Przejdź do treści

Język ciała

Nieświadomość jest konceptem uznanym przez wszystkie wiodące nurty psychologiczne, choć nie przez wszystkie jawnie eksplorowanym. Nawet jednak terapeuci skupiający się w swojej pracy na czynnikach poznawczych i z dystansem podchodzący do teorii psychoanalitycznych dostrzegają znaczenie wyobrażeń i pragnień, jakie mają ich pacjenci czy też klienci. Tym samym odwołują się do tego, co jest nieoczywiste i często nieświadome.

 
Niemal ćwierć wieku temu Joyce McDougall, bardzo znana i ceniona psychoanalityczka, napisała książkę pod tytułem Teatry ciała, w której wyjaśniała rozumienie zaburzeń psychosomatycznych w świetle teorii psychoanalitycznej. Książka, niedawno wydana również w Polsce, żywo wpisuje się w nurt medycyny psychosomatycznej. Zwraca również uwagę ciekawym tytułem. McDougall postawiła tezę, że ciało jest teatrem, sceną, na której rozgrywają się wewnętrzne dramaty. Poprzez ciało wydobywa się to, co zamieszkuje psychikę i często jest zbyt trudne lub zagrażające poczuciu stabilizacji. Jest też nieświadome.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Podobnie jest z wieloma chorobami. Zdarza się nam usłyszeć w gabinecie lekarskim, że to, z czym się zgłaszamy, nie znajduje wyjaśnienia w wynikach badań. Nie pomagają też kolejne lekarstwa. Wtedy może pojawić się podejrzenie, że problem jest w „głowie”, nie w ciele. Jest to więc sugestia, że poprzez ciało manifestuje się problem psychologiczny.

Większość pacjentów reaguje na tego typu tezę oburzeniem, złością, niechęcią, oskarża lekarza o brak dbałości czy niekompetencje i zwykle idzie po radę do kolejnego specjalisty. Taka reakcja nie dziwi specjalnie. Pacjenci często nie mają odpowiedniej wiedzy i co zrozumiałe, potrzebują pomocy w poradzeniu sobie z tym, co im aktualnie dolega. Jeśli zgłaszają uciążliwy ból głowy, chcą się tego bólu pozbyć i wrócić do codziennej aktywności.

Innym powodem odrzucenia sugestii o psychologicznym pochodzeniu dolegliwości może być poczucia bycia obnażonym. Jeśli zgodnie z powszechnie obowiązującą teorią o psychosomatycznym pochodzeniu pewnych schorzeń cielesnych, można sobie wyobrazić, że dużo łatwiej jest cierpieć na pulsujący ból głowy niż dostrzec, że głowa „pęka” od różnorodnych trudności wewnętrznych pacjenta.

Zainteresowanie związkami między psychika i ciałem wykazywał już Freud. Wielu z jego pacjentów demonstrowało objawy pozornie typowo cielesne, jak niedowłady kończyn czy ślepota. Szybko jednak okazywało się, że były to objawy wówczas nazywane histerycznymi. Freud postawił więc tezę, że cierpienie psychiczne, którego doświadcza pacjent jest tak ogromne, że musi się on od niego odciąć. Ponieważ nie może się go po prostu pozbyć, zamienia psychiczne napięcie w objaw fizyczny. Z takim objawem łatwiej sobie poradzić. Można zrobić badania, wziąć leki, można o nim również opowiadać innym ludziom.

Cierpienie związane z chorobą ciała jest znacznie łatwiej i bardziej powszechnie akceptowane społecznie niż cierpienie psychiczne.

Freud również zwrócił uwagę na to, że w jakimś sensie „wybieramy” organ, który będzie chorował. Teorie tę rozbudował Franz Alexander, twórca teorii specyficzności. Alexander twierdził, że każdy organ i jego zaburzenia wyraża coś innego i jeśli przyjrzymy się temu, na co pacjent choruje, dotrzemy do jego wewnętrznego konfliktu. Alexander wyróżnił również siedem jednostek chorobowych mających bezpośrednie źródło w psychice: nadciśnienie tętnicze, astmę oskrzelową, zapalenie wrzodziejące jelita, atopowe zapalenie skóry, chorobę wrzodową żołądka i dwunastnicy, nadczynność tarczycy oraz gościec. Teoria specyficzności ma tylu zwolenników, co przeciwników, nie ma dziś natomiast wątpliwości co do psychofizjologicznego pochodzenia wymienionych przez Alexandra chorób.

Somatyzacja jest częścią życia każdego z nas. Jeśli jesteśmy przeciążeni, doświadczamy nadmiernego stresu, znajdujemy się w sytuacjach, z którymi trudno sobie poradzić, zaczynamy chorować.

Dla niektórych osób radzenie sobie z problemami poprzez zapadanie na różne choroby staje się życiową strategią. Jest to strategia w jakimś sensie skuteczna, ale też bardzo trudna zarówno dla chorującego, jak i jego otoczenia.

Z jednej strony osoba taka wymaga realnej opieki, z drugiej budzi złość; uczucia niełatwe do pogodzenia.

Terapeuci pracujący z pacjentami zgłaszającymi się na terapię z powodu zaburzeń somatycznych zwracają uwagę, że są to osoby komunikujące się w sposób bardzo rzeczowy i konkretny. Mają też ogromną trudność w nadaniu psychologicznego lub symbolicznego znaczenia swoim objawom. Można powiedzieć, że brzuchami, głowami, jelitami. Oznacza to, że cały ich świat wewnętrzny wyraża się i ogranicza do cierpiącego organu lub części ciała. Pacjent cierpiący na chorobę psychosomatyczną jest też nastawiony na działanie.

Temat relacji między ciałem i psychika nie jest łatwy. Intuicja, doświadczenie i badania przekonują, że taki związek istnieje, a jednak wydaje się on podejrzany. Być może ta trudność odzwierciedla konflikt, jaki jest stale obecny w zaburzeniem psychosomatycznych, konflikt miedzy pragnieniem a powinnością, między potrzebą a nieumiejętnością jej realizacji. Choroba ten konflikt sprytnie przykrywa; mówienie więc o psychicznych przyczynach zaburzeń cielesnych bezlitośnie je demaskuje.

Nie musimy zgadzać się z każda teorią psychologiczną. Czasami ból jest po prostu bólem i skuteczna interwencja może ograniczyć się do zażycia leku. Można też jednak traktować ciało jak sprzymierzeńca i próbować myśleć o cielesnych doznaniach symbolicznie. Być może okaże się, że wysypka na skórze pojawia się w określonych sytuacjach, a problemy gastryczne skutecznie pomagają unikać niechcianych spotkań. Pozbywając się tego, co boli przy okazji pozbywamy się wszystkich innych emocji, również tych przyjemnych, Rachunek może więc okazać się niekorzystny.
 

————————————————————

 

Katrzyna Mirecka – studia psychologiczne ukończyła na Uniwersytecie Nottingham (Wielka Brytania). Jest członkiem Brytyjskiego Towarzystwa Psychologicznego (BPS) oraz Polish Psychologists Association (PPA) w Wielkiej Brytanii.

Doświadczenie zawodowe zdobywała na stażach klinicznych w Instytucie Psychiatrii i Neurologii, w Domu Samotnej Matki i Dziecka w Warszawie oraz w praktyce prywatnej.

Współpracuje z portalami parentingowymi i Stowarzyszeniem Nasz Bocian w zakresie pomocy psychologicznej dla osób doświadczających niepłodności 

Prowadzi terapię indywidualną i grupową osób dorosłych. Pracuje z osobami przeżywającymi kryzys, doświadczającymi depresji, lęku, trapią ich natrętne myśli, mają objawy somatyczne, których podłoże nie ma wyraźnego medycznego podłoża, mają trudności w relacjach z innymi, nie są zadowolone z jakości swoich związków, czują że ich potencjał jest zahamowany. Więcej informacji na stronie:www.psychoterapia-mj.pl

Katarzyna Mirecka

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.