyborem wzrostu dziecka. Mimo że mechanizm dziedziczenia wzrostu jest inny niż koloru oczu, również nie jest to dziedziczenie jednogenowe, co sprowadza te rozważania do kategorii science fiction. Ponadto dziedziczenie wzrostu nie zostało do końca poznane, mimo że wiele już na jego temat wiemy.

Wzrost także nie jest w 100% efektem dziedziczenia! Mimo dużego udziału genotypu, fenotyp, czyli to, jak wygląda dojrzały organizm, zależy w dużym stopniu od wpływu środowiska. Istotny jest więc rozwój osobniczy, sposób odżywiania, przebyte choroby i wiele innych czynników, na które nie mamy wpływu.

I co najważniejsze – pamiętajmy, że dziecko rozwija się dzięki materiałowi genetycznemu, jaki otrzyma od rodziców: w połowie od matki, w połowie od ojca. Nie jest zatem możliwe, aby dziecko miało cechy organizmu, jakie nie wystąpiły u któregoś z przodków. To, które z poszczególnych cech się ujawnią, zależy między innymi od modyfikacji epigenetycznych naniesionych na DNA.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Naukowcy pracują nad metodą zwiększającą skuteczność in vitro. Wykorzysta badanie genów

Modyfikacje epigenetyczne: instrukcja odczytu DNA

Modyfikacje epigenetyczne można porównać do instrukcji czytania kodu genetycznego. Ludzkie DNA zawiera po dwie kopie każdego chromosomu, czyli dwie informacje na ten sam temat. Natomiast modyfikacje epigenetyczne wpływają na mechanizmy ekspresji genów w taki sposób, że niektóre z nich mają obniżoną ekspresję lub są blokowane, a inne – promowane. Dzięki temu oraz mechanizmowi powstawania gamet, podczas którego materiał genetyczny redukowany jest do pojedynczego zestawu chromosomów, a także częściowo zmieniany podczas procesu crossing-over, różnimy się, a dzieci tych samych rodziców mogą znacznie różnić się wyglądem.

Nigdy nie wiadomo, czy i który zarodek pomyślnie przejdzie proces implantacji. Zapłodnienie, implantacja i ciąża nadal są tematem, który można zgłębiać, żeby zrozumieć zachodzące procesy i wspomagać leczenie niepłodności oraz trudności w donoszeniu ciąży.

Przykre argumenty przeciw in vitro – o wybieraniu dziecka na zamówienie – nie mają pokrycia w rzeczywistości: zarówno z przyczyn etycznych, jak i biologicznych. Dla przyszłych rodziców, mimo że brzmi to banalnie, zawsze najważniejsze jest, żeby ich dziecko było zdrowe.

Autorka tekstu: Karolina Częścik-Łysyszyn

POLECAMY TEŻ: Stres zmniejsza płodność i skuteczność in vitro. Ale jest na to sposób

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Transfer mrożonych zarodków zwiększa szanse na ciążę

transfer mrożonych zarodków
fot. Pixabay

Transfer mrożonych zarodków może znacząco podnieść szanse na zajście w ciążę – twierdzą naukowcy. Dlaczego? 

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Odkrycia dokonali lekarze z kliniki leczenia niepłodności w Cambridge University Hospitals Trust.

W trakcie procedury in vitro transfer zazwyczaj przeprowadzany jest z użyciem świeżego zarodka. Najczęściej ma to miejsce w ciągu tygodnia od pobrania jajeczek. Tymczasem mrożenie zarodków pozwala na transfer wyselekcjonowanego embrionu w najdogodniejszym dla pacjentki czasie.

Zobacz także: Mrożenie zarodka – jak wygląda ten proces? Wyjaśnia nam ekspertka ds. embriologii

Transfer mrożonych zarodków nowym standardem leczenia niepłodności?

Lekarze z Cambridge zauważyli, że efektywność zabiegu zapłodnienia pozaustrojowego była większa w przypadku zastosowania zamrożonych zarodków. Postanowili dokładniej przeanalizować sprawę.

Do swojego badania zaangażowali 147 kobiet w wieku od 24 do 45 lat, które podchodziły do zapłodnienia pozaustrojowego. Okazało się, że transfer zamrożonego uprzednio zarodka zakończył się w 62 proc. przypadków ciążą.

Dla porównania, po transferze świeżego zarodka w tej klinice ciąża pojawiała się statystycznie tylko u 41 proc. kobiet.

Embriolog nadzorujący badania Stephen Harbottle powiedział, że jest to „najbardziej ekscytujące” odkrycie, jakiego doświadczył w ostatnich 25 latach.

– Największym problemem związanym z leczeniem niepłodności jest to, że kuracja częściej kończy się niepowodzeniem, a nie sukcesem. – oświadczył Harbottle. – Możemy już oficjalnie mówić, że w większości grup wiekowych istnieje ponad 50 proc. szansa na sukces [przy transferze mrożonego zarodka – red.] – dodał.

Zobacz także: Nieudane in vitro – dlaczego?

Regeneracja organizmu kluczem do sukcesu

Zazwyczaj pacjentkom, które decydują się na zapłodnienie pozaustrojowe, podaje się hormony, które stymulują jajeczka do wzrostu. Po pewnym czasie komórki jajowe są pobierane i umieszczane w specjalnej pożywce z plemnikami. Jeden lub dwa zarodki umieszczane są w macicy pacjentki, reszta embrionów zostaje zamrożona.

Eksperci uważają, że powodzenie zabiegu w dużej uzależnione jest d przerwy, która pozwala organizmowi powrócić do normy po leczeniu hormonalnym. Taka kuracja może bowiem stwarzać wrogie dla zarodka środowisko.

Teorię brytyjskich lekarzy potwierdza przypadek Karrie Suarez. Kobieta choruje na endometriozę, przez co naturalne zajście w ciążę okazało się w jej przypadku niemożliwe. Trzy próby in vitro z użyciem świeżego zarodka również nie dały oczekiwanego rezultatu.

Przy czwartym podejściu para zdecydowała się na transfer mrożonego zarodka. Zabieg odbył się po dwumiesięcznej przerwie od terapii hormonalnej. Karrie zaszła w ciążę i urodziła zdrowego chłopca o imieniu Emilio.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.