Przejdź do treści

Kiedy powiedzieć dość – leczenie niepłodności nie powinno trwać wiecznie

Podjęcie decyzji o tym, żeby zakończyć leczenie jest prawdopodobnie najtrudniejszy momentem podczas aktywnych zmagań z niepłodnością. Najpierw pojawia się świadomość choroby i przesunięcie z pozycji osoby zdrowej na pozycję osoby z defektem, niepełnosprawnej lub chorej. To jednak nadal jest sytuacja znana z życia- czasami chorujemy. Nawet jeśli choroba trwa długo, zwykle zmierza w kierunku wyleczenia. Z niepłodnością może być inaczej, co jest szczególnie silnie widoczne, kiedy trzeba określić, jak długo dana osoba lub para zamierza się leczyć.

Trudna może być już sama myśl o tym, na jakie zabiegi warto się zdecydować, ile ich będzie, jakiego rodzaju ingerencje medyczne są dopuszczalne, a które już nie. Dla jednych granicą będzie przyjmowanie leków stymulujących owulację, dla innych kilkukrotne in vitro. Osoba zdrowa, która nagle zostaje pacjentem, może zmagać się z poczuciem utraty kontroli, zależności od innych ludzi. Myśl o zakończeniu leczenia wywołuje jeszcze silniejsze zamieszanie w emocjach.
Czym jest koniec?
Przede wszystkim, nie do końca wiadomo, co to znaczy „zakończyć”. Czy jest to zakończenie związane z zaprzestaniem leczenia i decyzją o bezdzietności lub adopcji? Czy może jest to określenie swoich granicach i możliwości – również finansowych – związanych z leczeniem.

Bardzo często pod wpływem presji wewnętrznej, czasu, finansów oraz rad płynących od innych ludzi, osoby będące w trakcie leczenia niepłodności mają tendencję do działania i nie zastanawiania się, jakie skutki będzie miał dla nich kolejny krok w leczeniu. Można mieć wrażenie, że leczenie niepłodności jest jak jazda kolejką górska, z której nie można zejść, dopóki nie dojedzie się celu. Realność jednak jest taka, że osoby leczące się mają równe prawo do podjęcia decyzji o rozpoczęciu kuracji, jak i jej zakończenia.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Osoby zmagające się z niepłodnością często przeżywają konflikty zogniskowane wokół form oraz stopnia ingerencji medycznych. Często są to trudności związane z ich przekonaniami, które trzeba modyfikować wraz z kolejnymi etapami terapii. Niepłodność nie dyskryminuje, dotyka wszystkich, niezależnie od ich przekonań. Dlatego też osoby religijne, żywo uczestniczące w społecznościach swoich kościołów, również podejmują decyzję o zapłodnieniu pozaustrojowym, narażając się na ostracyzm.

Świadomość, że każda kolejna decyzja jest wyborem, może pomóc nabrać dystansu do sytuacji, określić priorytety i zregenerować siły. Jeśli nie ma powodów medycznych, przerwy w leczeniu mogą okazać się bardzo pomocne. Nawet jeśli wydłużą leczenie, mogą sprawić, że cały proces będzie bardziej znośny i mniej obciążający.
Finanse w niepłodności
 

Pieniądze są bardzo realnym elementem starań o dziecko. Nawet jeśli zasadnicza część zabiegów jest refundowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia, nadal pacjenci muszą samodzielnie sfinansować część procedur lub leków. Czasami są to koszty ogromne, które dość łatwo porównać z innymi wydatkami. „Za pieniądze, które wydaliśmy na leczenie, moglibyśmy kupić mieszkanie.” Takie są doświadczenie wielu pacjentów. Część korzysta z oszczędności, odbierając sobie tym samym szanse na inne, ważne wydatki. Inni sięgają po pożyczki, które spłacają długo po zakończeniu leczenia, również nieudanego. Trudno przecenić psychologiczne skutki tych decyzji.

Tego typu sytuacje wywołują również konflikty wewnątrz pary. Osoby będące w związku mogą mieć zupełnie inny stosunek do pieniędzy i inaczej czuć się w sytuacji zagrożenia trudnościami finansowymi. Może wreszcie pojawić się szczególnie dotkliwe poczucie krzywdy związane z myślą, że niepłodność nie tylko ograbia z naturalnego prawa do rodzicielstwa, ale również zmusza do niemożliwych wyborów.

Konieczność decydowania o tym, które zabiegi są w zasięgu możliwości finansowych oraz jak wiele podejść jest możliwych, może skutkować myślą, że przyszłe dziecko jest „wyceniane”.
Dlaczego tak trudno powiedzieć dość?

Najprostsza chyba odpowiedź jest taka, że nigdy nie wiadomo, czy kolejny zabieg, inna kombinacja leków, jeszcze jedno in vitro nie zakończą się ciążą. Pragnienie dziecka jest tak ogromne, że szuka się każdego sposobu na dotarcie do celu, nawet jeśli po drodze trafia się na nieuczciwych ludzi oraz nadwyręża swoje zdrowie lub związek. Celem jest również ucieczka przed najbardziej porażającą perspektywą – bezdzietnością z konieczności.

Zanim podejmie się decyzję, żeby ogłosić kapitulację, dobrze jest wiedzieć, dlaczego się to robi. Pomocne może być zasięgnięcie dodatkowej opinii, która potwierdzi słuszność decyzji.

Potem zostaje już tylko próba pogodzenia się z nowa rzeczywistością. Paradoksalnie, bez comiesięcznych zmagań, kolejnych zabiegów i porażek, wiele osób może poczuć swobodę, której od dawna nie mieli w życiu. Otwierają się wówczas nowe możliwości. Być może rzeczywiście będzie to życie bez dzieci, które jednak może okazać się całkiem ciekawe lub też otworzy się droga rodzicielstwa adopcyjnego. Żeby zacząć nowy etap, trzeba zamknąć stary.

 

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami