Przejdź do treści

KAMPANIA „TWORZYMY ATMOSFERĘ”

Upowszechnienie wiedzy o zanieczyszczeniu powietrza w Polsce, jego źródłach i skutkach zdrowotnych, a także pokazanie, w jaki sposób indywidualne decyzje mogą przyczynić się do poprawy sytuacji, to najważniejsze cele kampanii społecznej „TworzyMY atmosferę” zorganizowanej przez Ministerstwo Środowiska.

Świadomość problemu

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak pokazują wyniki badań opinii publicznej, Polacy wiedzą, że stan powietrza ma zasadniczy wpływ na jakość ich życia. W sondażu przeprowadzonym na zlecenie Ministerstwa Środowiska w sierpniu 2015 r. czystość powietrza była wymieniana jako jedna z trzech – obok bezpieczeństwa na drogach i poziomu przestępczości – najważniejszych kwestii, od których zależy komfort życia w danej miejscowości.

Z drugiej strony te i wcześniejsze badania opinii pokazują, że zanieczyszczenie powietrza traktowane jest przez ankietowanych jako problem abstrakcyjny, nie dotyczący ich bezpośrednio. Aż 81 proc. osób biorących udział w badaniu uważa, że w ich miejscu zamieszkania nie ma problemu zanieczyszczenia powietrza. I choć rzeczywiście jego jakość w poszczególnych częściach kraju jest różna, fakty nie dają podstaw do tak optymistycznej oceny sytuacji.

Skala i główne źródła zanieczyszczeń

Poziom zanieczyszczenia powietrza w Polsce jest jednym z najwyższych w Unii Europejskiej. Przykładowo – pod względem stężenia pyłu zawieszonego PM10 wywołującego m.in. astmę, alergię i niewydolność układu oddechowego – gorsza sytuacja jest tylko w Bułgarii. W przypadku rakotwórczego benzo(a)pirenu stężenie przekraczające akceptowalny poziom zanotowano w 42 z 46 stref, na które podzielono Polskę do celów monitorowania i oceny jakości powietrza.

Wbrew obiegowym opiniom, głównym źródłem zanieczyszczenia powietrza w kraju nie jest przemysł, ale sektor komunalno-bytowy (indywidualne ogrzewanie domów i mieszkań) oraz transport drogowy. Klucz do poprawy sytuacji znajduje się zatem w rękach zwykłych ludzi. To oni podejmują decyzję, w jaki sposób ogrzewają swoje domy i jak korzystają z samochodów.

Idea kampanii

Zadaniem kampanii „TworzyMY atmosferę” jest uświadomienie Polakom znaczenia ich indywidualnych wyborów dla jakości powietrza, a co za tym idzie – stanu zdrowia i komfortu życia ich samych oraz najbliższych. Znaczenie mają nawet niewielkie zmiany – kupno węgla o odpowiednich parametrach, dbanie o sprawność domowego kotła grzewczego, rezygnacja z używania samochodu, gdy można skorzystać z transportu publicznego lub roweru. Co ważne – większość działań ograniczających emisję zanieczyszczeń nie wiąże się z dodatkowymi kosztami. Przeciwnie – może przełożyć się na istotne oszczędności w domowym budżecie.

Zaplanowane działania

W ramach kampanii będą zrealizowane następujące działania: emisja spotów w radiu, telewizji i internecie, działania w mediach społecznościowych i blogosferze oraz na stronie internetowej kampanii. W Gliwicach, Sosnowcu, Poznaniu, Sopocie i Warszawie odbędą się wydarzenia w przestrzeni miejskiej, na które złożą się happeningi i realizowane w formule rodzinnego pikniku spotkania informacyjno-edukacyjne. Ponadto podczas 37. PZU Maratonu Warszawskiego zarówno jego uczestnicy, jak i przybyli kibice będą mogli zajrzeć na stoisko kampanii i przeprowadzić badanie spirometryczne, tj. pomiar sprawności układu oddechowego.

Osobne działania zostaną skierowane do przedstawicieli mediów. Oprócz spotkań i konferencji prasowych z udziałem przedstawicieli Ministerstwa Środowiska, dziennikarze będą mogli wziąć udział w warsztacie dotyczącym aspektów zdrowotnych problemu zanieczyszczenia powietrza oraz szkoleniu z ekojazdy z udziałem Krzysztofa Hołowczyca. Dziennikarze z Dolnego Śląska zostaną zaproszeni na spotkanie we wrocławskim Wojewódzkim Inspektoracie Ochrony Środowiska, podczas którego eksperci zaprezentują metody monitorowania i pomiaru czystości powietrza.

Uzupełnieniem powyższych działań będzie poradnik dla samorządowców dotyczący komunikacji problemu zanieczyszczenia atmosfery i inicjatyw służących poprawie jakości powietrza, a także debata ekspercka na temat wpływu zanieczyszczenia powietrza na zdrowie oraz roli samorządów w likwidowaniu problemu.

Kampania rozpoczęła się 9 września i potrwa do końca listopada 2015.

Kampania została sfinansowana ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Działania mające na celu zbudowanie świadomości wpływu zanieczyszczenia powietrza na zdrowie wspiera Ministerstwo Zdrowia.
 
Informacja prasowa

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Poruszające wyznanie gwiazdy. Edyta Górniak: „Niestety straciłam tę ciążę”

Edyta Górniak na scenie podczas koncertu/Ilustracja do tekstu: Edyta Górniak o poronieniu: Straciłam ciążę
Fot.: Wikimedia Commons

Mijający rok był dla Edyty Górniak pełen przeżyć. Sukcesy zawodowe, zaszczytne propozycje i zmiany prywatne starły się jednak z dramatycznym doświadczeniem, które pozostawiło w gwieździe głęboki ślad. W listopadowym wywiadzie piosenkarka po raz pierwszy szczerze opowiedziała o poronieniu.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W rozmowie, którą wyemitowano w programie „Dzień Dobry TVN”, polska diwa opowiedziała o swoich marzeniach, planach oraz sukcesach mijającego roku. Nie wszystkie wydarzenia w jej życiu były jednak spodziewane i oczekiwane.

CZYTAJ TEŻ: Gwiazda pop po raz pierwszy tak szczerze o poronieniu i endometriozie

Edyta Górniak o poronieniu. „Niestety straciłam tę ciążę”

Gwiazda przyznała, że wraz z obecnym partnerem od dwóch lat starała się o dziecko. Niestety, choć mijający rok przyniósł pozytywną nowinę o ciąży, los nie oszczędził parze dramatycznych wieści.

– Od dwóch lat bardzo marzyłam o tym, by być w ciąży. Los pokazywał jednak, że raczej się to nie uda. No i zaszłam w ciążę, ale… niestety ją straciłam – wyznała ze smutkiem Edyta Górniak. – To było jedno z najdziwniejszych, nieoczekiwanych doświadczeń – dodała szczerze piosenkarka.

46-letnia Edyta Górniak przyznała, że poronienie pozostawiło w niej głęboki ślad. Mimo wsparcia, które otrzymała od swoich najbliższych, piosenkarka zmagała się w tym czasie z ogromnym smutkiem i samotnością.

– Wszyscy, którzy mieli takie doświadczenie, wiedzą, że tak naprawdę kobieta zostaje bardzo samotna z tym uczuciem. Nawet jak się ma wspaniałe wsparcie, to jednak jest uczucie ogromnego osamotnienia. Trzeba przejść trudną drogę: najpierw jest szok, potem nadzieja, badania, potem przedwczesna rozłąka… To jest bardzo trudne – wyznała Edyta Górniak.

Mimo tych trudnych doświadczeń, Edyta Górniak docenia wszystkie szanse, które dostała od losu. Gwiazda ma za sobą występy na szeregu prestiżowych scen, a już wkrótce zaśpiewa przed członkami rodziny królewskiej w Royal Albert Hall. Jak przyznaje, największym jej sukcesem jest jednak 14-letni syn Allan.

Źródło: „Dzień Dobry TVN”

POLECAMY RÓWNIEŻ: Gwiazda The Corrs zaśpiewała dla zarodków z in vitro. „To dla mnie zaszczyt”

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Zmagasz się z endometriozą? Zgłoś się do badań klinicznych i poznaj nowe możliwości terapeutyczne

Na zdjęciu: Obolała kobieta na łóżku, trzyma się za brzuch /Ilustracja do tekstu: Endometrioza: badanie kliniczne dotyczace nowej terapii
Fot.: Fotolia.pl

Centrum Medyczne Synexus we współpracy z partnerską organizacją badawczą poszukuje kobiet z rozpoznaną klinicznie endometriozą, które są zainteresowane udziałem w badaniach klinicznych dotyczących nowych możliwości leczenia tej choroby.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Przedsięwzięcie adresowane jest do pacjentek z endometriozą mieszkających w: Krakowie, Warszawie, Katowicach, Łodzi, Lublinie, Szczecinie, Poznaniu, Białymstoku lub w okolicach jednego z tych miast. Panie, które chciałyby poznać nowe terapie endometriozy, mogą zgłaszać się, dzwoniąc pod numer warszawskiej infolinii: 22 203 03 00.

Endometrioza: badanie kliniczne dotyczące nowych terapii

W trakcie rozmowy konsultant oceni, czy w danym przypadku możliwe będzie przystąpienie do dalszego etapu procedury. Jeśli pacjentka uzyska taką kwalifikację, zostanie skierowana na konsultację ekspercką. Lekarz zapozna ją wówczas ze szczegółowymi informacjami na temat badania klinicznego dotyczącego nowych terapii endometriozy.

Więcej informacji można uzyskać za pośrednictwem strony Centrum Medycznego Synexus: www.przychodniasynexus.pl.

POLECAMY:

5 chorób, z którymi lekarze mylą endometriozę. Też się z tym spotkałaś?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Nadzieja dla mężczyzn z trwałą niepłodnością po leczeniu raka. Odkrycie naukowców daje szansę na ojcostwo

Młody tata przytula dziecko /Ilustracja do tekstu: Dzień ojca /Chemioterapia w dzieciństwie a męska płodność. Nowa strategia zachowania płodności po raku już wkrótce?
fot. Pixabay

Każdego roku nowotwory złośliwe atakują 1,2 tys. dzieci w Polsce. Dziś, dzięki rozwojowi medycyny i nowoczesnym lekom, u większości młodych pacjentów (75-85%) rokowania są pomyślne. Przebyte leczenie onkologiczne może mieć jednak długofalowe skutki dla płodności – nie tylko kobiecej, ale również męskiej. Choć u części młodych mężczyzn, którzy przeszli chemioterapię przed okresem pokwitania, występuje ryzyko trwałej niepłodności, obiecujące wyniki nowych badań dają im nadzieję na przyszłe ojcostwo.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Agresywna chemioterapia, stosowana w leczeniu wielu przypadków raka, wykazuje toksyczne działanie na gonady, którego skutki mogą być czasowe lub trwałe. Dzieje się tak, ponieważ cytostatyki (czyli leki stosowane w chemioterapii), niszcząc szybko dzielące się komórki, powodują również uszkodzenie tkanek, w których stale dochodzi do podziałów komórkowych.

W przypadku mężczyzn konsekwencją tego rodzaju leczenia jest uszkodzenie jąder, które hamuje spermatogenezę (produkcję plemników). O ile jednak dorosłym pacjentom medycyna daje możliwość pobrania i zamrożenia nasienia do ewentualnego wykorzystania w przyszłości, młodzi chłopcy, przed okresem dojrzewania, są takiej szansy pozbawieni. Ich jądra nie produkują jeszcze plemników, które można byłoby pozyskać przed rozpoczęciem chemioterapii. Być może wkrótce ten problem uda się rozwiązać.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Oligozoospermia idiopatyczna: czym jest i jak ją leczyć?

Chemioterapia w dzieciństwie a płodność męska. Przełomowe odkrycia

Zespół naukowców związanych z uniwersytetami w Izraelu i Chinach przeprowadził innowacyjne badania, których wynik może być przełomem w opracowywaniu strategii zachowania płodności u młodych pacjentów onkologicznych płci męskiej.

Jak donosi magazyn „Stem Cells and Development”, autorzy badania odkryli, że w jądrach chłopców, którzy zachorowali na raka przed pokwitaniem i byli leczeni gonadotoksycznymi cytostatykami, obecne są spermatogonia, czyli wczesne stadia rozwoju męskich komórek rozrodczych. Na podstawie materiału pozyskanego na drodze biopsji jąder naukowcom udało się wyhodować i wyizolować komórki macierzyste w różnych etapach rozwoju: premejotycznym, mejotycznym i postmejotycznym. Zidentyfikowali także komórki przypominające plemniki, które rozwinęły się z komórek jąder chłopców poddanych chemioterapii.

– Nasze wyniki dowodzą, że w jądrach chłopców, którzy przeszli chemioterapię przed okresem pokwitania, znajdują się biologicznie aktywne spermatogonia. W warunkach laboratoryjnych mają one zdolność rozwinięcia się do różnych stadiów spermatogenezy, w tym do generowania komórek podobnych do plemników – mówi kierujący badaniami prof. Mahmoud Huleihel z Departamentu Mikrobiologii i Immunologii na Uniwersytecie Ben-Guriona w Beer Szewie (Izrael).

CZYTAJ TEŻ: Ciąża po raku piersi. Jak metody leczenia wpływają na płodność?

Zachowanie płodności u chłopców po chemioterapii. Nowe strategie już wkrótce?

Odkrycia naukowców mogą dać szansę na ojcostwo wielu pacjentom, dla których dotąd nie powstały skuteczne metody wsparcia płodności.

– Wyniki tych badań mogą otworzyć drogę do opracowania nowych strategii terapeutycznych umożliwiających zachowanie płodności: u chłopców leczonych onkologicznie przed okresem pokwitania oraz u pacjentów z azoospermią – podkreśla Huleihel.

Źródło: ncbi.nlm.nih.gov, israel21c.org, „Pediatria po Dyplomie” (II 2009)

TUTAJ kupisz e-wersję magazynu „Chcemy Być Rodzicami”

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

„Miałem być ojcem…”. Żałoba mężczyzny po poronieniu

Zmartwiony mężczyzna na kanapie. Zakrywa twarz dłonią /Ilustracja do tekstu: Depresja a niepłodność męska /Żałoba mężczyzny po poronieniu
Fot.: Nik Shuliahin /Unsplash.com

Gdy na drodze pary staje poronienie, mężczyzna stara się być silny. Jest podporą dla swojej partnerki, której stan zdrowia i emocje zdają się być w tej chwili najważniejsze. Jednak on też może być w środku zdruzgotany. Tak, on też stracił właśnie swoje marzenia i plany. Przecież za chwilę miał być ojcem.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

„Zarówno moja żona, jak i ja, byliśmy podekscytowani, wchodząc do szpitala na USG w trzecim miesiącu ciąży” – mówi Russell. „Po dwóch latach małżeństwa i dwóch latań starań o pierwsze dziecko, nasze marzenie o byciu rodzicem stawało się rzeczywistością” – dodaje.

Mężczyzna – wciąż będąc w dużych emocjach – pamięta, jak ściskał dłoń żony, gdy oboje wpatrywali się w ziarnisty obraz ukazujący się na ekranie. W chwili, kiedy nagle specjalista przestał mówić i postanowił zawołać lekarza, dezorientacja i przerażenie wyszły na pierwszy plan. Dziecko na ekranie nie poruszało się. Serce Russella znalazło się wtedy gdzieś w okolicach żołądka, ale zachowywał swój strach dla siebie. Żona była wtedy na pierwszym miejscu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wzięła wolne, by uporać się z bólem po poronieniu, pracodawca ją zwolnił. Teraz za to zapłaci

Jego świat

„Pojawiły się medyczne przyczyny i teorie, dlaczego nasze dziecko umarło, ale wszystko, na czym mogłem się wtedy skupić, to Sara, która w zupełnie niekontrolowany sposób szlochała. Desperacko chciałem zatrzymać jej ból. W tym momencie jej psychiczne cierpienie było wszystkim, o co się troszczyłem” – opowiada mężczyzna.

I dodaje: „Od początku było dla mnie jasne, […] że moje emocje muszą być oddelegowane na drugi plan. Nikt nie pytał mnie, czy czegoś potrzebuję, i początkowo było to dla mnie jak najbardziej w porządku”.

On też jednak czuł. On też cierpiał. Jego świat także wywrócił się do góry nogami. I chociaż stereotypowo Mężczyzna nie płacze w trudnych chwilach, to wcale nie oznacza, że jego poronienie także nie dotyka. Owszem, często w trosce o najbliższych bierzemy na siebie ich ból, a własne emocje odkładamy na półkę. Wcale jednak nie równa się to temu, że one na tej półce giną. One ciągle są i niezmiennie czekają na swoją kolej do przeżycia.

„Kiedy pocieszałem zrozpaczoną żonę, świadomie zamykałem swoje własne potrzeby bycia pocieszonym i zaopiekowanym. Za stoicką fasadą pękało mi serce. Chociaż rzadko mówi się o żałobie mężczyzny po poronieniu, to jest ona tak samo odczuwalna jak u matki” – Russell opowiada o swoich doświadczeniach bardzo otwarcie.

I ma rację. Jest to właściwie temat, którego nikt nie porusza. On sam z nikim, oprócz żony, o tym nie mówił. Wracając jednak do dbania o nią, nie chciał dodatkowo „obciążać” Sary jeszcze i swoimi przeżyciami. Co jednak ważniejsze, nikt inny z otoczenia nawet nie zapytał go wtedy o to, co się z nim (i w nim) dzieje. Nikt nie pomyślał, że zatroszczyć się trzeba też i o niego. Nic więc dziwnego, że odczuwał ogromną samotność. Zakładał więc maskę i – udając, że wszystko jest w porządku – wychodził do pracy.

CZYTAJ TEŻ: Większość ciąż kończy się poronieniem.”To nie anomalia. To norma”

Zdjąć zbroję bohatera. Żałoba mężczyzny po poronieniu

Można zastanawiać się, co jest powodem tego, że mężczyznom z założenia „nie wolno” w pełni okazywać bólu nawet po tak trudnym doświadczeniu jak poronienie. Czy to wymogi społeczeństwa mówiące o tym, że mężczyzna musi być twardy? Czy to przekazywany z pokolenia na pokolenie wzorzec męskości, w którym przestrzeni na dbanie o swoje zdrowie psychiczne nieraz nie ma?

Czy to blokady wewnętrzne i brak swego rodzaju umiejętności do mówienia o emocjach? Zapewne wszystko się tutaj zazębia i każe, już nawet małym chłopcom, zakładać na siebie zbroję superbohatera. Rzecz jasna, to bardzo ważne, że są oni w późniejszym życiu ogromnym oparciem dla swoich partnerek i owszem, to „odłożenie” emocji na bok w wielu momentach jest bardzo dobrym oraz chroniącym nas mechanizmem. Ważna jest jednak świadomość, co się właściwie dzieje. Russell wiedział, że przeżywa smutek, że potrzebuje wsparcia, że poronienie także i jego zdruzgotało, ale nie znalazł w tej sytuacji miejsca na swoje odczucia. Bo czy to miejsce tam w ogóle było?

Dziś Russell i jego żona są szczęśliwymi rodzicami dwójki dzieci. Nie zmienia to jednak faktu, że lęk, żal, złość, bezradność, które czuli w sobie w czasie, gdy doświadczyli poronień (bo niestety nie było to tylko jedno), ciągle pamiętają. Tak, Russell też. Dzisiaj już jednak świadomie o tych wszystkich emocjach mówi. Rozejrzyjmy się więc dookoła. Może jakiś mężczyzna będzie w stanie zdjąć przy nas maskę twardziela. Bo nikt nie musi zmagać się ze swoim cierpieniem w samotności – nawet największy strongman świata.

Źródło historii: „Daily Mail”, artykuł: “I held my wife as she sobbed at our lost baby. I had to be brave, but inside I crumbled

E-wydanie magazynu „Chcemy Być Rodzicami” kupisz TUTAJ

Tagi:

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.