Przejdź do treści

Jedyny taki kalendarz IN VITRO 2016 – co to był za rok!

in vitro w 2016

Rok 2016 niewątpliwie był burzliwy. Zarówno pod względem politycznym, jak i społecznym. Dużo niezgody, ale też wiele odważnych głosów dotyczących tematu in vitro. Co działo się w tym roku w Polsce w związku z IVF – oto nasze podsumowanie. Który miesiąc ty wspominasz najbardziej?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Kalendarz 2016 – co działo się z IN VITRO

1
143611-r0-620Początek roku był jedną wielką niewiadomą. Ustawa dotycząca in vitro obowiązywała już wtedy od trzech miesięcy, przy czym w Trybunale Konstytucyjnym znajdywały się dwa dotyczące niej wnioski. Jeden zgłosił Bronisław Komorowski, jeszcze za czasów swojej prezydentury, drugi Rzecznik Praw Obywatelskich.

Czytaj więcej:

„Trybunał Konstytucyjny o in vitro!”

2

Do wniosku prezydenta Komorowskiego, w lutym 2016 roku, odniósł się Prokurator Generalny. W przedstawionym przez niego Trybunałowi Konstytucyjnemu stanowisku czytamy: „Przepisy ustawy o leczeniu niepłodności dotyczące tzw. zabezpieczania płodności oraz zakazujące wykorzystywania przez samotne kobiety wcześniej utworzonych zarodków są niekonstytucyjne”.

Czytaj więcej:

Prokurator Generalny: ustawa o in vitro niezgodna z Konstytucją!

3

Z początkiem marca pojawiły się informacje po raz kolejny pokazujące, jak wielu parom zależy na in vitro. Częstochowa jest miastem, które jako pierwsze postanowiło wspierać finansowo tę formę leczenia. Nie zmieniło się to nawet pomimo końca rządowego programu in vitro. W budżecie miasta zapisane zostały środki dla 15 par starających się o dziecko (podniesiono je nawet z 3 tys. do 5 tys. złotych).

W godzinę mieliśmy komplet – w rozmowie z Gazetą Wyborczą powiedziała wtedy Grażyna Stramska-Świerczyńska, naczelnik miejskiego wydziału zdrowia.

Czytaj więcej:

Częstochowa dopłaca do in vitro. Zainteresowanych jest więcej niż miejsc!

4

Kwiecień był miesiącem pełnym doniesień lokalnych. W Warszawie Partia Razem walczyła o miejską refundację in vitro. W 3 tygodnie zebrano ponad 18 tys. podpisów, chociaż pierwotnie zakładano, że potrzebne będą na to dwa miesiące. – Solidarność z parami, które zmagają się z niepłodnością okazywały chętnie zarówno osoby, które dopiero osiągnęły pełnoletniość, jak też warszawiacy w podeszłym wieku – mówił Mateusz Olechowski.

razemwwaW tym samym czasie Nowoczesna zbierała podpisy pod obywatelskim projektem uchwały zakładającej wsparcie zabiegów in vitro z budżetu Miasta Bydgoszczy. Pozytywnie o pomyśle wsparcia obywateli swojego miasta w walce z niepłodnością wypowiadali się także radni z Kielc, którzy już na początku 2016 roku mówili o chęci stworzenia odpowiedniego funduszu. Miastem, które zdeklarowało swoją gotowość do tego typu programów zdrowotnych był też w kwietniu Sosnowiec, który już w 2013 roku (jako drugie miasto w Polsce) wspierał swoich obywateli w procedurze in vitro.

Czytaj więcej:

„In vitro w Warszawie – kto za, kto przeciw?”

„In vitro dla Bydgoszczy”

„Kielecki program in vitro”

„Sosnowiec zapłaci za in vitro”

5

Maj był miesiącem wyjaśnień, które przyniosły ulgę. Interweniowaliśmy w sprawie kar, jakie Narodowy Fundusz Zdrowia nałożył na szczecińskich lekarzy za przepisanie pacjentkom komercyjnym (czyli leczącym się za własne środki, a nie w ramach programu ministerialnego) leków z refundacją” – pisaliśmy. Zakończenie było szczęśliwe, ale nerwy i wątpliwości przy całym zdarzeniu ogromne.

W tym czasie rozmawialiśmy także z Bartoszem Arłukowiczem, byłym ministrem zdrowia, na temat wygaszenia ministerialnego programu in vitro i początku narodowego programu prokreacyjnego.

Z całą stanowczością mogę stwierdzić, że żaden program prokreacyjny nie będzie skuteczny jeśli nie będzie w nim miejsca na procedurę in vitro. Przypomnę, że in vitro jest uznawane na całym świecie za niezwykle skuteczną metodę leczenia niepłodności, a jej twórca otrzymał nagrodę Nobla – usłyszeliśmy.

Czytaj więcej:

„Zakończenie batalii o leki in vitro”

„Bartosz Arłukowicz: Żaden program prokreacyjny nie będzie skuteczny bez in vitro”

6

Z końcem czerwca zakończył się rządowy program finansowania zabiegów in vitro. Był to więc czas pierwszych podsumowań. Uzyskaliśmy wówczas informacje o ok. 5200 dzieciach urodzonych dzięki programowi. „Decyzją ministra Konstantego Radziwiłła 30 czerwca program zostanie wygaszony. Jeden zabieg zapłodnienia pozaustrojowego kosztuje 7150 zł, dla obecnego rządu to za dużo” – pisaliśmy.

Eksperci szacowali, że około 15 tys. par w Polsce wymaga leczenia in vitro. Okazało się jednak, że skala była dużo większa. Około 17 tys. par, tylko w ramach programu, podeszło do procedury.

Czytaj więcej:

Podsumowanie rządowego programu in vitro

7

W lipcu pod lupę wzięty był poleski projekt ustawy „W obronie życia i zdrowia nienarodzonych dzieci poczętych in vitro”. Sąd Najwyższy wydał na jej temat krytyczną opinię. Za zbędne uznał między innymi odniesienie do zapisów w Kodeksie Karnym. SN ocenił także zapis: „dzieckiem jest każda istota ludzka od momentu poczęcia do osiągnięcia pełnoletnością”. Uznał go za niewnoszący nic nowego, a „wskazywanie w ustawie konieczności stosowania innej ustawy jest zbędne i nazbyt oczywiste” – pisaliśmy.

Czytaj więcej:

Sąd Najwyższy masakruje nowelizację ustawy o in vitro

8

Okres wakacyjny obfitował w mocne komentarze odnośnie programu prokreacyjnego. Ostro skrytykował go prof. Szamatowicz, który nazywany jest „ojcem polskiego in vitro” i niepodważalnym autorytetem w dziedzinie wspomaganego rozrodu. – Program ma objąć opieką tylko 8 tysięcy, więc nie bardzo rozumiem, jak to ma rozwiązać problem prokreacji – powiedział prof. Szamatowicz w rozmowie z portalem wspolczesna.pl.

Czytaj więcej:

Prof. Szamatowicz ostro krytykuje Program Prokreacyjny!

9

Wrzesień był miesiącem, który niesamowicie podgrzał atmosferę w polskim społeczeństwie, jeżeli chodzi o prawa kobiet. Dyskutowane były kontrowersyjne ustawy, w tym nowelizacja zapisów dotyczących in vitro.

Temat ten niknął w sporach dotyczących aborcji, czego dowodem był między innymi puste ławy sejmowe podczas głosowań. Niepokój był duży, ale z czasem coraz więcej posłów wycofywało swoje poparcie dla projektu. Zapewne przyczynił się do tego społeczny sprzeciw, także przedstawiany przez osoby sympatyzujące z prawą stroną sceny politycznej, jak na przykład Marta Kaczyńska.

Czytaj więcej:

„Zmiany w in vitro, czyli wszyscy na nie”

„Ławy sejmowe stoją puste – cisza przed burzą o in vitro”

„Los in vitro w rękach posłów Kukiz’15”

10

img_1418-jpgJesień 2016 już zawsze będzie nam się chyba kojarzyć z protestami setek tysięcy kobiet w całym kraju i pamiętnym Czarnym Poniedziałkiem, który miał miejsce 3-ego października. Pomimo tego, że to aborcja wciąż była głównym tematem, coraz częściej do głosu dochodziły też inne problemy, z którymi zmagają się w naszym kraju na co dzień kobiety.Walka z niepłodnością i dostęp do in vitro to jeden z nich.

Nasza redakcja również uczestniczyła w strajkach. Rozmawialiśmy na nich z osobami, które poparły postulat #TAKdlaINVITRO. – Powinno się inwestować w programy, dla osób, które chcą, ale nie mogą mieć dzieci. Niesponsorowanie in vitro przez państwo to barbarzyństwo – powiedziała w rozmowie z nami Sylwia (33 lata).

Czytaj więcej:

„Ludzie Czarnego Protestu #takdlainvitro”

„Nie składamy parasolek. Czarny Protest trwa i mówi o in vitro”

11

Listopad był kolejnym miesiącem pełnym doniesień lokalnych. Niestety nie ze wszystkich z nich zwolennicy in vitro mogą być zadowoleni. Kolejnym miastem, które boryka się w wielką niewiadomą w tej kwestii, stała się Bydgoszcz. Okazało się wtedy bowiem, że miejski projekt refundacji in vitro utknął w Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Z powodów finansowych wsparcia procedury nie będzie też w Gorzowie. Projekt dorzucili też politycy Prawa i Sprawiedliwości w Tychach. Trudności ma także Łowicz i Warszawa.

Z drugiej jednak strony, warto wspomnieć chociażby o Gdańsku, który właśnie w listopadzie ogłosił rozpoczęcie prac specjalnego zespołu. Ma on stworzyć program wspierający leczenie niepłodnością właśnie metodą in vitro. W jego skład weszli nie tylko lekarze, ale też psychologowie – to ich pomoc ma wyróżniać program Gdańska na tle innych miast.

Czytaj więcej:

„Kolejne miasta NIE będą wspierać in vitro? Lista się wydłuża”

„Gdańsk wesprze leczenie in vitro? Ruszyły prace specjalnego zespołu”

12

Koniec roku to czas niesamowitych kobiet. Przede wszystkim należy docenić Barbarę Nowacką i Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk, które zostały wyróżnione tytułem „Global Thinkers” za wkład w organizację Czarnego Poniedziałku.

Jest to prestiżowa nagroda przyznawana przez magazyn „Foreign Policy”, którą wyróżnieni byli między innymi Barack Obama i Angela Merkel. Sukces polek pokazał ogromną moc głosu społeczeństwa, ale też być może otworzy nowe drogi do dyskusji o zdrowiu i prawach reprodukcyjnych, w tym o in vitro. Miejmy nadzieję, że pozwoli nam to z przytupem wejść w nadchodzący 2017 rok!

Czytaj więcej:

Prestiżowa nagroda Polek za Czarny Poniedziałek – świat dostrzegł walkę o prawa kobiet!

W grudniu również ukazał się kalendarz Naszego Bociana Kalendarz Naszego Bociana: Babcie i dziadkowie dumni ze swoich wnucząt ukazujący tym razem, jak dziecko, które przychodzi do rodziców, jest szczęściem dla całej rodziny

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Czynniki, które wpływają na skuteczność in vitro. Opowiadają eksperci

Nowoczesny sprzęt, doświadczenie personelu, a może indywidualne podejście do pacjentów? Które czynniki wpływają na powodzenie procedury in vitro? O najważniejszych aspektach definiujących sukces metod wspomaganego rozrodu mówią eksperci Centrum Płodności FertiMedica.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

– Dla mnie najważniejszym czynnikiem wpływającym na jakość i na zapłodnienie pozaustrojowe jest personel – mówi Dorota Kaczmarek, kierownik pracowni rozrodu wspomaganego w Centrum Płodności FertiMedica i starszy embriolog ESHRE.

Na personel w laboratorium wspomaganego rozrodu składają embriolodzy i seminolodzy. – To jest nieoceniony majątek i od nich zależy cała praca. Oni są najważniejsi. Ich kompetencja, zaangażowanie, dbałość o szczegóły to jedna strona. Druga, bardzo ważna strona, to praca w zespole – dodaje ekspertka.

Zobacz także: Wysoka skuteczność zabiegów in vitro – od czego zależy?

Skuteczność in vitro a sprzęt

Kolejnym ważnym czynnikiem decydującym o sukcesie in vitro jest jakość i wydajność sprzętu dostępnego w klinice leczenia niepłodności. – Moim zdaniem powinien to być sprzęt najwyższej jakości, ponieważ gwarantuje sukcesy – mówi Dorota Kaczmarek.

Ważna jest też jakość powietrza w laboratorium wspomaganego rozrodu. – Gamety i zarodki nie są chronione, tak jak w swoim środowisku naturalnym, na przykład przez czynniki immunologiczne, przez komórki nabłonkowe, czy przez narządy. Tutaj, w laboratorium są bardziej narażone na stres – zauważa ekspertka.

Dlatego tak ważna jest jakość powietrza wewnątrz kliniki. – U nas w klinice mamy zamontowany specjalny system do oczyszczania powietrza, z bardzo wysokiej klasy filtrami. Mamy gwarancję, że powietrze jest czyste, pozbawione związków lotnych i cząstek, które mogą negatywnie wpływać na zarodki – dodaje embriolog.

Zobacz także: „Wyjątkowe podejście, wyjątkowa atmosfera” – pacjenci o klinice FertiMedica

Doświadczenie i indywidualne podejście do pacjentów

O skuteczności in vitro decyduje również kontrola jakości i przestrzeganie procedur.
– W naszym ośrodku nie tylko lekarz zna historię leczenia pacjenta, ale również my, embriolodzy, zapoznajemy się z dokumentacją medyczną pacjentów i wspólnie z lekarzem prowadzącym omawiamy każdy przypadek indywidualnie w celu dobrania najlepszej możliwej metody terapeutycznej – mówi Adam Abramik, v-ce kierownik pracowni rozrodu wspomaganego w Centrum Płodności FertiMedica i starszy embriolog ESHRE.

Jest to element tzw. terapii skrojonej na miarę, co oznacza odejście od schematycznego sposobu postępowania z pacjentami na rzecz indywidualnego podejścia do każdej pary. – Jest to jeden z najważniejszych czynników determinujących powodzenie leczenia metodami wspomaganego rozrodu – uważa embriolog.

Bardzo ważny jest również szczegółowy wywiad z pacjentem i badanie przedmiotowe. Mogą wskazać szkodliwe czynniki związane np. ze stylem życia.

Zobacz także: Empatia i zrozumienie potrzeb pary – to nasze priorytety w leczeniu

Parametry płodności pod lupą

– Bardzo ważnym aspektem klinicznym wpływającym na powodzenie leczenia jest kontrolowana hiperstymulacja jajników – podkreśla Adam Abramik. – Protokół stymulacji, rodzaj leków i dawki dobierane są przez lekarza indywidualnie dla każdej pacjentki na podstawie wyniku badania AMH i AFC, wieku i masy ciała oraz ewentualnych chorób towarzyszących niepłodności – dodaje embriolog.

Obecnie na podstawie tych właśnie parametrów lekarz jest w stanie oszacować odpowiedź jajników na stymulację. Wiek, rezerwa jajnikowa i jakość komórek jajowych u kobiety oraz jakość nasienia i stopień fragmentacji chromatyny plemnikowej to najlepiej poznane parametry pozwalające na oszacowanie szansy na powodzenie in vitro.

– Decyzja dotycząca wyboru kliniki i rozpoczęcia leczenia ma w sobie element niepewności. Pacjenci powinni pamiętać, że jest wiele rzeczy, które personel kliniki może zrobić, aby przyczynić się do powodzenia leczenia, zwracając szczególną uwagę na każdy czynnik, który pozostaje pod ich kontrolą – zaznacza Adam Abramik.

http://e.chbr.pl/

Logo FertiMedica

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Superstymulacja do in vitro. Na czym polega i jak wpływa na poprawę jakości komórek jajowych?

Stymulacja hormonalna, umożliwiająca wzrost wielu pęcherzyków jajnikowych, to jedna z procedur stosowanych w przygotowaniu do zapłodnienia pozaustrojowego. Jej przebieg – metoda i protokół – dostosowywany jest do indywidualnej sytuacji pacjentki. Jednym z dostępnych rozwiązań jest superstymulacja. Na czym polega, komu jest zalecana i jak wpływa na jakość komórek jajowych? Wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Krzysztof Łukaszuk, kierownik klinik leczenia niepłodności INVICTA.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Superstymulacja do in vitro: na czym polega?

Superstymulacja to metoda, w której stymulacja hormonalna pacjentki rozpoczyna się w fazie folikularnej i przechodzi płynnie w fazę lutealną.

Komórki jajowe pobiera się wówczas dwukrotnie. W pierwszym etapie stymulacji pobierane są oocyty gorszej jakości. Dalsza stymulacja pozwala na wzrost nowych pęcherzyków jajnikowych, które pojawiły się w pierwszym etapie stymulacji i uzyskały gotowość do zareagowania na gonadotropiny. Gdy zawarte w nich komórki osiągną już dojrzałość, wykonuje się drugie pobranie. Dzięki temu można uzyskać lepszą odpowiedź organizmu na stymulację hormonalną, a tym samym – lepszej jakości komórki jajowe.

Wskazania do superstymulacji: niska rezerwa jajnikowa

Wskazaniem do wykonania superstymulacji przed in vitro jest m.in. niska rezerwa jajnikowa u pacjentki, szacowana na podstawie wyniku badania AMH.

W takim przypadku uzyskanie jak największej liczby komórek jajowych jest niezwykle istotne – czas na podjęcie odpowiednich działań jest bowiem ograniczony.

ZOBACZ TAKŻE: W kolejce po rodzicielskie szczęście. Ogromne zainteresowanie programem dofinansowania in vitro

Wskazania do superstymulacji: słabej jakości zarodki po in vitro

Superstymulację wykonuje się również wtedy, gdy w poprzednich cyklach in vitro pozyskano słabej jakości zarodki, nierokujące prawidłowego rozwoju oraz powtarzające się niepowodzenia zapłodnienia pozaustrojowego. Przyczyną tej sytuacji mogła być słaba jakość komórek jajowych, które znajdowały się w pęcherzykach gotowych do stymulacji.

Ekspert INVICTA podkreśla, że oocyty, które odpowiadają na stymulację hormonalną, mogą czasem zalegać w jajnikach przez dłuższy czas, ponieważ nie uległy wcześniejszej atrezji (zniszczeniu). Mimo że na skutek podanych leków pęcherzyki wzrosną prawidłowo, uzyskuje się wówczas słabej jakości komórki jajowe – to zaś może zaważyć na wyniku procedury in vitro.

– Rozwiązaniem tego problemu może być właśnie superstymulacja, w której komórki gorszej jakości pobierane są w pierwszym etapie stymulacji. W następstwie dalszej stymulacji rosną zaś nowe pęcherzyki, które w trakcie pierwszej stymulacji pojawiły się w gotowości do zareagowania na gonadotropiny. Dzięki temu w jednym cyklu uzyskujemy większą liczbę komórek. Te drugie, świeże pęcherzyki dają nam zwykle lepszej jakości komórki jajowe, a w rezultacie – lepszej jakości zarodki – wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Krzysztof Łukaszuk, kierownik klinik leczenia niepłodności INVICTA.

Więcej na temat stymulacji hormonalnej do in vitro znajdziesz na stronie Kliniki INVICTA.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Mezoterapia, czyli „odmładzanie” jajników. Jak to działa?


 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

In vitro tylko dla małżeństw? Kontrowersyjny projekt ustawy trafił do Sejmu

in vitro tylko dla małżeństw
fot. Fotolia

Do Sejmu wpłynął właśnie projekt ustawy dotyczący in vitro. Zakłada on między innymi ograniczenia możliwości stosowania metody zapłodnienia pozaustrojowego wyłącznie do małżeństw. To jednak nie koniec zmian.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wczoraj (6.11.2018 r.) na stronie Sejmu pojawiła się informacja o „Poselskim projekcie ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z ochroną zdrowia i życia dzieci poczętych metodą in vitro”. Dokument został skierowany do zaopiniowania przez Biuro Legislacyjne.

Zobacz także: Eksperci: projekt zmian w ustawie o in vitro uniemożliwia skuteczne leczenie i naraża zarodki. „To wbrew etyce”

In vitro tylko dla małżeństw

Projekt dotyczy:

  •  ograniczenia możliwości stosowania metody zapłodnienia pozaustrojowego wyłącznie do małżeństw
  •  ograniczenia liczby komórek rozrodczych, które mogą zostać zapłodnione do jednej
  • zakazu kriokonserwacji ludzkich zarodków
  •  wprowadzenia sankcji administracyjnych w przypadku stosowania powyższej procedury
  • likwidacji anonimowości dawców komórek rozrodczych

Wnioskodawcami projektu są posłowie z Kukiz’15, niezrzeszonych, PSL-UED,WiS i PiS. Przedstawicielem wnioskodawców jest poseł Jan Klawiter.

Tu kupisz e-wersję magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: WP, sejm.gov.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Świadome rodzicielstwo to nie kalkulacja – ciekawa rozmowa z lekarzem

Fot. Fotolia

Wraz ze zmianami społecznymi coraz więcej kobiet decyduje się na dziecko po 30 czy 40 roku życia. O wadach, zaletach i szansach na późne macierzyństwo rozmawiamy z dr. Tomaszem Rokickim.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Z danych statystycznych wynika, że rośnie liczba kobiet, które decydują się na ciążę długo po 30 urodzinach, coraz częściej po 40. Odsetek ciąż w tym wieku wzrósł od 2000 roku w Polsce niemal dwukrotnie, a na przykład w Wielkiej Brytanii liczba kobiet zachodzących w ciążę po 40 potroiła się od 1990 roku. Z czego to wynika?

Myślę, że kluczowe jest tutaj słowo „decyduje”. Kobiety rzeczywiście coraz częściej świadomie podejmują decyzję dotyczącą potomstwa. Z czego to wynika? Tak bardzo zmienia się świat wokół nas – rośnie tempo życia i nasze potrzeby. Kobiety to dostrzegają i świadomie coraz później decydują się na macierzyństwo. Chcą zaspokoić nie tylko swoje, ale przede wszystkim potrzeby swoich przyszłych dzieci.

Czyli nie jest to, jak niekiedy się słyszy, egoistyczna decyzja?

Trochę tak, trochę nie. Każdy z nas ma prawo, a wręcz obowiązek, być trochę egoistą. Marzyć i spełniać swoje marzenia. Realizować swoje pasje, ale też, a może przede wszystkim, zapewnić sobie komfort i poczucie bezpieczeństwa. Pacjentki, z którymi ja się spotykam, decyzję o późnym macierzyństwie podejmują właśnie z tego powodu. Pragną tego poczucia bezpieczeństwa zarówno dla siebie, jak i dla swoich przyszłych dzieci. Decyzja o ich posiadaniu jest coraz częściej decyzją społeczno-ekonomiczną a nie biologiczną. Łatwiej jest im przeżywać ciążę i cieszyć się macierzyństwem, gdy mają poczucie, że są w stanie zaspokoić potrzeby swojego dziecka i nie martwić się o koszt szczepień czy zajęć z fizjoterapeutą. Dlatego właśnie coraz więcej kobiet decyduje się na dziecko dopiero wtedy, gdy ma ustabilizowaną sytuację zawodową i ekonomiczną. Mają wtedy poczucie, że zrobiły wszystko, żeby zapewnić potomkowi dobry życiowy start.

Czyli to czysta kalkulacja?

Nie – to świadome rodzicielstwo, a to zupełnie coś innego. Ważnym aspektem jest tutaj spełnienie kobiety. Dzięki temu może ona w pełni doceniać uroki macierzyństwa. Wiele moich pacjentek, które zdecydowały się na ciążę po 40 roku życia jest bardzo spokojnych, radosnych, wręcz delektuje się macierzyństwem.

Ostatnie badania potwierdziły, że późne macierzyństwo wiąże się z korzyściami dla dziecka. Te przeprowadzone przez naukowców z Instytutu Badań Demograficznych Maxa Plancka oraz Londyńskiej Szkoły Ekonomicznej wykazały, że dzieci starszych matek są zdrowsze, wyższe i lepiej wykształcone od dzieci urodzonych przez stosunkowo młode kobiety.

Matki, które w późniejszym czasie zachodzą w ciążę, mają świadomość niebezpieczeństw i chorób. Bardziej dbają o siebie, a tym samym o dziecko.

Czyli późne macierzyństwo to same korzyści?

Niestety, niekoniecznie. Nasze ciało nie rozwija się tak, jak społeczeństwo. Wraz z upływem lat poprawiają się sukcesywnie warunki socjalne oraz poziom opieki zdrowotnej, niestety w tym samym czasie sukcesywnie obniża się płodność kobiety i maleją jej szanse na macierzyństwo.

Czyli po 40 łatwiej nam zadbać o dziecko i ciążę, ale trudnej w nią zajść?

Rzeczywiście zajście w ciążę po 40 wcale nie jest takie łatwe. Prawdą jest, że największe szanse na zajście w ciążę i urodzenie zdrowego dziecka ma 25-latka. Wraz z wiekiem płodność maleje, gdyż każda kobieta rodzi się z pewną pulą komórek jajowych do wykorzystania. Wraz z wiekiem zmienia się też gospodarka hormonalna. Parametry hormonalne przesuwają się w kierunku menopauzy. Zdarzają się tzw. puste cykle, kiedy nie dochodzi do jajeczkowania. Wtedy zapłodnienie jest niemożliwe.

CZYTAJ TEŻ:  Kalkulator badań hormonalnych

Co wtedy zrobić, kiedy czekaliśmy tak długo i jesteśmy gotowe, by zostać mamą, ale płodność nam się obniżyła?

Przede wszystkim nie zwlekać z udaniem się do specjalisty leczenia niepłodności. Po 35 roku życia zaleca się, by taką wizytę odbyć jak najwcześniej. Lekarz przeprowadzi niezbędne badania i sprawdzi poziom rezerwy jajnikowej. Wspólnie można podjąć wtedy decyzje o metodach wspierających płodność lub zabiegach wspomaganego rozrodu.

A co, jeśli rezerwa jajnikowa nam się wyczerpała?

Wtedy możemy skorzystać z komórek jajowych od dawczyni. Obecnie zabiegi in vitro z wykorzystaniem komórek dawczyń są coraz bardziej popularne. Adopcja komórek jajowych, bo tak nazywa się ta metoda, to często jedyna opcja dla par borykających się z niepłodnością. Dzięki niej kobieta może doświadczyć macierzyństwa. Mimo iż dochodzi do zapłodnienia komórki pochodzącej od dawczyni, to kobieta ma szansę nosić dziecko 9 miesięcy pod sercem i doświadczyć cudu narodzin, ma szansę trzymać na piersi swoje nowo narodzone dziecko.

Dzięki adopcji komórek jajowych nie tylko kobiety po 40 roku życia, ale też te po przebytym leczeniu onkologicznym, po wielokrotnych poronieniach czy też te, które nie posiadają własnych prawidłowych komórek jajowych, mają szansę zrealizować cel i zostać matką.

Czy adopcja komórek jajowych i zapłodnienie z wykorzystaniem komórki dawczyni jest bezpieczne?

Tak. Przede wszystkim sama procedura zapłodnienia nie różni się niczym od „klasycznego” zapłodnienia in vitro – stosowane są dokładnie te same procedury. Większość renomowanych klinik leczenia niepłodności wykonuje te zabiegi zgodnie ze standardami i zaleceniami Europejskiego Towarzystwa Rozrodu Człowieka i Embriologii (ESHRE), Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu (PTMR), American Society for Reproductive Medicine (ASRM) oraz zasad określonych przez polskie Ministerstwo Zdrowia.

To, co odróżnia ten proces, to wykorzystanie komórki jajowej od dawczyni. W celu zapewnienia maksimum bezpieczeństwa, każda dawczyni przed pobraniem komórek jajowych poddawana jest wielu rygorystycznym badaniom oraz testom. Tylko w pełni pozytywne wyniki, zgodnie z kryteriami Unii Europejskiej, umożliwiają dopuszczenie do udziału w programie dawstwa komórek jajowych.

Czytaj też: In vitro z komórkami dawczyń – na czym polega pionierski program

Rozumiem, że procedura zapłodnienia in vitro jest bezpieczna, dawczynie oraz ich komórki są przebadane. Dochodzi do zapłodnienia – i co wtedy? Czy ciąża po 40 roku życia, nawet z wykorzystaniem komórek jajowych od dawczyni, jest bezpieczna dla kobiety i dla dziecka?

Każda ciąża (i w każdym wieku) to stan wyjątkowy. Nie tylko ze względu na oczekiwanie dziecka, ale także na to, co dzieje się z organizmem kobiety. Wszystkie kobiety muszą w tym czasie na siebie uważać, unikać czynników ryzyka, nie spożywać alkoholu, nie forsować się, by dbać o siebie i swoje nienarodzone jeszcze maleństwo.

Badania pokazują, że prawie 90% kobiet po 40 roku życia rodzi w pełni zdrowe dzieci, więc nie ma się czego bać. Strach nie jest dobrym doradcą. Za to na pewno jest nim specjalista zajmujący się płodnością. Jeśli marzy się o rodzicielstwie, najlepiej poradzić się eksperta.

POLECAMY: Jak zostaliśmy rodzicami dzięki Invimed – opowiadają Kasia i Marcin

Logo: InviMed

 

Ekspert

dr n.med. Tomasz Rokicki

specjalista ginekolog-położnik Invimed

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.