Przejdź do treści

Jakie badania ma wykonać mężczyzna od roku bezskutecznie starający się o dziecko?

Diagnostyka niepłodności powinna zawsze dotyczyć obojga partnerów. Częstym powodem niepowodzeń w staraniach o dziecko może być również czynnik męski.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Udział mężczyzny w niepłodności pary może przekraczać nawet 50% – mówi dr n. med. Anna Bednarska-Czerwińska, Klinika Leczenia Niepłodności i Diagnostyki Prenatalnej Gyncentrum w Katowicach. – Podstawową metodą diagnostyki męskiej płodności jest badanie nasienia. Umożliwia ono wstępną ocenę zdolności rozrodczych mężczyzny.

W trakcie badania nasienia określa się m.in. koncentrację, ruchliwość i morfologię plemników. Wszystkie te parametry mają wpływ na prawidłową płodność.

Zobacz też: Jakie badania ma wykonać kobieta od roku bezskutecznie starająca się o zajście w ciążę?

Jakie badania powinien wykonać mężczyzna, który od ponad roku bezskutecznie stara się o dziecko?

Badanie jest proste, nieinwazyjne i bezbolesne, a każdy mężczyzna powinien je wykonać przynajmniej raz w życiu, zwłaszcza, jeżeli aktywnie stara się lub planuje spłodzenie potomstwa– mówi  dr n. med. Anna Bednarska-Czerwińska, Klinika Leczenia Niepłodności i Diagnostyki Prenatalnej Gyncentrum w Katowicach.

Badaniem, które pozwala na dokładną ocenę morfologii organelli ruchliwych plemników, zwłaszcza wakuoli, w 6000-krotnym powiększeniu, jest badanie nasienia metodą MSOME. Umożliwia ono określenie wystąpienia ewentualnych nieprawidłowości w plemnikach wybieranych do procedury zapłodnienia metodą ICSI / IMSI. W testach płodności męskiej możemy również wykonać badanie fragmentacji DNA plemników (test SCD). Uszkodzone DNA plemników zmniejsza bowiem szanse na zapłodnienie. Może być również przyczyną wystąpienia nieprawidłowości we wczesnym stadium rozwoju zarodka.

Ważne: Aby wyniki badań odzwierciedlały faktyczny stan parametrów nasienia należy przed planowanym terminem badania zachować 2-7 dniową wstrzemięźliwość seksualną.
Konsultacja:  dr n.med. Anna Bednarska-Czerwińska, z Kliniki Leczenia Niepłodności i Diagnostyki Prenatalnej Gyncentrum w Katowicach.

POLECAMY:

3 naturalne składniki wpływające na jakość nasienia

Plemniki z silnikiem w walce z niepłodnością

Tu kupisz najnowszy numer magazynu Chcemy Być Rodzicami

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Gdy krew matki zagraża dziecku. Konflikt serologiczny: przyczyny, skutki, leczenie

Noworodek w czapeczce /Ilustracja do tekstów: Pierwsze dziecko z in vitro w Sosonowcu /Konflikt serologiczny w ciąży
fot. Pixabay

Konflikt serologiczny to najczęstsza konsekwencja niezgodności serologicznej matki i dziecka. Jego następstwem może być choroba hemolityczna noworodków, która stanowi istotne zagrożenie dla zdrowia i życia dziecka. Jakie są przyczyny konfliktu serologicznego oraz jak powinna wyglądać jego skuteczna profilaktyka w czasie ciąży oraz po porodzie? Wyjaśnia dr n. med. Justyna Tołłoczko, pediatra w Centrum Medycznym Damiana.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Konflikt serologiczny, zwany też konfliktem matczyno-płodowym, jest najczęściej następstwem niezgodności w czynniku Rh lub grupach głównych krwi matki i płodu.

Przyczyny konfliktu serologicznego. Konflikt serologiczny w zakresie czynnika Rh

Jeżeli czynnik krwi matki to Rh-, a płód Rh+, jej organizm wytwarza przeciwciała przeciwko krwinkom czerwonym dziecka. Zagrożenie to można wykryć na podstawie testu PTA (pośredni test antyglobulinowy, odczyn Coombsa). Badanie to trzeba wykonać na początku ciąży i powtarzać co 2 miesiące.

POLECAMY TAKŻE:Hipercholesterolemia rodzinna zagraża nawet małym dzieciom. Wie o niej tylko kilka procent chorych

Konflikt serologiczny: co zwiększa ryzyko?

Warto wiedzieć, że konflikt serologiczny w zakresie czynnika Rh bardzo rzadko ujawnia się podczas pierwszej ciąży. Wytwarzanie przeciwciał występuje wtedy, gdy do organizmu matki przedostanie się przynajmniej 0,2 ml krwi dziecka. Ryzyko konfliktu serologicznego zwiększa się w czasie:

  • porodu,
  • poronienia,
  • przedwczesnego oddzielenia się łożyska.

Ryzyko konfliktu serologicznego może też wzrastać w następstwie urazów brzucha doznanych przez kobietę w okresie ciąży.

CZYTAJ TEŻ: Jakie należy wykonać badania przed ciążą? [WIDEO]

Konflikt serologiczny: jakie może mieć skutki?

Przeciwciała, które powstają w wyniku konfliktu serologicznego, wywołują rozpad erytrocytów, co prowadzi do niedokrwistości płodu. Niedobór krwinek czerwonych, odpowiedzialnych za przenoszenie tlenu, może spowodować:

  • niedotlenienie,
  • niewydolność krążenia,
  • obrzęk immunologiczny.

Może doprowadzić nawet do zgonu wewnątrzmacicznego.

Z kolei u noworodka następstwem hemolizy erytrocytów może być wczesna i nasilona żółtaczka, wymagająca intensywnego leczenia fototerapią.

Konflikt serologiczny: leczenie

Niedokrwistość płodu można leczyć za pomocą transfuzji krwinek czerwonych.

Z kolei po każdym poronieniu, a także po urodzeniu dziecka z dodatnim czynnikiem Rh kobieta otrzymuje immunoglobulinę anty-D.

– To działanie profilaktyczne przeciw wystąpieniu konfliktu w następnej ciąży – wyjaśnia dr n. med. Justyna Tołłoczko, pediatra z Centrum Medycznego Damiana.

Jak dodaje ekspertka, u kobiet z Rh ujemnym należy w czasie ciąży monitorować miano przeciwciał anty-D i – ewentualnie – podawać immunoglobulinę.

– Dlatego ważne jest, aby w przypadku rozpoznania konfliktu serologicznego w zakresie czynnika Rh ciąża była prowadzona w specjalistycznym ośrodku. Dziecko, szczególnie po transfuzjach dopłodowych, powinno urodzić się w szpitalu o referencyjności III stopnia – podkreśla dr Justyna Tołłoczko.

Jeżeli problem występuje u noworodka i objawia się żółtaczką, w której stężenie bilirubiny wzrasta pomimo zastosowanej fototerapii, konieczne jest wykonanie transfuzji wymiennej krwi. To zabieg polegający na niemal całkowitej wymianie krwi. Musi zostać wykonany w ośrodku II lub III stopnia referencyjności. Transfuzja wymienna krwi pozwala na usunięcie krwinek, które zostały uszkodzone przez przeciwciała, oraz bilirubiny powstałej z ich rozpadu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Nowy test krwi ciężarnej oceni ryzyko przedwczesnego porodu?

Konflikt serologiczny w grupach głównych krwi. Kiedy występuje?

Możliwe jest także wystąpienie konfliktu serologicznego w grupach głównych krwi. Ma to miejsce w sytuacji, gdy matka ma grupę krwi 0, natomiast dziecko dziedziczy po ojcu grupę A lub B.

–  Przebieg konfliktu serologicznego jest wówczas łagodniejszy. Nie wymaga leczenia w ciąży i objawia się chorobą hemolityczną noworodka – dodaje.

Konflikt serologiczny: profilaktyka śródciążowa i okołoporodowa

Obecnie stosuje się dwa rodzaje profilaktyki konfliktu serologicznego. Są to:

  • śródciążowa profilaktyka konfliktu serologicznego – przeprowadzana między 28. a 30. tygodniem ciąży. Polega na podaniu immunoglobuliny anty-D (w dawce 300 μg). Stosuje się ją u kobiet z grupy ryzyka: z czynnikiem Rh D ujemnym, szczególnie zaś w grupie ciężarnych, u których wystąpiły m.in. krwawienia, urazy brzucha oraz tych, które w okresie ciąży zostały poddane zabiegom wewnątrzmacicznym. Zabieg zmniejsza ryzyko wystąpienia konfliktu serologicznego niemal do zera. Od 2018 r. zabieg jest refundowany.
  • okołoporodowa profilaktyka konfliktu serologicznego – stosowana jest u kobiet z Rh D ujemnym, które urodziły dziecko z dodatnim czynnikiem Rh D. Immunoglobulinę anty-D należy podać wtedy w ciągu 72 godzin od porodu. Jej dawka jest uzależniona od rodzaju porodu (sposób naturalny, cesarskie cięcie), a także od ewentualnych zabiegów okołoporodowych (np. konieczności ręcznego wydobycia łożyska).

Dzięki rozwojowi medycyny lekarze specjaliści mogą dziś znacznie skuteczniej diagnozować zagrożenie konfliktem serologicznym i odpowiednio wcześnie wdrożyć zalecane postępowanie medyczne. Dlatego prawidłowo prowadzona ciąża to pierwszy krok do zdrowia noworodka.

TUTAJ kupisz e-wydanie magazynu „Chcemy Być Rodzicami”

Dr Justyna Tołłoczko

Ekspert

dr n. med. Justyna Tołłoczko

Pediatra w Centrum Medycznym Damiana

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Badania prenatalne: co musisz o nich wiedzieć? Posłuchaj eksperta i wygraj cenne badania

Zbliżenie na brzuch ciężarnej; na nim dłonie: przyszłej mamy i jej partnera /Ilustracja do tekstu: Rozwój płodu w 7. miesiącu

Bogata dawka wiedzy na temat badań, które należy wykonać przed zajściem w ciążę, konsultacje z ekspertem w zakresie metod diagnostyki prenatalnej, a także szansa na wygranie wartościowych badań laboratoryjnych – to wszystko (i znacznie więcej) czeka na was podczas kolejnej edycji akcji „Niepłodności nie widać”, którą 27 października zrealizujemy wspólnie z laboratorium Synevo.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Październikowe spotkanie, które odbędzie się w siedzibie Synevo przy ul. Zamienieckiej 80 lok. 401 w Warszawie, poprowadzą zespół portalu i magazynu „Chcemy Być Rodzicami” oraz dr n. med. Iwona Kozak-Michałowska, dyrektor ds. Nauki i Rozwoju Synevo.

CZYTAJ TEŻ: Laboratorium medyczne bez tajemnic

Badania przed ciążą i badania prenatalne: posłuchaj eksperta i wygraj badania

Ekspertka Synevo opowie zgromadzonym gościom o badaniach, których nie można pominąć przed rozpoczęciem starań o dziecko, a także wyjaśni, jak przygotować się do poszczególnych badań prenatalnych i co powie nam ich wynik. Dodatkowo uczestnicy będą mieli możliwość zadawania własnych pytań oraz odbycia indywidualnych konsultacji z dr n. med. Iwoną Kozak-Michałowską.

To jednak nie koniec atrakcji. Każda z osób, które przybędą na spotkanie, zyska szansę wygrania pakietu badań laboratoryjnych, które warto wykonać przed ciążą. Uwzględni on testy w kierunku:
•    chlamydii,
•    bakteryjnych zakażeń intymnych (drobnoustrojami z rodziny Ureaplasma species i Mycoplasma genitalium/hominis),
•    HSV I/II (wirus opryszczki).

Spotkanie, które odbędzie się 27 października w godz. 10.00-14.00, zostanie zorganizowane w ramach kampanii „Niepłodności nie widać”. Celem akcji jest zwiększenie świadomości społecznej dotyczącej skali problemu niepłodności w Polsce.

Zapraszamy: zdobądź cenną wiedzę i wygraj badania! Więcej informacji i zapisy: KLIKNIJ TUTAJ

Więcej informacji: redakcja@chbr.pl; tel.: 660 638 639.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Kompleksowe badania kobiet przed ciążą


Logo SynevoChcemy Być Rodzicami -- logo

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Eksperci: projekt zmian w ustawie o in vitro uniemożliwia skuteczne leczenie i naraża zarodki. „To wbrew etyce”

Do sądu o in vitro / Projekt zmiany ustawy o in vitro/Na zdjęciu: Zmartwiona para u lekarza
fot. Fotolia

6 listopada br. do Sejmu wpłynął poselski projekt zmiany ustawy o in vitro, który zakłada istotne ograniczenia w dostępie do tej procedury. Zgodnie z przedłożonym dokumentem, metoda in vitro ma być zarezerwowana wyłącznie dla małżeństw, a uzyskiwanych tą drogą embrionów nie może być więcej niż jeden. Planowane regulacje mają także objąć odgórne ustalenie terminu transferu zarodków oraz zakaz ich kriokonserwacji. Czy tak daleko idące ograniczenia są jakkolwiek uzasadnione? Jakie mogą mieć konsekwencje dla par zmagających się z niepłodnością? Zapytaliśmy o to ekspertów.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Przypomnijmy, że za treścią proponowanej zmiany ustawy o in vitro stoi grupa działaczy Kukiz‘15, PiS, Wolni i Solidarni oraz kilkoro posłów niezrzeszonych. Wnioskodawcy, wśród których znalazł się Jan Klawiter, wskazują, że projekt stanowi odpowiedź na rzekomą niezgodność obecnych regulacji z Konstytucją RP.

„Dostępność in vitro dla osób pozostających we wspólnym pożyciu koliduje z konstytucyjnymi zasadami ochrony dobra dziecka oraz ochrony małżeństwa” – czytamy w uzasadnieniu złożonego projektu.

Ponadto, zdaniem projektodawców, „rodzina oparta na małżeństwie stanowi naturalne i najlepsze środowisko do rozwoju dziecka”, a postulowane zmiany mają zapewnić „pełną ochronę życia ludzkiego oraz szanować godność od poczęcia”.

WIĘCEJ O PROJEKCIE: In vitro tylko dla małżeństw? Kontrowersyjny projekt ustawy trafił do Sejmu

Projekt zmiany ustawy o in vitro, czyli jak wylać zarodek z kąpielą

Specjaliści zajmujący się leczeniem niepłodności podkreślają jednak, że obecna ustawa w pełni chroni zarodki powstałe w wyniku zapłodnienia pozaustrojowego. Wdrożenie proponowanych regulacji przyniosłoby skutek odwrotny od zamierzonego.

Przedstawiciele środowiska medycznego zauważają, że postulowane rozwiązania wiązałyby się nie tylko ze znacznym obniżeniem skuteczności terapii, ale także z poważnym zagrożeniem dla zdrowia par dotkniętych niepłodnością.

– Ograniczenie liczby zapładnianych komórek jajowych do jednej istotnie zmniejszy skuteczność leczenia niepłodności, wydłuży czas terapii i narazi parę na dwu-, a nawet trzykrotnie większe koszty. U pacjentów posiadających gamety o prawidłowej jakości, by uzyskać jeden zarodek, należałoby zapłodnić przynajmniej dwie lub trzy komórki – komentuje prof. dr hab. n. med. Krzysztof Łukaszuk, kierownik Klinik Leczenia Niepłodności INVICTA.

Jak dodaje ekspert, w przypadku zaawansowanego męskiego czynnika niepłodności oraz u kobiet z obniżoną rezerwą jajnikową pozyskuje się mniejszą liczbę komórek rozrodczych. Często mają one też obniżony potencjał do zapłodnienia i późniejszego rozwoju zarodka.

– W takich sytuacjach należałoby umożliwić zapłodnienie przynajmniej do sześciu komórek jajowych, by uzyskać zarodek (najczęściej pojedynczy). Zastosowanie w procedurze in vitro tylko jednej komórki spowoduje, że w wielu przypadkach zarodki nie powstaną w ogóle. Para będzie musiała wielokrotnie poddawać się terapii, przechodzić zabiegi i przeżywać silny stres. Rozwiązaniu zaproponowanemu w projekcie brakuje podstaw merytorycznych. Jeśli chcemy pomagać pacjentom, powinniśmy mieć możliwość zapłodnienia przynajmniej kilku komórek jajowych i dostosowywania terapii do sytuacji klinicznej – zaznacza prof. Łukaszuk.

Ograniczony termin transferu oznacza śmierć zarodka. „Ktoś nie rozumie procesu leczenia”

Z ostrą krytyką ekspertów spotkał się także pomysł podania zarodka nie później niż w piątej dobie jego rozwoju.

– To rozwiązanie może być szczególnie szkodliwe. W wielu sytuacjach z założenia skazuje zarodki na śmierć. Nad zmianami musiał pracować ktoś, kto zupełnie nie rozumie procesu leczenia. Do uzyskania ciąży niezbędne jest zsynchronizowanie etapu rozwoju zarodka i gotowości śluzówki macicy na jego przyjęcie. Jeśli podamy zarodek pięciodniowy, który nie uzyskał jeszcze odpowiedniej dojrzałości, z góry możemy założyć, że nie będzie miał szans na przeżycie. Obecna ustawa w sposób jednoznaczny mówi o konieczności zabezpieczenia zarodków. Nowe regulacje narażają je tymczasem na ryzyko obumarcia, co jest wbrew obowiązującym przepisom i etyce lekarskiej – podkreśla kierownik Klinik Leczenia Niepłodności INVICTA.

CZYTAJ TAKŻE: Blastocysta. Jak na tym etapie rozwija się zarodek i jak ocenić jego rokowania?

Projekt zmiany ustawy o in vitro. Zakaz kriokonserwacji uniemożliwi skuteczne leczenie niepłodności

Nie mniejsze kontrowersje wywołuje postulowany w projekcie brak możliwości kriokonserwacji zarodka – bez względu na sytuację pary podejmującej leczenie niepłodności.

 – Przy takich ograniczeniach trudno wyobrazić sobie indywidualizację leczenia i zabezpieczenia tych wszystkich przypadków, które wymagają zmiany toku terapii. Nagła infekcja, brak odpowiedniej reakcji organizmu pacjentki na leki, konieczność zastosowania dodatkowej procedury – w świetle zmienionych przepisów nie będziemy mogli odpowiednio zareagować. Wiele par straci możliwość skutecznego leczenia – alarmuje prof. Łukaszuk.

Ekspert INVICTA spotyka się w swojej pracy z sytuacjami, gdy kobiety doświadczają wielokrotnych niepowodzeń w uzyskaniu ciąży po transferze zarodka w bieżącym cyklu. Nierzadko te same pacjentki zostają jednak matkami po programie in vitro, w którym podano zarodki wcześniej kriokonserwowane.

– Te obserwacje potwierdzają badania naukowe. Na pomoc nie będą mogli liczyć również pacjenci obciążeni poważnymi chorobami genetycznymi. Przepisy ograniczą możliwość przeprowadzania specjalistycznych badań, które dają im szansę na zdrowe potomstwo. Będą oni narażeni na wielokrotne niepowodzenia w uzyskaniu ciąży, poronienia czy patrzenie na śmierć swoich dzieci – mówi prof. Krzysztof Łukaszuk. – Leczenie powinno być prowadzone na podstawie rzetelnej, sprawdzonej wiedzy medycznej. Trudno w jej świetle o uzasadnienie dla ograniczeń, które proponują autorzy projektu – dodaje.

Podobnego zdania jest Stowarzyszenie „Nasz Bocian”. Jak podkreślają jego przedstawiciele w komunikacie udostępnionym w mediach społecznościowych, „ograniczenie liczby zapładnianych komórek do jednej i zakaz kriokonserwacji zarodków spowoduje spadek skuteczności in vitro do poziomu poniżej 10%”. To zaś, przy braku refundacji, „uniemożliwia skuteczne leczenie”.

Projekt zmiany ustawy o in vitro: lex Klawiter bis?

Stowarzyszenie przypomina również, że to już kolejny kontrowersyjny projekt autorstwa posła Jana Klawitera. W 2016 r. forsował on zmianę definicji zarodka i limit komórek jajowych poddawanych zapłodnieniu in vitro (z sześciu do jednej). „Koszmar powraca” – podsumowują przedstawiciele organizacji.

POLECAMY RÓWNIEŻ:

Barbara Nowacka: Ograniczenie in vitro to ideologiczny absurd. Dostęp do leczenia należy rozszerzyć

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Poruszające wyznanie gwiazdy. Edyta Górniak: „Niestety straciłam tę ciążę”

Edyta Górniak na scenie podczas koncertu/Ilustracja do tekstu: Edyta Górniak o poronieniu: Straciłam ciążę
Fot.: Wikimedia Commons

Mijający rok był dla Edyty Górniak pełen przeżyć. Sukcesy zawodowe, zaszczytne propozycje i zmiany prywatne starły się jednak z dramatycznym doświadczeniem, które pozostawiło w gwieździe głęboki ślad. W listopadowym wywiadzie piosenkarka po raz pierwszy szczerze opowiedziała o poronieniu.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W rozmowie, którą wyemitowano w programie „Dzień Dobry TVN”, polska diwa opowiedziała o swoich marzeniach, planach oraz sukcesach mijającego roku. Nie wszystkie wydarzenia w jej życiu były jednak spodziewane i oczekiwane.

CZYTAJ TEŻ: Gwiazda pop po raz pierwszy tak szczerze o poronieniu i endometriozie

Edyta Górniak o poronieniu. „Niestety straciłam tę ciążę”

Gwiazda przyznała, że wraz z obecnym partnerem od dwóch lat starała się o dziecko. Niestety, choć mijający rok przyniósł pozytywną nowinę o ciąży, los nie oszczędził parze dramatycznych wieści.

– Od dwóch lat bardzo marzyłam o tym, by być w ciąży. Los pokazywał jednak, że raczej się to nie uda. No i zaszłam w ciążę, ale… niestety ją straciłam – wyznała ze smutkiem Edyta Górniak. – To było jedno z najdziwniejszych, nieoczekiwanych doświadczeń – dodała szczerze piosenkarka.

46-letnia Edyta Górniak przyznała, że poronienie pozostawiło w niej głęboki ślad. Mimo wsparcia, które otrzymała od swoich najbliższych, piosenkarka zmagała się w tym czasie z ogromnym smutkiem i samotnością.

– Wszyscy, którzy mieli takie doświadczenie, wiedzą, że tak naprawdę kobieta zostaje bardzo samotna z tym uczuciem. Nawet jak się ma wspaniałe wsparcie, to jednak jest uczucie ogromnego osamotnienia. Trzeba przejść trudną drogę: najpierw jest szok, potem nadzieja, badania, potem przedwczesna rozłąka… To jest bardzo trudne – wyznała Edyta Górniak.

Mimo tych trudnych doświadczeń, Edyta Górniak docenia wszystkie szanse, które dostała od losu. Gwiazda ma za sobą występy na szeregu prestiżowych scen, a już wkrótce zaśpiewa przed członkami rodziny królewskiej w Royal Albert Hall. Jak przyznaje, największym jej sukcesem jest jednak 14-letni syn Allan.

Źródło: „Dzień Dobry TVN”

POLECAMY RÓWNIEŻ: Gwiazda The Corrs zaśpiewała dla zarodków z in vitro. „To dla mnie zaszczyt”

Weronika Tylicka

dziennikarka, związana od początku z magazynem Chcemy Być Rodzicami