Przejdź do treści

Juha Tapanainen, przewodniczący ESHRE: brak refundacji in vitro to katastrofa

Juha Tapanainen stoi na czele Europejskiego Towarzystwa Rozrodu Człowieka i Embriologii (ESHRE). Odwiedził Polskę przy okazji 3. edycji Międzynarodowej Konferencji Endokrynologii i Rozrodczości i podsumowania rządowego programu in vitro. W rozmowie z nami wyraził głębokie zaniepokojenie planowanymi zmianami w leczeniu niepłodności.

Co Pan sądzi na temat zabiegów in vitro w  Polsce?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Juha Tapanainen, przewodniczący Europejskiego Towarzystwa Rozrodu Człowieka i Embriologii (ESHRE): Jeżeli dzieje się to w taki sposób, jak teraz, nazwałbym to katastrofą.

Dlaczego?

Wszyscy powinni mieć prawo do leczenia. Ja w in vitro nie widzę nic nagannego, ale nawet, biorąc pod uwagę aspekty religijne, które szanuję jest to dla mnie trudne do zrozumienia.

Dlaczego ustawodawca chce ograniczyć liczbę zarodków? Dowiedziałem się, że ograniczono liczbę dopuszczalnych embrionów do jednego. Nawet sześć nie brzmi zbyt dobrze. Im mniej embrionów, tym częściej trzeba stymulować pacjentkę, a każda stymulacja niesie ze sobą ryzyko. Kiedy jest dziesięć  oocytów, i siedem zarodków, to „szału nie ma”. Przy zapłodnieniu dziesięciu komórek, pacjentkę stymuluje się od sześciu do dziesięciu razy (w porównaniu do typowego leczenia) Jeżeli mam być szczery, takie ograniczenie liczby komórek jest dla mnie nieetyczne, ponieważ tworzy ryzyko dla pacjentek. Powinno się minimalizować ryzyko do wartości jak najbliższych zeru.

Czy zabieg in vitro wzbudza kontrowersje w całej Europie, czy tylko w Polsce?

W tym momencie Malta posiada dość restrykcyjne regulacje, nie znam tych restrykcji dokładnie, ale z tego co mi wiadomo, są to ograniczenia, jakie wcześniej obowiązywały we Włoszech.

Z głównych krajów europejskich Polska jest jedynym, stosującym takie regulacje, prawdopodobnie nawet jedynym na świecie.

Inną kwestią jest refundacja, ale moim zdaniem, brak dofinansowania dla zabiegów powoduje, że ludzie mniej zamożni nie będą mieli dostępu do leczenia. Jesteśmy więc w sytuacji, kiedy diagnozujemy u kogoś chorobę, ale ze względów finansowych odmawiamy mu prawa do terapii. Jeżeli uznaliśmy niepłodność za chorobę, to tak ją powinniśmy traktować, jak chorobę właśnie. Leczenie cukrzycy i niewydolności serca jest refundowane, a leczenie niepłodności choć powinno być, nie jest. Dlaczego?

Czy jesteśmy w stanie zatrzymać epidemię niepłodności w Europie?
Nie nazwałbym tego epidemią.

Nie? Mamy z tym duży problem.
Tak, ale to nie epidemia. 20% par cierpi na niepłodność, u 2030% z nich niepłodność wynika z nieznanych nam przyczyn, bardzo prawdopodobne, że w przyszłości też podobny odsetek ludzi będzie cierpiał z powodu niepłodności. Dlatego nie nazwę tego epidemią.  In vitro jest zabiegiem stosowanym w trakcie choroby, leczy ją, usuwając jej skutki, ale jej nie eliminuje.
In vitro powstało w celu leczenia niedrożności jajowodów spowodowanej przez infekcje Chlamydia trachomatis i Neisseria gonorrhoeae (rzeżączka). Rzeżączki już się prawie wcale nie spotyka, ale infekcje spowodowane przez chlamydię tak. Teraz in vitro stosuje się z innych powodów niż kiedyś. Niepłodność idiopatyczna czy endometrioza stanowią 1015% niepłodności kobiecej w krajach skandynawskich.

Mamy tylko jedno wyjście, jakim jest in vitro?
To zależy, oczywiście nie zaczynamy od in vitro, zaczynamy od łagodnej stymulacji cytrynianem klomifenu, czy gonadotropinami. Tylko kiedy jajowody są niedrożne in vitro powinno być zastosowane od razu. Może pojawić się tendencja do stosowania in vitro zbyt wcześnie. Decyzja o przyjętej metodzie leczenia powinna zależeć od zdiagnozowanej przyczyny. Jeżeli występuje brak owulacji czy są niedrożne jajowody, wtedy wybieramy in vitro. W innych przypadkach należy sprawdzić, czy łagodniejsze metody mogą pomóc.

Co sądzi Pan o naprotechnologii?

Nie wiedziałem o tym zbyt wiele, zanim tu przyjechałem. Teraz, kiedy zapoznałem się z tą metodą, uważam, że to nonsens.

Wygląda to tak, że pacjenci myślą, że są leczeni, ale to jest tylko udawanie Dla mnie to nie ma sensu. Jak dotąd, nikt nie przeprowadził naukowej analizy naprotechnologii, nie ma dowodów na jej skuteczność. To coś, w co się wierzy, jak religia. Rozumiem niektórych moich kolegów z Polski, którzy są zdegustowani ludźmi wierzącymi w naprotechnologię. Proszono tych ludzi, żeby przedstawili dowody, analizy naukowe, ale oni nie mogą ich dostarczyć. Jeżeli leczysz kogoś, nie robiąc nic konkretnego, jak mamy wiedzieć, że osiągasz jakieś efekty?
 
 
Magda Dubrawska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Transkrypcja aktu urodzenia dziecka – jakie jest postępowanie w przypadku surogacji?

Transkrypcja aktu urodzenia dziecka - jakie jest postępowanie w przypadku surogacji?
Surogatka - czyli matka zastępcza, zawiera umowę z parą i godzi się na zapłodnienie in vitro oraz urodzenie dziecka tej pary. – Fot.Pixabay

Francuski sąd kasacyjny wystąpił  do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z prośbą o opinię na temat transkrypcji aktu urodzenia dzieci urodzonych przez surogatki w krajach, w których jest to legalne. Helsińska Fundacja Praw Człowieka złożyła swoją opinię prawną na ten temat, ponieważ sprawa potencjalnie dotyczy także Polski.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Co to jest surogacja?

Surogatka – czyli matka zastępcza, zawiera umowę z parą i godzi się na zapłodnienie in vitro oraz urodzenie dziecka tej pary. W zamian otrzymuje określone świadczenia finansowe w przypadku surogacji komercyjnej, albo bez wynagrodzenia, jedynie za środki na utrzymanie w przypadku surogacji altruistycznej. Najwięcej kontrowersji rodzi surogacja komercyjna, stąd też wiele krajów na świecie jej zakazuje i utożsamia prawnie “matkę” z “osobą, która urodziła dziecko”. Tak właśnie wygląda prawo we Francji i w Polsce.

Wątpliwości kogo nazwać matką dziecka pojawiają się, kiedy rodzice przyjmujący dziecko chcą dokonać transkrypcji aktu urodzenia dziecka w kraju, którego są obywatelami. Założenie jest takie, że dziecko zostało urodzone przez surogatkę w kraju, w którym jest to legalne, umowa podpisana przez rodziców przyjmujących i matkę zastępczą jest wiążąca prawnie a matka zastępcza przyjęła za noszenie ciąży wynagrodzenie.

Zobacz też: Zabieg AH na zarodkach: wskazania, skuteczność, ryzyko

Francuski Sąd Kasacyjny prosi o opinię ETPC

Zapytanie do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka to pierwszy przypadek skorzystania z protokołu 16 wprowadzonego do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka 1 sierpnia 2018 roku, który umożliwia Państwom – członkom wspólnoty zasięgnięcie opinii na temat interpretacji i wprowadzenia w życie praw i wolności określonych w Konwencji. Opinie mogą dotyczyć konkretnych spraw, które zawisły przed sądami i trybunałami państw ratyfikujących Konwencję.

Francuski sąd nie miał jasności, czy może odmówić transkrypcji aktu urodzenia i zdecydować się na wpisanie do aktu urodzenia jedynie nazwiska ojca przyjmującego dziecko, który jest jednocześnie dawcą nasienia, czyli biologicznym rodzicem. Nie jest jasne, czy ma znaczenie pochodzenie komórki jajowej, z której rozwinęło się dziecko – prawo opisuje matkę jako osobę, która dziecko urodziła, nie wspominając o DNA komórki jajowej.

Jeśli chodzi o komórkę jajową w surogacji, możliwości są trzy: w zapłodnieniu in vitro surogatki mogła być użyta jej własna komórka jajowa, komórka jajowa matki przyjmującej, albo komórka anonimowej dawczyni. Francuscy prawnicy zastanawiali się, czy matce przyjmującej należy udzielić prawa do adopcji dziecka, jeśli nie może zostać wpisana w akt urodzenia jako matka.

Wprowadzenie rozróżnienia na ciążę powstałą z wykorzystaniem komórki jajowej surogatki i komórki matki przyjmującej, oraz nadawanie  na tej podstawie praw rodzicielskich właścicielce komórki jest niebezpieczne. Potencjalnie daje możliwość ubiegania się o prawa rodzicielskie trzeciej kobiecie, która jako anonimowa dawczyni wsparła starającą się o dziecko parę i noszącą ciążę surogatkę własnym materiałem genetycznym.

Zobacz też: Bliźnięta poczęte dzięki in vitro mają dwóch ojców. Niesamowita historia niezwykłego rodzeństwa

Opinia Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka

Z opinii Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka na temat Polski, która wydana została po zgłoszeniu Francji do ETPC, dowiadujemy się, że:

  • Dziecko ma swoje prawa, nie może być traktowane przedmiotowo i karane za to, że jego rodzice podjęli taką, a nie inną decyzję dotyczącą sposobu wydania go na świat. Pytanie o legalność surogacji należy zdecydowanie oddzielić od problemu statusu dziecka, która przyszła na świat w takich okolicznościach. Prawne i etyczne wątpliwości odnośnie surogacji nie mogą szkodzić interesom dziecka.
  • Należy doprecyzować w polskim prawie kwestię surogacji, ponieważ nie jest ona nigdzie omówiona wprost, a jedynie wynika z interpretacji prawnej definicji “matki”.
  • W kwestii transkrypcji zagranicznych aktów urodzenia dzieci, które wydała na świat matka zastępcza, należy odwoływać się do precedensowego wyroku NSA, który zapadł ostatnio w Warszawie*.
  • Implementacja orzeczenia NSA jest niejasna w stosunku wszystkich par, a w szczególności w przypadku par jednopłciowych, które skorzystały z surogacji. W świetle polskiego prawa jedyną możliwą drogą jest rejestracja w akcie urodzenia ojca – dawcy nasienia, jako jedynego rodzica. Nie wiadomo jak miałaby przebiegać ta procedura w przypadku dwóch kobiet, z których żadna nie urodziła dziecka, natomiast jedna była dawczynią komórki jajowej.
  • Częściowa transkrypcja aktu urodzenia (kiedy tylko ojciec jest rodzicem, a przyjmująca matka uwzględniona w umowie z surogatką nie figuruje w akcie urodzenia) pozbawia dziecko części jego/ jej tożsamości i nie realizuje prawa dziecka do ochrony więzi rodzinnych i życia rodzinnego. Takie rozwiązanie stawia dziecko w gorszej pozycji w obliczu prawa cywilnego (dziedziczenie po matce przyjmującej) i publicznego (np. Nabycie obywatelstwa) . HFPC zwraca uwagę na to, że matka przyjmująca dziecko jest jedyną, które to dziecko pozna i w jego/jej ocenie będzie jedyną, prawdziwą matką, z którą będzie połączone silną więzią emocjonalną. Zdaniem Fundacji w Polsce potrzebne jest rozszerzenie pojęcia rodziny w taki sposób, by nie ograniczało się do biologicznego pokrewieństwa.

Zobacz też: Techniki wspomagania rozrodu na świecie – jak wygląda Polska na tle innych państw?

Precedensowy wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego – transkrypcja aktu urodzenia*

Sądy niższych instancji nie wyraziły zgody na transkrypcję hinduskiego aktu urodzenia dziecka, który zawierał dane tylko polskiego ojca. Matką biologiczną dziecka jest surogatka, która po urodzeniu dziecka, zgodnie z zawartą umową, zrzekła się do niego praw. Podstawą odmowy, w opinii sądów, było to, że akt urodzenia dziecka bez nazwiska matki nie jest zgodny z polskim prawem. Wyroki zostały uchylone przez Naczelny Sąd Administracyjny, który uzasadnił wyrok odwołując się do konwencji o prawach dziecka i konwencji o prawach człowieka. Według NSA naczelną zasadą polskiego prawa rodzinnego jest ochrona dobra dziecka oraz, że przepisy kodeksu rodzinnego i opiekuńczego w Polsce regulują zarówno stan prawny dziecka, które posiada jedno z rodziców jak i dziecka, które pochodzi ze wspomaganej prokreacji.

Zobacz opinię Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Nowy numer e-magazynu Chcemy Być Rodzicami kupisz tutaj.

 

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

In vitro, trojaczki i trudne decyzje. „Czy wszystkie dzieci przeżyją ciążę?”

"Dostałam wybór, by zakończyć ciążę jednego z dzieci, albo ryzykować życie obojga bliźniąt" – Foto: Instagram the.becktriplets

Po wielu latach nieudanych starań Christy i Ryan dali sobie ostatnią szansę – jeszcze jedna próba in vitro i mieli powiedzieć sobie „stop”. Okazało się to być jednak potrójnie szczęśliwe podejście. Dziś są rodzicami trojaczków, ale droga do tego miejsca była niezwykle wyboista: „Dostałam wybór, by zakończyć ciążę jednego z dzieci, albo ryzykować życie obojga bliźniąt” – opowiada Christy.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Christy i Ryan bali się, że nigdy nie uda im się zostać rodzicami. Przyszła mama przekroczyła magiczną 40-stkę i czuła, że biologiczny zegar nie działa na jej korzyść. Para próbowała już zarówno inseminacji, jak i in vitro. Niestety nie były to udane próby.

Postanowili jednak ten ostatni raz postarać się spełnić swoje marzenia: „Aby móc pokryć wydatki, wzięliśmy pożyczkę na 30 tys.$, zdając sobie przy tym sprawę, że jest to warte posiadania dzieci, których tak bardzo pragnęliśmy” – opowiada szczęśliwa dziś mama. „Naprawdę potrzebowaliśmy, aby to zadziałało, więc chcąc podwoić swoje szanse, wzięliśmy dwa zarodki. Miałam 41 lat i nie mogłam tracić więcej czasu, więc specjalista zgodził się na umieszczenie właśnie dwóch zarodków” – jej słowa cytuje „DailyMail„.

Zobacz też: Nie mogła zajść w kolejną ciążę… dziś ma SIEDMIORO dzieci!

Radość przeplatana łzami

Test ciążowy Christy zrobiła o 9 dni wcześniej, niż jest to rekomendowane. Jakaż była jej radość, gdy zobaczyła pozytywny wynik! Początkowo jednak wszystkim wydawało się, że jest to ciąża bliźniacza.

Dopiero w 12. tygodniu ciąży trzeci maluch postanowił pokazać się na badaniu USG. Szczęście zastąpił wtedy niepokój . Okazało się bowiem, że dwójka dzieci dzieliła ze sobą łożysko, co niosło za sobą ryzyko, iż jedno z nich dostanie za mało krwi, drugie zaś za dużo. Był to stan zagrażający ich przetrwaniu.

Dostałam wybór, by zakończyć ciążę jednego z dzieci, albo ryzykować życie obojga bliźniąt. To było istne szaleństwo, gdy przechodziliśmy od wiadomości o trzecim dziecku do myśli o zakończeniu ciąży jednego z nich.

Zobacz też: „Rodzice wychodzą ze szpitala z dziećmi, my zostaliśmy z pudłami wspomnień”

In vitro, trojaczki i trudne decyzje

Rodzice postanowili jednak, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Skoro mają ciążę trojaczą, widocznie tak miało być. Oczywiście niepokój przez resztę ciąży był jeszcze większy, niż zazwyczaj.

Christy nieustannie zastanawiała się, czy oby na pewno wszystkie serduszka biją. Na szczęście biły i biją do dzisiaj. Cała trójka przyszła na świat zdrowa i w świetnej formie. Nawet pomimo ogromnych trudności w ciąży, konieczności leżenia od 20. jej tygodnia, czy też zobowiązań finansowych, oboje rodzice podkreślają, że wszystko to było warte szczęścia, które mogą dziś odczuwać.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Christy Beck (@the.becktriplets)

Happy end

Równie niesamowitą i trudną historię ma za sobą Janet. Jest ona matką trójki dzieci, chociaż wcześniej przez wiele lat nie udawało jej się zajść w ciążę. Pierwsza córeczka urodziła się dzięki IUI, bliźnięta zaś dzięki IVF.

Trójka naszych dzieci, obecnie pięcioletnia córka oraz dwu i pół letnie bliźniaki, są moim światem i prawdziwymi cudami, które nigdy by się nie pojawiły, gdyby nie niesamowite zaawansowanie medycyny reprodukcyjnej” – cytowaliśmy jej słowa [KLIK]. Kobieta pokazała światu także niesamowite zdjęcia, które porównywały obie ciąże. Wywołują one od razu uśmiech na twarzy. Oby więc kolejne podobne historie także mogły go wywołać!

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: „DailyMail”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Dieta przy in vitro – czy sposób odżywiania ma znaczenie?

Dieta przy in vitro
Pary starające się o dziecko powinny poważnie rozważyć zmianę nawyków żywieniowych, które skutecznie zwiększą ich szansę na poczęcia dziecka – fot. Fotolia

To, co jemy, ma wpływ nie tylko na nasz wygląd i masę ciała, ale jak potwierdzają badania, również na płodność. Szczególnie przy zabiegach in vitro dieta jest bardzo ważna. Poddanie się stymulacji hormonalnej i przygotowanie do procedury to obciążenie dla organizmu
i dlatego powinien on być w jak najlepszej kondycji, co może zapewnić odpowiednia dieta.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Czy dieta płodności działa?

Po poradę do dietetyka często zgłaszają się osoby pragnące osiągnąć właściwą dla nich masę ciała lub poprawić stan zdrowia stosując dietę specjalistyczną. Dziś wiadomo, że właściwe odżywianie jest w stanie poprawić również płodność, o czym świadczyć mogą najnowsze doniesienia naukowe i coraz większa świadomość żywieniowa lekarzy oraz par starających się o dziecko.

Jednym z czynników zwiększających szansę na zajście w ciążę jest optymalna masa ciała. Kobiety o prawidłowej masie ciała szybciej zajdą w ciążę niż te z nadwagą czy niedowagą. Dostarczenie organizmowi odpowiednich ilości składników odżywczych i witamin poprawia ogólny stan zdrowia, a więc i jakość komórek jajowych.

Odpowiednie przyrosty masy ciała są równie ważne w przypadku mężczyzn. Nieprawidłowa masa ciała u mężczyzn, podobnie jak i u kobiet, przyczynia się do zaburzeń hormonalnych, które mogą być jedną z przyczyn niepłodności.

Zobacz też: 1,5 mln par ma problem z płodnością, a Ty?

Kiedy zmienić nawyki żywieniowe?

Zdrowe odżywianie powinno towarzyszyć nam przez całe życie. Zbalansowana dieta dostarczająca niezbędnych składników odżywczych utrzymuje ciało w dobrej kondycji
i zapewnia równowagę hormonalną organizmu. Jej zaburzenie może skutkować nieprawidłowościami funkcjonowania narządów wewnętrznych, w tym także organów układu płciowego.

Dysfunkcje hormonalne, zaburzenia metaboliczne, niedobory składników odżywczych oraz niedobory energetyczne mogą przyczynić się do problemów z plodnością bądź je nasilić.

Pary starające się o dziecko powinny poważnie rozważyć zmianę nawyków żywieniowych, które skutecznie zwiększą ich szansę na poczęcia dziecka. Edukacja żywieniowa powinna zacząć się możliwe jak najszybciej. Czas oczekiwania na efekty wprowadzonych prozdrowotnych zmian w sposobie odżywiania i życia jest kwestią bardzo indywidualną i uzależnioną od wielu czynników, choćby od stanu odżywienia organizmu.

W wielu wypadkach, jeżeli odpowiednio wcześnie zostaną zmienione nawyki żywieniowe, zapłodnienie drogą in vitro może okazać się niepotrzebne.

Zobacz też: Czy obecnie problem niepłodności męskiej to fakt czy mit?

Czego unikać?

Złe odżywianie nie tylko doprowadza do pogarszania się ogólnego stanu zdrowia, ale może także skutkować niepowodzeniem przy zabiegach in vitro lub zagrozić zdrowiu nowo narodzonego dziecka. Z oczywistych względów para starająca się o dziecko niezależnie od sposobu poczęcia powinna w swojej diecie unikać:

  • alkoholu
  • papierosów
  • tłuszczy „trans”
  • węglowodanów prostych
  • wysokoprzetworzonej żywności

Zobacz też: Dieta na poprawę jakości komórek jajowych

Czy istnieje uniwersalna dieta płodności?

Każda para decydująca się na zapłodnienie metodą in vitro ma zdiagnozowany inny problem związany z płodnością. Dieta powinna być przypisana ich indywidualnym potrzebom i być poprzedzona badaniami.

Oczywiście można sugerować się ogólnymi wytycznymi jakie towarzyszą dietom płodności (tzn. zwiększyć spożywanie produktów bogatych w omega3, witaminę E, witaminę D, cynk, żelazo, kwas foliowy itd.), ale doświadczony dietetyk po przeanalizowaniu badań będzie mógł określić których składników odżywczych i w jakich ilościach brakuje w obecnej diecie.

Działanie na „własną rękę” i stosowanie diety wg. własnego uznania może okazać się niewystarczająco efektywne, by poprawić stan płodności i przygotować się do zabiegu in vitro. Dlatego zalecane jest wykonanie kompletu badań i współpraca z lekarzami przygotowującymi do in vitro jak i dietetykiem. Wiele klinik oferuje kompleksowe przygotowanie do zapłodnienia pozaustrojowego z uwzględnieniem porad dietetyka, z czego warto skorzystać.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Ekspert

Mgr Aleksandra Dobrzyńska

Dietetyk Salve Medica.

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Warszawa zwiększa dofinansowanie in vitro

Warszawa zwiększa dofinansowanie in vitro
Przy niektórych schorzeniach, takich jak endometrioza, in vitro często pozostaje jedyną opcją leczenia – fot. Pixabay

Warszawa zwiększa środki na dofinansowanie in vitro. Jak podkreśla wiceprezydent miasta Paweł Rabiej, chodzi o umożliwienie mniej zamożnym osobom skorzystanie z programu.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W czwartek podczas sesji Rady Warszawy politycy dyskutowali na temat zwiększenia dofinansowania na zabiegi zapłodnienia pozaustrojowego. Do tej pory Warszawiacy mogli liczyć na dopłatę w kwocie 5 tys. zł – od teraz dofinansowanie do procedury będzie wynosić 5,6 tys. zł. Jeżeli pierwsza próba zakończy się niepowodzeniem, pary będą mogły skorzystać z dopłaty do dwóch następnych zabiegów. Program zostanie wydłużony do 2023 r.

Mamy to! @warszawa przeznaczy dodatkowe środki na stołeczny program #invitro, uchwałę w tej sprawie przegłosowali właśnie radni. Większe środki na program to jego większa dostępność dla par zmagających się z problemem niepłodności. #WarszawaDlaWszystkich #SpełniamyObietnice – poinformował internautów za pośrednictwem Twittera Rafał Trzaskowski.

Zobacz też: Co to jest naprotechnologia i czy może zastąpić in vitro?

Warszawa zwiększa dofinansowanie in vitro, radni PiS-u niezadowoleni

Radni Prawa i Sprawiedliwości nie kryli oburzenia pomysłem zwiększenia dopłat do in vitro. – A jaką ofertę mamy dla tych, którym sumienie nie pozwala na skorzystanie z in vitro? – dopytywał radny Cezary Jurkiewicz.

Polecam modlitwę – odpowiedział Sławomir Potapowicz z Nowoczesnej. Podkreślił jednocześnie, że przy schorzeniach, takich jak endometrioza czy niedrożność jajowodów, jedyną skuteczną metodą leczenia jest in vitro. – Naprotechnologia nie jest odpowiedzią – podkreślił radny.

Z kolei Paweł Lech z Platformy Obywatelskiej zwrócił uwagę na niską skuteczność naprotechnologii.

– Jeśli ktoś nie chce skorzystać z in vitro, może skorzystać z programu naprotechnologii, uchwalonej z inicjatywy radnych PiS przez Sejmik Mazowsza. Zaowocował on jak dotąd trzema porodami. Cieszmy się z tego, ale nasz program in vitro przyniósł 154 porody – mówił.

Tu kupisz e-magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Gazeta Wyborcza, Do Rzeczy

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.