Przejdź do treści

Kolejny projekt ustawy w sejmie – tym razem więzienie za antykoncepcję?

Nowy projekt ustawy antyaborcyjnej w Sejmie - kolejne granice przekroczone?

Dyskusji i kolejnym projektom nad ustawą „antyaborcyjną” nie widać końca. W sejmie jest już następna radykalna propozycja. Chociaż tym razem kobiety mają nie być karane więzieniem za przerywanie ciąży, to pojawia się mowa o nielegalności hormonalnych środków antykoncepcyjnych.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Marszałek nadał już bieg projektowi, który stworzony został przez Polską Federację Ruchów Obrony Życia (która „skupia 136 ruchów i organizacji podejmujących działania na rzecz obrony życia i rodziny”). Zmianą jest przede wszystkim fakt, że kobieta dopuszczająca się przerwania ciąży nie podlega karze. Ukarana (pozbawieniem wolności do lat 3) może zostać zaś osoba, która spowoduje śmierć poczętego dziecka. A jak czytamy:

„§24. Dzieckiem poczętym jest człowiek w prenatalnym okresie rozwoju, od chwili poczęcia – to jest od połączenia się żeńskiej i męskiej komórki rozrodczej, do rozpoczęcia porodu.”

Co ważne, jeśli dziecko poczęte poniesie śmierć, ale działania lekarza były niezbędne z powodu bezpośredniego zagrożenia życia kobiety, lub „dziecka poczętego w razie ciąży mnogiej”, nie będzie on pociągnięty do odpowiedzialności. Punktem kluczowym wydaje się tu być określenie „bezpośrednie niebezpieczeństwo”, bowiem długotrwałe zagrożenie żadnym tłumaczeniem już nie będzie, jak zaznacza „oko.press”. Podobnie nie będzie dyskusji jeśli chodzi na przykład o ciążę spowodowaną gwałtem.

Coś co wydaje się wzbudzać dodatkowe kontrowersje to zapis:

„Art. 154a. Kto wytwarza, wprowadza do obrotu, reklamuje, zbywa lub nieodpłatnie udostępnia środek o działaniu poronnym lub antynidacyjnym, podlega karze ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat 2.”

Oznacza to, że tak zwane pigułki „po” będą nielegalne (chociaż z określaniem ich jako środki „o działaniu poronnym” nie zgadza się wielu lekarzy). Środku antynidacyjne zapobiegają zaś zagnieżdżeniu zapłodnionej komórki w ścianie macicy. Teoretycznie „standardowa” antykoncepcja hormonalna powinna być więc wciąż dostępna, ale zakazane mogłyby stać się między innymi spirale domaciczne. Można będzie pójść za to „siedzieć” na 2 lata.

Samo zło?

Jest to kolejne pole do dyskusji. Ciekawe tylko, czy wszyscy jej uczestnicy wiedzą o czym mowa. „Antykoncepcja długoterminowa nie ogranicza par, którym zmieniły się plany życiowe: w każdej chwili, w porozumieniu z lekarzem, można zrezygnować z tej formy kontroli urodzeń i rozpocząć starania o powiększenie rodziny” – pisaliśmy w naszym portalu. Co więcej, zdarza się, że za problemy z zajściem w ciążę odpowiada nieprawidłowy poziom hormonów w organizmie. Wtedy leczenie farmakologiczne, indywidualnie dobrane przez lekarza, jest ogromnym sprzymierzeńcem w staraniach. Nie takie leki hormonalne złe, jak je malują.

Rodzina to jest siła

W projekcie, który trafił do Sejmu w formie petycji, jest także mowa o popularnych zajęciach WDŻ, które miałyby: „obejmować wiedzę o wartości rodziny, ludzkiego życia od poczęcia do naturalnej śmierci, oraz o zasadach odpowiedzialnego rodzicielstwa, mając za cel kształtowanie, utrwalanie i promowanie „kultury życia”.”

Rzeczywiście dużo jest mowy o wsparciu rodzin w wychowaniu i opiece nad dziećmi, co się chwali. Szkoda tylko, że „odpowiedzialne rodzicielstwo” zdaje się tu mieć tylko jedną, mało elastyczną wizję.

Źródło: „oko.press” / projekt Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Gdy cierpienie dotyka bliską ci osobę – jak pomóc po poronieniu?

Cierpienie bliskiej nam osoby zawsze niezwykle boli. Być może właśnie jesteś w takiej sytuacji, bo twoja siostra, czy przyjaciółka zmaga się teraz z doświadczeniem poronienia. Tak bardzo chcesz wtedy pomóc, ulżyć w cierpieniu, ukoić. Tylko jak to zrobić?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Niestety bycie obok cierpiącej osoby nie jest proste. Widzimy, jak ważny dla nas człowiek zderza się z czymś szalenie trudnym. Wtedy i w nas pojawiają się niezwykle ciężkie do uniesienia emocje. Czasami nie radzimy sobie z tym, co dla nas samych oznacza ta konfrontacja, a co za tym idzie, jeszcze trudniej jest nam dać wsparcie przyjaciółce. Czasami nie wiemy co robić, co powiedzieć, jak się zachować i boimy się, że tylko dodatkowo zranimy ukochaną osobę. Wcale nie mając złych intencji odsuwamy się, unikamy trudnego tematu… Tak, bycie wspólnie z kimś w cierpieniu jest szalenie ciężkie, ale to właśnie doprowadzenie do głosu tych trudnych emocji, bycie ze sobą bez żadnych zbroi, których wymaga od nas codzienny świat, tworzy bliskości. A to bliskość potrafi „leczyć”.

Zobacz też: Tak, ojcowie też przeżywają poronienie – ten pomysł podkreśla ich ogromną rolę!

Po prostu bądź

Czasami wystarczy po prostu bycie obok. Trzymanie za rękę. Danie się wypłakać i pokazanie, że nie zostawimy bliskiej nam osoby z tym samej. Pomimo ogromnego bólu i ciężaru nie odchodzimy, a z tym dodatkowym bagażem kochamy ją tak samo mocno. Co więcej, pomożemy go jej nieść.

Nieraz żadne słowa nie muszą wtedy wcale paść i jeśli czujesz, że nie ma na nie przestrzeni, że na ich wypowiedzenie jest jeszcze za wcześnie, odpuść. Zaczekaj, nie naciskaj.

A jeśli czujesz, że na ten moment nawet trzymanie za rękę to za dużo, po prostu zadzwoń. Zapewnij, że jak tylko dostaniesz sygnał, będziesz. Nie stwarzaj jednak ciszy pomiędzy wami. Nie udawaj, że ciąży nie było. Nie uciekaj, nie bój się. Owszem, to nie jest łatwe, bo taki kontakt może budzić ogromny lęk. Kiedy jednak zaczniesz tego kontaktu w ogóle unikać, twoja przyjaciółka może czuć się „tą inną”, odsuniętą, odstraszającą swoim bólem. Zamiast troski dostanie wtedy tylko dodatkowy cios, a nikt tego nie chce.

Jeśli jednak masz poczucie, że ta cisza się przedłuża, a bliska ci osoba zaczęła się w tej ciszy zamykać, sprawdź co się dzieje. Daj co jakiś czas znak, że się martwisz. Staraj się być na bieżąco z tym, jak twoja przyjaciółka, czy siostra się czuje. Bądź czujna na sygnały, który ci wysyła – a długa, inna niż zwykle cisza, może być najgłośniejszym z nich.

Nie mów

Nie mów zdań, które mogą niezwykle mocno zaboleć.

Następnym razem się uda.

Nic nie dzieje się bez powodu.

Przynajmniej wiesz, że możesz zajść w ciążę.

Lepiej teraz, niż gdyby miało się to wydarzyć później.

Przecież to jeszcze nie było dziecko…

Co takie zdania mogą przynieść? Mogą minimalizować stratę, a przecież jest tak ważna, tak duża, tak warta szacunku. Mogą wprawić w poczucie winy, możesz nimi zabrać nadzieję, możesz zamknąć przestrzeń na rozmowę pomiędzy wami.

Powstrzymaj się też od udzielania rad. Nie jesteś w skórze swojej przyjaciółki, a twoje wyobrażenie o jej stanie może być odległe od tego, co ona czuje. Nawet jeśli kogoś bardzo dobrze znamy, nie oznacza to, że rozumiemy i odczuwamy dokładnie to samo, co właśnie teraz dzieje się w tej osobie.

To trochę tak, jak byśmy stali na brzegu i udzielali rad osobie, która właśnie tonie. Owszem, nasze słowa mogą być pomocne, ale mogą też zaszkodzić. Nie czujemy w końcu na swoim ciele siły fal, nie wiemy na ile dana osoba boi się wody, nie wiemy co ma pod stopami – czy jest to stabilny grunt, wciągający muł, a może ogromna pustka? Wyciągnięta dłoń potrafi wtedy zdziałać dużo więcej, niż nawet tysiąc słów. Szczególnie tych nietrafionych.

Nie wyciągaj na siłę i nie złość się, gdy po raz kolejny będziecie musiały przełożyć spotkanie

Czasami przełożenie spotkania, czy odwołanie planów, jest najlepszą formą troski o swoje dobro. Nie bierz więc tego do siebie, nie mów, że „trzeba” wyjść do ludzi, odwrócić uwagę etc. Każdy ma swój sposób na radzenie sobie z trudnymi dniami, a bycie samemu ze sobą jest potrzebne każdemu z nas. Uszanuj taką potrzebę i zapewnij, że jeśli przyjaciółka/koleżanka/siostra zmieni zdanie, może śmiało dać ci znać. Pokaż, że czekasz na nią i jak tylko będzie gotowa, może na ciebie liczyć.

Zobacz też: Zrozumieć niepłodność – koniecznie pokaż to swoim bliskim!

Masz tyle czasu, ile potrzebujesz i to jest okej

Cierpienie nie ma określonego czasu trwania. Nie ma ram, które powiedzą nam, że np. żałoba po poronieniu trwa 5 tygodni, a po tym czasie wszystko się już układa, rana zabliźnia i można wrócić do punktu wyjścia. Nie, to tak nie działa. Każdy z nas inaczej radzi sobie ze stratą, mamy różne sposoby, kierują nami różne schematy, mamy różne wartości. Jak zatem mielibyśmy określić coś tak bardzo skomplikowanego?

Zapewnij bliską ci osobę, że ma tyle czasu na przeżycie straty, ile potrzebuje. Nie pospieszaj, nie mów: „już wystarczy”, czy „ile można”. Można tyle, ile trzeba. Czasami może wymagać to od ciebie cierpliwości, poradzenia sobie z własną frustracją, ale wtedy powinna włączyć ci się czerwona lampka. Nie ma bowiem „złotego środka” na przeżywanie straty. „Niektóre osoby potrzebują wielu miesięcy, czasami lat, żeby ostatecznie pogodzić się ze stratą ciąży, rozumiejąc ją jako stratę globalną, koniec pewnego etapu życia. Inni potrzebują zatrzymać się na chwilę, zwolnić, odpocząć i wracają do poprzedniej aktywności” – mówiła w rozmowie z nami psychoterapeutka Katarzyna Mirecka [tutaj].

Żałoba nie jest linearna

Pamiętaj też, że żałoba nie jest tylko prostą linią w górę. Mogą zdarzyć się spadki, może dziać się ona zgodnie z zasadą „dwa kroki w przód, dwa w tył”. Nawet jeśli bliska ci osoba poczuje się już lepiej, będzie wydawało ci się, że udało jej się ułożyć ze stratą, to wcale nie musi oznaczać, że ból zniknął i nigdy nie wróci. Dołki znów mogą się pojawić, a cierpienie, poczucie straty i temat poronienia mogą wręcz znienacka ożywać nawet po długim już czasie. Nie bagatelizuj tego, nie mów, że nie ma już do czego wracać. Niezmiennie bądź.

Pamiętaj też, że sięgnięcie po profesjonalną pomoc nie jest ani wstydem, ani okazaniem słabości. Psychologowie, psychoterapeuci, psychiatrzy są przygotowani do udzielenia tego typu wsparcia. Wiedzą co robić. Jeśli widzisz, że taka pomoc może być potrzebne, że sama też nie jesteś w stanie jej wesprzeć (także ze względu na własne dobro), staraj się o tym porozmawiać. Może wspólnie uda wam się znaleźć specjalistę, którzy ułatwi ten trudny czas i pomoże pójść dalej. Bo „dalej” – nawet jeśli wydaje się nierealne – zawsze przed nami jest. Także po tak trudnych przeżyciach.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Torba do porodu. Czyli jak przygotować się do szpitala

Torba do porodu. Czyli jak przygotować się do szpitala
Aby niczego nie zapomnieć, torbę, którą chcesz wziąć ze sobą do szpitala spakuj wcześniej. – fot.Położna na Medal

Każda ciężarna z niecierpliwością czeka na dzień porodu. Wyznaczony termin porodu nie zawsze jest dniem urodzenia się dziecka. Natura lubi nas zaskakiwać. Czas narodzin nie zawsze przychodzi w spodziewanym momencie. Oprócz przygotowania psychicznego i fizycznego warto też zatroszczyć się o rzeczy, które są lub mogą być potrzebne w czasie pobytu w szpitalu. O tym, co powinno się znaleźć w torbie przyszłej mamy idącej do szpitala, radzi Marzena Langner – Pawliczek, położna i ambasadorka Kampanii „Położna na medal”.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Spakuj się wcześniej

Aby niczego nie zapomnieć, torbę, którą chcesz wziąć ze sobą do szpitala spakuj wcześniej. W tym celu pomocne będzie wypisanie rzeczy i posegregowanie ich grupami. Osobiście znam pacjentki, które szykują szpitalny ekwipunek dwa miesiące przed wyznaczonym terminem porodu. Myślę, że  jest to dobry pomysł, ponieważ zawartość torby zawsze można skorygować. Staraj się wszystkie dokumenty trzymać w jednym miejscu. Ważne jest abyś w momencie przyjścia do szpitala miała je przy sobie. Część dokumentów będzie potrzebna na izbie przyjęć, gdzie dokonuje się rejestracji pacjentki, a w niektórych szpitalach wstępnego przyjęcia położniczego. Dokumentacja zebrana podczas całej ciąży staje się dla personelu medycznego dodatkowym źródłem informacji o pacjentce.

Dokumenty, które będą potrzebne w szpitalu

  • karta przebiegu ciąży (najważniejszy dokument dla ciężarnej),
  • oryginalne badanie grupy krwi oraz wymaz w kierunku paciorkowców,
  • wszystkie wyniki badań wykonanych w ciąży, konsultacje specjalistyczne, wypisy z wcześniejszych pobytów w szpitalu w obecnej ciąży i z poprzednich porodów jeżeli wystąpiły wtedy jakie problemy,
  • plan porodu (warto się zainteresować, bo niektóre szpitale mają swoje autorskie),
  • deklaracja wyboru położnej rodzinnej (którą możesz wybrać już w 21 tyg. ciąży),
  • deklaracja wyboru pediatry i poradni dziecięcej,
  • dokument tożsamości (zwykle jest nim dowód osobisty),
  • urzędowe uznanie dziecka nienarodzonego, jeżeli pozostajecie w związku nieformalnym,
  • ważne ubezpieczenie.

Skierowanie nie jest konieczne.

Jeśli nie masz ważnego ubezpieczenia pamiętaj, że państwowa służba zdrowia zapewnia wszystkim Polkom bezpłatne prowadzenie ciąży oraz nieodpłatną opiekę położniczą do szóstego tygodnia po porodzie (ustawa z 2004 roku). Bezpłatnej opiece podlegają również dzieci do 18 roku życia. Jedynym warunkiem jest posiadanie polskiego obywatelstwa. Przydatne będzie posiadanie informacji dotyczących pracodawcy, a także osoby, którą upoważniamy do otrzymywania wiadomości o stanie twojego zdrowia. Jeżeli chodzi o rzeczy osobiste najlepiej jest dopytać w szpitalu, w którym planujesz rodzić. Większość szpitali ma swoje wytyczne, ale są rzeczy, które powinnaś zabrać.

Przybory do pielęgnacji ciała

  • pasta i szczoteczka do zębów, pudełko ochronne na szczoteczkę, kubek,
  • szampon do włosów,
  • mydło lub żel pod prysznic,
  • szczotka, grzebień do włosów,
  • dwa ręczniki (kąpielowy i zwykły),
  • klapki do kąpieli,
  • papier toaletowy,
  • szare mydło lub żel do higieny intymnej,
  • podpaski maxi lub tzw. pieluchy poporodowe,
  • podkłady jednorazowe,
  • dodatkowe preparaty wspomagające gojenie rany krocza (niekoniecznie),
  • gumowy krążek lub koło do nauki pływania do podłożenia pod pośladki również może się przydać

Odzież osobista

  • trzy koszule nocne, najlepiej z dużym rozpięciem lub specjalne dla kobiet karmiących (jedna bardziej zużyta którą bez sentymentu wyrzucisz gdyby była bardzo zabrudzona),
  • cienki szlafrok – może okazać się mało przydatny gdyż na oddziałach położniczych jest zazwyczaj ciepło ze względu konieczność utrzymania odpowiedniej temperatury ciała noworodków,
  • kapcie z tworzywa łatwo zmywalnego, które łatwo zakłada się na nogi,
  • majtki jednorazowe siatkowe, mogą też być flizelinowe (nie jestem ich zwolenniczką) rozwiązujące problem wielorazowych zabrudzonych odchodami poporodowymi (dostępne w aptekach). Mimo wszystko uważam, że babcine bawełniane i tak są najlepsze,
  • biustonosz dla karmiących – kup właściwy, bez uciskających fiszbin, ale też nie wiotki z samej cienkiej bawełny- taki nie podtrzyma właściwie nabierających pokarmu piersi (zasięgnij porady doświadczonej brafitterki)

Dla dziecka nie potrzeba wiele.

  • pieluszki jednorazowe,
  • chusteczki nawilżane,
  • można mieć dodatkowy kocyk lub rożek w chłodne miesiące,
  • czapeczkę.

Tak jest w większości szpitali. Nie zapomnij o wodzie mineralnej, coli, landrynkach, żelkach dla siebie. Gdy już zdołasz wszystko to zorganizować i upchnąć w torbie, postaw ją w widocznym miejscu i spokojnie  czekaj na TEN  dzień. Powodzenia.

Ekspert

Marzena Langner - Pawliczek

Położna, Ambasadorka kampanii i konkursu „Położna na medal”.

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Mamo, poczytaj mi o tym skąd się wzięłam – jak rozmawiać z dziećmi o adopcji?

Mamo, poczytaj mi o tym skąd się wzięłam - jak rozmawiać z dziećmi o adopcji?
Na polskim rynku wydawniczym pojawiło się w ostatnich latach sporo publikacji skierowanych do dzieci żyjących w rodzinach adopcyjnych. – fot.Fotolia

“A co jej powiemy kiedy zacznie pytać dlaczego nie mieszka ze swoją prawdziwą rodziną?” – wszyscy adopcyjni rodzice w którymś momencie stają przed tym problemem. Jeśli dziecko w dniu adopcji jest zbyt małe, by pamiętać biologicznych rodziców lub dom dziecka, niektórzy rodzice odkładają rozmowę do czasu, aż dziecko będzie dorosłe. Czy słusznie? Nie nam to osądzać, są różne dzieci i różne rodziny. Wiemy jednak, że wiele dzieci ma wspomnienia z domu dziecka lub rodzinnego domu, choć nie do końca rozumie, co się z nimi działo. Wiemy też, że dzieci zadają masę pytań i czują silną potrzebę zrozumienia swojej relacji z adopcyjnymi rodzicami.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Adopcja w książkach dla dzieci

Na polskim rynku wydawniczym pojawiło się w ostatnich latach sporo publikacji skierowanych do dzieci żyjących w rodzinach adopcyjnych. Pozycje te w empatyczny i dostosowany do wieku sposób pomagają dzieciom zrozumieć zjawisko adopcji i pobudki, jakimi kierowali się adopcyjni rodzice decydując się na zabranie ich do siebie. Historia opisana w książce może stać się wstępem do rozmowy o własnej historii dziecka. Większość książek skierowanych do dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym ma piękne, działające na wyobraźnię i emocje ilustracje, które ułatwiają dziecku utożsamienie się z bohaterem lub bohaterką historii.

Adoptowany kolega w klasie

Książki podejmujące temat adopcji to także wartościowy materiał edukacyjny dla dzieci żyjących w swoich biologicznych rodzinach. Adoptowane dzieci w pierwszych klasach szkoły, czy jeszcze w przedszkolu bywają wytykane palcami, traktowane jako “inne”. Starając się dojść do przyczyn takiego zachowania, często odkrywamy, że wynika ono z tego, że o adopcji z dziećmi się nie rozmawia. Słysząc, że ktoś jest adoptowany, dzieci nie wiedzą z czym mają do czynienia, nie potrafią zrozumieć sytuacji, w jakiej znajduje się ich koleżanka lub kolega. Czytając dziecku książki o adopcji, albo zachęcając starsze dziecko do ich samodzielnego czytania, sprawiamy, że dziecko dowiaduje się czegoś ważnego o świecie, staje się bardziej otwarte na innych i empatyczne.  

Zobacz też: Adopcja po polsku – raport NIK

Co czytać dziecku o adopcji?

W przypadku młodszych dzieci najlepiej sprawdzają się książki, które dają rodzicom możliwość tworzenia własnej narracji, dostosowanej do poziomu rozwoju emocjonalnego i osobowości dziecka. Duże, sugestywne ilustracje i niewielka ilość tekstu pozwalają na rozmowę z dzieckiem na temat sytuacji, które widzi na obrazkach. Dziecko uczy się w ten sposób odczytywać emocje bohaterów historii i zaczyna tworzyć opowieść o swoim doświadczeniu. Takie możliwości daje Rebecca Elliott w książeczce “Dziewczynka z ZOO”.

Książeczka Agnieszki Frączek “Jeśli Bocian nie przyleci, czyli skąd się biorą dzieci” to wesoła, wzruszająca historia pisana wierszem. Opowiada o poszukiwaniu upragnionego malucha, wielkiej radości ze spotkania z dzieckiem i pełnej miłości rodzinie adopcyjnej. Zresztą, zobaczcie fragment i oceńcie sami:

„Wreszcie tata rzekł: – Kochanie….

Jest też inne rozwiązanie.

Nie mogliśmy sprawić sami,

by maluszek był tu z nami,

ale go kochamy przecież!

Może on już jest na świecie?

Tak jak w bajkach – hen, daleko

za górami i za rzeką..?

Trzeba tylko go odnaleźć”.

Dla dzieci w wieku wczesnoszkolnym odpowiednia będzie książka Katarzyny Kotowskiej “Jeż”. Opowiada historię chłopca z domu dziecka, który zostaje adoptowany przez parę od dawna planującą powiększenie rodziny. “Jeż” to opowieść o przełamywaniu nieufności i strachu, budowaniu zaufania i miłości.

Zobacz też: Czy rozumiesz swoje adoptowane dziecko?

Książki o adopcji dla rodziców

Rodzicom adopcyjnym, również tym, którzy dopiero zastanawiają się nad adopcją, krążą po głowie setki pytań i obaw, o których nie koniecznie chcą i potrafią rozmawiać. Pomocne w przełamywaniu lęku i otwieraniu się na rozmowę na temat własnych przeżyć może okazać się poznanie historii ludzi, którzy zdecydowali się wychowywać adoptowane dziecko.  

Ciekawą pozycją jest “Będziesz moim wszystkim” Hanny Barełkowskiej i Aleksandry Pilimon. Autorki nie lukrują tematu, szczerze piszą o trudnościach, które spotykają adopcyjne rodziny, opowiadają o zderzeniu marzeń z rzeczywistością.

Katarzyna Kolska w “Moje dziecko gdzieś na mnie czeka. Opowieści o adopcji”  przytacza prawdziwe historie rodziców adopcyjnych oraz adoptowanych dzieci. Pełne emocji relacje dotyczące trudności, szczęśliwych zakończeń i dramatycznych zwrotów akcji mogą pomóc rodzicom adopcyjnym w zrozumieniu własnych uczuć i podsunąć im rozwiązania na przyszłość. Książka sprawdzi się też jako lektura dla nastolatków.

E-wydanie Magazynu Chcemy Być Rodzicami kupisz tutaj. 

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

„To się nie zdarza” – projekt fotograficzny o raku szyjki macicy

Autobiograficzny projekt polskiej fotografki w przejmujący sposób porusza temat raka szyjki macicy. Seria kilkunastu zdjęć jest zapisem fragmentu życia Agnieszki Szuścik – od diagnozy, przez operację, do fizycznej i mentalnej rekonwalescencji. 

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Badajcie się!

A jeśli masz raka szyjki macicy? – pyta artystka Agnieszka Szuścik i zaprasza nas do swojego świata, który zachwiał się w posadach po diagnozie. Autobiograficzny projekt “To się nie zdarza” to seria kilkunastu fotografii, która opowiada o tym, co działo się w życiu artystki od momentu, kiedy dowiedziała się o chorobie do teraz. Silne, emocjonalne zdjęcia są jednocześnie pamiętnikiem autorki, formą autoterapii i rodzajem przestrogi. Agnieszka Szuścik apeluje do innych kobiet: badajcie się, róbcie regularnie cytologię, to może uratować Wam życie! Podkreśla, że badanie cytologiczne, które pozwala wykryć stan przednowotworowy trwa kilka minut i wystarczy wykonywać je raz do roku. Przyznaje się, że zachorowała, dlatego, że to zaniedbała. W wystąpieniu na TEDx (video powyżej) Agnieszka Szuścik mówi do nas: nie bądźcie takie głupie!

Projekt “To się nie zdarza” zobaczysz tutaj.

Rak szyjki macicy – uleczalność

Raka szyjki macicy diagnozuje się w Polsce u 3000 kobiet rocznie, na świecie dotyczy 1,5 miliona kobiet. Wcześnie zdiagnozowany rak szyjki macicy, kiedy znajduje się w fazie przedinwazyjnej, ma bardzo dobre rokowania i daje duże szanse na całkowite wyleczenie. Niestety choroba rozwija się najczęściej bezobjawowo, w związku z czym wykrywana jest w zaawansowanym stadium, kiedy rokowania są o wiele gorsze. Dlatego tak ważna jest profilaktyka. Poddawanie się regularnym badaniom cytologicznym pozwala na wczesne wykrycie nowotworu i podjęcie skutecznej terapii.

Badanie cytologiczne pozwala wykryć obecność wirusa brodawczaka ludzkiego (HPV), który może prowadzić do rozwoju raka szyjki macicy.

Bezpłatne badania cytologiczne

W Polsce kobiety w przedziale wiekowym 25-59 lat mogą wykonać bezpłatne badania cytologiczne w ramach Populacyjnego Programu Profilaktyki i Wczesnego Wykrywania Raka Szyjki Macicy. Program przewiduje bezpłatne badanie bez skierowania raz na 3 lata. Ze skierowaniem od ginekologa bezpłatną cytologię można wykonywać częściej.

Rak szyjki macicy

https://www.agaszuscik.com/

E-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami kupisz tutaj.

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.