Przejdź do treści

Karolina Szostak opowiada o walce z Hashimoto

Karolina Szostak o Hashimoto
Prezenterce udało się schudnąć aż 30 kg / fot. Instagram - @karolinaszostak

Znana prezenterka Karolina Szostak przez długi czas walczyła o idealną sylwetkę. Okazało się, że jej problemy z wagą spowodowane były poważną chorobą. Zdradziła, jak udało jej się schudnąć przy Hashimoto.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Karolina Szostak w wywiadzie dla WP Kobieta opowiedziała o swoich doświadczeniach z chorobą Hashimoto. Jak zdradziła, zapalenie tarczycy zostało u niej zdiagnozowane dosyć późno. Na początku prezenterka leczyła się na niedoczynność tarczycy.

Zobacz także: Kinga Rusin o zmaganiach z chorobą Hashimoto

Karolina Szostak o Hashimoto

Sam proces leczenia również nie był łatwy, przyznaje Szostak. Leki, które zażywała, pozwoliły jej schudnąć, jednak źle się po nich czuła. Z kolei zmniejszenie dawki poskutkowało przybraniem na wadze. Z pewnością nieobojętny dla zdrowia gwiazdy był również nieregularny tryb życia, jedzenie o niestałych porach i pomijanie posiłków.

Regularna praca i systematyczność pozwoliły dziennikarce zrzucić zbędne kilogramy.

Przy niedoczynności metabolizm wynosi w zasadzie zero, więc ruch jest jak najbardziej wskazany – doradza.

Jak mówi, w jej przypadku sprawdził się stały, lekki wysiłek fizyczny, nastawiony bardziej na podtrzymanie kondycji fizycznej. Dodatkowo prezenterka zrezygnowała z nabiału i pszenicy.

Karolina korzystała również z popularnej diety proponowanej przez dr Dąbrowską. Jest to dieta oczyszczająca. W efekcie dzięki lekom, ćwiczeniom i zdrowym posiłkom gwieździe udało się w krótkim czasie zrzucić aż 30 kg.

Zobacz także: Co jeść przy chorobie Hashimoto?

Kilka słów o chorobie Hashimoto

Hashimoto, czyli przewlekłe zapalenie tarczycy, to choroba, która dotyka przeważnie kobiety. Jest to najczęstsza na świecie choroba autoimmunologiczna, cierpi na nią od 13,4 proc. do 38 proc. ludzi, a odsetek ten rośnie z każdą dekadą.

System immunologiczny chorego rozpoznaje tarczycę jako wroga i zaczyna ją atakować. Jeżeli będzie ją atakował wystarczająco długo, tarczyca ulegnie zniszczeniu i nie będzie już mogła wyprodukować wystarczającej ilości hormonów.

Do najczęstszych objawów zaburzeń czynności tarczycy należy zmęczenie i ospałość, wypadanie włosów, brak tolerancji na zimno, problemy z wagą, depresja, problemy z koncentracją, trądzik, refluks, bóle stawów, ból żołądka, rozdrażnienie.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Viva!

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Cesarskie cięcie na żywo

Cesarka na żywo
Pierwsze cesarskie cięcie w telewizji. – Fot. Pixabay

Australijska telewizja wyemitowała relację z cesarskiego cięcia w programie „Operation live”. 11 lutego 2019 roku, tysiące widzów mogło oglądać cud narodzin na żywo.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Szczęśliwa mama Erine Bougasa, przywitała swojego syna na oczach telewizyjnej publiki, w szpitalu w Sydney. Relacja wzbudziła kontrowersje, pojawiły się głosy, że cesarka na żywo jest kolejnym krokiem w stronę voyeryzmu – formy podglądactwa, coraz bardziej popularnej we współczesnym świecie.

Zobacz też: Jak wygląda cesarskie cięcie? Zobacz film.

Cesarka na żywo – co na to lekarze?

Wypowiedzieli się także lekarze, obawiający się o matki, u których po obejrzeniu programu mogły pojawić się szok i lęki.

Jeden ze znanych położników, dr Steven Tan wypowiedział się w Sunday Telegraph – „operacja cesarskiego cięcia na żywo nie została wyemitowana, aby zapewnić bezpieczeństwo mamie i nienarodzonemu dziecku” .

Link do filmu znajdziesz tutaj.

Źródło: Kidspot.com.au

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Genetyczne przyczyny męskiej niepłodności

Przyczyn męskiej niepłodności może być wiele. Jedną z możliwości są nieprawidłowości na poziomie genetycznym.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Diagnostyka męskiej niepłodności

Jedną z możliwych przyczyn męskiej niepłodności jest czynnik genetyczny. Jest on identyfikowany jako jeden z najbardziej istotnych, odpowiada za ok 15% przypadków niepłodności u mężczyzn. By ustalić, czy problemy z poczęciem mają podłoże genetyczne, należy w pierwszej kolejności wykonać podstawowe badania.

Genetyczne przyczyny męskiej niepłodności

Według wytycznych Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu, podstawową metodą diagnostyczną męskiej niepłodności są badania nasienia. Kolejnym krokiem jest ocena endokrynologiczna pacjenta i badanie USG, według ekspertów, minimum diagnostyczne stanowią pomiary stężeń gonadotropin, prolaktyny i testosteronu w surowicy krwi. Zalecane jest także poejakulacyjne badanie moczu, które przeprowadza się u pacjentów z niską objętością ejakulatu, w celu wykluczenia wytrysku wstecznego,  niedrożność nasieniowodu,  hypogonadyzmu. By znaleźć poza genetyczną przyczynę męskiej niepłodności, wykonuje się też ultrasonografię transrektalną (TRUS), ultrasonografię moszny, badanie liczebności leukocytów w nasieniu (ich nadmiar ogranicza ruchliwoścć plemników),  testy na przeciwciała przeciw-plemnikowe, czy test po stosunku (PC-Test).

Test fragmentacji DNA plamników umożliwia poznanie genetycznych nieprawidłowości. Jeśli DNA ma wysoki stopień fragmentacji, nasienie może mieć upośledzoną funkcję zapładniającą. Test pozwala ocenić zdolność do poczęcia naturalnego i pozaustrojowego. Wysoki odsetek fragmentacji spotyka się także u mężczyzn z prawidłowym morfologicznie nasieniem.

Na czym polega test fragmentacji DNA?

Chromatyna plemnikowa, czyli DNA plemników, znajduje się w chromosomach, które odpowiadają za przekazywanie informacji genetycznej kolejnym pokoleniom. Badanie ma na celu sprawdzenie, czy w materiale genetycznym nie ma uszkodzeń. Uszkodzone DNA plemników zmniejsza szanse na zapłodnienie i może być przyczyną nieprawidłowości we wczesnym stadium rozwoju zarodka. Zwiększa ryzyko poronień, zatrzymania rozwoju zarodka lub wad rozwojowych płodu. W badaniu wykorzystuje się próbkę nasienia dostarczoną przez pacjenta lub materiał pobrany w trakcie biopsji jądra.

Męska niepłodność – podłoże genetyczne

Genetyczne przyczyny męskiej niepłodności

 

Aberracje chromosomowe to nieprawidłowa struktura lub liczba chromosomów. Są najczęstszą i najlepiej poznaną genetyczną przyczyną męskiej niepłodności.

Według Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu, najczęściej rozpoznawaną aberracją chromosomową jest Zespół Klinefeltera – dodatkowy chromosom X.  Mężczyźni dotknięci zespołem  Klinefeltera  wykształcają małe jądra i obserwuje się u nich wysokie stężenie gonadotropin. Aż 98% mężczyzn z tą mutacją nie ma plemników w nasieniu (azoospermia).

Nieprawidłowości chromosomalne analizuje się w badaniu, które ogólnie nazywane jest badaniem kariotypu. Kariotyp to zestaw chromosomów, który znajduje się w każdej komórce w ciele. Budowa chromosomu zależy od gatunku oraz płci. U ludzi kariotyp składa się autosomów oraz tych, które odpowiadają za płeć. Autosomy to chromosomy, które występują u kobiety i mężczyzny (22 pary), chromosomy płciowe (1 para) są różne dla każdej z płci, odpowiednio – XX i XY.

Mutacje w genie LHCGR – hipoplazja komórek Leydiga – niedorozwój komórek w jądrach, który przekłada sie na zaburzenia w wydzielaniu męskich hormonów płciowych. Może powodować spodziectwo i nieprawidłowości w parametrach nasienia lub zatrzymanie wytwarzania plemników.

Analiza delecji chromosomu Y. Ok. 25% niepłodnych mężczyzn wykazuje delecje (zmiany, mutacje) na chromosomie Y. Jest ona częstą przyczyną obniżonych parametrów nasienia, niewielkiej liczby lub braku plemników w nasieniu.

Mutacje w genie CFTR również mogą powodować azoospermię. Co ciekawe, mutacje w tym samym genie odpowiadają także za mukowiscydozę.

Część mężczyzn cierpiących na azoospermię ma całkowicie zatrzymaną produkcję plemników. Tego rodzaju przypadki, z nielicznymi wyjątkami, są nieuleczalne. Zdecydowanie lepiej rokują pacjenci, którzy produkują plemniki, jednak nie przedostają się one nasieniowodem do dróg rodnych kobiety. W takich sytuacjach wykonuje się biopsję jądra w celu zbadania materiału. Jeśli plemniki faktycznie są produkowane, można je pobrać i wykorzystać w procedurze zapłodnienia pozaustrojowego. W celu rozpoznania azoospermii  wykonuje się dwukrotne badanie nasienia. Używa się do niej plemników pobranych z jąder lub z najądrzy.

Leczenie genetycznej niepłodności

Problemy genetyczne są najtrudniejszą do wykrycia i leczenia przyczyną niepłodności. Trudno ocenić wpływ genetyki na niepłodność, ponieważ również podatność na zakażenia, czy określone choroby, które ograniczają płodność może mieć podłoże genetyczne. Dodatkowo, trzeba mieć świadomość, że część problemów o podłożu genetycznym może powodować ryzyko pojawienia się wad wrodzonych u potomstwa, jeśli uda się doprowadzić do zapłodnienia i donoszenia ciąży.

Część par, które obciążone są problemami genetycznymi, zmuszona jest skorzystać z nasienia i/lub komórki jajowej dawców, część decyduje się na adopcję.

W niektórych przypadkach problemy spowodowane nieprawidłowościami genetycznymi można leczyć “objawowo”, na przykład podając hormony, przywracając operacyjnie ciągłość nasieniowodów lub pobierajac plemniki bezpośrednio z jąder. Każdy przypadek wymaga indywidualnego podejścia, kompleksowej diagnostyki i odpowiednio dobranej formy terapii.

 

 

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Trzy kobiety skazane za poronienie są wolne. Czy Salwador doczeka się liberalizacji prawa?

Kobiety skazane na więzienie za poronienie zostały uwolnione. Czy Salwador doczeka się liberalizacji prawa?
Jedna z trzech uwolnionych kobiet, Alba Lorena Rodriguez. – fot. Marvin Recinos/AFP

Prawo funkcjonujące w Salwadorze od 1998 roku pozwala skazać kobietę, która poroniła nawet na 30 lat pozbawienia wolności. Poronienie traktowane jest w tym kraju tak, jak morderstwo, a za dokonanie aborcji grozi od 2 do 30 lat więzienia. Kobiety, które usłyszały najsurowszy wyrok zostały uwolnione. Salwadorki i obrońcy praw człowieka z nadzieją patrzą na ten werdykt i dalej walczą o liberalizację prawa.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zobacz też: Większość ciąż kończy się poronieniem. „To nie anomalia. To norma”

Wyrok sądu najwyższego

Trzy kobiety, które zosały skazane na najwyższą karę – 30 lat więzienia – za poronienie wyszły na wolność. Dwie z nich za kratami spędziły 11 lat, trzecia 9. O ich uwolnienie przez cały ten czas walczyły działaczki organizacji kobiecych, w tym z  Stowarzyszenia Obywatelskiego na rzecz Depenalizacji Aborcji Terapeutycznej i Etycznej.

Uwolnienie było możliwe dzięki wyrokowi sądu najwyższego, który po wieloletniej batalii sądowej ogłosił, że wyroki były nadmiernie wysokie i niemoralne, szczególnie zważając na to, że kobiety są niezbędną pomocą dla swoich rodzin, przede wszystkim w wymiarze ekonomicznym. Za niesprawiedliwe sąd uznał również odebranie dzieciom matek (gdy poroniły miały już dzieci). Obrońcy przekonywali sąd, że zostały one skazane bez dowodów. Kobiety zostały zwolnione z więzienia natychmiast po ogłoszeniu decyzji.

Zobacz też: 30 lat więzienia za „aborcję”. Na pomoc czekała 4 godziny

Surowe prawo

Salwador to jeden z pięciu krajów na świecie, w którym obowiązuje całkowity zakaz aborcji, bez względu na okoliczności (zdrowie i życie kobiety, wady płodu, gwałt, kazirodztwo, sytuację prywatną i ekonomiczną kobiety). Każde poronienie, które zostanie zarejestrowane przez opiekę medyczną podlega analizie i ocenie. Jeśli zachodzi podejrzenie, że nie było naturalne, tylko zostało celowo wywołane lub doszło do niego przez zaniedbanie kobiety, odpowiada ona przed sądem tak, jakby dopuściła się morderstwa. Kara za usunięcie ciąży to 2 do 30 lat więzienia. Karane są również osoby, które podejrzewane są o współudział w usunięciu ciąży.

Kilka lat temu światowe media obiegła sprawa 18-latki, która poroniła w łazience, będąc w trzecim trymestrze ciąży. Mimo braku dowodów została skazana na więzienie. Sąd przyjął zdanie prokuratora, który argumentował, że dziewczyna nie szukała opieki przedporodowej, ponieważ nie chciała dziecka i pozwoliła mu umrzeć. Jej matka została oskarżona o współudział.

Zobacz też: ONZ: Prawo do aborcji jest prawem człowieka. Polska musi je realizować

Las 17

W 2014 roku działaczki na rzecz praw kobiet w Salwadorze zaczęły walkę o uwolnienie 17 kobiet, znanych jako Las 17, skazanych za poronienie. Trzynaście z nich jest już na wolności, skrócono im wymiar kary. W międzyczasie ich miejsce w więzieniu zajęło pięć kolejnych salwadorek, w tym wspomniana 18-latka. Skazane kobiety (w tym te trzy, które zostały uwolnione kilka dni temu) pochodzą z biednych społeczności, nie miały możliwości opłacenia pomocy prawnej i otrzymania obrony z prawdziwego zdarzenia.

W imieniu ich wszystkich od 2013 roku walczyły działaczki, jako Las 17 stały się częścią kampanii społecznej dążącej do zmiany prawa.

Jesteśmy ofiarami niesprawiedliwego systemu. Naszym obowiązkiem jako tych, które zostały uwolnione, jest udział w walce o uwolnienie pozostałych kobiet i zmianę prawa – powiedziała dziennikarzom Al Jazeera jedna ze zwolnionych.

Zobacz też: Poronienie i strata dziecka – fotografie, które rzucają na te trudne doświadczenia światło szczerości

Czy zmiana jest blisko?

Starania o dekryminalizację aborcji w Salwadorze jak dotąd były nieskuteczne. W 2018 roku przed Zgromadzeniem Parlamentarnym zaprezentowany został projekt ustawy, który dopuszczał aborcję w określonych okolicznościach, jednak nie został poddany pod głosowanie.

3 marca 2019 roku prezydentem został Nayib Bukele, który w zeszłym roku, jako prezydent San Salvador i kandydat partii centro-prawicowej na prezydenta kraju, opowiadał się za legalizacją aborcji w przypadku zagrożenia życia matki.

Ta zmiana, mimo, że niewielka zważywszy na skalę problemu, poprawiłaby sytuację salwadorek. W tej chwili kobiety są zostawiane same sobie z zagrożoną ciążą, krwotokami i w trakcie poronienia, ponieważ lekarze boją się oskarżeń o współudział w aborcji. Wiele przypadków, w których pomoc lekarska nie została udzielona ze wspomnianych powodów, kończy się śmiercią matki i płodu.

Działaczki organizacji kobiecych i międzynarodowe organizacje broniące praw człowieka postrzegają uzasadnienie zwolnienia trzech z Las 17 za precedens, który może otwierać przed Salwadorem drogę do liberalizacji prawa aborcyjnego. Termin wyjścia kobiet z więzienia zbiegł się z 8 marca – międzynarodowym dniem kobiet i był hucznie świętowany na ulicach San Salvador.

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

Płód poddany operacji poza macicą – nowatorska metoda brytyjskich lekarzy

Płód wyciągnięty z macicy na operację i umieszczony z powrotem - nowatorska operacja wykonana przez brytyjskich lekarzy
Bethan Simpson jest czwartą kobietą w UK, która zdecydowała się na operację na płodzie poza macicą. – fot.The Independent

20-tygodniowy płód został wyjęty z macicy matki i poddany operacji kręgosłupa, po czym umieszczono go z powrotem w macicy, gdzie pozostał do końca ciąży.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Operacja bez przecięcia pępowiny

W trakcie rutynowego badania USG w 20 tygodniu ciąży Bethan Simpson dowiedziała się, że głowa płodu jest nieprawidłowej wielkości, a kręgosłup nie jest w pełni wykształcony. Lekarze zdiagnozowali rozszczep kręgosłupa i dali przyszłym rodzicom wybór: kontynuowania ciąży, usunięcia ciąży lub przeprowadzenia operacji płodu. Państwo Simpson zdecydowali się na ostatnie rozwiązanie. W Wielkiej Brytanii przerwanie ciąży jest możliwe do 24 tygodnia, jeśli występują poważne wady płodu lub zagrożone jest życie i zdrowie matki.

– Musieliśmy to zrobić. Jednak, żeby zakwalifikować się do operacji, ja i dziecko musieliśmy spełnić ściśle określone kryteria. Poddano mnie amniopunkcji i badaniu MRI. Zakwalifikowałam się, operacja została zaplanowana na 17 grudnia. Do tego czasu nasze życie wyglądało jak rollercoaster – opowiada Bethan.

Lekarze z University College London Hospital oraz Great Ormond Street Hospital przeprowadzili operację. Płód został wyjęty z macicy matki, ale wciąż był z nią połączony pępowiną. Lekarze naprawili kręgosłup płodu i zaszyli go z powrotem w macicy.

Zobacz też: Cesarskie cięcie na żywo

Termin porodu wypada w kwietniu

Bethan Simpson jest czwartą kobietą w UK, która poddała się takiej operacji. 80% kobiet w takiej sytuacji podejmuje decyzję o zakończeniu ciąży.  Bethan Simpson uważa, że rozszczep kręgosłupa nie jest już tak poważną wadą jak był kiedyś. Mówi, że zdaje sobie sprawę z ryzyka, jednak wierzy, że jej córka zasłużyła na życie i cieszy się, że jeszcze przed urodzeniem przeszła do historii. Córka Simpsonów urodzi się w kwietniu.

Źródło: The Independent

E-wydanie Magazynu Chcemy Być Rodzicami znajdziesz tutaj.

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.