Przejdź do treści

Kliniki in vitro w Czechach. Czy warto rozważyć tę opcję?

kliniki in vitro w Czechach
fot. Pixabay

„Coraz częściej zastanawiam się nad wyborem kliniki in vitro w Czechach” – pisze wiele użytkowniczek forów poświęconych niepłodności. Za słowami idą czyny i coraz więcej Polek decyduje się na wyjazd do tego kraju, aby skorzystać z pomocy lekarzy.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Czechy to kraj niezwykle liberalny jeżeli chodzi o podejście do in vitro. Aż 60 proc. Czeszek po 35. roku życia zachodzi w ciążę po zabiegu zapłodnienia pozaustrojowego. Dzięki metodzie rocznie rodzi się tam ok. sześć tys. dzieci.

Dużym plusem są również niewielkie, w porównaniu do innych krajów, koszty całej procedury. Te wszystkie czynniki sprawiają, że Czechy stają się europejskim liderem w dziedzinie in vitro.

Zobacz także: In vitro w Czechach. Coraz więcej Polek wyjeżdża za granicę, by zajść w ciążę

Kliniki in vitro w Czechach – koszty

Istnieje kilka czynników, które wpływają na ogólny koszt leczenia w Czechach w tym: niższe koszty leków, niższe koszty dawstwa i koszty leczenia. Wszystko to jest wynikiem uspołecznienia medycyny i wpływa na niższe koszty leczenia i utrzymania w Czechach – zachwala zabiegi jedna z lokalnych klinik.

W niektórych placówkach pełen cykl to koszt rzędu 5-6 tys. zł. Uśredniając cenniki różnych klinik zajmujących się leczeniem niepłodności, możemy przyjąć, że koszt in vitro w Polsce to ok. 10 tys. – 12 tys. zł.

U naszych sąsiadów nie ma też żadnych ograniczeń ilościowych – zapładniane są wszystkie uzyskane komórki jajowe, co daje szansę a większą liczbę embrionów. To klient decyduje, co się z nimi dalej dzieje.

Zobacz także: Ile kosztuje in vitro w Polsce? Cennik vs rzeczywistość

Kliniki in vitro w Czechach – opinie internautek

Stosunkowo niskie koszty w czeskich klinikach to jeden z głównych powodów, dla których Polki decydują się na wyjazd.

„… co do kosztów, to płaciłam 2000 euro. W cenie tej jest wszystko, czyli, leki do stymulacji, zabieg i oczywiście wizyty, a także późniejsze leki jakie należy brać po transferze – pisała w roku 2009 jedna z użytkowniczek forum. Od tego czasu ceny poszły w górę, jednak nadal są atrakcyjną alternatywą dla zdecydowanych na in vitro.

Ja byłam na zabiegu w Pradze, który zakończył się sukcesem. Wcześniej miałam 4 ICSI w Niemczech. Sanatorium Pronatal bardzo polecam. Doktor bardzo dokładnie podszedł do naszego problemu. Opieka i przebieg zabiegu dobrze zorganizowana. Pronatal jest znaną kliniką tutaj w Niemczech i w Belgii, która współpracuje z tutejszymi centrami leczenia niepłodności. Klinika jest dosyć droga, ja płaciłam za sam zabieg ICSI w maju ’01 2500 DM. Leki w Czechach są tańsze. Pierwsza wizyta jest gratis. Rozmawiać można w języku niemieckim, angielskim i oczywiście po polsku tez się można bez problemu porozumieć. Klinika na życzenie rezerwuje pokoje noclegowe oraz odbiera pacjentów z lotniska lub dworca – pisała inna forumowiczka.

Sprawa komunikacji nie jest problemem w czeskich klinikach. Można się tam porozumieć w kilku językach, w tym bez problemu w języku polskim. Poza tym wielu lekarzy pracujących w placówkach to Polacy.

In vitro w Polsce

W 2016 roku zlikwidowano dofinansowanie na zabiegi in vitro w Polsce. Od tego czasu inicjatywę w tej sprawie przejęła część samorządów, jednak w większości miast i wsi Polski niepłodne pary muszą z własnej kieszeni pokryć zabiegi.

Obecny minister zdrowia Łukasz Szumowski podpisał tzw. „deklarację wiary”, która sprzeciwia się m.in. in vitro.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: www.reprogenesis.pl, forum.gazeta.pl, www.rodzice.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

In vitro zwiększa prawdopodobieństwo urodzenia chłopca

In vitro zwiększa prawdopodobieństwo urodzenia chłopca
fot. Pixabay

Czy techniki wspomaganego rozrodu mogą mieć wpływ na płeć dziecka? Badania sugerują, że tak. Zobacz, jakie dzieci częściej rodzą się w wyniku in vitro. 

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak pokazują analizy australijskich badaczy, w wyniku naturalnego zapłodnienia 51 na 100 narodzonych dzieci to chłopcy. Z kolei dzięki in vitro na 100 maluchów rodzi się 56 chłopców.

ICSI, czyli inna technika wspomaganego rozrodu, podczas której wyselekcjonowany plemnik zapładnia komórkę jajową, zwiększa się prawdopodobieństwo wydania na świat dziewczynki.

Badanie zostało opublikowane na łamach magazynu „British Journal of Obstetrics and Gynecology” (BJOG).

Zobacz także: Status materialny może mieć wpływ na płeć dziecka

In vitro zwiększa prawdopodobieństwo urodzenia chłopca

Australijczycy uwzględnili w swoim badaniu niemal 14 tys. urodzeń. Grupa ta obejmowała urodzenia po leczeniu niepłodności w australijskich i nowozelandzkich klinikach w latach 2002-2006.

Według analizy, prawdopodobieństwo wydania na świat chłopca wahało się pomiędzy 53 a 56 proc. w zależności od czasu, w jakim zapłodnione jajeczko zostało wprowadzone do organizmu kobiety. Przyjmując powyższe wartości wynika, że na 100 narodzonych dzieci 56 było chłopcami a 44 dziewczynkami.

Przy takiej samej liczbie porodów, w wyniku ISCI na świat przyszło już 49 chłopców, a przy poczęciu naturalnym – 51.

Zobacz także: Naukowcy odkryli nowy sposób, jak sprawdzić płeć dziecka – czy to dziewczynka?

Niebezpieczne skutki dysproporcji płci?

Zdaniem niektórych badaczy proporcje płci zmieniają się z biegiem czasu naturalnie, w odpowiedzi na czynniki zewnętrzne, takie jak wojna czy klęski. Jednak ostatnie badania pokazują, że ingerencja człowieka w proces poczęcia również może mieć wpływ na to zjawisko.

– To może mieć w przyszłości duże znaczenie dla zdrowia publicznego – twierdz profesor Philip Streer, redaktor naczelny BJOG.

– Wiemy, że w niektórych częściach Indii i Chin rodzi się większa liczba chłopców, ponieważ rodzice świadomie wybierają płeć dziecka. To z kolei prowadzi do poważnych problemów społecznych, gdzie mężczyźni nie mogą znaleźć partnerki – wyjaśnia profesor Steer.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: FIGO, BBC

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Brak zapłodnienia komórek jajowych przy in vitro. Jak wyeliminować przyczyny i zwiększyć szansę na ciążę?

Kobieta w laboratorium sprawdza próbkę pod mikroskopem /Ilustracja do tekstu: Brak zapłodnienia komórek jajowych przy in vitro. Przyczyny, rekomendowane leczenie
fot. Fotolia

Zapłodnienie in vitro, choć należy do najskuteczniejszych form leczenia niepłodności, nie zawsze kończy się sukcesem w postaci ciąży. Przyczyn niepowodzeń może być wiele – większość można jednak zdefiniować po przeanalizowaniu historii choroby i dotychczasowego leczenia. Zgodnie z danymi zebranymi przez Klinikę INVICTA, w ok. 9% przypadków za niepowodzenie in vitro odpowiada brak zapłodnienia komórek jajowych. Z czego może to wynikać i jakie kroki rekomendują wówczas lekarze? Zapytaliśmy o to dra Mirosława Jakubowa, specjalistę ginekologii i położnictwa z Kliniki INVICTA.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Komórki jajowe wykorzystywane w procedurze in vitro pobierane są w trakcie punkcji. Po ok. 3 godzinach od tego zabiegu zostają zapłodnione plemnikami partnera lub dawcy nasienia, a następnie umieszczone w inkubatorze. Po upływie odpowiedniego czasu wykwalifikowany embriolog dokonuje oceny wyniku procesu zapłodnienia i sprawdza poprawność podziałów komórkowych. Te jednak nie zawsze przebiegają zgodnie z oczekiwaniami.

– To bardzo skomplikowana reakcja, zależna od wielu czynników. Przede wszystkim szanse na zapłodnienie komórki jajowej znacznie maleją przy słabych parametrach męskiego nasienia lub niedoborze przy czynnika aktywizującego komórkę jajową – fosfolipazy C zeta (PLC zeta) – wyjaśnia Mirosław Jakubów, specjalista ginekologii i położnictwa z Kliniki INVICTA.

CZYTAJ TEŻ: Analiza czynników niepowodzenia in vitro. Sprawdź, czemu nie udało się uzyskać ciąży

Brak zapłodnienia komórek jajowych przy in vitro wymaga pogłębionej diagnostyki

Inną wskazaną przez eksperta przyczyną braku zapłodnienia komórek jajowych przy in vitro może być niedojrzałość komórki jajowej lub nieprawidłowy sygnał aktywacji w oocycie po zapłodnieniu pozaustrojowym.

– W takiej sytuacji stosuje się pogłębioną diagnostykę pary starającej się o dziecko. Specjalista może zalecić m.in. pogłębione badania nasienia, które właściwie standardowo powinny poprzedzać procedurę in vitro. Przeprowadza się badanie fragmentacji DNA plemników (metodą TUNEL), w uzupełnieniu zaś – badanie potencjału oksydacyjno-redukcyjnego i test wiązania z kwasem hialuronowym. Z kolei kompleksowa ocena jakości komórek jajowych prowadzona jest w laboratorium embriologicznym, przy zastosowaniu specjalistycznych technik i w oparciu o doświadczenia wykwalifikowanych embriologów – zaznacza dr Jakubów.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Stymulacja owulacji do in vitro. Na czym polega?

Brak zapłodnienia komórek jajowych przy in vitro. Kiedy rozważyć aktywację komórek jajowych?

Jak dodaje ekspert, w przypadku, gdy brak zapłodnienia dotyczy więcej niż 70% oocytów (mimo ich odpowiedniej jakości), można rozważyć ich aktywację.

– Metoda polega na umieszczeniu zapłodnionych – dzięki metodzie ICSI – komórek jajowych w specjalnym roztworze zawierającym jonofory wapniowe. Celem procedury jest uruchomienie – poprzez odpowiednie reakcje chemiczne – procesów związanych z kolejnymi podziałami komórki. Interwencja ta ma imitować naturalnie występujące mechanizmy. Co ważne, badania potwierdzają, że procedura jest bezpieczna i nie wpływa na rozwój zarodków, dalszą ciążę ani na zdrowie urodzonych dzieci – mówi dr Jakubów.

Specjalista podkreśla jednocześnie, że zgodnie z dostępnymi badaniami, aktywacja komórek jajowych, jeśli istnieją do niej wskazania, może zwiększyć odsetek zapłodnień od 48% do 65%.

Brak zapłodnienia komórek jajowych przy in vitro. Czynnik męski i czynnik żeński

Innym postępowaniem, które może okazać się pomocne, są nowoczesne metody wyboru plemnika.

– Jeżeli specjaliści podejrzewają, że niepowodzenie procesu zapłodnienia związane jest z czynnikiem męskim i wcześniej nie stosowano takiego postępowania, warto rozważyć wykorzystanie jednej z technik wyboru odpowiedniego plemnika: IMSI-MSOME lub FAMSI – mówi dr Jakubów.

Inne rozwiązanie rekomenduje w przypadku, gdy problem może tkwić w czynniku żeńskim.

– Gdy podejrzewamy, że źródłem problemu może być jakość uzyskanych w toku farmakoterapii komórek jajowych, można rozważyć wprowadzenie zmian w protokole stymulacji i jej indywidualizację pod kątem zdiagnozowanych wcześniej nieprawidłowości. W większości przypadków spersonalizowane podejście do problemu braku zapłodnień pozwala wdrożyć skuteczne leczenie – podkreśla ekspert INVICTA.



POLECAMY:

Eksperci: projekt zmian w ustawie o in vitro uniemożliwia skuteczne leczenie i naraża zarodki. „To wbrew etyce”

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Barbara Nowacka: Ograniczenie in vitro to ideologiczny absurd. Dostęp do leczenia należy rozszerzyć

Na zdjęciu: Barbara Nowacka przy mównicy sejmowej / Ilustracja do tekstu: Barbara Nowacka: ograniczenie in vitro to barbarzyństwo
Fot.: Sejm.gov.pl

Emocje po wniesieniu poselskiego projektu zmian w ustawie o in vitro nie słabną. Krytyczne opinie o jego zapisach wyrażają pacjenci i lekarze, a także działacze społeczni oraz politycy opozycji. To dla pacjentów ważny sygnał: oznacza bowiem, że w Sejmie mają swoich sojuszników. Czy mimo to są realne powody do obaw? O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy Barbarę Nowacką z Inicjatywy Polska.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Szeroko komentowany projekt, zgłoszony przez kilkoma dniami przez grupę posłów Kukiz’15, PiS i WiS, zakłada daleko idące ograniczenia w dostępie do procedury in vitro. Z jego treści wynika, że z zapłodnienia pozaustrojowego mogłyby skorzystać wyłącznie małżeństwa, a liczba uzyskiwanych w ten sposób zarodków nie mogłaby przekraczać jednego. Dodatkowo zapisy dokumentu formułują obostrzenia dotyczące terminu transferu embrionów oraz zakazują ich mrożenia.

„Jeśli PiS będzie głosował ideologicznie, ograniczenie in vitro może stać się faktem”

Eksperci zajmujący się leczeniem niepłodności nie wróżą projektowi przyszłości, wskazując na liczne niedopracowania i postulaty sprzeczne z etyką lekarską. Opozycja podkreśla jednak, że nie powinno to uśpić naszej czujności – szczególnie, że to już kolejna próba ograniczenia praw reprodukcyjnych w Polsce.

– W tym Sejmie niejedno barbarzyństwo i niejedna głupota były już procedowane, więc jest to możliwe w przypadku i tego projektu. Wszystko zależy od tego, jak podejdą do tej sprawy politycy PiS. Jeśli nie będą głosować racjonalnie, tylko ideologicznie (tak, jak wcześniej w przypadku praw reprodukcyjnych, zdrowia kobiet), to ograniczenie in vitro może stać się faktem – mówi w rozmowie z nami Barbara Nowacka.

Polityczka podkreśla, że projekt nie ma wartości merytorycznej, a jego przyjęcie naraziłoby pary zmagające się z niepłodnością na dodatkowy stres i jeszcze większe wydatki. Jedynym skutecznym rozwiązaniem byłby dla nich bowiem wybór leczenia poza granicami kraju.

– To ideologiczny absurd; próba wprowadzenia dalszych restrykcji, które tak naprawdę niewiele wnoszą z punktu widzenia moralistów. Mają natomiast utrudnić życie osobom, które chcą skorzystać z metody in vitro, narazić je na stres – uważa Barbara Nowacka.

CZYTAJ TEŻ: Czynniki, które wpływają na skuteczność in vitro. Opowiadają eksperci

Ograniczenie in vitro to zagrożenie także dla programów samorządowych. Zaprotestujmy przeciw restrykcjom

Warto przypomnieć, że Koalicja Obywatelska (utworzona przez PO, Nowoczesną i Inicjatywę Polska) podczas kampanii samorządowej podkreślała plany dofinansowania in vitro: początkowo na szczeblu samorządowym, a w przypadku wygranej w wyborach parlamentarnych – także na poziomie centralnym.

Forsowany przez grupę prawicowych posłów projekt może być poważną przeszkodą w realizacji tego postulatu. Przegłosowanie zmian w ustawie o in vitro oznaczałoby istotne ograniczenie dotowanych procedur – na które i tak może dziś liczyć tylko niewielki odsetek zainteresowanych.

– Osoby, które zasiadają w Sejmie, mogą zaprotestować, głosując przeciwko projektowi. Ale na poziomie samorządowym regulacji w obostrzeniach ustawowych nie da się w ogóle zrobić – podkreśla Barbara Nowacka.

Barbara Nowacka: „Jeśli wygramy wybory, dostęp do in vitro będzie szeroki”

Choć sytuacja wydaje się patowa, Barbara Nowacka podkreśla, że mamy na nią wpływ. Wymaga on jednak zachowania czujności i obywatelskiej mobilizacji.

– Jedyne, co możemy dziś zrobić, to powiedzieć wszystkim, by się zmobilizowali w 2019 roku. By poszli zaprotestować przeciwko tym, którzy są za restrykcjami wobec in vitro, i zagłosowali za partiami, które wspierają tę metodę i chcą, by jej status był co najmniej taki, jak w 2015 roku. Bo nawet Platforma Obywatelska, która jest konserwatywną partią, to orędownicy szerokiego dostępu do in vitro. W tej kwestii jesteśmy w stu procentach zgodni: nie można ograniczać dostępu do szczęścia, wiedzy na miarę XXI wieku, osiągnięć medycyny, które pomagają niepłodnym parom zostać rodzicami – zaznacza.

Działaczka składa także deklarację.

– Jeśli wygramy wybory w 2019 roku, z pewnością dostęp do in vitro będzie szeroki, refundowany i dostępny dla wszystkich potrzebujących – mówi Barbara Nowacka. – Mamy plan przywrócenia refundacji in vitro, ale będziemy też dyskutować o tym, jak rozszerzyć ustawę z 2015 roku. Uważam, że in vitro powinno być dostępne również dla osób samotnych. Czasami osoba, która jest samotna, również chciałaby skorzystać z tej metody. Nie widzę powodu, dla którego nie miałaby mieć takiej możliwości – podkreśla Barbara Nowacka.

POLECAMY RÓWNIEŻ:

Pacjenci biorą sprawy w swoje ręce. Szykuje się oddolna walka z projektem zmian ws. in vitro?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Wybory samorządowe 2018. Jakie plany ws. dofinansowania in vitro mają partie? [SPRAWDZAMY]

Grafika: Urna wyborcza na tle wizualizacji zapłodnienia pozaustrojowego /Ilustracja do tekstu: Wybory samorządowe 2018 a in vitro
Fot.: iStock/Pixabay

Wybory samorządowe 2018 za pasem. Wciąż wahasz się, na kogo oddać swój głos? Sprawdź, czy (i jak) programy poszczególnych partii, które reprezentują kandydaci, odnoszą się do kwestii leczenia niepłodności metodą in vitro.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wybory samorządowe 2018 a dofinansowanie in vitro: Koalicja Obywatelska

Program wyborczy Koalicji Obywatelskiej, czyli porozumienia o wspólnym starcie działaczy PO i Nowoczesnej, przewiduje dofinansowanie in vitro w regionach lub przedłużenie obecnych programów zapewniających parom dostęp do tej metody. Deklaracje w tej sprawie złożyli m.in. Rafał Trzaskowski (kandydat na prezydenta Warszawy), Sławomir Nitras (Szczecin), Jacek Jaśkowiak (Poznań), a także kandydaci na radnych z wielu regionów.

Kandydaci Koalicji Obywatelskiej na prezydentów największych miast (m.in. Warszawy) planują także utworzenie całodobowych gabinetów ginekologicznych. Kobiety mogłyby w nich otrzymać m.in. receptę na antykoncepcję oraz poradę dotyczącą zabiegu in vitro – bez obaw o to, że lekarz powoła się na klauzulę sumienia.

Wybory samorządowe 2018 a dofinansowanie in vitro: Prawo i Sprawiedliwość

Prawo i Sprawiedliwość nie planuje dofinansowania in vitro w regionach. Wielu działaczy zrzeszonych w strukturach PiS nie uznaje procedury zapłodnienia pozaustrojowego za metodę leczenia niepłodności. Partia ma dla obywateli inne propozycje: naprotechnologię, darmowe leki dla kobiet w ciąży, premie za szybkie urodzenie drugiego dziecka (m.in. w postaci dodatkowych urlopów wychowawczych), a także zapewnienie najniższej emerytury kobietom, które nie przepracowały wymaganego okresu, ale urodziły czwórkę dzieci.

Część deklaracji kandydatów tej formacji jednak zaskakująca. Tadeusz Zysk, kandydujący z ramienia PiS na prezydenta Poznania, twierdził niedawno, że nie wygasi oferowanego obecnie dofinansowania in vitro w tym mieście. Takiego scenariusza nie wykluczał też Patryk Jaki, kandydujący na ten sam urząd w Warszawie.

Wybory samorządowe 2018 a dofinansowanie in vitro: Sojusz Lewicy Demokratycznej

Sojusz Lewicy Demokratycznej otwarcie opowiada się za dofinansowaniem in vitro z budżetów gmin i województw. Podczas kampanii samorządowej partia zapowiedziała nawet uruchomienie „Powszechnego programu in vitro dla Polski”.

– Metoda in vitro daje, a nie odbiera komukolwiek życie. Nie uciekniemy przed nauką, medycyną. Nasz program będziemy wprowadzali wszędzie tam, gdzie będziemy mogli. Będziemy szli tą drogą, nawet jeśli po drodze będą grudy – mówił przed kilkoma dniami prof. Marian Szamatowicz, radny białostocki, który w najbliższych wyborach będzie kandydował z listy SLD Lewica Razem.

Wybory samorządowe 2018 a dofinansowanie in vitro: Partia Razem

Partia Razem od dawna postuluje dotowanie in vitro w regionach. Aktywnie działa na tym polu, tworząc projekty programów finansowania tej procedury i zbierając pod nimi podpisy. Podkreśla, że dostęp do tej metody leczenia nie powinien zależeć ani od miejsca zamieszkania, ani stanu cywilnego. Zapowiada też wycofanie się z finansowania naprotechnologii oraz ułatwienie dostępu do antykoncepcji awaryjnej i opieki ginekologicznej.

W Warszawie, gdzie kandydaci Razem startują wspólnie z: działaczami stołecznych ruchów miejskich, Inicjatywy Polska i Zielonych (w ramach KWW „Wygra Warszawa”), program samorządowy zakłada >>rozszerzenie aktualnego programu in vitro, opartego na propozycji przygotowanej przez Razem wspólnie ze stowarzyszeniem „Nasz Bocian”<<.

Wybory samorządowe 2018 a dofinansowanie in vitro: Ruch Bezpartyjni Samorządowcy

Bezpartyjni Samorządowcy to ruch polityczny działający głównie na szczeblu samorządowym. Wielu jego działaczy (m.in. z województw zachodniopomorskiego i dolnośląskiego) zarejestrowanych na listach do sejmików wojewódzkich opowiada się za wspieraniem procedury in vitro z budżetu samorządów. W oficjalnych dokumentach udostępnionych przez ruch nie zawarto jednak deklaracji programowej w tej sprawie.

Wybory samorządowe 2018 a dofinansowanie in vitro: Kukiz’15

Działacze Kukiz’15 nie zajmują programowego stanowiska w sprawie dofinansowania in vitro z budżetu samorządów. Część kandydatów, którzy startują z list komitetów tej partii, zapytana o tę kwestię wprost, deklaruje, że „nie wyklucza” możliwości dofinansowania in vitro. Marek Jakubiak, kandydujący na prezydenta Warszawy z ramienia Kukiz’15, w rozmowie z TVP mówił:

„Jeżeli można ludziom pomóc, to dlaczego nie? Problem jest tylko z zamrożonymi zarodkami, ale wydaje się, że nad tym można popracować”.

Wybory samorządowe 2018 a dofinansowanie in vitro: „Wolność” Janusza Korwin-Mikkego 

„Wolność” (wcześniej: KORWiN) nie odnosi się w swoich deklaracjach do kwestii dofinansowania in vitro z budżetów gmin i województw. Założyciel partii, Janusz Korwin-Mikke, wielokrotnie (w niewybrednych słowach) opowiadał się jednak przeciwko dofinansowaniu tej metody ze środków publicznych.

Wybory samorządowe 2018 a dofinansowanie in vitro: Polskie Stronnictwo Ludowe

Program Polskiego Stronnictwa Ludowego nie odnosi się do kwestii finansowania in vitro. Partia proponuje za to udogodnienia obecnym rodzicom: m.in. program „Godzina dla rodziny”, gwarancję pracy na pół etatu po urlopie rodzicielskim przez 24 miesiące (rodzice mają wówczas otrzymywać dodatkowo 1 tys. zł miesięcznie) oraz zwolnienie z opłat parkingowych rodziców podróżujących z dziećmi.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Środowisko anti-choice znów manipuluje ws. in vitro. „To gwałt na naturze”

TUTAJ kupisz e-wydanie magazynu „Chcemy Być Rodzicami”

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.