Przejdź do treści

Kalendarz Naszego Bociana: Babcie i dziadkowie dumni ze swoich wnucząt

Już po raz trzeci Stowarzyszenie na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji „Nasz Bocian” wydaje kalendarz charytatywny. Poświęcony jest on upowszechnieniu w świadomości społecznej metod leczenia niepłodności oraz rodzicielstwa adopcyjnego.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dwa poprzednie wydania kalendarza (na lata 2013 oraz 2015) nawiązywały do kampanii „Tata. Najważniejsze słowo dla mężczyzny” i ukazały ojcostwo jako pozytywne doświadczenie życiowe. Daliśmy głos ojcom, którzy bez leczenia niepłodności lub adopcji nie doczekaliby się swoich dzieci.

Nie tylko rodzice i dzieci

Kalendarz Stowarzyszenia Nasz Bocian na rok 2017 pokazuje problem niepłodności z innej strony. Po raz pierwszy w Polsce zachęcono babcie i dziadków wnucząt poczętych dzięki metodzie in vitro oraz adoptowanych, do udziału w tego typu projekcie. Kampania naszego Stowarzyszenia „Jestem babcią/dziadkiem dzięki in vitro/adopcji” pozwala im wyrazić dumę z ich rodzin. Ich dzieci są teraz szczęśliwymi rodzicami, a ich wnuki wyczekanymi i kochanymi członkami rodziny. Start kampanii nastąpił w styczniu 2016 roku (z okazji Dnia Babci i Dziadka), kiedy babcie i dziadkowie pozowali do zdjęć z informacją „Jestem babcią/dziadkiem dzięki in vitro”. Odzew na nasz apel pokazał, że nie tylko osoby niepłodne, ale i ich najbliżsi dojrzeli do otwartego mówienia o niepłodności.

Dla kogo i po co jest ten kalendarz?

Niedawno byliśmy świadkami próby wprowadzenia poprawek do ustawy o leczeniu niepłodności, które zredukowałyby skuteczność metody in vitro w Polsce dziesięciokrotnie. Ten pomysł przepadł, ale obawiamy się, że nie jest to ostatnie słowo przeciwników tej metody. Pokazujemy szczęśliwe rodziny, których nie byłoby w obecnym kształcie, gdyby nie możliwość skutecznego leczenia oraz determinacja rodziców i wsparcie babć i dziadków. Od naszych forumowiczów wiemy, że na realne oparcie w rodzinie w niełatwych i długotrwałych staraniach o dziecko przy wsparciu medycyny czy w procesie adopcji, liczyć można wciąż zbyt rzadko. Tym bardziej wdzięczni jesteśmy naszym modelom za odwagę i za wsparcie okazane swym dzieciom i wnukom.

Zdjęcia autorstwa Petera Beyma pokazują uniwersalność rodzinnych relacji bez względu na wybraną drogę zbudowania rodziny. „Odczarowują” tabu narosłe wokół niepłodności i sposobów wychodzenia z niej. Niepłodność jest rosnącym problemem zdrowotnym i społecznym. Dotyka nie tylko bezpośrednio cierpiących z powodu tej choroby, ale i ich najbliższych. Bezpieczne i skuteczne sposoby wyjścia z niepłodności nie tylko tworzą, ale i uzdrawiają całe rodziny.

Nasz kalendarz trafi m.in. do klinik leczenia niepłodności, ośrodków adopcyjnych, partnerów medialnych oraz polityków. Patronat nad naszym projektem objęło Towarzystwo Przyjaciół Dzieci. Realizacja kalendarza możliwa była dzięki zaangażowaniu naszych członków, hojności naszych sympatyków oraz dodatkowemu wsparciu finansowemu otrzymanemu od Klinik InviMed. Patronat medialny nad wydawnictwem objęły: magazyn „Dziecko” oraz magazyn „Chcemy być Rodzicami”.

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Alergie: problem XXI wieku. Poznaj typowe objawy, by ustrzec się przed ryzykiem

Kobieta spogląda na kwiaty na stoisku /Choroby alergiczne. Reakcje alergiczne: typy, objawy
Fot.: Zoe Deal /Unsplash.com

Choroby alergiczne są coraz częstszym problemem, szczególnie w krajach wysoko uprzemysłowionych. Około 20–30% populacji doświadcza jakiejś formy alergii. Eksperci przewidują, że w ciągu najbliższych 20 lat liczba chorych obejmie połowę mieszkańców Europy. Czym charakteryzuje się reakcja alergiczna i jakie są jej typy?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

U części pacjentów występują incydentalne łagodne reakcje alergiczne, u innych jest to długotrwała choroba wyniszczająca organizm. Może też wystąpić rzadka, ale natychmiastowa, gwałtownie przebiegająca reakcja anafilaktyczna na alergen, na który pacjent jest szczególnie wrażliwy. Nagłe zaburzenia układu naczyniowo-sercowego, duszność, osłabienie, silny świąd skóry, bóle brzucha, wymioty, katar, opuchnięcia warg i twarzy mogą świadczyć o wystąpieniu wstrząsu anafilaktycznego.

Takich objawów nie należy bagatelizować, nawet jeżeli same się cofnęły i nie wymagały interwencji lekarza. Przyczyna powinna być jak najszybciej zdiagnozowana. Trzeba też niezwłocznie podjąć działania terapeutyczne. Najczęściej zdarza się to po użądleniu przez owady błonkoskrzydłe (osy, pszczoły) lub zjedzeniu np. orzechów lub orzeszków ziemnych. Według statystyk co roku po użądleniu przez osę ciężko choruje (a czasami umiera) około 1% mieszkańców Ziemi. W Polsce dotyczy to kilkunastu osób rocznie.

Alergię definiuje się jako nadwrażliwość organizmu na kontakt z substancją (alergenem)powodującą różnego typu dolegliwości w wyniku pobudzenia układu immunologicznego. Odpowiedzią organizmu jest produkcja przeciwciał IgE lub IgG.

Alergeny mogą wnikać do organizmu różnymi drogami, stąd dzieli się je na:

  • wziewne, np. kurz, roztocze, sierść i ślina zwierząt, grzyby oraz sezonowo pyłki traw, drzew i innych roślin;
  • kontaktowe, np. substancje chemiczne, lateks;
  • pokarmowe – pochodzenia zwierzęcego i roślinnego;
  • iniekcyjne – jady owadów, leki podawane domięśniowo lub dożylnie.

Wyróżnia się 4 typy reakcji alergicznych.

Reakcja alergiczna typu I: reakcja wczesna, anafilaktyczna

W tej postaci alergii narasta poziom immunoglobulin IgE, które poprzez swoiste receptory są przyłączane do komórek układu odpornościowego. Objawy są widoczne po kilku–kilkudziesięciu minutach. Ponowny kontakt z alergenem powoduje utrwalenie tzw. pamięci immunologicznej i naraża na zaostrzenie alergii. Po każdym kolejnym wniknięciu alergenu reakcja następuje bardzo szybko i może prowadzić do niebezpiecznego dla życia wstrząsu anafilaktycznego.

Choroby związane z nadwrażliwością typu I: katar sienny, astma oskrzelowa, atopowe zapalenie skóry, alergie pokarmowe, alergie na jady zwierząt.

Reakcja alergiczna typu II: reakcja cytotoksyczna

Reakcja występuje po 20 minutach do kilku godzin. Przyczyną mogą być pokarmy lub leki. Produkowane są przeciwciała typu IgM i IgG, które łączą się z komórkami organizmu i powodują ich niszczenie, a następnie uogólniony proces zapalny.

Choroby związane z nadwrażliwością typu II: przewlekła pokrzywka, reakcja poprzetoczeniowa, choroba hemolityczna noworodków, anemia hemolityczna, niektóre przypadki choroby pęcherzowej, toczeń i inne.

CZYTAJ TEŻ: Jakie należy wykonać badania przed ciążą? [WIDEO]

Reakcja alergiczna typu III: reakcja kompleksów immunologicznych

W tym typie nadwrażliwości produkowane przeciwciała IgG łączą się z antygenem, tworząc tzw. kompleksy immunologiczne, które odkładają się w tkankach i narządach (np. w nerkach) i je uszkadzają. Objawy występują po kilku godzinach od kontaktu z alergenem.

Choroby związane z nadwrażliwością typu III: guzkowe zapalenie tętnic, reumatoidalne zapalenie stawów, toczeń układowy, kłębuszkowe zapalenie nerek, liszaj układowy. Do tej grupy zalicza się także alergie pokarmowe IgG-zależne.

ZOBACZ TAKŻE: Cytologia i HPV przed ciążą. Czemu służą te badania?

Reakcja alergiczna typu IV: reakcja komórkowa, opóźniona

Uczulenie następuje najczęściej w wyniku długotrwałego kontaktu z antygenem, np. przewlekłe przyjmowanie leków, noszenie zegarka czy biżuterii z niklem, przewlekłe infekcje.

Reakcja występuje po 2–3 dniach od narażenia na antygen. Ta postać nadwrażliwości ma różny obraz kliniczny, zwykle ujawniający się jako zmiany skórne.

Problem alergii na nikiel dotyczy niemal co czwartej kobiety, w tym nawet najmłodszych dziewczynek. U mężczyzn występuje rzadziej, ale i tak sięga 10%. Nikiel może się znajdować w biżuterii, ale również w wodzie z kranu i niektórych pokarmach: gałka muszkatołowa, kakao, czekolada, czarna herbata, ziemniaki, pomidory, soja, owoce morza, orzechy.

Osoby podejrzewające u siebie alergię typu IV powinny zwracać także uwagę na zapachowe mydła, wody kolońskie i kremy.

Alergię mogą powodować także konserwanty (parabeny) dodawane często do leków, kosmetyków i żywności. Znajdują się w kremach (szczególnie nawilżających), mydłach, maściach, środkach znieczulających (np. lidokaina stosowana przez stomatologów). Są obecne w sałatkach, ketchupie, majonezie, konserwach rybnych, sokach (głównie jarzynowych), dżemach i ciastkach. Na parabeny najczęściej uczulają się pracownicy przemysłu spożywczego lub handlu.

diagnostyce chorób alergicznych wykorzystywane są testy in vivo (testy skórne, płatkowe, próby prowokacji i inne) oraz testy in vitro – eozynofilia, całkowity poziom immunoglobuliny IgE oraz alergenowo swoiste przeciwciała IgE, przeciwciała IgG (szczególnie w nadwrażliwości pokarmowej) oraz inne specjalistyczne badania.

Proponowane obecnie w szerokim zakresie testy na nietolerancję pokarmową IgG-zależną pozwolą na wyeliminowanie produktów spożywczych wywołujących niepożądane objawy oraz wskażą artykuły dobrze tolerowane.


Chcesz wiedzieć więcej? Tu kupisz e-wersję magazynu Chcemy Być Rodzicami.

dr n. med. Iwona Kozak-Michałowska

Dyrektor ds. Nauki i Rozwoju Synevo

Gorzka pigułka na niepłodność. Suplement diety czy środek o specjalnym przeznaczeniu?

Różnokolorowe pigułki na tacy szpitalnej /Ilustracja do tekstu: suplementy diety i żywność specjalnego przeznaczenia medycznego
Fot.: rawpixel /Unsplash.com

Kapsułki, tabletki, saszetki z proszkiem do rozpuszczenia lub granulaty musujące – produkty, które mają dostarczyć naszemu organizmowi niezbędnych mikro- i makroelementów, kryją się pod różnorodnymi postaciami. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że kształt i forma podania to niejedyne cechy, które je różnią. Znacznie bardziej istotne w kontekście leczenia – np. niepłodności – jest ich przeznaczenie. Czy wiemy zatem, co kupujemy?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dostępne na rynku aptecznym produkty dzielą się na cztery kategorie. Na szczycie hierarchii plasują się leki i wyroby medyczne, a na kolejnych jej stopniach – żywność specjalnego przeznaczenia medycznego i suplementy diety. Dwa ostatnie z tych środków uznaje się często za tożsame. Niesłusznie!

Suplementy diety: profilaktyka dla laika

Suplementy diety zaliczane są do żywności powszechnego spożycia – mimo że znacząco różnią się od niej postacią i właściwościami. Ich charakterystyczną cechą jest forma umożliwiająca dawkowanie (np. tabletki, krople, drażetki). Produkty te, zawierające skoncentrowane dawki pierwiastków i minerałów, stosuje się w celu uzupełnienia diety w składniki o działaniu odżywczym lub fizjologicznym.

Zgodnie z ustawą o warunkach zdrowotnych żywności i żywienia, suplementy diety muszą cechować się odpowiednią wartością odżywczą i jakością sensoryczną oraz gwarantować bezpieczeństwo stosowania. W odróżnieniu od środków specjalnego przeznaczenia żywieniowego, nie są one jednak kierowane do osób o szczególnych potrzebach żywieniowych. Ich grupa docelowa to konsumenci zdrowi, którzy pragną wdrożyć profilaktykę niedoborów.

Eksperci szacują, że suplementy diety przyjmuje dziś ponad 70% polskiego społeczeństwa, a rynek tych produktów rośnie w siłę. Tymczasem – zgodnie z polskim prawem – suplement można wprowadzić do sprzedaży na podstawie samej deklaracji jego składu. Nie jest konieczne przedstawienie dokumentacji potwierdzającej skuteczność.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dieta na owulację przy PCOS. Co jeść, a czego unikać?

Żywność specjalnego przeznaczenia medycznego, czyli zdrowe odżywienie

Zupełnie inną kategorią produktów jest żywność specjalnego przeznaczenia medycznego (żspm). Zgodnie z obowiązującym rozporządzeniem UE, jest to:

„żywność specjalnie przetworzona lub żywność o specjalnym składzie przeznaczona do dietetycznego odżywiania pacjentów, w tym niemowląt […]”.

 

W przeciwieństwie do suplementów diety, żspm zalecana jest pacjentom z ustalonymi medycznie potrzebami żywieniowymi (wynikającymi ze stanu zdrowia) i wymaga przyjmowania pod kontrolą lekarza. Wedle tych wytycznych środki spożywcze specjalnego przeznaczenia medycznego kierowane są do ściśle określonych grup konsumentów, a szczegółowa informacja na ten temat musi zostać umieszczona na etykiecie.

Z kolei od leków produkty specjalnego przeznaczenia medycznego różnią się tym, że nie można im przypisywać właściwości leczenia chorób bądź zapobiegania ich wystąpieniu. Mimo określenia „medyczny“, które występuje w ich nazwie, są one żywnością – ich zadaniem jest wspomaganie leczenia poprzez właściwe odżywienie organizmu.

CZYTAJ TAKŻE: Naturalne wsparcie dla płodności, czyli kolorowe koktajle propłodnościowe

Żywność pod specjalnym nadzorem

Przepisy wskazują, że o kwalifikację do tej kategorii mogą ubiegać się tylko producenci środków, których skład i/lub sposób przygotowania umożliwia uzyskanie efektu, którego nie mogłyby zapewnić modyfikacje diety ani inne produkty spożywcze (w tym suplementy i dostępne już żspm). Prawo nie określa jednak wymogu ubiegania się o zezwolenie na wprowadzenie takiego produktu do obrotu. To sprawia, że podmioty mogą opierać się na własnej ocenie zgodności posiadanych dowodów z wymaganiami.

Fakt ten, w połączeniu z niejednoznacznością przepisów, sprawia, że na aptecznych półkach czasem stają obok siebie produkty o zbliżonych właściwościach, ale reprezentujące różne kategorie: żywność specjalnego przeznaczenia medycznego i suplementy diety. Wkrótce może się to jednak zmienić. W ujednoznacznieniu interpretacji w zakresie żspm ma pomóc rozporządzenie delegowane (UE) 2016/128, które uzupełnia rozporządzenie z 2013 r. w sprawie kryteriów oceny środków spożywczych specjalnego przeznaczenia medycznego. Wejdzie ono w życie już w przyszłym roku – 22 lutego 2019 r.


Artykuł ukazał się w magazynie „Chcemy Być Rodzicami” 8/2018. Możesz nabyć go tutaj – w wersji papierowej lub elektronicznej.


POLECAMY RÓWNIEŻ: 10 produktów, które poprawią męską płodność na wiosnę

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Szkodliwe związki w zdrowych warzywach. Jak goitrogeny wpływają na pracę tarczycy i płodność?

Warzywa na straganie /Ilustracja do tekstu: Goitrogeny a tarczyca
Fot.: Sven Scheuermeier /Unsplash.com

Zielone warzywa to źródło cennych witamin i składników mineralnych, które wspomagają pracę naszego organizmu. Ale czy te naturalne produkty mogą wiązać się też z zagrożeniem dla naszego zdrowia? Okazuje się, że tak – zawierają bowiem antyodżywcze goitrogeny. Czym są te związki i jak mogą odbić się na naszej płodności?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Goitrogeny: co to jest?

Goitrogeny to grupa tzw. związków antyodżywczych. Należą do niej:

  • tioglikozydy,
  • glikozydy cyjanogenne,
  • polifenole,
  • hemaglutyniny.

W zależności od rodzaju, goitrogeny i ich metabolity mogą blokować przyswajanie jodu albo nasilać jego wydalanie. To zaś nie pozostaje bez wpływu na funkcjonowanie organizmu – szczególnie zaś jednego z najważniejszych gruczołów: tarczycy.

Goitrogeny a tarczyca

Przyswajanie wraz z pożywieniem nadmiernej ilości goitrogenów w pierwszej kolejności hamuje syntezę hormonu T4. To z kolei przyczynia się do osłabienia konwersji w hormon T3.

Zmniejszony poziom trójjodotyroniny i tyroksyny powoduje wzrost stężenia TSH (zagrażający płodności i ciąży) i przerost masy tarczycy. Konsekwencją tego procesu jest pojawienie się wola tarczycowego.

CZYTAJ TAKŻE: Magazyn hormonów: tarczyca. Jak rozpoznać, czy funkcjonuje prawidłowo?

Goitrogeny: gdzie się znajdują i na co szczególnie uważać?

Goitrogeny znajdują się w roślinach krzyżowych, m.in. kapuście, jarmużu, brukselce, brokułach, kalafiorze i szpinaku. Sporą ich ilość zawierają też kalarepa, brukiew i gorczyca. Szkodliwe związki obecne są we wszystkich częściach roślin, ale najwięcej jest ich w nasionach.

Największe zagrożenie czai się w soi (oraz jej przetworach, np. tofu) – i to jej powinniśmy unikać, gdy zmagamy się z chorobami tarczycy, wpływającymi na nasze zdrowie i płodność. Pozostałe warzywa mogą zaszkodzić nam tylko wtedy, kiedy będą spożywane codziennie w dużych ilościach. Nie powinniśmy jednak ich całkowicie odstawiać! Warzywa kapustowate są bogate w cenne składniki odżywcze, takie jak witaminy A, witamina C, kwas foliowy oraz witamina K.

– Zdecydowanie bardziej negatywny wpływ na pracę tarczycy ma głodzenie się, drastyczne odchudzanie i stosowanie niskokalorycznych diet – przekonuje Barbara Porębska, dietetyczka z portalu przeciwwaga.pl.

Jak dodaje ekspertka, goitrogeny są związkami lotnymi. Oznacza to, że poprzez przetwarzanie termiczne warzyw możemy pozbyć się aż 30% tych substancji – wystarczy więc gotować bez pokrywki. Pomocne w pozbyciu się goitrogenów jest również mrożenie lub moczenie warzyw.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: O wpływie Hashimoto na płodność. Wywiad z dr Izabellą Wentz

Goitrogeny: szkodliwe dla tarczycy, zbawienne w leczeniu raka?

Choć udowodniono, ze goitrogeny w dużych ilościach mogą szkodzić osobom, które mają problemy z tarczycą, związki te są intensywnie badane jako substancje potencjalnie zapobiegające rozwojowi nowotworów. Zgodnie z dostępnymi badaniami, w organizmie przetwarzają się one w izotiocyjaniany, które mogą działać zabójczo na nieprawidłowe komórki. Co więcej, zdają się również działać przeciwzapalnie.

POLECAMY TEŻ: Tarczyca a zajście w ciążę. Które choroby gruczołu zaburzają płodność?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Długa droga do ginekologa. Alarmujące dane o dostępie do opieki położniczej na wsi

Kobieta w ciąży trzyma zdjęcie USG na wysokości brzucha ciążowego /Ilustracja do tekstu: NIK: ograniczony dostęp do opieki ginekologicznej na wsi
Fot.: Bich Ngoc Le /Unsplash.com

Utrudniony dostęp do świadczeń ginekologiczno-położniczych, duża liczba zgonów okołoporodowych, nieprzestrzeganie standardów opieki okołoporodowej, a nawet prawa do intymności – te zagrożenia to codzienność kobiet pochodzących z obszarów wiejskich. Niepokojące wnioski pochodzą z szerokiej kontroli przeprowadzonej przez Najwyższą Izbę Kontroli (NIK).

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Najnowszą kontrolą NIK objęto osiem oddziałów wojewódzkich Narodowego Funduszu Zdrowia oraz 27 poradni wiejskich z województw: lubelskiego, łódzkiego, opolskiego, podkarpackiego, podlaskiego, warmińsko-mazurskiego, wielkopolskiego i zachodniopomorskiego. W wielu gminach wiejskich w ogóle nie było placówek ginekologiczno-położniczych.

50 km do najbliższego ginekologa

Z analizy NIK wynika, że mieszkankom wsi nie zapewniono równego dostępu do ambulatoryjnych świadczeń ginekologiczno-położniczych finansowanych ze środków publicznych. Poradnie zlokalizowane w gminach wiejskich stanowiły nieznaczny odsetek ogółu tych placówek – mimo że mieszka tam ok. 40% kobiet i noworodków. W województwach podlaskim i lubelskim na jedną poradnię ginekologiczną na wsi przypadało nawet 27 tys. kobiet; w skrajnych przypadkach miały one do najbliższej placówki 50 km. Mała liczba poradni w gminach wiejskich w województwach podlaskim i lubelskim była przez NFZ uzasadniana brakiem chętnych do udzielania świadczeń.

Kontrolerzy NIK ujawnili też, że co czwarta poradnia ginekologiczna (spośród wszystkim poddanych kontroli) nie zapewniała pacjentkom warunków do intymności podczas udzielania świadczeń medycznych. Okazało się, że miejsca udzielania świadczeń nie były należycie zasłonięte przed osobami postronnymi w przypadku otwarcia drzwi do gabinetu.

Mała liczba poradni ginekologicznych to wyższy wskaźnik śmiertelności dzieci

Ponadto w 17 podmiotach leczniczych (czyli 63% wszystkich skontrolowanych) świadczeń ginekologiczno-położniczych udzielano tylko przez 10-13 godzin tygodniowo. W trzech badanych podmiotach zlecano wykonanie USG i KTG u podwykonawców zlokalizowanych w znacznej odległości od poradni. Tymczasem dla kobiet w ciąży pokonywanie znacznych odległości, by wykonać podstawowe badania, jest szczególnie uciążliwe.

Co szczególnie alarmujące, w województwach, w których działa niewiele poradni wiejskich, w 2016 roku odnotowano największy wskaźnik zgonów okołoporodowych. Różnica w stosunku do miejscowości o wyższej liczbie tych placówek była nawet 10-krotna. W województwie opolskim na 100 tys. urodzeń zmarło blisko 34 dzieci, a w podlaskim – 23. Zdecydowanie lepiej sytuacja przedstawiała się w województwach o większej liczbie poradni. W woj. podkarpackim relacja ta wynosiła bowiem 5,41 na 100 tys. urodzeń, a w wielkopolskim – 3,36.

ZOBACZ TAKŻE: Śmiertelność wcześniaków kontra jakość opieki szpitalnej. Zobacz, co mówią badania!

Niższe standardy opieki okołoporodowej

Warto zauważyć, że poszczególne elementy opieki medycznej nad matką i dzieckiem zostały określone w standardach opieki okołoporodowej. Wymieniono w nich m.in. zalecane świadczenia profilaktyczne, działania w zakresie promocji zdrowia oraz badania i konsultacje medyczne w okresie ciąży. Pakiet ten stanowi niezbędne minimum diagnostyczne i nie odbiega od rekomendacji europejskich.

Mimo że powyższe wymogi są ogólnodostępne, nie były one w pełni realizowane przez personel medyczny skontrolowanych podmiotów. Spośród 1,13 tys. pacjentek jedynie 22 wykonano (wraz z udokumentowaniem) wszystkie 42 rekomendowane świadczenia.

CZYTAJ TAKŻE: Szykują się zmiany w standardach opieki okołoporodowej. Resort opracował nowe rozwiązania

Dostęp do opieki ginekologicznej na wsi: brak świadczeń, brak edukacji

W trakcie kontroli okazało się też, że na obszarach wiejskich kuleje nie tylko dostęp do specjalistycznej opieki ginekologiczno-położniczej, ale nawet edukacja w zakresie przygotowań do porodu, połogu, karmienia piersią i rodzicielstwa. Tego świadczenia nie zaoferowano aż połowie pacjentek 18 placówek leczniczych. Tymczasem medycy zobowiązani są, by edukację tę przeprowadzać podczas każdej wizyty, począwszy od 21. tygodnia ciąży aż do jej rozwiązania.

NIK zauważa, że w zwiększeniu dostępności świadczeń ginekologiczno-położniczych mogą pomóc gabinety położnych, które prowadzą działalność w ramach podstawowej opieki zdrowotnej (POZ). Niestety, w województwie podlaskim, gdzie działa najmniej poradni położniczo-ginekologicznych w gminach wiejskich, do końca 2016 r. żaden podmiot leczniczy nie podpisał umowy z NFZ na opiekę położnej nad ciężarną. Powód? Stawka proponowana przez NFZ nie pokrywa kosztów wykonania niezbędnych świadczeń.

Profilaktyka raka szyjki macicy: nie dla kobiet na wsiach?

Izba zwraca też uwagę, że mieszkanki terenów wiejskich – z uwagi na małą liczbę poradni – miały ograniczone możliwości skorzystania z programu profilaktyki raka szyjki macicy. Analizy wykazały, że w 2016 roku darmową cytologię wykonało zaledwie 0,4% mieszkanek terenów wiejskich w woj. opolskim. Najlepiej sytuacja przedstawiała się w woj. podlaskim, gdzie z tego badania skorzystało 10,6% kobiet mieszkających na wsiach. NIK zauważa jednocześnie, że dużo lepszy był wskaźnik wykonania cytologii wśród kobiet, którym udało się zgłosić do skontrolowanych poradni ginekologiczno-położniczych.

Kontrola NIK objęła dane pozyskane do końca 2016 r. Przedstawiciele Izby zaapelowali do Ministra Zdrowia, kierowników oddziałów wojewódzkich NFZ i kierowników podmiotów leczniczych NIK o podjęcie niezbędnych działań, które pozwolą zmniejszyć skalę wykrytych nieprawidłowości. Zauważają jednocześnie, że problem jest poważny: na terenach wiejskich mieszka aż 40% Polek w wieku reprodukcyjnym.

Źródło: nik.gov.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: Nie tylko ginekolog. 7 specjalistów, do których warto się udać, gdy starania się przedłużają

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.