Przejdź do treści

Karmienie piersią w Polsce – opinie polskich mam i fakty

Polskie mamy pragną karmić piersią. W ramach kampanii Mleko Mamy Rządzi mogą liczyć na dodatkową edukację, informację i wsparcie w tym zakresie. W raporcie KARMIENIE PIERSIĄ W POLSCE. RAPORT 2015 powstałym pod patronatem merytorycznym Centrum Nauki o Laktacji, na zlecenie organizatora kampanii Mleko Mamy Rządzi, prezentujemy opinie samych mam.

Opinie polskich mam dot. karmienia piersią

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Na karmieniu piersią zyskuje zarówno dziecko, mama, rodzina, jak i państwo oraz każdy jego obywatel (koszty). Według danych GUS w Polsce co roku rodzi się blisko 400 000 dzieci. Polskie mamy pragną karmić piersią. W początkowych dniach życia większość urodzonych dzieci karmiona jest naturalnie, mlekiem matki. 98% dzieci karmionych jest piersią tuż po wyjściu ze szpitala. Polska jest jednym z 10 krajów w Europie z tak wysokim wskaźnikiem rozpoczynania karmienia piersią. To wspaniały wynik, który świadczy o wielkim pragnieniu Polek zapewnienia dziecku jak najlepszego startu. Z każdym kolejnym miesiącem wskaźnik ten jednak radykalnie spada. Powody są różne. 

Chcąc poznać zdanie ciężarnych i młodych mam nt karmienia piersią, w ramach kampanii Mleko Mamy Rządzi i pod patronatem Centrum Nauki o Laktacji w 2015 r. przeprowadzono ankietę na grupie 736 kobiet spodziewających się dziecka oraz kobiet będących już mamami.

Kobiety w ciąży 

91,5% kobiet w ciąży odpowiedziało, że chce karmić swoje dziecko piersią i chciałaby to robić możliwie jak najdłużej. 32,3% kobiet zadeklarowało chęć karmienia do roku czasu, 22% – ponad rok, 16,5% – ponad 2 lata, 15,9% – do 6 miesięcy, a tylko 7,3% nie chce karmić piersią w ogóle, a 4,9% kobiet – jedynie do 3 miesięcy.

Karmienie piersią jest tematem, którym interesują się przyszłe mamy. 84,8% kobiet deklaruje, iż samodzielnie stara się przygotować do karmienia piersią poprzez szukanie informacji nt karmienia piersią w książkach i Internecie. Większość przyszłych mam rozmawia także nt karmienia piersią z lekarzem ginekologiem/położną. Opinie mam nt otrzymywanych informacji nie są już jednoznaczne.  30,5% kobiet uważa, że informacje, które otrzymuje od pracowników służby zdrowia są rzetelne, 25% kobiet uważa, że temat jest pomijany, a jedynie 23,8% kobiet ocenia otrzymywane informacje za wyczerpujące. 

Mamy, które już rodziły

Na podstawie odpowiedzi udzielonych przez mamy, które już rodziły wynika, iż większość kobiet, które wzięły udział w badaniu, urodziło dziecko w wieku 25-30 lat (44,9%) oraz 30-40 lat (38,3%). Znakomita większość mam planowała karmić piersią relatywnie długo. 31,4% kobiet wskazało, iż planowało karmić piersią do 12 miesiąca życia, 19,9% kobiet – do 6 miesiąca życia, 16,2% do 12-18 miesiąca życia, a 11,8% kobiet do 24 miesiąca życia. Po opuszczeniu szpitala 81,6% karmiło wyłącznie piersią, a 17,5% w sposób mieszany (piersią i mieszanką). 35,2% kobiet przyznało, iż karmiło piersią do 6 miesiąca, a zatem znacznie krócej niż pierwotnie zakładało. Blisko 66% procent ankietowanych kobiet stosowała podczas karmienia różne środki wspomagające laktację. Jednym z głównym powodów rezygnacji z karmienia piersią był powrót do pracy oraz brak wystarczającej ilości pokarmu. W opinii większości mam tym, co pomogłoby w dłuższej kontynuacji karmienia piersią, byłaby pomoc doradcy laktacyjnego (34,2%), dostępność porady laktacyjnej (27,3%) oraz większa wiedza o zaletach karmienia (23,5%). 

Warto zaznaczyć, że w porównaniu z badaniami ogólnopolskimi GUS, które są danymi na całej populacji, w tej ankiecie kobiety wskazywały na chęć dłuższego karmienia, więcej ich deklarowało zarówno wyłączne karmienie piersią w 6 m-cu jak i karmienie piersią w ogóle po rozszerzeniu diety dziecka. 

Karmienie piersią w Polsce – fakty

W sprawie wyłącznego karmienia mlekiem matki (tylko mlekiem matki, bez dokarmiania substytutami) możemy wnioski wyciągać pośrednio z badań w mniejszych grupach. Z analizy sytuacji wynika, że wskaźniki  nie poprawiły się do 1997 roku. Nadal mamy wysoki odsetek rozpoczynania karmienia po porodzie, ale następuje bardzo szybkie obniżenie w 2 miesiącu, a wyłączność jest dużo niższa niż była. Polskie matki chcą karmić, ale nie mogą zrealizować tych planów. – mówi Dr Magdalena Nehring-Gugulska, Dyrektor Centrum Nauki o Laktacji.

Z prowadzonych od drugiej połowy lat dziewięćdziesiąt badań wynika, iż wskaźniki rozpoczynania karmienia piersią utrzymują się w Polsce na bardzo zbliżonym poziomie.

Badania prof. Mikiel-Kostyry z 1997 roku wykazały, iż karmienie piersią rozpoczynało 92% kobiet, przy czym tylko 68% karmiło wyłącznie piersią. Obecnie również mamy wysoki odsetek rozpoczynania karmienia po porodzie, ale jego wyłączność (tylko mlekiem matki, bez dokarmiania substytutami) jest wciąż niska. Z badań przeprowadzonych w 2007r. wynikało, iż karmienie piersią rozpoczynało 97,7% kobiet, ale aż 50% dzieci dokarmianych było sztucznie. W 2010 r. karmienie piersią rozpoczynało  99,4% matek, ale 65% wyłącznie w czasie pobytu w szpitalu. 

Znacznie gorzej sytuacja wygląda w kolejnych miesiącach po porodzie. Wskaźniki kontynuacji karmienia są już bowiem znacznie słabsze od wskaźników rozpoczynania, i tak samo jak wskaźniki rozpoczynania są od wielu lat na tym samym, zbliżonym do siebie poziomie. Pewna poprawa nastąpiła jedynie wśród mam zamieszkujących w aglomeracjach miejskich, co jest efektem przeprowadzanych w tych miejscach kampanii promujących karmienie piersią. 

Poprawę kontynuacji karmienia odnotowano także wśród mam karmiących w 12 miesiącu po porodzie. W 1999r. wskaźnik ten wynosił 15%, a w 2007 r. i 2012r. wynosił już 40%. 

Wskaźnikiem wartym zauważenia jest także wskaźnik dotyczący karmienia mlekiem matki dzieci przedwcześnie urodzonych. Wskaźnik ten najbardziej odzwierciedla stan systemu wsparcia karmiących matek w organizacji opieki okołoporodowej danego kraju. W Polsce 60% wcześniaków jest karmionych piersią przy wypisie ze szpitali I i II poziomu referencyjności, ale tylko 30% przy wypisie ze szpitali III poziomu, który jest przeznaczony do opieki nad nimi.

Karmienie piersią na  świecie – przykładowe koszty i potencjalne zyski 

W 42 krajach rozwijających się, w których ma miejsce 90% zgonów niemowląt całego świata,  wyłączne karmienie piersią przez 6 miesięcy oraz odstawienie od piersi po pierwszym roku życia lub później jest potencjalnie najefektywniejszym czynnikiem zapobiegającym zgonom ponad miliona niemowląt rocznie, co oznacza 13% redukcję śmiertelności dzieci na świecie. 

W USA policzono, że gdyby zwiększyć do 90%  ilość dzieci karmionych wyłącznie piersią do 6 miesiąca to można rocznie zaoszczędzić 13 miliardów $ i uniknąć 911 zgonów niemowląt. Do analizy włączono martwicze zapalenie jelit, zapalenie ucha, SIDS, astmę, cukrzycę I, białaczkę i otyłość.

W Holandii wykazano, że karmienie piersią przez przynajmniej 6 miesięcy pozwala zaoszczędzić na wydatkach na leczenie około 250 Euro na 1 dziecko. Można by uniknąć 50% zakażeń przewodu pokarmowego, 25% – zapaleń ucha, 47% – choroby Leśniowskiego i Crohna, 10% – białaczki i otyłości.

W Anglii oszacowano, że gdyby 45% kobiet karmiło wyłącznie piersią przez okres 4 miesięcy, i jeśli 75% dzieci będzie karmionych piersią w momencie wypisu ze szpitala, uzyskano by każdego roku 17 mln funtów oszczędności, biorąc pod uwagę tylko 4 choroby. 

W Australii koszty hospitalizacji spowodowane 5 chorobami związanymi z wczesnym odstawieniem od piersi wynoszą 1-2 milionów dolarów rocznie. 

Zarówno w USA, jak i krajach Europy Zachodniej karmienie piersią wcześniaków stało się standardem, bo oznacza nie tylko inwestycję w przyszłe zdrowie dziecka, ale także konkretne roczne oszczędności dla państwa. Należy zrobić wszystko, żeby mama wcześniaka utrzymała laktację. Jeśli jest to niemożliwe, powinna móc skorzystać z banku mleka, a dopiero w ostateczności można podać sztuczną mieszankę (zgodnie ze standardami Światowej Organizacji Zdrowia). 

Rezygnacja z karmienia piersią jest kosztowna, nie tylko ze względu na wydatki związane z mieszankami i akcesoriami koniecznymi do sztucznego żywienia, ale także ze względu na koszty leczenia. Tymczasem roczne wydatki NFZ na refundację mieszanek mlekozastępczych w 2012 roku wyniosły 76 000 000 PLN. Zasadnym staje się zatem pytanie, jakie wydatki poniesiono na wsparcie karmienia naturalnego?

Karmienie piersią jest najzdrowszym sposobem żywienia niemowląt i małych dzieci. Nie można tego bagatelizować, a już z pewnością warto policzyć wymierne korzyści ekonomiczne dla populacji polskich dzieci i matek. Wtedy jasnym stanie się, że środki zainwestowane we wsparcie matek zwrócą się z dużym zyskiem. – komentuje Dr Magdalena Nehring-Gugulska – Doradca Laktacyjny, Dyrektor Centrum Nauki o Laktacji.

 

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Dwie kobiety nosiły w sobie jeden zarodek. Niezwykłe narodziny w Teksasie

Dwie kobiety nosiły w sobie jeden zarodek
fot. Instagram @ashleigh.coulter

Media na całym świecie rozpisują się o „cudownym dziecku” narodzonym w Teksasie (USA). To niezwykły przypadek, ponieważ zarodek, z którego narodziło się dziecko, był noszony przez dwie kobiety.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

28-letnia Ashleigh Coulter i 36-letnia Bliss Coulter są parą od sześciu lat. Po pewnym czasie kobiety zdecydowały o powiększeniu rodziny. – Po naszym ślubie w 2015 roku zaczęłyśmy wszystko planować – opowiada Ashleigh.

W przypadku par jednopłciowych zazwyczaj stosuje się procedurę in vitro, podczas której jedna z kobiet zostaje zapłodniona nasieniem dawcy. Ashleigh i Bliss pragnęły jednak obie nosić pod sercem swoje dziecko.

Zobacz także: Ten chłopczyk przyszedł na świat cztery lata po śmierci rodziców. Jego historia wyciska łzy

Dwie kobiety nosiły w sobie jeden zarodek

– Zawsze chciałam mieć dziecko, ale nie chciałam rodzić – opowiada Bliss. Panie zdecydowały zatem, że do zabiegu będą wykorzystane komórki jajowe Bliss, a dziecko urodzi… jej partnerka!

W trakcie procedury jajeczka wraz z nasieniem dawcy zostały zamknięte w specjalnej silikonowej kapsule, którą umieszczono w macicy Bliss na pięć dni. Po tym czasie kapsułę z zarodkiem przetransferowano do macicy Ashleigh.

Zabieg udał się za pierwszym razem i po dziewięciu miesiącach na świat przyszedł syn pary – Stetson. Od jego narodzin minęło niemal pół roku, a panie Coulter planują już rodzeństwo dla chłopca. Para ma zamrożone jeszcze dwa zarodki.

Zobacz także: Lekarze nie dawali kobietom wielkich szans na ciążę. Urodziły dzieci niemal w tym samym czasie

Nowe opcje dla par homoseksualnych

Jak podkreślają kobiety, wspólna ciąża była dla nich niesamowitym doświadczeniem. – To było dla nas wyjątkowe przeżycie, w które byłyśmy obie zaangażowane – zaznaczają.

Mamy dzielą się swoją opowieścią za pośrednictwem Instagrama. Jak mówią, ich historia ma pokazać innym jednopłciowym parom nowe drogi macierzyństwa. Niedawno na północy Teksasu para lesbijek zdecydowała się na podobny zabieg, które przeszły Ashleigh i Bliss. Dziś kobiety są matkami zdrowej dwumiesięcznej dziewczynki.

dwie kobiety nosiły w sobie jeden zarodek

fot. Instagram @ashleigh.coulter

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: USA Today, Global News, TVN24

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Pasek św. Dominika w staraniach o dziecko. Jak to działa?

pasek św. Dominika w staraniach o dziecko
fot. Fotolia

Ma przypominać o modlitwie i pomóc niepłodnym parom w spełnieniu marzenia o potomstwie. Jak podkreślają duchowni, nie jest talizmanem ani przedmiotem magicznym. Czym jest zatem pasek św. Dominika?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dominik Guzmán (z hiszpańskiego Domingo de Guzmán Garcés) to święty Kościoła katolickiego. Zasłynął z nawracania albigensów na terenach południowej Francji i to między innymi dzięki jego inicjatywie w XIII wieku powstał Zakon Kaznodziejski. Przez wiele lat Dominik kontynuował wędrowne kaznodziejstwo, przyjmując do swojego zakonu braci z całej Europy i zakładając nowe domy zakonne.

Św. Dominik Guzmán jest patronem niepłodnych kobiet i zagrożonych ciąż. Dlaczego? Historię należy zacząć od włoskiego miasteczka Soriano, w którym znajduje się Sanktuarium św. Dominika i klasztor ojców dominikanów. Od 1530 r. w kościele znajduje się „cudowny” obraz przedstawiający wizerunek świętego. Jak głosi legenda, żaden artysta nie jest w stanie go kopiować.

Zobacz także: Patron niepłodnych. Do których świętych modlić się o ciążę?

Pasek św. Dominika w staraniach o dziecko

Wśród mieszkańców miasteczka istnieje zwyczaj brania tzw. „świętych miar”. Są to białe, bawełniane tasiemki odcinane według miary obwodu (ok. półtora metra) niezwykłego obrazu. Tasiemki są następnie święcone.

Pasek św. Dominika to tasiemka z początkowymi słowami modlitwy do św. Dominika: „O spem miram…” („O nadziejo przedziwna”). Według wierzeń dla kobiety, która się nim przepasze, pasek jest znakiem Bożej Opatrzności nad jej życiem oraz ma pomóc w staraniach o dziecko. Jak zaznaczają duchowni, moc ma tu przede wszystkim żarliwa modlitwa, ponieważ pasek nie jest talizmanem i samo jego noszenie nie wystarczy, aby doświadczyć łaski.

Zobacz także: Nowenna pompejańska w staraniach o dziecko – czy rzeczywiście działa?

Modlitwy do św. Dominika

W intencji poczęcia dziecka można odmówić następujące modlitwy:

Modlitwa do św. Dominika:

Chwalebny Ojcze, święty Dominiku, który otrzymałeś od Boga tyle pomocy dla tych, którzy polecają się Tobie w obrazie z Rosiano, weź także i mnie pod swoją łaskawą opiekę i wyjednaj łaski dla duszy oraz inne dobrodziejstwa, tak mi obecnie potrzebne. Amen.

Modlitwa za wstawiennictwem św. Dominika:

Boże, Ty zechciałeś, aby Twój sługa, św. Dominik, przez swój cudowny Obraz w Rosiano spełniał także po śmierci swoje dzieła apostolstwa i dobroczynności, daj nam, Twoim wiernym, korzystać z owoców jego chwalebnej opieki we wszystkich niebezpieczeństwach duszy i ciała. Amen.

Tu kupisz e-wersję magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło Stacja7, PCh24, Nasza Arka

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Koszt wychowania dziecka porównywalny z zakupem mieszkania? Te liczby niektórych mogą zadziwić

Raczkujące uśmiechnięte niemowlę /Ilustracja do tekstu: Koszt wychowania dziecka porównywalny do zakupu mieszkania. te liczby szokują
Fot.: Fotolia.pl

Koszt wychowania jednego dziecka to dla wielu polskich rodzin wysiłek finansowy porównywalny z kredytem hipotecznym na mieszkanie w dużym mieście. Zobowiązania finansowe rozpoczynają się na długo przed przyjściem dziecka na świat – wynika z najnowszych badań. Jak te wydatki rozkładają się na poszczególne lata i kiedy w rozwój dziecka inwestujemy najwięcej?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Z analizy przeprowadzonej przez ośrodek badawczy SW Research na zlecenie platformy do obniżania i opłacania rachunków za media MAM wynika, że średni koszt wychowania dziecka przez pierwsze 18 lat jego życia to ponad 305 tys. zł. Gdy dziecko pozostaje na utrzymaniu rodziców również w okresie studiów, muszą oni liczyć się z kolejnym wysokim wydatkiem, wynoszącym ponad 130 tys. zł.

Koszt wychowania dziecka. Bezcenne szczęście a realne wydatki

Co składa się na tak wysoką kwotę? Otóż wydatki związane z posiadaniem dzieci pojawiają się nie tylko po ich przyjściu na świat, ale już znacznie wcześniej. Zgodnie z szacunkami platformy MAM, sama ciąża oraz przygotowanie rodziców i gospodarstwa domowego na pojawienie się nowego członka rodziny to łączny wydatek w wysokości średnio 8,5 tys. zł. Z kolei miesięczny koszt wychowania dziecka rośnie wraz z pociechą. Średnie wydatki na jedno dziecko w okresie niemowlęcym wynoszą 1,05 tys. zł na miesiąc. W przypadku nastolatka to już ok. 1,5 tys. zł, zaś studenta – niemal 2,2 zł.

Z tej analizy wynika, że wychowanie jednego dziecka – aż do jego wejścia w dorosłość (czyli ukończenia studiów) – to koszt blisko 0,5 mln zł. Z podobnym zobowiązaniem finansowym wiąże się zakup mieszkania w dużym mieście w Polsce – zauważają eksperci przygotowujący raport.

CZYTAJ TEŻ: Niezwykłe narodziny „cudownego dziecka”. Choć była w ciąży pozamacicznej, urodziła zdrowe dziecko

Koszt wychowania dziecka. Pół miliona, ale na co?

Liczby te niektórych zadziwiają (choć pary, które zmagają się z niepłodnością, niemałą część tej kwoty wydają na samą możliwość uzyskania ciąży). Pamiętajmy jednak, że pojawienie się nowego domownika to niemal automatyczne zwiększenie stałych comiesięcznych kosztów gospodarstwa domowego. Rachunki za podstawowe media (m.in. prąd, woda, gaz) wzrastają średnio o ok. 200 zł w skali miesiąca, a wydatki na żywność – o prawie 300 zł miesięcznie. Wydatki na chemię gospodarczą i kosmetyki (przynajmniej na początkowych etapach wychowywania dzieci) podnoszą się z kolei o prawie 260 zł.

Istotną kategorię kosztów stanowi opieka zdrowotna dla dziecka. Co prawda 31% rodziców deklaruje, że nie ponosi dodatkowych kosztów, ponieważ korzysta jedynie z państwowych usług medycznych, jednak większość rodziców określa, że na opiekę zdrowotną przeznacza ok. 314 zł miesięcznie. Dodatkowy koszt stanowi również opieka nad dziećmi. Około 22% Polaków korzysta z pomocy opiekunki, co kosztuje ich średnio ponad 700 zł miesięcznie. Alternatywą są żłobki i przedszkola, później szkoły i oferowane przez nie świetlice. 70% rodziców biorących udział w badaniu platformy MAM zadeklarowało, że ich dzieci uczęszczają do placówki edukacyjnej; w przypadku 20% rodzin jest to instytucja prywatna, za którą trzeba płacić dodatkowe czesne. Prywatna szkoła to wydatek od kilku do kilkunastu tysięcy złotych rocznie. W Polsce istnieją jednak placówki, w których roczne czesne to wydatek nawet 50 tysięcy złotych.

Koszt wychowania dziecka. Zabawa i rozwój

Posiadanie dzieci to również koszty związane z ich rozwojem fizycznym i intelektualnym oraz zabawą. Okazuje się, że polskie dziecko dostaje nowe zabawki przeciętnie nie częściej niż raz w miesiącu, a miesięczny budżet przeznaczany na takie zakupy to – zgodnie z deklaracjami ankietowanych – ok. 200 zł. Średni miesięczny budżet na zakup książek dla dzieci to natomiast 127 zł.

Wysoki priorytet w wydatkach związanych z procesem wychowawczym i rozwojowym najmłodszych Polaków mają różnego rodzaju zajęcia dodatkowe i pozaszkolne. Na takie zajęcia uczęszcza 70% dzieci, z czego zdecydowanie najczęściej są to lekcje języków obcych (28%) i zajęcia sportowe (30%).

Koszty zajęć dodatkowych to niemały wysiłek dla portfela rodziców. Zajęcia sportowe to miesięczny wydatek w wysokości średnio 214 zł, nauka języków obcych – 260 zł miesięcznie, zaś lekcje gry na instrumencie i korepetycje indywidualne z przedmiotów szkolnych – blisko 350 zł miesięcznie za każde. Budżet przeznaczany na atrakcje dodatkowe to najczęściej od 250 do 300 zł na miesiąc.

Dzieci – największa i najlepsza inwestycja

Z powyższych wyliczeń wynika, że wychowanie dzieci generuje jedne z większych wydatków w skali całego życia ekonomicznego ich rodziców – wielu osobom niełatwo je udźwignąć nawet przy wsparciu programu 500+. Mimo to potomkowie są najlepszą inwestycją, jakiej możemy dokonać, dlatego na ich wychowywaniu staramy się nie oszczędzać. Współcześni rodzice dużo chętniej niż poprzednie pokolenia inwestują we wszechstronny rozwój swoich pociech, zapewniając im dobrą edukację i odpowiednią dawkę wartościowej rozrywki. Dużo poważniej traktują też m.in. ich zdrowie i żywienie. Takie podejście kosztuje, ale również przynosi ogromny zysk – w postaci nowego pokolenia doskonale wykształconych i zdrowych Polaków.

Raport „Ile kosztuje dziecko” został opracowany na podstawie badania ilościowego przeprowadzonego we wrześniu br. przez ośrodek badawczy SW Research. Objęło ono reprezentatywną grupę 1000 rodziców dzieci w wieku do 24. roku życia.

Źródło: platforma MAM

POLECAMY:

Poziom serotoniny u matki wpływa nie tylko na jej zdrowie. Może mieć także związek z autyzmem u dziecka

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Kawa i herbata w ciąży. Czy istnieje bezpieczna dawka kofeiny?

Kawa i herbata w ciąży
fot. Fotolia

Kobiety, które w ciąży piją kawę i herbatę, częściej rodzą dzieci z mniejszą masą urodzeniową – dowodzą najnowsze badania. Z analizy naukowców wynika, że dzienne spożycie „bezpiecznej” porcji kofeiny podwyższa ryzyko przedwczesnego porodu.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kofeina to organiczny związek chemiczny znajdujący się w ziarnach kawy i wielu innych surowcach roślinnych. W zależności od źródła nazywana jest również teiną (gdy jej źródłem jest herbata), guaraniną (gdy pochodzi z guarany) i metainą (gdy jej źródłem jest yerba mate).

Jest to środek psychoaktywny z grupy stymulantów, często dodawany do napojów energetyzujących oraz napojów gazowanych. Po dłuższym okresie regularnego przyjmowania kofeiny występuje zjawisko stopniowego osłabienia odpowiedzi biologicznej na działanie substancji.

Działanie kofeiny na ludzki organizm jest wielokierunkowe i nadal nie do końca poznane. Działa pobudzająco na ośrodkowy układ nerwowy. Ponadto spożywanie kofeiny w umiarkowanych ilościach usuwa zmęczenie, poprawia nastrój i koncentrację, polepsza wydolność fizyczną organizmu i wyostrza uwagę. Jednak niektóre badania dowodzą, że kofeina może być szkodliwa dla kobiet w ciąży.

Zobacz także: Chcesz zajść w ciążę? Tych napojów zdecydowanie unikaj!

Kawa i herbata w ciąży – czy to dobry pomysł?

Badania w kierunku działania kofeiny na organizm przyszłych matek i ich dzieci przeprowadził zespół doktora Ling-Wei Chen z University College Dublin. W badaniu wzięło udział 941 kobiet z Irlandii.

Głównym źródłem kofeiny w przypadku badanych pań była herbata (48 proc.) i kawa (38 proc.). Naukowcy z Dublina są zdania, że w przypadku ciężarnych kofeina ogranicza przepływ krwi do łożyska, hamując tym samym wzrost płodu.

Wyniki eksperymentu pokazały, że każde dodatkowe 100 mg kofeiny dziennie (ok. pół kubka kawy) spożyte w okresie pierwszego trymestru ciąży, może obniżać masę urodzeniową dziecka o 72 g. Taka dawka może także przyczynić się do zmniejszenia długości noworodka, zmniejszenia obwodu głowy dziecka oraz wpłynąć na skrócenie czasu ciąży.

Zgodnie z obserwacją naukowców nawet spożycie „bezpiecznej” ilości kofeiny, czyli ok 200 mg dziennie, wpływało na parametry noworodka.

Wyniki badań zostały opublikowane na łamach magazynu „American Journal of Clinical Nutrition”.

Zobacz także: Naturalne wsparcie dla płodności, czyli kolorowe koktajle propłodnościowe

Jaka dawka kofeiny jest bezpieczna?

Naukowcy z Irlandii podkreślają potrzebę kontrolowania i ograniczania spożycia kofeiny przez kobiety w ciąży.

– Zalecamy ciężarnym oraz kobietom planującym dziecko ograniczenie spożycie kawy i herbaty – powiedział w rozmowie z Reuters dr Chen. – Nadmierne spożywanie kofeiny może powodować ograniczenie przepływu krwi w łożysku, co z kolei może wpływać na wzrost płodu – dodał ekspert.

Według zaleceń Światowej Organizacja Zdrowia ciężarna kobieta nie powinna wypijać więcej niż 300 mg kofeiny dziennie. Z kolei według wytycznych Amerykańskiego Kolegium Położników i Ginekologów (AKPiG) maksymalna dawka substancji dla ciężarnej to 200 mg na dobę.

Zobacz także: Filiżanka kawy w ciąży nie taka bezpieczna dla płodu. Naukowcy odkryli alarmujące powiązania

Kofeina a poronienie

Najnowsze badania sugerują jednak, że nawet tak niewielka ilość kofeiny może być szkodliwa dla pań w ciąży.

W 2015 roku dr De-Kun Li z uczelni Kaiser Permanente w Północnej Karolinie znalazł powiązanie pomiędzy spożywaniem kofeiny a poronieniem. – Wszystkie rekomendacje zgłaszane przez Światową Organizację Zdrowia i Amerykańskie Kolegium Położników i Ginekologów można uznać jedynie za orientacyjne punkty odniesienia – uważa Li.

– Z biologicznego punktu widzenia jest mało prawdopodobne, aby 300 mg kofeiny była dawną niebezpieczną dla ciężarnej, a 299 mg bezpieczną. Radziłbym, aby zredukować ilości spożywanej kawy i herbaty do minimum. Najlepiej w ogóle zrezygnować z tych napojów – dodaje naukowiec.

W 2008 roku badacze z San Francisco przeprowadzili badanie z udziałem 1063 ciężarnych. Okazało się, że u kobiet, które spożywały co najmniej 200 mg kofeiny dziennie, istniało 25 proc. ryzyko poronienia. Takie zagrożenie występowało u 12 proc. u pań, które unikały stymulantów.

Tu kupisz e-wersję magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.