Przejdź do treści

Jej małżeństwo się umocniło – oto, jak pomóc związkowi przetrwać walkę z niepłodnością

establo pharma

Przedłużające się starania o dziecko i codzienna walka z niepłodnością są prawdziwym sprawdzianem dla związku. Jedne pary może to wszystko przerosnąć, inne wychodzą z takich doświadczeń wzmocnione. Jak pomóc przetrwać związkowi te trudne chwile?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Lacey Wulf wraz z mężem starali się o dziecko ponad 4 lata. Przeszli w tym czasie bardzo wiele, ale jak podkreśla kobieta, są sobie dzięki temu jeszcze bliżsi. Wielkie emocje i trudna lekcja – oto rady, które Wulf przekazuje związkom będącym w podobnej sytuacji:

Nie wińcie się wzajemnie

Wydaje się to być oczywiste. Kiedy jednak okazuje się, że być może to jej PCOS, czy też jego fatalne wyniki są powodem ciągłych niepowodzeń, niepostrzeżenie może wsączyć się w związek obwinianie. Pojedyncze słowa, małe gesty, a tak bolą. Pamiętaj, że jesteście w tym razem.

Nieregularna owulacja i uszkodzone tkanki po usuwanym wyrostku określały mnie stroną problemową w tej sytuacji. Zamiast oskarżać mnie o winę, mój mąż mówił o problemach z płodnością, jako o NASZYCH problemach. Mówił: „Co możemy z tym zrobić” i zapewniał: „Przejdziemy przez to razem”.

Bądź wsparciem zarówno w czasie żałoby, jak i wyładowania

Nie zawsze para przeżywa te same emocje w tym samym czasie. Warto jednak nie uciekać od przeżywanych stanów partnera. Najważniejsze to być obok i nauczyć się, jaka forma wsparcia dla ukochanej osoby jest najlepsza.

Emocje mogą w tym czasie skakać od żałoby do złości, od zwątpienia po nadzieję. Mogą się zmieniać błyskawicznie. Bycie partnerami oznacza dawanie sobie wzajemnie wsparcia. Jednak bycie wspierającym może dla każdego oznaczać co innego.

Czy potrzebujesz, by ktoś cię przytulił? Czy chcesz, by ktoś wysłuchał się w ciszy? Czy chcesz usłyszeć rozwiązania dla swoich problemów? Czy chcesz być pozostawiony w samotności?

Dowiedz się, czego zarówno ty, jak i twój partner potrzebujecie podczas smutku i podczas momentów rozładowania. Czy jest to ramię do wypłakania się, czy jest to terapia lodami czekoladowymi, czy też czas w samotności. Jeśli nie wiesz czego twój partner potrzebuje, zapytaj.

Przedyskutujcie wszystkie opcje w sposób szczery i praktyczny

Każda para jest w innej sytuacji i potrzebne są zindywidualizowane rozwiązania. Nie każdy bowiem będzie w stanie pozwolić sobie finansowo na leczenie, ktoś inny nie będzie w stanie znieść niektórych procedur emocjonalnie, pozostały nie zgodzi się z niektórymi procedurami światopoglądowo. Wszystko jest w porządku dopóki szczerze o tym rozmawiacie i jasno ustalacie, jak wygląda to u każdego z was.

Zrozum i szanuj uczucia oraz opinie partnera

Bycie razem nie oznacza zlania się w jedną całość. W końcu każdy z partnerów to oddzielni ludzie, którzy mają prawo do oddzielnych poglądów, czy też uczuć. Warto o tym nie zapominać, tylko otwarcie komunikować, co się z nami w danej chwili dzieje. Nie zamykajmy się przy tym na słowa partnera i postarajmy się spojrzeć na problemowe sprawy z jego punktu widzenia – odpowiednia perspektywa potrafi wiele zmienić.

Nawet w małżeństwie, w którym małżonkowie pochodzą z podobnych środowisk i mają podobne przekonania, wciąż mogą mieć inne odczucia i opinie, w miarę jak zmagania z niepłodnością – i każdą inną sprawą życiową – rosną.

Razem raźniej

Lacey Wulf podkreśliła też, że ważnym elementem może być wspólnie nakreślony plan i podążanie za nim, co pomaga usystematyzować działania. Co więcej, razem zawsze łatwiej jest trzymać się owego planu i wzajemnie „ciągnąć za warkoczyk”, kiedy któreś zaczyna odpadać. Równie ważne jest zachowanie dystansu i wypracowanie wspólnego poczucia humoru odnoszącego się do zmagań. Pamiętać też należy o utrzymaniu magii związku, w końcu to miłość was połączyła, prawda?

Warto też oprzeć się na innych ludziach, którzy mogą pomóc nam w walce z niepłodnością. Zewnętrzna sieć wsparcia nie musi blokować związku, a paradoksalnie wpłynąć właśnie na jego wzmocnienie. „Dlatego trzeba szukać wsparcia nie tylko w partnerze, ale i na zewnątrz – mieć w ten sposób dwa światy, niezależne od siebie, ale bliskie, które wzmocnią związek” – pisaliśmy w naszym portalu [TUTAJ]. Tak wiele możecie dla siebie zrobić!

Źródło: „parent”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Zawalczą w sądzie o in vitro. Przez „niebezpieczny precedens”

Do sądu o in vitro. Zachodnipomorskie walczy z Izbą Obrachunkową. /Na zdjęciu: Zmartwiona para u lekarza
fot. Fotolia

Izba Obrachunkowa nie ma kompetencji, które umożliwiałyby jej uchylenie uchwały o dofinansowaniu in vitro – twierdzą wojewódzcy radni i zapowiadają złożenie skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Podkreślają, że działania organu wydają się oparte na motywach politycznych.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Przypomnijmy, że w maju br. sejmik województwa zachodniopomorskiego zdecydował większością głosów o przyjęciu uchwały umożliwiającej pomoc finansową dla gmin, które chciałyby realizować programy dofinansowania in vitro. Zaplanowano, że na ten cel ma zostać zarezerwowana kwota w wysokości 300 tys. zł.

Mimo formalnego zatwierdzenia uchwały, do jej zapisów krytycznie odniosła się Regionalna Izba Obrachunkowa (RIO), będąca organem kontroli i nadzoru jednostek samorządu terytorialnego. Powołując się na niesprecyzowanie zakresu, w jakim ma być udzielana pomoc finansowa na programy dofinansowania in vitro, postanowiła uchylić decyzję radnych.

CZYTAJ TEŻ: W których miastach jest dofinansowanie do in vitro? Sprawdź listę!

Ostry protest zachodniopomorskich radnych. Idą do sądu o in vitro

Działania RIO spotkały się ze zdecydowanym protestem przedstawicieli sejmiku województwa zachodniopomorskiego. Podczas sesji, która odbyła się przed kilkoma dniami, radni jednomyślnie opowiedzieli się za przekierowaniem sprawy do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Podkreślili, że Regionalna Izba Obrachunkowa nie ma kompetencji, które pozwoliłyby jej na ocenę decyzji wydawanych przez samorząd, zatem podjęte przez nią działania były bezpodstawne.

– To skandaliczny przykład pracy pod polityczne dyktando PiS – stwierdził Olgierd Geblewicz, marszałek województwa zachodniopomorskiego, w trakcie sierpniowej sesji sejmiku.

Uchwała o pomocy na programy dofinansowania in vitro i tak będzie realizowana. To walka z precedensem

Programy Radni zaznaczyli też, że przyjęta uchwała miała jedynie charakter intencyjny. Określała wolę województwa zachodniopomorskiego, by oferować pomoc finansową na realizację programów dofinansowania in vitro, nie rodziła jednak skutków finansowych. Paradoksalnie, fakt ten uznała sama Regionalna Izba Obrachunkowa – ale sprawą i tak postanowiła się zająć.

– Po raz pierwszy w 16-letniej pracy w samorządzie spotkałem się z taką sytuacją – przyznał marszałek Geblewicz. – Pierwszym sygnałem politycznego wykorzystania RIO było nakazanie nam podpisania oświadczeń, że nie finansowaliśmy udziału uczestników Marszu Wolności wiosną tego roku. To bardzo niebezpieczny precedens dla samorządu, z którym trzeba walczyć wszelkimi legalnymi metodami – dodał.

Marszałek  zadeklarował jednocześnie, że województwo nie wycofuje się ze swojej inicjatywy. Zapisy uchwały o pomocy finansowej na programy dofinansowania in vitro będą realizowane.

– Decyzje o udzieleniu czy nieudzieleniu wsparcia na jakikolwiek cel publiczny podejmuje sejmik, o czym doskonale wiemy. We wrześniu pierwsza tego typu uchwała [w sprawie dofinansowania in vitro – przyp. red.] dotycząca Szczecinka trafi pod obrady sejmiku. Ale niezależnie od tego, chcemy odwoływać się od ewidentnego politycznego orzeczenia – podsumował Geblewicz.

 Źródło: portalsamorzadowy.pl, wyborcza.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: Dofinansowanie in vitro zagrożone? Kościół straszy wiernych i przedstawia skandaliczne tezy

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Dobry lekarz to skarb – czy istnieją idealni specjaliści od leczenia niepłodności?

uśmiechnięta lekarka kładzie dłoń na ręku pacjentki; w tle wynik badania macicy /Ilustracja do tekstu: Innowacyjne leczenie endometriozy
Fot. fotolia

Starania o dziecko wiążą się nieraz z licznymi wizytami w gabinetach medycznych, konsultacjami ze specjalistami wielu dziedzin, badaniami i zabiegami. Niezwykle ważna jest wtedy dobra relacja z lekarzami, którzy udzielają nam pomocy. Jaki jest „mój najlepszy lekarz” – poznaj doświadczenia pacjentek. Czy i twoja perspektywa jest podobna? 

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Jak jest w twoim przypadku? Czy dostrzegasz kompetencje swojego lekarza i jego zaangażowanie? Wszystko to jest niezmiernie ważne w procesie walki z niepłodnością, która sama w sobie jest bardzo trudna. Na szczęście są specjaliści, którzy stają na wysokości zadania – jacy są więc lekarze idealni? 

Dobry lekarz a łzy szczęścia pacjentki

Dobry kontakt pomiędzy pacjentką starającą się o dziecko a opiekującymi się nią specjalistami jest nieraz podstawą pracy. Każda ze stron ma swój istotny wkład w leczenie, a współpraca i dążenie do tego samego celu potrafią zdziałać cuda. Znakomitym tego przykładem jest historia Marysi. Lata starań, siedem poronień, setki badań. Wciąż jednak była w niej wiara w to, że zostanie mamą. Wierzyli w to też jej bliscy i pomagająca jej pani doktor.

W 2015 roku, po szóstym poronieniu, znalazłam namiary do lekarki, która przed kilkoma laty jako jedyna rozmawiała ze mną w szpitalu po ludzku. Z wielką radością i jeszcze większą nadzieją umówiłam się do niej na wizytę.Pani Kasia zawsze o wszystko wypytywała, z chęcią zapoznawała się z moją historią, skierowała mnie do szpitala, na wizytę u hematologa oraz na zabieg histeroskopii. Każda wizyta była bardzo konkretna i nie trwała, jak u wcześniejszych lekarzy, 5–10 minut. Najważniejsza – dla niej i dla mnie – była wiara, że będę miała swoje upragnione dzieciątko. Powiem szczerze, dobry lekarz to skarb!” – podkreśla spełniona dziś mama i dodaje: „Wiedziałam, że pani Kasia naprawdę chce mi pomóc.

Badania wskazują, że 67% respondentów pozytywnie ocenia kompetencje lekarzy. 

Kiedy okazało się, że Marysia jest w ciąży, podczas wizyty, na której wszystko się potwierdziło, zapanowała ogromna radość. „Obie popłakałyśmy się ze szczęścia!”. Dzisiaj Marysia dodaje: „Najlepszy lekarz – całe szczęście miałam okazję spotkać ta- kiego na swojej drodze i z całego serca polecam panią Kasię wszystkim moim znajomym”. Jak pokazuje jednak ta historia, poza kompetencjami ważny był także aspekt pracy w sferze psyche. Zdaje się, że wsparcie dawane przez lekarkę miało ogromny wpływ na to, jak czuła się Marysia i jak potoczyły się jej losy. „Tak, moja pani doktor miała bardzo dobre podejście psychologiczne, umiała wzbudzić zaufanie. Podczas każdej wizyty starała się doradzić, pomóc w wyborze odpowiedniego sposobu leczenia, a później już utrzymania i szczęśliwego donoszenia dzieciątka”. Co jest zatem z perspektywy Marysi najważniejsze? „Dobry lekarz powinien umieć wysłuchać wszystkiego, co pacjentka ma do powiedzenia, przedstawić wszystkie możliwe na daną chwilę rozwiązania, a także te na przyszłość, bo nadzieja w końcu umiera ostatnia! Najlepszy lekarz powinien rozumieć pacjentkę, jej cel, strach i rozterki. Nie powinien zaś krytykować, a niestety z takimi też miałam okazję się spotkać” – podkreśla. 

POLECAMY: Lekarz, czy lekarka- jakiego specjalistę wybrać podczas leczenia niepłodności

Dobry lekarz – pacjentka pod lupą

Kinga również miała za sobą nie najlepsze doświadczenia. Cztery lata starań, kilka prób inseminacji i przygotowania do in vitro. Kinga oraz jej mąż Mikołaj wiele przeszli na swojej drodze do rodzicielstwa, a co za tym idzie, mają za sobą przeżycia związane z różnymi specjalistami. Jaka jest zatem ich perspektywa? „Z mojego doświadczenia wiem, że idealny lekarz powinien mieć odpowiednią wiedzę, sprzęt i być miły dla pacjentki” – mówi Kinga i dodaje: „Podczas wizyt i badań u dwóch lekarzy słyszałam, że wszystko jest w porządku i mam nie myśleć o ciąży, tylko się starać. Obecny lekarz jest całkiem inny. Interesuje się pacjentką, doradza, proponuje, jest z nim kontakt o każdej porze i mogę zwrócić się do niego z każdą błahostką. Już pierwszą wizytę wspominam bardzo dobrze. Konkretnie przeprowadzony wywiad, badanie, wytłumaczenie, co będziemy robić, jakie badania należy wykonać oraz gdzie badania powinien zrobić mąż” – opisuje szczęśliwa dziś mama Ignasia, a jej opowieść podkreśla, jak bardzo w staraniach pomaga szczegółowe przyjrzenie się problemowi pacjentów. 

„Odbywałam częste wizyty na ocenie owulacji, które za każdym razem udowadniały mi, że lekarzowi wcale nie zależy na kasie, pomimo że były to wizyty prywatne. Nieraz pan doktor przy ocenie owulacji mówił, że dzisiaj mam nie płacić” – wypowiedź ta może być przykładem zaangażowania specjalisty, co potwierdza doświadczenie Kingi już z okresu porodu: „Przy skierowaniu na oddział lekarz kazał od razu dać znać, gdy urodzę. Przyszedł nawet zobaczyć mnie i synka oraz zapytać, jak się czujemy. Było to bardzo miłe”. Doświadczenie i odpowiednia wiedza były ważne także w przypadku lekarza męża Kingi. „Był to specjalista bardziej zabiegany niż mój. Po zobaczeniu wyników sam jednak proponował, co mamy zrobić, mówił, że trzeba spróbować inseminacji. Dawał też mężowi odpowiednie leki. Za wszystkim stały jednak zlecone wcześniej badania krwi, moczu i wiele innych” – opowiada kobieta i podsumowuje: „Odpowiednia wiedza w zakresie niepłodności, odpowiednie nastawienie do pacjentki, kontakt z nią i zainteresowanie. Ważne jest też rzeczywiste udzielanie jej jak najlepszej pomocy, a nie skazywanie z góry na przegraną”.

Czytaj też: Ile kosztuje in vitro w Polsce?

Dobry lekarz – kto szuka nie błądzi

Znakomitym dowodem na to, jak wiele znaczy zaangażowanie specjalisty i jak wiele sił może dodać, jest także historia Olgi. Szczęśliwa dziś mama dwójki dzieci nie od razu miała szczęście tra ć na wspierających lekarzy. Pełna frustracji i lęku postanowiła więc zasięgnąć porady od specjalistki, którą poleciła jej koleżanka. „Na wstępie ostrzegła mnie, że to lekarka pracująca metodą naprotechnologii. Wiedziałam jednak, że dzięki jej pomocy koleżance mającej problemy podobne do moich udało się zajść w upragnioną ciążę, więc czemu nie spróbować?”. To był strzał w dziesiątkę. 

„Po raz pierwszy ktoś faktycznie się mną zajął. Rozmawiał ze mną, tłumaczył. Czułam, że ona naprawdę chce mi pomóc” – opowiada Olga. Po raz kolejny padają tu słowa o zaangażowaniu. To ono jest jednym z częściej wymienianych czynników, które wpływają na pozytywną ocenę lekarza. Pytając kobiety o pozostałe cechy, słyszymy też: „Szczery, uczciwy, dociekliwy, troskliwy, empatyczny, kulturalny, delikatny, mądry, doświadczony, niebojący się niestandardowych rozwiązań, z szeroką wiedzą i nieomylną intuicją” – lekarz ideał! Co ciekawe, bardzo wiele tych „idealnych” cech dotyczy relacji ze specjalistą, kontaktu i swego rodzaju porozumienia. Wiedza merytoryczna jest tu oczywiście bardzo ważna, ale nieraz nieumiejętność jej przekazania i stworzenia z pacjentką „jednej drużyny” walczącej o wspólny cel uniemożliwia skuteczne leczenie. 

Dobry lekarz powinien wysłuchać tego, co pacjentka ma do powiedzenia, po czym przedstawić wszystkie możliwe na tę chwilę rozwiązania. Zaangażowanie jest jednym z częściej wymienianych czynników mających wpływ na pozytywną ocenę lekarza.

POLECAMY: Specjaliści których musisz odwiedzić, gdy starania o dziecko się przedłużają

Dobry lekarz – to też walka o siebie

Niestety takie przypadki też się zdarzają: „Idealny lekarz? Słucha i rozumie. Ot, tyle i aż tyle… ale takich lekarzy, po prostu zaangażowanych w sprawę, jest bardzo mało” – mówi nasza czytelniczka. Kolejna dodaje: „Jeden z lekarzy mnie nie rozumiał i próbował na siłę nakłonić do kolejnej procedury. Zmieniłam go i miałam rację. Czułam, że nie chce mi pomóc, a skasować 15 tysięcy za in vitro” – w wypowiedziach tych wybrzmiewają trudne i intensywne emocje. Nic w tym dziwnego, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że starania o ciążę mogą być naprawdę wyczerpującym przeżyciem. Warto w takich momentach pamiętać, że mamy prawo do zmiany specjalisty. Nie ma konieczności kurczowego trzymania się jednego gabinetu – zwłaszcza gdy źle się czujesz przy lekarzu, nie ufasz mu, a praca z nim nie przynosi efektów. 

Dla własnego dobra poszukaj „dopasowanego” do ciebie specjalisty. Nie każdy bowiem musi być odpowiedni dla każdego i nie jest niczym złym, jeśli nie pasuje ci ulubiony lekarz twojej koleżanki. Dobrze jest wtedy przyjrzeć się temu, co jest dla nas trudnością w danym kontakcie. Czy darzysz lekarza zaufaniem, czy masz poczucie, że dobrze się czujesz, pracując z nim nad problemem? Jeśli masz wątpliwości, wypisz sobie plusy i minusy leczenia u tej właśnie osoby. Jeśli uznasz, że te drugie przeważają, a do tego pozytywy nie dotyczą kluczowych dla ciebie kwestii, masz prawo to zmienić. 

 

Czytaj też: Czy twój lekarz od niepłodności to Anioł? Kiedy warto zmienić ginekologa?

Co ważne, tego typu historie nieraz kończą się happy endem:

„Jedna lekarka była niczym koleżanka, a druga taka, że człowiek bał się wejść do gabinetu. Nasz idealny lekarz okazał się mężczyzną w podeszłym wieku, ale z bardzo dużym doświadczeniem. W dodatku ciągle się szkolił. Był jakby na dystans, ale z chęcią wchodziło się do jego gabinetu. Od siebie nie mówił wiele, trzeba było pytać. Dzięki temu mieliśmy jednak konkretne odpowiedzi na konkretne pytania, a nie pogaduchy przy śmiechu, a zero konkretu. Jego doświadczenie było widać na każdym etapie leczenia. Bardzo sympatyczny i opanowany człowiek, po prostu nasz ideał. Od chwili porodu widziałam go dwa razy w klinice i za każdym razem dopytywał o samopoczucie. Poza tym spełnił nasze największe marzenie. Mamy syna” – opisuje swoją historię jedna z kobiet, a jej doświadczenie napawa nadzieją.

Czytaj całość w najnowszym 8/2018 numerze magazynu Chcemy być rodzicami

Jak uważasz?

Czy spotkałaś na swojej drodze dobrego lekarza – specjalistę podczas leczenia niepłodności?

Tak, ale tylko raz w życiu.
Nie, niestety. Wciąż na takiego nie trafiłam.
Tak, znam kilku takich specjalistów i jestem wdzięczna losowi, że spotkałam ich na swojej drodze.

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Masz starszego partnera? Leczenie niepłodności może być mniej skuteczne!

kobieta obejmuje rękę partnera /Ilustracja do tekstu: Wiek mężczyzny a płodność
Fot.: Heather Mount /Unsplash.com

U par, w których mężczyzna jest w starszym wieku, szanse na powodzenie leczenia niepłodności metodą in vitro mogą być obniżone. Zgodnie z doniesieniami naukowców z Bostonu, skuteczność zabiegów spada wraz ze wzrostem wieku partnera pacjentki. O wynikach najnowszych badań opowiada Janusz Pałaszewski, specjalista ds. leczenia niepłodności, ordynator w Klinice Leczenia Niepłodności INVICTA w Warszawie.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W międzynarodowych badaniach realizowanych przez zespół naukowców z Bostonu (USA) przeanalizowano dane z ponad 19 tys. cykli zapłodnienia pozaustrojowego. Zaobserwowano istotną korelację pomiędzy wiekiem mężczyzny a skutecznością in vitro.

Wiek mężczyzny a płodność. Szanse na dziecko spadają po 40-tce

Wiek kobiety od wielu lat uznawany jest za kluczowy parametr przy przewidywaniu szans pary na poczęcie potomstwa – tak w drodze naturalnych starań, jak i leczenia metodami wspomaganego rozrodu. Wraz z upływem czasu maleje liczba komórek jajowych, a tym samym mniejsze jest prawdopodobieństwo uzyskania ciąży.

U mężczyzn, inaczej niż u pań, trudno jest jednoznacznie określić moment wyraźnego spadku płodności. Pojedyncze prace naukowe wiązały obniżenie szans na urodzenie dziecka z wiekiem partnera kobiety – wskazując przede wszystkim na zaburzenia w materiale genetycznym plemników. Jednocześnie przykłady ojców w dojrzałym wieku utwierdzały opinię społeczną w przekonaniu, że męska płodność trwa do późnych lat.

Ostatnie wyniki badań amerykańskich naukowców wyraźnie wskazują jednak, że wiek mężczyzny ma istotne znaczenie dla odsetka urodzeń po leczeniu niepłodności. Dotyczy to również sytuacji, w których kobieta jest młoda, zaś jej partner starszy.

CZYTAJ TEŻ: Normy nasienia według WHO, czyli męska płodność pod lupą

Wiek mężczyzny a in vitro. Im starszy partner, tym mniejsza skuteczność zabiegu?

W ramach analizy naukowej przeanalizowano efekty terapii u ponad 7,5 tysiąca par (blisko 19 tys. cykli) poddawanych procedurze in vitro w jednej z bostońskich klinik. Pacjentów (kobiety i mężczyzn) podzielono na kilka grup wiekowych: poniżej 30 lat, między 30. a 35. rokiem życia, między 35. a 40. rokiem życia oraz w wieku 40 lat i więcej.

W przypadku kobiet starających się o ciążę po 40-tce nie odnotowano wpływu męskiego wieku na uzyskiwane rezultaty leczenia niepłodności. W pozostałych przedziałach wiekowych był on natomiast bardzo wyraźny. Dla przykładu: w przypadku par, w których pacjentka miała mniej niż 30 lat, a jej partner – 40 i więcej, kumulatywny odsetek urodzeń wyniósł 46%. Jeśli zaś mężczyzna miał 30-35 lat, odnotowywano skuteczność na poziomie 73%.

Wnioski nie są zaskakujące dla specjalistów. Mogą jednak zwrócić uwagę opinii publicznej na problem późnego ojcostwa i ryzyka, które się z tym wiąże. Mechanizmy, które sprawiają, że wraz z wiekiem męska płodność spada, nie są do końca poznane.

Obniżenie parametrów nasienia, zwiększona fragmentacja DNA plemników, zmiany epigenetyczne, które oddziałują na proces zapłodnienia, implantacji zarodka, a potem rozwój ciąży – to wszystko może mieć wpływ na mniejsze szanse na poczęcie zdrowego dziecka u mężczyzn po 40-tce.

Być może dalsze badania przyniosą informacje na tyle precyzyjne, że będziemy w stanie powiedzieć, w jaki sposób panowie starający się o potomstwo w dojrzałym wieku mają zadbać o siebie, by zwiększyć prawdopodobieństwo sukcesu. Na ten moment mamy do dyspozycji metody wspomaganego rozrodu, badania genetyczne i dodatkowe procedury embriologiczne, np. służące do wyboru optymalnego plemnika. W przyszłości, mam nadzieję, dzięki nowej wiedzy, te możliwości pomocy parom jeszcze się rozwiną.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Niepłodność wtórna u mężczyzn. Gdy jedno dziecko to nie wybór

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Dla wielu par bezdzietność nie jest wyborem. Ta akcja oddaje im głos

Czarno-białe zdjęcie smutnej pary trzymającej się za ręce /Ilustracja do: Światowy Dzień Bezdzietności: Gdy bezdzietność nie jest wyborem
Fot.: Pixabay.com

Dodające otuchy wpisy w serwisach społecznościowych, zdjęcia spełnionych rodziców, które udowadniają, że lata starań przynoszą w końcu efekt – większość historii dotyczących zmagań z niepłodnością rodzi nadzieje na pozytywny finał. Niestety, nie każdy dostaje od losu szansę na taki scenariusz. Aby uwrażliwić społeczeństwo na ciche dramaty par, które mierzą się z nieplanowaną bezdzietnością, w drugim tygodniu września organizowany jest Światowy Tydzień Bezdzietności.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Z roku na rok wzrasta liczba osób, których model rodziny przybiera postać: 2+0. Choć w mediach nie brakuje przykładów spełnionych par, które świadomie wybrały inną drogę życiowej realizacji niż rodzicielstwo, wciąż niewiele mówi się o tych, dla których bezdzietność nie była decyzją, ale koniecznością. Tymczasem z badań prowadzonych na Uniwersytecie Erasmusa w Rotterdamie wynika, że nawet 90% bezdzietnych kobiet chciałoby mieć dzieci. Nie mogą ich mieć z różnych powodów: społecznych, kulturowych bądź medycznych, związanych m.in. z niepłodnością.

POLECAMY TAKŻE: Bezdzietność po leczeniu niepłodności. „Uznałam, że to wystarczy, że chcę odzyskać swoje życie”

Gdy bezdzietność to nie wybór

Aby unaocznić społeczeństwu skalę problemu nieplanowanego braku potomstwa, od ubiegłego roku we wrześniu organizowany jest Światowy Tydzień Bezdzietności. Ta międzynarodowa inicjatywa to coś więcej niż okazja do przedstawienia liczb. Pokazuje realnych ludzi, którzy stoją za statystykami bezdzietności, ich historie, utracone marzenia, poczucie straty i drogę, która musieli pokonać, by zaakceptować inną wizję swojej przyszłości.

– Piszę to, zbliżając się do 41. urodzin, i ronię łzę współczucia dla 37-letniej mnie. Usiłowałam zajść w ciążę przez trzy lata, ale okres ten wydawał się trwać całe życie. Czułam się bezwartościowa, mimo że osiągnęłam w życiu wiele: mam tytuł doktora i udane małżeństwo. Nie życzę tego nikomu – pisze w emocjonalnym liście jedna z kobiet.

CZYTAJ TEŻ: Sandra Bullock opowiada o adopcji. Jej historia zainspirowała inne kobiety

Bezdzietni, ale wartościowi

Światowy Tydzień Bezdzietności zainicjowała w 2017 roku amerykańska działaczka polityczna Stephanie Phillips. Celem kampanii jest zminimalizowanie zjawiska stygmatyzacji i wykluczenia społecznego związanego z bezdzietnością. Dzięki działaniom towarzyszącym wydarzeniu osoby, które do bezdzietności zmusił stan zdrowia lub inne okoliczności, mają szansę uporać się z rozczarowaniem, znaleźć zrozumienie wśród bliskich i… wewnątrz siebie.

– Czasem to my sami jesteśmy naszymi najgorszymi krytykami. Życie pełne jest okoliczności, które prowadzą do utraty pewności siebie. Ale pomimo wewnętrznych osądów własnej bezdzietności, musimy pamiętać, że wszyscy jesteśmy wartościowymi ludźmi – podkreśla Stephanie Phillips.

W ramach Światowego Tygodnia Bezdzietności na stronie kampanii cyklicznie pojawiać się będą treści zwiększające świadomość zjawiska bezdzietności wynikającej z okoliczności życiowych. Każdy dzień wydarzenia poświęcony zostanie innemu aspektowi problemu, m.in.: faktom i liczbom obrazującym skalę bezdzietności, możliwościom uzyskania wsparcia i prawdziwym historiom osób, które nie mają potomstwa. Organizatorzy akcji zwrócą też uwagę na emocje, które towarzyszą w takiej sytuacji kobiecie i mężczyźnie, i podpowiedzą, jak na nowo odnaleźć sens życia.

– Mnie samej znalezienie wsparcia, które okazało się skuteczne, zajęło długie lata. Jeśli [dzięki tej akcji – przyp. red.] uda się dotrzeć choć do garstki ludzi i pomóc im odnaleźć nową drogę, to z pewnością warto spróbować – wyjaśnia organizatorka.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dzień Matki a kobieca niepłodność. Dlaczego i kogo boli to święto?

Światowy Tydzień Bezdzietności: historie, które łączą

Każdy, kto w ramach Światowego Tygodnia Bezdzietności chciałby podzielić się swoją historią związaną z bezdzietnością nie z wyboru, może udostępnić swój wpis w mediach społecznościowych, opatrując go hashtagiem: #worldchildlessweek.

Więcej o działaniach, które planowane są w ramach Światowego Tygodnia Bezdzietności, można znaleźć na stronie akcji i na Facebooku (informacje dostępne są w języku angielskim).

Źródło: worldchildlessweek.net

POLECAMY RÓWNIEŻ: Bezdzietność nie z wyboru. Pragnienie, które nigdy nie mija. Wasze historie

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.