fbpx
Przejdź do treści

Jak żyć, gdy nie można mieć dzieci?

Jak żyć, gdy nie można mieć dzieci?
Bezdzietność może być wyborem lub koniecznością i w zależności od tego różnie będzie doświadczana – fot. 123rf

Każda bezdzietna osoba ma własną, unikalną historię, która do braku dzieci doprowadziła. Czasami jest to wybór, czasami niesprzyjające okoliczności życiowe, czasami czas płynie zbyt szybko i nagle okazuje się, że na dzieci jest już właściwie za późno. Bezdzietność bywa też różnie przeżywana – od ulgi, że można życie przeżyć po swojemu, aż po rozpacz i depresję, ponieważ nie udało się zrealizować jednego z największych pragnień. Jak żyć, gdy nie można mieć dzieci?

Bezdzietność może być wyborem lub koniecznością i w zależności od tego różnie będzie doświadczana. Na przestrzeni lat uczucia związane z faktem, że nie jest się rodzicem, zmieniają natężenie. Momenty graniczne – urodziny, rocznice, bliscy zostający rodzicami – to wszystko przypomina o aktualnej sytuacji, rozbudzając żal, poczucie porażki, tęsknotę. 

Bezdzietność bywa wyborem. Mniej lub bardziej świadomym wyborem. Nie brakuje kobiet i mężczyzn, którzy uznają, że rodzicielstwo niekoniecznie jest ważne w ich życiu. Angażują się w pracę, realizują pasje, podróżują. Mają prawo do tego wyboru i przeżycia życia we własny sposób.

Ale są też ci, którzy bezdzietności nie chcieli. Którzy zawsze widzieli się w roli rodziców, chcieli stworzyć rodzinę, byli gotowi na związane z tym ograniczenia (albo przynajmniej tak sądzili). Ci, którzy nie mogli mieć dzieci biologicznych i którzy podjęli leczenie. To oni siadają do Internetu i w wyszukiwarkę wpisują hasła: bezdzietność, niepłodność, adopcja. To oni idą do anonimowych grup internetowych i pytają, jak mają żyć, skoro nie będą mieli dzieci? Od czego zacząć ? Co jest normalne, a co nie? Które uczucia są zrozumiałe i adekwatne, a kiedy trzeba szukać pomocy?

Jak żyć, gdy nie można mieć dzieci? Kilka słów o bezdzietności

Okres, w którym biologia sprzyja rodzicielstwu, jest bardzo długi. Medycyna ten czas dodatkowo wydłuża, stwarzając również bardzo dojrzałym kobietom szanse na macierzyństwo.

Kiedy więc można o sobie powiedzieć, że jest się bezdzietnym? Czy żeby uznać, że nie będzie się miało dzieci, trzeba przejść wszystkie procedury medyczne i ile razy? Czy wreszcie fakt, że było się w ciąży lub straciło dziecko tuż po porodzie znaczy, że jest się bezdzietnym?

Czy bezdzietność jest wyrokiem, czy jest koniecznością, czy może jednak wyborem, skoro dostępna jest adopcja?

Pytania te pokazują złożoną perspektywę bezdzietności. Złożoną i wywołującą niemałe pomieszanie czasem. 

Nie będziemy adoptować

Pytanie: „Jak żyć bez dzieci?” jest na tyle dramatyczne, że wydaje się, iż wymaga natychmiastowej reakcji. Kiedy jest nam źle, chcemy działać. Działanie pomaga poradzić sobie z uczuciami, również nam, społeczeństwu, rodzinie, sąsiadom, przyjaciołom osób bezdzietnych. Szukamy szybkich i prostych rozwiązań. Adopcja tak się właśnie jawi. A jeśli jednak podejmie się decyzję, by z niej zrezygnować, czy nadal można o sobie myśleć, że jest się bezdzietnym?

Adopcja nie jest dostępna dla wszystkich. Trzeba spełnić określone warunki, trzeba też być gotowym na to, by wychowywać nie swoje biologicznie dziecko. Trzeba mieć w sobie zgodę na rezygnację z tego, co niesie ciąża i wczesne macierzyństwo. Trzeba umieć pomieścić w sobie konflikty wewnętrzne, wynikające z adopcji. 

Adopcja nie zawsze dochodzi do skutku. Z tego i innych powodów może być doświadczeniem równie niszczącym jak leczenie niepłodności. Dlatego też pytania: ”Dlaczego po prostu nie adoptujecie?” lub „Dlaczego nie adoptowaliście?” mogą być przeżywane jako szczególnie niesprawiedliwe i pokazujące niewiedzę pytającego.

Moment decydujący

Kiedy więc przychodzi moment uznania, że to „już”, że niepłodność nie minie, że nie można się wyleczyć, że jednak nie będzie dzieci?

Jedni muszą spróbować „wszystkiego”, poddać się różnorodnym procedurom, czasem kilka razy i móc sobie powiedzieć, że podjęli wszystkie kroki. Nie zaniedbali niczego, nie odrzucili. Dla innych jednak ta decyzja może pojawić się znacznie wcześniej, już w momencie, kiedy musieliby zdecydować się na ingerencję medyczną. 

Nie jest łatwo powiedzieć, kiedy następuje moment graniczny. Każdy ma inną granicę, inne możliwości i zasoby. Ta trudność pokazuje kolejny raz, jak złożonym tematem jest bezdzietność. Również dlatego, że w jakimś sensie jest wyborem. Czy jest to wybór związany z zakończeniem leczenia, niepodjęciem go, niepodjęciem kroków w kierunku adopcji.

Każdy człowiek ma do tego wyboru prawo. Ma też prawo do bezdzietności. Ma wreszcie prawo do wszystkich emocji z tym związanych, do żalu, rozpaczy, poczucia porażki, niespełnienia. 

Taka decyzja nie jest dowodem na porażkę. Jeśli jest na coś dowodem, to głównie na to, że każdy człowiek ma swoje ograniczenia – zdrowotne, finansowe, emocjonalne – które potrafi dostrzec. Jest też dowodem na odwagę i zdolność mierzenia się z rzeczywistością. 

Co dalej?

Nie będzie więc dzieci, nie będzie rodzicielstwa, nie będzie takiej rodziny, o jakiej się marzyło.

Być może w chwili uświadomienia sobie tych faktów pojawi się poczucie ulgi – bo już wiadomo, bo już nie trzeba zmuszać się do kolejnych badań i zabiegów.

Być może pojawi się żal, być może trzeba będzie przejść żałobę, z jej ogromnym smutkiem. Trzeba będzie przedefiniować wiele podstawowych terminów. Nie będzie na przykład rodziny 2 plus, ale jakaś rodzina jest. Jest związek. I jest życie, nadal. I jest wsparcie, z którego zawsze warto szukać. 

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami