fbpx
Przejdź do treści

Jestem w ciąży – ilość stresu wzrosła.

Czym różni się ciąża po in vitro od zwykłej? Fizjologicznie niczym, ale pod względem psychicznym – wszystkim…

Magda, lat 38:

Zawsze myślałam, że jak już w końcu uda mi się zajść w ciążę, to odetchnę i będę się rozkoszować tym „cudownym stanem”. O, jak bardzo się myliłam! Dopiero gdy już się udało, zaczęły się nerwy.

Najpierw tradycyjnie – oczekiwanie na dwie kreski. Dla mnie to sam początek stresu, bo dwie kreski widziałam już kilka razy i na tym się kończyło. Potem co dwa dni sprawdzanie przyrostu beta-hcg, najlepiej z wpisywaniem w kalkulatory, żeby mieć pewność, że dobrze rośnie. O stresach typu: „u Anki była większa” albo „u Kaśki lepiej rosła” nawet nie wspominam. Ten czas był dla mnie jednym wielkim oczekiwaniem na serduszko. Byłam wtedy w szpitalu, więc nie mogłam pozwolić sobie na ciągłe bieganie na USG i sprawdzanie, czy już jest pęcherzyk, czy serduszko już bije. Musiałam grzecznie czekać na konkretny moment. Nie ukrywam, że był to czas, w którym poznałam tzw. ciemną stronę forum internetowego, bo koleżanki czekały wraz ze mną, równie niecierpliwie, i zasypywały mnie smsami i mailami, a ja nic nie mogłam im powiedzieć, bo sama przecież nic nie wiedziałam, a w szpitalu nikt specjalnie nie przejmował się moimi błagalnymi pytaniami: „Kiedy USG???”. To był dla mnie bardzo trudny okres, ponieważ do tej pory nigdy nie udało mi się utrzymać ciąży dłużej niż do 7. tygodnia. Dodatkowo był szpital, hiperstymulacja w najokazalszym wydaniu i rodzinna tragedia, do której wolę nie wracać.

W końcu nadszedł ten wielki dzień – salowa wpadła i powiedziała: „Biegiem na USG, Profesor czeka”. Ręce tak bardzo trzęsły mi się ze strachu, że nie mogłam zawiązać szlafroka. Czekając pod gabinetem, mało nie zemdlałam. I w końcu upragnione badanie potwierdzające bicie serca mego dziecka! Był to jak do tej pory jeden z najpiękniejszych momentów w moim życiu. Kiedyś myślałam, że serduszko uspokoi moje nerwy. Nic z tego. Po wypisaniu ze szpitala rozpoczął się czas odliczania od wizyty do wizyty u lekarza. Najchętniej zamieszkałabym w gabinecie, żeby na bieżąco monitorować, co dzieje się wewnątrz mnie, czy dzidziuś rośnie. Kiedy brzuch mnie bolał, martwiłam się, że boli, gdy nie bolał, narzekałam, że nie boli. I wiem, że zabrzmi to idiotycznie, ale bardzo cieszyły mnie mdłości, bo to przecież najlepszy sygnał, że spodziewam się dziecka. Opis poszczególnych tygodni ciąży znałam na pamięć, czytałam o nich po 100 razy, nie wspominając już o wszelkich normach. W pierwszym trymestrze bałam się  powiedzieć komukolwiek o moim stanie i niezbyt dobrze czułam się na tzw. wątkach ciężarówkowych na forum, bo mentalnie ciągle jeszcze byłam staraczką, właściwie do tej pory nią jestem, choć to już 26. tydzień…

Marzyłam o zakupie urządzenia do słuchania tętna płodu, ale małżonek zdecydowanie się sprzeciwił, bał się, że każda ewentualna zmiana sprawi, że będę się jeszcze bardziej denerwować. W oczekiwaniu na test PAPP-A i USG nerwy dochodziły do zenitu. Po otrzymaniu wyników uspokoiłam się na niecały tydzień, a potem znów czekałam na kolejną wizytę. Lekarki pocieszały mnie, że gdy tylko zacznę czuć ruchy dziecka, to trochę się uspokoję. Wolne żarty: najpierw denerwowałam się, że jeszcze nie czuję ruchów, a po prostu nie potrafiłam ich rozpoznać, potem, że jest ich za mało albo za dużo i tak w kółko. Jedyny tydzień względnego spokoju przeżyłam w szpitalu, bo tam panie położne słuchały maluszka kilka razy dziennie, więc i ja spałam spokojnie.

A potem znowu nerwy przed USG połówkowym i ciągły strach: „co z szyjką?”, „czy donoszę?”, „czy wszystko będzie ok?”. Nie wiem, czy jestem odosobnionym, rozhisteryzowanym przypadkiem, czy po prostu ciąża po wielu latach walki właśnie tak wygląda. Jest zupełnie inna, niż ją sobie wyobrażałam, pełna lęków i niepokojów. Może w trzecim trymestrze to się zmieni. Tak czy inaczej nie omieszkam o tym opowiedzieć.

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.