Przejdź do treści

Kobiecość, płodność i rywalizacja – czy naprawdę musimy ze sobą walczyć?

Przywykliśmy myśleć, że płodność jest częścią biologii każdego człowieka, a ograniczenia w tym obszarze są zaburzeniami systemu zdrowotnego. Płodność jest rozumiana przede wszystkim fizjologicznie i głównie z tej perspektywy jest badana i mierzona.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kobieta kobiecie nierówna?

Jak pokazują badania, z płodnością – oraz jej brakiem – wiążą się określone zachowania i uczucia, zwłaszcza wśród kobiet. Moment cyklu miesięcznego często nie jest obojętny dla samopoczucia kobiety, choć zwykle nie ma ona świadomości tego. Z drugiej strony, kobiety cierpiące z powodu niepłodności, często opisują uczucia bycia gorszą od kobiet nie mających tego typu trudności. To z kolei wywołuje uczucia depresyjne. Wydaje się jednak, że wzajemne relacje kobiet są znacznie bardziej skomplikowane i nie zawsze to, co jawi się jako depresja, rzeczywiście nią jest.

Międzyludzkie gry

Uniwersytet Kalifornijski przeprowadził ciekawe badania, które pokazały, że kobiety w płodnej fazie cyklu silniej konkurują z innymi kobietami oraz mają mniejszą motywację, żeby współpracować ze swoimi rywalkami. Badania wskazują, że istnieje związek pomiędzy kobiecą płodnością a rywalizacją. Jedne z badań zaprojektowano jak grę, w której brały udział dwa rodzaje graczy: Oferujące oraz Odbiorczynie. Oferującym powiedziano, że mają pewną pulę środków finansowych, których część mogą zaoferować Odbiorczyniom. Jaka miałaby to być kwota zależało wyłącznie od Oferujących. Wysokość miała być określana przez Wnioskodawczynie. Tymczasem Odbiorczynie miały decydować, czy ofertę przyjmą. Jeśli przyjmą zaproponowaną kwotę, reszta trafia do Wnioskodawczyń. Jeśli nie, obie grające odchodzą z niczym.

Gdyby patrzeć na ten układ z perspektywy ekonomicznej, lepiej dostać coś, niż nic. Ale ludzie nie funkcjonują w ten sposób. Zdarzało się, że Odbiorczynie nie przyjmowały oferty, jeśli Oferujące kończyły grę z wyższą kwotą. Co ciekawe, badacze zauważyli korelację pomiędzy fazą cyklu miesięcznego, w której znajdowały Odbiorczynie a ich chęcią do akceptowania oferty. Kobiety, które znajdowały się w płodnej fazie cyklu wyraźniej oczekiwały sprawiedliwego podziału dóbr. Jeśli zauważały, że Oferujące zatrzymywały większość puli, były mniej skłonne zgodzić się na ten podział, nawet jeśli same również traciły. Generalnie płodność korelowała z wyższymi oczekiwaniami, a jej brak z akceptacją niższych zysków.

Inne badania, oparte na bardzo podobnej metodologii pokazały, że płodne kobiety są mniej hojne dla płodnych rywalek, a bardziej dla mniej płodnych. Można więc wnioskować, że pomiędzy kobietami istnieje swego rodzaju rywalizacja o to, która z nich jest bardziej płodna.

Inne badania wykazały, że kobiety w fazie płodnej spotykają się z zazdrością ze strony innych kobiet, zwłaszcza tych, które mają atrakcyjnych partnerów.

Ewolucja

Gdyby próbować zrozumieć to zjawisko z perspektywy ewolucyjnej, pewnie można by zauważyć w tym procesie rolę mężczyzn. Kobiety chcą być atrakcyjne i muszą rywalizować właśnie po to, żeby wejść w relację z mężczyzną, a to z kolei ma prowadzić do poczęcia dziecka.

Być może jednak jest też tak, że kobiety będące w płodnej fazie cyklu chronią swój stan wiedząc, jak jest on kruchy i krótkotrwały. Wiedzą, że szansa na zostanie matką szybko minie.

Z drugiej strony, również kobiety niepłodne lub będące w niepłodnej fazie cyklu mają trudności w przyjmowaniu tego, co jest dla nich dostępne. Być może czują, że niepłodność jest wystarczającą niesprawiedliwością, na którą nie mają wpływu. Nie mogą więc zgodzić się na kolejne ograniczenia. Jak w pierwszych przytoczonych badaniach – rezygnacja z niewielkiej nagrody i odejście z pustymi rękami może wspierać iluzję, że jednak ma się na coś wpływ. Że można wybrać stratę i w ten sposób poradzić sobie z niesprawiedliwością.

Zakłócenia w życiu rodzinnym, trudności w utrzymaniu przyjaźni, unikanie ciężarnych kobiet w pracy, tego wszystkiego często doświadczają kobiety niepłodne. Oczywiście, wynika to z żalu i tęsknoty za własną ciążą i macierzyństwem, ale również z poczucia bycia gorszą, nie dość dobrą, w jakiś sposób uszkodzoną.

Świadomość – siła twórcza

Z drugiej strony, otoczenie kobiet cierpiących z powodu niepłodności zauważa, że nierzadko zachowują się one agresywnie, są skryte, wycofane, chronią swoją prywatność i nie chcą skorzystać z dostępnej pomocy. Z płodnością w wyraźny, choć niekoniecznie świadomy sposób, wiąże się zazdrość i potrzeba rywalizacji. Karen Horney, współtwórczyni neopsychoanalizy i kontestatorka niektórych teorii Freuda stworzyła nawet termin „zazdrość o macicę” rozumianą jako „zazdrość o możliwość wydania na świat potomstwa”. Horney miała na myśli przede wszystkim mężczyzn, którzy radzą sobie z brakiem możliwości rodzenia w ten sposób, że rozwijają się w innych obszarach, takich jak biznes czy polityka. Tam mogą swobodnie tworzyć i symbolicznie „wydawać na świat”. Ale wydaje się, że również kobiety mogą zmagać się z podobnymi uczuciami i podobnie jak mężczyźni sobie z nimi radzić.

Niepłodność zaprzecza naturalnemu porządkowi rzeczy. Można sobie z tym radzić zaprzeczając lub rozwijając się na przykład zawodowo. Trudno jednak uniknąć zazdrości i rywalizacji. Nie muszą to jednak być uczucia destruktywne. Przeciwnie. Można z nich korzystać, jeśli jest się ich świadomym.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Gdy cierpienie dotyka bliską ci osobę – jak pomóc po poronieniu?

Cierpienie bliskiej nam osoby zawsze niezwykle boli. Być może właśnie jesteś w takiej sytuacji, bo twoja siostra, czy przyjaciółka zmaga się teraz z doświadczeniem poronienia. Tak bardzo chcesz wtedy pomóc, ulżyć w cierpieniu, ukoić. Tylko jak to zrobić?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Niestety bycie obok cierpiącej osoby nie jest proste. Widzimy, jak ważny dla nas człowiek zderza się z czymś szalenie trudnym. Wtedy i w nas pojawiają się niezwykle ciężkie do uniesienia emocje. Czasami nie radzimy sobie z tym, co dla nas samych oznacza ta konfrontacja, a co za tym idzie, jeszcze trudniej jest nam dać wsparcie przyjaciółce. Czasami nie wiemy co robić, co powiedzieć, jak się zachować i boimy się, że tylko dodatkowo zranimy ukochaną osobę. Wcale nie mając złych intencji odsuwamy się, unikamy trudnego tematu… Tak, bycie wspólnie z kimś w cierpieniu jest szalenie ciężkie, ale to właśnie doprowadzenie do głosu tych trudnych emocji, bycie ze sobą bez żadnych zbroi, których wymaga od nas codzienny świat, tworzy bliskości. A to bliskość potrafi „leczyć”.

Zobacz też: Tak, ojcowie też przeżywają poronienie – ten pomysł podkreśla ich ogromną rolę!

Po prostu bądź

Czasami wystarczy po prostu bycie obok. Trzymanie za rękę. Danie się wypłakać i pokazanie, że nie zostawimy bliskiej nam osoby z tym samej. Pomimo ogromnego bólu i ciężaru nie odchodzimy, a z tym dodatkowym bagażem kochamy ją tak samo mocno. Co więcej, pomożemy go jej nieść.

Nieraz żadne słowa nie muszą wtedy wcale paść i jeśli czujesz, że nie ma na nie przestrzeni, że na ich wypowiedzenie jest jeszcze za wcześnie, odpuść. Zaczekaj, nie naciskaj.

A jeśli czujesz, że na ten moment nawet trzymanie za rękę to za dużo, po prostu zadzwoń. Zapewnij, że jak tylko dostaniesz sygnał, będziesz. Nie stwarzaj jednak ciszy pomiędzy wami. Nie udawaj, że ciąży nie było. Nie uciekaj, nie bój się. Owszem, to nie jest łatwe, bo taki kontakt może budzić ogromny lęk. Kiedy jednak zaczniesz tego kontaktu w ogóle unikać, twoja przyjaciółka może czuć się „tą inną”, odsuniętą, odstraszającą swoim bólem. Zamiast troski dostanie wtedy tylko dodatkowy cios, a nikt tego nie chce.

Jeśli jednak masz poczucie, że ta cisza się przedłuża, a bliska ci osoba zaczęła się w tej ciszy zamykać, sprawdź co się dzieje. Daj co jakiś czas znak, że się martwisz. Staraj się być na bieżąco z tym, jak twoja przyjaciółka, czy siostra się czuje. Bądź czujna na sygnały, który ci wysyła – a długa, inna niż zwykle cisza, może być najgłośniejszym z nich.

Nie mów

Nie mów zdań, które mogą niezwykle mocno zaboleć.

Następnym razem się uda.

Nic nie dzieje się bez powodu.

Przynajmniej wiesz, że możesz zajść w ciążę.

Lepiej teraz, niż gdyby miało się to wydarzyć później.

Przecież to jeszcze nie było dziecko…

Co takie zdania mogą przynieść? Mogą minimalizować stratę, a przecież jest tak ważna, tak duża, tak warta szacunku. Mogą wprawić w poczucie winy, możesz nimi zabrać nadzieję, możesz zamknąć przestrzeń na rozmowę pomiędzy wami.

Powstrzymaj się też od udzielania rad. Nie jesteś w skórze swojej przyjaciółki, a twoje wyobrażenie o jej stanie może być odległe od tego, co ona czuje. Nawet jeśli kogoś bardzo dobrze znamy, nie oznacza to, że rozumiemy i odczuwamy dokładnie to samo, co właśnie teraz dzieje się w tej osobie.

To trochę tak, jak byśmy stali na brzegu i udzielali rad osobie, która właśnie tonie. Owszem, nasze słowa mogą być pomocne, ale mogą też zaszkodzić. Nie czujemy w końcu na swoim ciele siły fal, nie wiemy na ile dana osoba boi się wody, nie wiemy co ma pod stopami – czy jest to stabilny grunt, wciągający muł, a może ogromna pustka? Wyciągnięta dłoń potrafi wtedy zdziałać dużo więcej, niż nawet tysiąc słów. Szczególnie tych nietrafionych.

Nie wyciągaj na siłę i nie złość się, gdy po raz kolejny będziecie musiały przełożyć spotkanie

Czasami przełożenie spotkania, czy odwołanie planów, jest najlepszą formą troski o swoje dobro. Nie bierz więc tego do siebie, nie mów, że „trzeba” wyjść do ludzi, odwrócić uwagę etc. Każdy ma swój sposób na radzenie sobie z trudnymi dniami, a bycie samemu ze sobą jest potrzebne każdemu z nas. Uszanuj taką potrzebę i zapewnij, że jeśli przyjaciółka/koleżanka/siostra zmieni zdanie, może śmiało dać ci znać. Pokaż, że czekasz na nią i jak tylko będzie gotowa, może na ciebie liczyć.

Zobacz też: Zrozumieć niepłodność – koniecznie pokaż to swoim bliskim!

Masz tyle czasu, ile potrzebujesz i to jest okej

Cierpienie nie ma określonego czasu trwania. Nie ma ram, które powiedzą nam, że np. żałoba po poronieniu trwa 5 tygodni, a po tym czasie wszystko się już układa, rana zabliźnia i można wrócić do punktu wyjścia. Nie, to tak nie działa. Każdy z nas inaczej radzi sobie ze stratą, mamy różne sposoby, kierują nami różne schematy, mamy różne wartości. Jak zatem mielibyśmy określić coś tak bardzo skomplikowanego?

Zapewnij bliską ci osobę, że ma tyle czasu na przeżycie straty, ile potrzebuje. Nie pospieszaj, nie mów: „już wystarczy”, czy „ile można”. Można tyle, ile trzeba. Czasami może wymagać to od ciebie cierpliwości, poradzenia sobie z własną frustracją, ale wtedy powinna włączyć ci się czerwona lampka. Nie ma bowiem „złotego środka” na przeżywanie straty. „Niektóre osoby potrzebują wielu miesięcy, czasami lat, żeby ostatecznie pogodzić się ze stratą ciąży, rozumiejąc ją jako stratę globalną, koniec pewnego etapu życia. Inni potrzebują zatrzymać się na chwilę, zwolnić, odpocząć i wracają do poprzedniej aktywności” – mówiła w rozmowie z nami psychoterapeutka Katarzyna Mirecka [tutaj].

Żałoba nie jest linearna

Pamiętaj też, że żałoba nie jest tylko prostą linią w górę. Mogą zdarzyć się spadki, może dziać się ona zgodnie z zasadą „dwa kroki w przód, dwa w tył”. Nawet jeśli bliska ci osoba poczuje się już lepiej, będzie wydawało ci się, że udało jej się ułożyć ze stratą, to wcale nie musi oznaczać, że ból zniknął i nigdy nie wróci. Dołki znów mogą się pojawić, a cierpienie, poczucie straty i temat poronienia mogą wręcz znienacka ożywać nawet po długim już czasie. Nie bagatelizuj tego, nie mów, że nie ma już do czego wracać. Niezmiennie bądź.

Pamiętaj też, że sięgnięcie po profesjonalną pomoc nie jest ani wstydem, ani okazaniem słabości. Psychologowie, psychoterapeuci, psychiatrzy są przygotowani do udzielenia tego typu wsparcia. Wiedzą co robić. Jeśli widzisz, że taka pomoc może być potrzebne, że sama też nie jesteś w stanie jej wesprzeć (także ze względu na własne dobro), staraj się o tym porozmawiać. Może wspólnie uda wam się znaleźć specjalistę, którzy ułatwi ten trudny czas i pomoże pójść dalej. Bo „dalej” – nawet jeśli wydaje się nierealne – zawsze przed nami jest. Także po tak trudnych przeżyciach.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Na czym polega coaching płodności?

Co to jest coaching płodności?
Coach płodności to często kobieta, która sama miała problemy z zajściem w ciążę. – fot.Fotolia

Coaching jako taki jest pracą nad celem. Podobnie jest z coachingiem płodności – starająca się o dziecko kobieta lub para przychodzi do coacha z konkretnym problemem. Bazując na wiedzy i doświadczeniu tej osoby oraz własnych potrzebach i oczekiwaniach, wypracowuje odpowiednie dla siebie rozwiązanie.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Co to jest coaching płodności?

Coaching jako taki jest pracą nad celem. Podobnie jest z coachingiem płodności – starająca się o dziecko kobieta lub para przychodzi do coacha z konkretnym problemem. Może to być nie tylko sama ciąża, ale też radzenie sobie z emocjami, poprawa zdrowia, znalezienie dających wytchnienie zajęć i zainteresowań. Dzięki rozmowom z coachem, osoby starające się o dziecko mają szansę spojrzeć na swoją sytuację z innej perspektywy, uporządkować emocje i odkryć na nowo wartości, którymi kierują się w życiu.

Niepłodności często towarzyszą silne emocje: złość, smutek, strach, niepokój, frustracja, gniew, bezradność. Zadaniem coacha płodności jest pomoc w przeżywaniu tych emocji, ich łagodzeniu, zapobieganiu wybuchom silnych emocji i kryzysom w przyszłości. Idea jest taka, że coach płodności pomaga klientom w dążeniu do rozwoju osobistego, stabilizacji w relacji, lepszego samopoczucia.

Coach płodności to często kobieta, która sama miała problemy z zajściem w ciążę. W tym sensie można mówić o mentoringu – dzieleniu się doświadczeniem i przekazywaniu dalej sposobów radzenia sobie, które okazały się skuteczne dla konkretnej osoby.

Zobacz też: Mamo, poczytaj mi o tym skąd się wzięłam – jak rozmawiać z dziećmi o adopcji?

Obcemu łatwiej powiedzieć?

Osoby zajmujące się coachingiem płodności stają się powiernikami swoich klientek. Wiele starających się o dziecko kobiet i par nie chce lub nie potrafią mówić o swoich emocjach najbliższym. Wstyd, by przyznać się przyjaciołom i rodzinie do tego, że nie radzimy sobie z problemem to dość powszechne zjawisko. W takich warunkach temat niepłodności staje się tabu, zaś związane z nim emocje nie znajdują ujścia, kumulują się i prowadzą do jeszcze większego napięcia i stresu. Coach płodności jest osobą, która daje bezpieczną przestrzeń na rozmowę o tych trudnych przeżyciach. Jest osobą z zewnątrz, której często łatwiej jest się zwierzyć. Informacje zwrotne i wynikające z doświadczenia rady coacha pomagają klientce spojrzeć na problemy w inny sposób.

Zobacz też: Trudne emocje w leczeniu niepłodności – jak sobie z nimi radzić?

Jak radzić sobie z pytaniami o dziecko?

Coach płodności to też osoba, która pomaga swoim klientkom i klientom pracować nad reakcjami na trudne codzienne sytuacje, na przykład pytania rodziny o dziecko. Jest to pewnego rodzaju trening asertywności, który pomaga kulturalnie, ale stanowczo reagować na sytuacje, które nas ranią w taki sposób, żeby zadbać o swoje dobre samopoczucie nie sprawiając przykrości innym.  Dla przykładu, na pytania rodziny i znajomych o dziecko można zareagować na wiele różnych sposobów: przemilczeć – przetrwać, mimo, że rozmowa nas krzywdzi; odpowiedzieć wymijająco, ale nie ucinając tematu; agresywnie uciąć temat; zacząć intensywnie płakać; grzecznie ale stanowczo zakończyć rozmowę na naszych zasadach. To, w jaki sposób zareagujemy ma ogromny wpływ na nasze późniejsze samopoczucie, postrzeganie siebie i dalsze kontakty społeczne w trakcie starań o ciążę, czy leczenie niepłodności. Pozwalając innym, żeby przekraczali nasze granice w rozmowie tak naprawdę krzywdzimy same siebie. Po takiej sytuacji z dużym prawdopodobieństwem będziemy płakać w poduszkę po powrocie do domu i pluć sobie w brodę, że nie potrafimy o siebie zadbać.

By zadbać o swój komfort można na przykład powiedzieć:

  • rozumiem, że pytasz z troski, ale to pytanie jest dla mnie bolesne, proszę, nie zadawaj go więcej
  • nie chcę rozmawiać na ten temat, ponieważ jest dla mnie trudny, proszę, nie pytaj o to
  • nie jestem gotowa, żeby o tym rozmawiać, uszanuj to proszę
  • mam problem z rozmową na ten temat, przepraszam, ale nie chcę o tym rozmawiać
  • ten temat jest dla mnie bolesny, jeśli będę mieć coś do powiedzenia – sama zacznę rozmowę

Zadanie coacha polega na tym, żeby przygotować klientkę lub parę do określonego reagowania i radzenia sobie z emocjami, które to wywołuje. Sposób reagowania wynika z indywidualnych potrzeb klientek i jest wypracowywany w trakcie sesji coachingu. Ucząc się dbać o siebie w sytuacjach społecznych i odnosząc pierwsze sukcesy na tym polu, zmagające się z niepłodnością osoby odzyskują pewność siebie i poczucie kontroli.

Coaching płodności to zazwyczaj 3-10 sesji polegających na rozmowie, wykonywaniu ćwiczeń relaksacyjnych, szukaniu indywidualnych rozwiązań konkretnych problemów. Coach może wykorzystywać narzędzia psychologiczne, takie jak wizualizacje, terapia poprzez sztukę, praca z konkretnymi zachowaniami w konkretnych sytuacjach, dochodzenie do przekonań i praca nad ich zmianą.

E-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami kupisz tutaj.

 

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Czy niepłodność jest karą?

Czy niepłodność jest karą
O niepłodności możemy myśleć również jak o pewnym etapie w życiu, który może zakończyć się na różne sposoby – fot. Fotolia

Czy niepłodność jest karą? Czy można ją rozpatrywać w takich kategoriach? Oczywiście, jest to pytanie prowokacyjne i prowokujące – do zastanowienia się, zatrzymania i przyjrzenia, jakie mamy wyobrażenia na swój temat. Nie trudno na którymś z przedłużających się etapów starań o dziecku uznać, że coś jest z nami nie tak.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Trudno zaakceptować jakiekolwiek „nie tak” w życiu, ponieważ skazuje ono człowieka na niewiedzę i niepewność. Konfrontuje z bezsilnością, a to jedna z najbardziej nieprzyjemnych sytuacji w życiu. Lepiej znać jakąkolwiek przyczynę, niż zmagać się z poczuciem, że nic od nas nie zależy.

Zobacz też: „Uderz w samą siebie, ukarz się za niepłodność!” – jakże smutne rzeczy potrafimy robić same sobie

Czy niepłodność jest karą? Czyli moja przeszłość mnie dogania

Kiedy zbyt długo staramy się o dziecko, szukamy przyczyn. Słusznych i prawdziwych lub nie, ważne by były. Dość łatwo wówczas wpaść w spiralę samooskarżeń. Szczególnie złą prasę, nadal, mają środki antykoncepcyjne.

Kobiety fantazjują więc, że ich aktualne problemy są wynikiem decyzji, które kiedyś podejmowały czy stylu życia, jaki prowadziły. Zastanawiają się, czy aktualne problemy z zajściem w ciążę wynikają z faktu, że przez lata farmakologicznie zabezpieczały się przed ciążą.

Czy może to wina papierosów, okazjonalnego alkoholu, zbyt małej ilości ćwiczeń, zaniedbania siebie. Powodów, w gruncie rzeczy rzekomych, może być  wiele. Wydaje się, że odzwierciedlają one bardziej trudności kobiety, jej osobowość, niż rzeczywistość.

Zobacz też: Wpływ antykoncepcji hormonalnej na płodność

Niepłodność, czyli właściwie co?

O dzieciach często myślimy (nawet jeśli trudno się do tego przyznać), że są naszą wizytówką. Im bardziej „udane”, tym silniejsze poczucie, że jednak coś robimy jak należy jako rodzice.

Dziecko nie sprawiające kłopotów, zdolne i ambitne to dowód na to, że rodzice wkładają w nie dużo pracy. A co, jeśli dziecka w ogóle nie ma? Czy nie obnaża nas to jakimś bardzo pierwotnym poziomie? Czy nie ujawnia jakichś niedoskonałości, słabości, braku?

Wydaje się, że brak dziecka, kiedy się go chce, jest kłopotem również na poziomie społecznym – wśród rodziny, bliższych i dalszych znajomych, współpracowników. Brak dziecka uwidacznia również parę, która okazuje się nie dość dobra, nie dość sprawna, by móc sprowadzić dziecko na świat. Są to, oczywiście, fantazje, o których mówią pacjenci.

Zobacz też: Czym zasłużyłam sobie na niepłodność?

O niepłodności możemy jednak myśleć również jak o pewnym etapie w życiu, który może zakończyć się na różne sposoby. Najczęściej jest właśnie etapem, który statystycznie ma zakończyć się pojawieniem dziecka – biologicznego lub adoptowanego.

O niepłodności, oczywiście, można myśleć jak o karze. Można myśleć o swojej sytuacji na każdy możliwy sposób. Jednak istotne jest to, jaki skutek dla kobiety i jej najbliższych mają te przekonania. Czy rzeczywiście zbliżają do dziecka, czy jest wręcz przeciwnie.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Kobiecość i niepłodność – czy rzeczywiście się wykluczają?

Czy niepłodność odbiera kobiecość
Kobiecość to m.in. geny i biologia, rozumiana jako zdolność wykonywania pewnych działań – fot. Fotolia

Kobiecość zawsze była definiowana poprzez możliwość dawania życia. Macierzyństwo jest zrośnięte z kobiecością, nawet wówczas, kiedy kobieta matką nie chce być. Czy niepłodność odbiera kobiecość?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jakąkolwiek drogą nie idzie kobieta, jakiekolwiek byłyby jej plany, pragnienia i możliwości, niemal na pewno zetknie się z tematem macierzyństwa. Może je wówczas przyjąć lub odrzucić.

Ta możliwość wyboru to w zasadzie nowość, zaledwie jedno, może dwa pokolenia kobiet mogą (niemal) swobodnie decydować o tym, czy chcą mieć dzieci. Nowością są również dostępne sposoby leczenia niepłodności.

Dlatego też możemy się zastanawiać, czym w obliczu tak poważnych zmian jest kobiecość? Czy jej definicja zmieniła się w ostatnich dziesięcioleciach? I jak bardzo kobiecość zależna jest od aktualnego „klimatu” społecznego. 

Zobacz też: Czy niepłodność jest karą?

Wiek wspomaganej rozrodczości

Jedna na pięć par ma kłopot z naturalnym zajściem w ciąże. Statystyki mówią również, że problem po stronie kobiety leży w co trzecim przypadku. Jednak wraz ze wzrostem liczby osób, które mają tego typu trudności, rośnie również dostępność różnych metod leczenia.

Co ważne – leczenia coraz bardziej skutecznego. Dla wielu kobiet problemy z zajściem w ciążę są więc czasowe i usuwalne, są fragmentem drogi do macierzyństwa. Inną szansę na macierzyństwo daje adopcja.

Możemy się więc zastanawiać, w jaki sposób niepłodność podważa poczucie kobiecości. Wydaje się, że zagrażająca jest sama myśl, że macierzyństwo może być niemożliwe. Ta myśl wiąże się z fantazją, że zaburzony zostaje naturalny, dany wszystkim jednakowo, porządek rzeczy.

Dzieci się pojawiają, kobiety zachodzą w ciążę, rodzą, karmią piersią – tak jest, nie zastanawiamy się nad tym, nie kwestionujemy tego. Nie zastanawiamy się więc również nad tym, czym jest kobiecość.

Możliwości leczenia czy też przysposobienia dziecka niezwiązanego z kobietą biologicznie otwiera nowe możliwości. A liczba kobiet, pochodzących przecież z każdego krańca społeczeństwa, korzystających z dobrodziejstw medycyny pokazuje, że kobiecość musi być czymś więcej niż prostą biologią. Jest wyborem. Nie tylko macierzyństwa, ale również drogi do niego.

Zobacz też: Kobiecość w niepłodności. Intymne wyznania kobiet

Czy niepłodność odbiera kobiecość?

Kobiecość to zapis norm i oczekiwań społecznych. Kobiecość to też wychowanie – oczekiwania wobec dziewczynek, żeby zachowywały się w określony sposób, pragnęły określonych rzeczy. Kobiecość to też nasze geny i biologia, rozumiana jako zdolność wykonywania pewnych działań.

Niepłodność na pewno zatrzymuje. To z kolei może budzić zaniepokojenie, zwłaszcza jeśli przywykłyśmy do działania, które ma zastępować lub odwracać uwagę od uczuć.

Niepłodność konfrontuje i urealnia. I zmusza samodzielnego zdefiniowania kobiecości. Bo czy nie jest „kobieca” kobieta, która idzie szczególnie wyboistą drogą do macierzyństwa, która poznaje funkcjonowanie swojego ciała w szczegółach i odważnie poddaje je kolejnym próbą? Lub ta, która uznaje swoje ograniczenia i decyduje się przyjąć dziecko urodzone przez inną kobietę? Lub też ta, która czuje, że na skutek różnych okoliczności nie może przyjąć dziecka?

Wydaje się, że poczucie kobiecości pochodzi raczej z wewnątrz niż jest definiowane przez czynniki zewnętrzne.

Tu kupisz e-magazyn Chcemy Być Rodzicami

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami