fbpx
Przejdź do treści

Jakby czas się zatrzymał

Agnieszka (lat 42), Piotr (lat 44), rodzice Magdy (2 lata), czekali dużo dłużej niż zostało im to powiedziane. Co miało na to wpływ? Jak pokonali poczucie zwątpienia, że uda im się zostać rodzicami?

Dlaczego adoptowaliście dziecko?

Niby proste pytanie, a tak trudno na nie odpowiedzieć… Przez wiele lat staraliśmy się o dziecko. Leczyliśmy się bardzo długo, lecz to nie przynosiło efektów. Na pomysł wpadł mój mąż, który zapytał, dlaczego nie mielibyśmy adoptować dziecka? Ja dojrzewałam do tego troszkę dłużej. Chcieliśmy podzielić się miłością, która w nas jest, i ofiarować ją dziecku. Adopcja była NASZĄ drogą do rodzicielstwa.

Jak wspominasz procedurę, czy przygotowała cię ona na czas oczekiwania?

Byliśmy w specyficznej sytuacji, rozpoczęliśmy procedurę w ośrodku w naszym mieście, ale pod koniec pojawiła się zmiana w prawie i zaczęto go likwidować. Byliśmy ostatnią grupą, która jeszcze załapała się na szkolenie. Muszę przyznać, że nie byłam do końca zadowolona. To szkolenie było przyspieszone, czułam, że wszyscy chcieli jak najszybciej zamknąć procedurę i odesłać nas do ośrodka wojewódzkiego. Mówiono nam o tym wprost. Miałam wrażenie, że obchodzą się z nami pobieżnie, skoro i tak mają nas odesłać gdzie indziej.

Czy pojawił się wtedy w ogóle temat oczekiwania?

Na początku nie było o tym mowy. Słyszeliśmy przede wszystkim o tym, że nasza teczka jest już przygotowana do wysłania do nowego ośrodka. W czerwcu otrzymaliśmy kwalifikację, a w sierpniu zaproszono nas do nowego ośrodka na pierwsze spotkanie. Tam dostaliśmy informację, że okres oczekiwania to kwestia 5–6 miesięcy. Ucieszyliśmy się, że tak szybko. Ale w konsekwencji czekaliśmy ponad 3 lata.

3 lata to dość długo, czy nowy ośrodek jakoś was wspierał w tym czasie, coś wam proponował?

Nie. Po ponad roku od spotkania w sierpniu, po naszych kilku telefonach, zaproszono nas na test, wyjaśniając, że w pierwszym ośrodku przeprowadzono ich niewłaściwą wersję. Myśleliśmy, że teraz coś się ruszy w naszej sprawie, ale niestety znów nie było żadnego kontaktu z ośrodkiem. Tylko my dzwoniliśmy co jakiś czas z pytaniami. Postanowiliśmy napisać oficjalne pismo z pytaniem, co się dzieje, bo czuliśmy się pominięci. Dopiero wówczas coś się ruszyło. Szybko zaproszono nas znowu na rozmowę.

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Magdalena Modlibowska

Autorka książek „Odczarować adopcję” i „Księga Adoptowanego Dziecka”, a także wielu artykułów dot. adopcji, , prezeska Fundacji „Po adopcji”, wiceprezeska Stowarzyszenia „Dobrze Urodzeni”. Prywatnie mama trójki dzieci.