Przejdź do treści

Kornelia Wróblewska z Nowoczesnej: „Ośrodki adopcyjne są ofiarą braku systemowych rozwiązań”

Zbieramy kolejne opinie dotyczące sytuacji ośrodków adopcyjnych w Polsce. – Dzieci nie są towarem, który można pod stołem wymienić na inne korzyści. To mali Obywatele, którym państwo polskie winne jest cieplarniane warunki adopcyjne – mówi w rozmowie z nami posłanka Kornelia Wróblewska z Nowoczesnej.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

2017 bezpieczny

Uzyskaliśmy komunikat od Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, że środki na funkcjonowanie ośrodków adopcyjnych w roku 2017 są zabezpieczone. Nie będą one niższe, niż w roku obecnym, o czym pisaliśmy w naszym portalu [TUTAJ].

Informację potwierdziła także posłanka Kornelia Wróblewska z Nowoczesnej, która jest członkiem Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Jest także między innymi wiceprzewodniczącą Parlamentarnego Zespołu ds. Dzieci, przynależy do Parlamentarnej Grupy Kobiet oraz Parlamentarnej Grupy ds. Autyzmu.

Na obecnym posiedzeniu Sejmu minister Marczuk referował Informację Rady Ministrów o realizacji w roku 2015 ustawy z dnia 9 czerwca 2011 r. o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej (druk nr 820). Korzystając z okazji zadałam pytanie dotyczące sytuacji ośrodków adopcyjnych w roku 2017. Myślę, że udzielona mi odpowiedź będzie satysfakcjonująca dla Państwa.
Pan minister Marczuk, w tym samym dniu na Komisji Finansów, miał złożyć poprawkę do ustawy, która zakłada przekierowanie 80% pieniędzy z rezerwy celowej do budżetu właściwego Marszałka. Innymi słowy – o ile można wierzyć słowom i obietnicom ministra – w roku 2017 ośrodki adopcyjne dostaną pieniądze jak dotychczas, zaś ogłoszony podział środków, który wzbudził tyle niepokoju w środowisku, wspomnianą poprawką ma przywrócić spokój i gwarancje budżetową.

Głos polityków

Wątpliwości, co do zabezpieczenia finansów ośrodków adopcyjnych, pojawiły się między innymi w województwie zachodniopomorskim. Opisując sprawę przyjrzeliśmy się także innym kwestiom dotyczącym funkcjonowania placówek.

– Część ośrodków jest już tak zmęczona finansową niepewnością, że naprawdę myślą o rezygnacji. Co więcej, praca w ośrodku sama w sobie jest ciężka (…) Wszyscy bardzo to przeżywamy i podchodzimy emocjonalnie do naszych dzieci i rodziców – powiedziała w rozmowie z nami Joanna Kawałko, dyrektor ośrodka i prezes Fundacji „Mam Dom”.

Jak sytuację ocenia posłanka Kornelia Wróblewska z partii .Nowoczesna? Co wiadomo, a o czym na razie nie ma sensu mówić?

bez-tytulukk

 

Jak Nowoczesna odnosi się do obecnej sytuacji ośrodków adopcyjnych (które od lat funkcjonują przy bardzo ograniczonych kosztach) i ich miejsca w procesie adopcyjnym?

Kornelia Wróblewska: Ośrodki adopcyjne, jak wiele organów polityki społecznej, są ofiarą braku systemowych rozwiązań. I nie chodzić tu tylko o jedną grupę zainteresowania, czy też jeden ośrodek. Mówimy o zaniechaniach, które na przestrzeni lat doprowadziły do zdeformowania całego systemu. Czasy się zmieniają, standardy życia i funkcjonowania w państwie również. Zmieniło się podejście do człowieka, do obywatela, do egzekwowania należnych praw. Ale struktury państwowe i absurdy prawno-administracyjne w wielu przypadkach zakorzenione są jeszcze w dawnym ustroju, kiedy to człowiek nie był podmiotem, lecz przedmiotem procedur państwowych.

Nowoczesna jest oczywiście przeciwna takiemu podejściu do Obywatela. Od początku istnienia głośno mówimy o konieczności przemodelowania polityki społecznej w sposób strukturalny i systemowy. Bo grzechem zaniechania jest utrzymywanie systemu świadczeń i opieki w starym stylu, niedostosowanym do standardów cywilizowanego, humanitarnego świata.

Żyjemy w niżu demograficznym. Rodzi się coraz mniej dzieci. W związku z powyższym coraz mniej trafia ich do domów dziecka oraz adopcji. W moim odczuciu państwo powinno dołożyć wszelkich starań, by dzieciom, które pozostają dziś bez rodziny biologicznej, zapewnić jak najlepsze warunki i w jak najkrótszym czasie zabezpieczyć dla nich rodziny zastępcze. Dzieci nie są towarem, który można pod stołem wymienić na inne korzyści. To mali Obywatele, którym państwo polskie winne jest cieplarniane warunki adopcyjne. A tego, bez dobrze funkcjonujących ośrodków adopcyjnych, nie da się zrobić. Szczególnie w sytuacji, gdy ośrodków jest zaledwie kilkadziesiąt na cały kraj, zaś dotarcie do rodzin adopcyjnych i przygotowanie ich do opieki nad nieswoim dzieckiem wymaga czasu, zaangażowania i nakładów finansowych.

Biorąc pod uwagę fakt, że spadnie liczba ośrodków adopcyjnych, spadnie też liczba samych adopcji. Tyle mówi się o potrzebie takiej formy pomocy – zarówno dzieciom, jak i potencjalnym rodzicom – a nie ma pieniędzy na podstawowe jednostki zajmujące się tym?

Rząd dziś zaprzecza zamykaniu ośrodków adopcyjnych i ograniczaniu dotacji na ich funkcjonowanie. Dopóki nie będziemy mieli zatwierdzonego budżetu odnoszenie się do obaw środowiska może jedynie spowodować eskalację złych emocji, na czym najbardziej ucierpią dzieci. Dlatego nie chcę mówić o tym co będzie, jeśli… To nie ma w tym momencie sensu.

Owszem, powinniśmy usiąść i zastanowić się, co możemy wspólnie zrobić – my parlamentarzyści oraz Państwo – NGO-sy i ośrodki. Co możemy zrobić, by usprawnić system adopcji w Polsce? Ale to trzeba zrobić niezależnie od budżetu i krytycznej pory roku. Bo te zmiany są potrzebne, tak po prostu, a nie z powodu jednorazowego zamrożenia przez rząd pieniędzy.

A może jest to problem dotyczący zbyt małej skali i nie jest to ważne z punktu widzenia ogólnokrajowej polityki społecznej?

Jeżeli spojrzymy na to z perspektywy ogólnokrajowej polityki i skupimy się na jednym ośrodku, licząc, czy wyrobił normę 20 adopcji rocznie, czy nie, to faktycznie – może się okazać, że problem jest mikroskopijny i nie warto tracić czasu. Tak patrzono właśnie w starym systemie, gdzie ważne były liczby, a nie człowiek. My chcemy innego spojrzenia na świat. Chcemy szacunku dla każdego obywatela.

W państwie, o którym marzymy i do standardów którego chcemy doprowadzić Polskę, każdy człowiek jest podmiotem i każdemu należą się takie same prawa. I nie ma znaczenia, czy mówimy o 20 beneficjentach, czy 200 tysiącach beneficjentów. Wobec prawa wszyscy jesteśmy równi i nikt, a już na pewno nie państwo ze swoimi wadliwymi systemami, nikt nie ma prawa do różnicowania i dzielenia obywateli, poprzez uprzywilejowywanie jednej grupy kosztem innej.

bez-tytulukk

 

Opinie w tej sprawie zbieramy z każdej strony sceny politycznej. Zobacz, co w rozmowie z nami powiedziała pani poseł Barbara Chrobak, przedstawicielka Kukiz’15 [TUTAJ].

Kolejne komentarze będziemy na bieżąco prezentować w naszym portalu.

bez-tytulukk

 

Posłanka Kornelia Wróblewska / Fot. Screen Youtube KORNELIA WRÓBLEWSKA

Posłanka Kornelia Wróblewska / Fot. Screen Youtube KORNELIA WRÓBLEWSKA

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

„Moja mama mnie kocha..ła”. Historia 9-latka rozdziera serce – kto pokocha Kubę?

Szukamy domu dla Kuby z domu dziecka
Kuba wierzy, że znajdzie się rodzina, która go pokocha – fot. Pixabay

„Ja nie mam rodziny… Moja rodzina już do mnie nie przyjeżdża. Moja mama mnie kocha..ła”. 9-letni Kuba od dwóch lat przebywa w Domu Dziecka w Orzeszu. Jak każde dziecko pragnie mieć mamę, tatę i ciepły dom. O swoich marzeniach opowiedział w rozmowie z reporterką programu „Uwaga!” TVN.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kuba trafił do domu dziecka po tym, jak porzuciła go matka. Kierownik Wojewódzkiego Ośrodka Adopcyjnego w Sosnowcu Anna Wójcik wyjaśnia, że chłopiec od samego początku bardzo chciał mieć rodzinę i był świadomy swojej sytuacji. Na początku jeszcze wierzył, że jego mama wróci. Później stracił do niej zaufanie. Nadal ma jednak nadzieję, że znajdzie się rodzina, która go pokocha.

Rok temu u Kuby wystąpiły komplikacje po zwykłym przeziębieniu. Chłopiec zachorował na wirusowe zapalenie mózgu, w wyniku którego dostał padaczki, a następnie zapadł w śpiączkę. Po wybudzeniu okazało się, że nie jest już takim dzieckiem, jak wcześniej.

Zobacz też: Aby adoptować Wiktora przejechali ponad 10 tys. km

Szukamy domu dla Kuby z domu dziecka!

Chłopiec jest niepełnosprawny intelektualnie w stopniu umiarkowanym, co znacznie obniża jego szanse na adopcję. Ma padaczkę, problemy z mówieniem, pamięcią i mniej sprawnie się porusza.

Kuba to jednak radosne dziecko. Chłopiec jest kontaktowy, samodzielny, dociekliwy, czyta i pisze. Jest uczniem trzeciej klasy w specjalnym ośrodku.

W poszukiwanie nowej rodziny dla 9-latka zaangażowała się redakcja programu „Uwaga!” TVN.

– Nie chcę być tutaj. Ja chcę mieć rodzinę – mówi reporterce „Uwagi!” Kuba.

Czy znajdzie się rodzina, która pokocha Kubusia?

Tu kupisz e-wersję magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: TVN24

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Martyna Wojciechowska adoptowała kolejną córkę. Długo trzymała ten fakt w tajemnicy

Martyna Wojciechowska adoptowała kolejną córkę
Martyna Wojciechowska i Kabula // fot. Instagram @martyna.world

Martyna Wojciechowska adoptowała Kabulę – chorującą na albinizm dziewczynę z Tanzanii. Podczas wywiadu w „Dzień Dobry TVN” dziennikarka ujawniła, że oprócz Kabuli wzięła pod swoją opiekę jeszcze jedno dziecko.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Martyna spotkała 20-letnią dziś Kabulę podczas kręcenia materiału „Kobieta na krańcu świata”. Historia dziewczyny wstrząsnęła wówczas widzami. Kabula choruje na albinizm, czyli defekt polegający na braku pigmentu w skórze, włosach i tęczówce oka.

W Tanzanii ta choroba często oznacza wyrok śmierci. Osoby dotknięte albinizmem często są prześladowane. Wśród szamanów i uzdrowicieli pokutuje przekonanie, jakoby części ciała chorych posiadały magiczną moc, która przynosi powodzenie nabywcom. Kończyny, skóra, czy włosy albinosów są używane do przyrządzania „magicznych” mikstur i eliksirów. Jednocześnie samych chorych uważa się za przeklętych i przynoszących nieszczęście.

Kabula przekonała się o tym na własnej skórze już w dzieciństwie. Pewnej nocy do jej domu zakradli się rozbójnicy, którzy trzema machnięciami maczety odrąbali dziewczynce rękę.

Zobacz także: Barbie, która inspiruje i przełamuje stereotypy. Wizerunku użyczy jej m.in. Martyna Wojciechowska

Martyna Wojciechowska adoptowała kolejną córkę

We wrześniu Wojciechowska pojawiła się wraz z Kabulą na okładce „Gazety Wyborczej” i udzieliła poruszającego wywiadu. Teraz Martyna ujawniła, że adoptowała jeszcze jedną dziewczynkę z Tanzanii – Tatu.

Jak się okazało, to Kabula poprosiła Wojciechowską o pomoc.

Mogę teraz w końcu przyznać, że od stycznia, czyli od roku Kabula ma taką siostrę. Trzymałyśmy to z Kabulą dla siebie. To była nasza tajemnica. Ma na imię Tatu, ma 15 lat. Są do siebie podobne jak dwie krople wody. Tatu też jest chora na albinizm – powiedziała w „Dzień Dobry TVN” Martyna.

Choć Kabula i Tatu nie mieszkają z Martyną, dziennikarka jest odpowiedzialna za ich utrzymanie.

Zobacz także: Adoptowali dziewczynkę z Ugandy. Kiedy poznali jej historię, odesłali dziecko

Z miłości do dzieci

W Tanzanii populacja albinosów wynosi obecnie ok. 150 tys. osób. Część z nich uciekła do Dar as-Salaam uważając, że duże miasto da im schronienie.

Podróżniczka postanowiła pomóc również innym dzieciom chorującym na albinizm. Z pomocą misjonarzy i wolontariuszy planuje zbudować w Tanzanii miejsce, w którym podopieczni będą się czuli bezpiecznie. Wojciechowska zachęca internautów na Instagramie  do wsparcia inicjatywy.

Martyna Wojciechowska ma jedno biologiczne dziecko. Marysia Błaszczyk jest córką zmarłego w zeszłym roku Jerzego Błaszyka, rekordzisty w nurkowaniu głębinowym. Podróżniczka ma pod swoją opieką jeszcze kilkoro innych dzieci pochodzących z różnych zakątków świata.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Viva!, Ofemin, Dziennik.pl,

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.