Przejdź do treści

Jak zaplanować ciążę? Ten planer pomoże ci w przygotowaniach!

jak zaplanować ciążę?
fot. Fotolia

Decyzja o posiadaniu dziecka powinna być poprzedzona solidnymi przygotowaniami. W końcu to ogromna zmiana w życiu!

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Przedstawione poniżej informacje nie są gotowym planem, a jedynie wskazówkami, które pomogą ci skomponować swój indywidualny kalendarz. Dzięki niemu będziesz wiedziała, na co szczególnie zwrócić uwagę podczas przygotowań do ciąży.

Zdrowa sperma, silne jajeczka i macica

Na poczęcie, ciążę i zdrowie dziecka ma wpływ stan zdrowia rodziców. Należy się tu przede wszystkim zatroszczyć o jakość żeńskich i męskich komórek rozrodczych oraz macicę.

Warto wiedzieć, że pozytywne różnice w samopoczuciu i ogólnym stanie zdrowia można zaobserwować już po 3 lub 4 miesiącach od wprowadzenia zmian w stylu życia. Zmiana diety i rozpoczęcie aktywności fizycznej znacznie podwyższa szanse na zajście w ciążę.

Jak zaplanować ciążę? Najważniejsze fundamenty

Tworząc swój plan, musisz wziąć pod uwagę kilka jego najważniejszych elementów- fundamentów. To:

  • Dieta
  • Styl życia
  • Dbanie o ogólny stan zdrowia
  • Detoksykacja organizmu
  • Ograniczenie stresu
  • Badania

Zobacz także: Witaminy płodności. Zobacz, które pomogą ci zajść w ciążę

Dieta równa się płodność

Jedzenie to podstawa naszego zdrowia i paliwo wszystkich komórek w organizmie. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni mogą poprawić swoje zdrowie spożywając konkretne pokarmy. O diecie płodności przeczytasz TU.

Oprócz zdrowej diety, pary planujące dziecko sięgają również po różnego rodzaju suplementy. Dla kobiet najważniejszy jest kwas foliowy. Jest on potrzebny przede wszystkim do prawidłowego wzrostu komórek i ich reprodukcji. Jego niedobór może doprowadzić do powstania wad ośrodkowego układu nerwowego, a nawet powodować niedorozwój łożyska. Nierzadko jest przyczyną poronień.

Należy również pamiętać o odpowiednim poziomie magnezu i wapnia.

Panowie powinni postawić na pokarmy bogate w:

  • cynk
  • selen
  • koenzym Q10,
  • L-karnitynę,
  • glutation,
  • kwas foliowy,
  • witaminy E, C oraz z grupy B.

Dobrym pomysłem przed rozpoczęciem suplementacji jest wykonanie testu na poziom minerałów w organizmie, a następnie opracowanie indywidualnej strategii suplementacji.

Zobacz także: Jak starać się o dziecko i nie zwariować? Z pamiętnika staraczki

Styl życia

Wybory, które podejmujemy w naszym życiu, mają ogromny wpływ na zdrowie i płodność. Ma to przełożenie na każdym etapie życia, również podczas przygotowań do ciąży. Warto odpowiedzieć sobie na pytania:

  • czy palimy
  • czy pijemy alkohol (i w jakich ilościach)
  • czy pijemy kawę (i w jakich ilościach)
  • jaki jest stan naszego uzębienia
  • czy zażywamy lekarstwa
  • jaki jest ogólny stan naszego zdrowia

Jeśli nie wyobrażasz sobie dnia bez przysłowiowego dymka, postaraj się rzucić palenie. Kila butelek piwa zamień na jedną lampkę wina tygodniowo i ogranicz spożycie kofeiny. To znacznie ułatwi starania o dziecko.

Ogólny stan zdrowia

Nie zapominajmy, że ogólny stan zdrowia człowieka również przekłada się na jego zdolności rozrodcze. Przykładem mogą być choroby pozornie niezwiązane ze zdrowiem reprodukcyjnym, na przykład choroby tarczycy. Kobiety z niedoczynnością tarczycy częściej mogą mieć problemy z naturalnym zajściem w ciążę.

Jeżeli zauważasz  u siebie niepokojące objawy, to najwyższy czas, aby udać się do lekarza. Możesz zaoszczędzić sobie kłopotów i stresów na przyszłej drodze do rodzicielstwa.

Zobacz także: Rzeczy codziennego użytku, które zaburzają płodność

Detoksykacja

Większości słowo „detoks” kojarzy się z zielonymi sokami o wątpliwych walorach smakowych. Tutaj mamy jednak na myśli zupełnie coś innego.

Współcześnie wiele osób żyje w szalonym pędzie, w środowisku zdominowanym przez zanieczyszczenia. Możemy znaleźć w jedzeniu, wodzie i powietrzu. Wiele z tych toksycznych substancji wpływa negatywnie na równowagę hormonalną.

Choć nie jest to łatwe, możemy pozbyć się części trujących substancji z naszego otoczenia. Warto przyjrzeć się etykietom kosmetyków, środków czystości i produktów spożywczych i wybierać te, które mają najmniej szkodliwych składników.

Zredukuj stres

Stres to kolejny plaga współczesnych czasów. Może zaburzyć równowagę hormonalną, cykle miesiączkowe i tym samym wpływać na płodność. Stres może się również przyczynić do gwałtownego spadku popędu seksualnego, co również znacznie utrudnia starania o dziecko.

Matka natura zaprojektowała ludzki organizm w taki sposób, aby jego rozmnażanie było niemożliwe w okresie dużego stresu. Ma to sens, ponieważ otoczenie, które generuje silny stres u rodzica, nie będzie bezpiecznym miejscem na wychowywanie potomstwa.

Dlatego tak ważne jest wyeliminowanie choćby jednego stresora ze swojego życia. Może być to trudne, jeżeli stres wynika z walki z niepłodnością.

Zobacz także: 12 badań, które warto zrobić przed zajściem w ciążę

Badania

Badania to bardzo ważny etap przygotowań do ciąży. Kobiety, które planują dziecko powinny wykonać:

  • badanie ogólne krwi i określenie grupy krwi. Na podstawie badania krwi można wykryć niedokrwistość, stan zapalny w organizmie, zmierzyć poziom cukru jak i ustalić niedobory witamin i mikroelementów w organizmie.
    Z kolei określenie grupy krwi i współczynnika Rh obojga przyszłych rodziców jest niezbędne do sprawdzenia konfliktu serologicznego.
  • Badanie moczu. Pozwala na ujawnienie chorób układu moczowego, które należy wyleczyć przed ciążą.
  • Badania hormonalne. Zaburzenia hormonalne mogą być nie tylko przyczyną niepłodności, ale także poronienia i ciążowych powikłań
  • Badania genetyczne . Pozwalają na określenie potencjalnego ryzyka wad u dziecka. Im starsza jest kobieta, tym większe ryzyko, że ciąża nie będzie donoszona lub u dziecka wystąpią różnego typu mutacje.
  • Cytologię. Przed ciążą lekarz powinien pobrać wymaz z szyjki macicy, aby wykonać cytologię, czyli badanie profilaktyczne raka szyjki macicy oraz badanie bakteriologiczne, czyli sprawdzić czystość pochwy.
  • Badanie USG narządu rodnego Niektóre nieprawidłowości w budowie narządów rodnych mogą utrudniać zajście w ciążę. Lekarz może je wykryć podczas badania USG
  • Badanie na obecność przeciwciał przeciw toksoplazmozie. Dowiesz się, czy przebyłaś tę pasożytniczą chorobę. Jeśli tak, twój organizm wytworzył przeciwciała. Zarażenie toksoplazmozą w czasie ciąży jest bardzo groźne – może doprowadzić do uszkodzenia płodu i poronienia.
  • Badanie na obecność przeciwciał przeciw wirusowi cytomegalii. Przed ciążą możesz również sprawdzić, czy przechodziłaś cytomegalię. Jeśli okaże się, że jesteś nosicielką cytomegalowirusa, łatwiej będzie zapobiec zarażeniu dziecka.
  • Badanie na obecność przeciwciał przeciw różyczce. Jeśli nie chorowałaś w dzieciństwie na różyczkę ani nie byłaś na nią szczepiona, zbadaj poziom przeciwciał i koniecznie zaszczep się przed ciążą. Zespół wrodzonej różyczki u dziecka może skutkować wieloma wadami rozwojowymi.
  • Badanie na obecność antygenu Hbs. To badanie pozwoli określić, czy jesteś nosicielką wirusa żółtaczki wszczepiennej WZW typu B. W przypadku pozytywnego wyniku, lekarz powinien zlecić kolejne badania, aby wykluczyć zapalenie wątroby.
  • Badanie stomatologiczne. Zdrowe zęby to podstawa planowania ciąży. Po pierwsze, niewyleczone zęby, mogą doprowadzić do stanu zapalnego, co utrudnia zajście w ciążę.
  • Badanie na obecność wirusa HIV. Warto je zrobić przed ciążą, nawet jeśli jesteś przekonana, że nie mogłaś się zarazić. To bardzo ważne, bo w przypadku dodatniego wyniku można zmniejszyć ryzyko zarażenia dziecka.

Pamiętaj, że badania powinno się wykonać na sześć miesięcy przed planowaną ciążą.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Fertility Road

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Jazda na rowerze a rak jąder. Czy miłośnicy kolarstwa mają się czego obawiać?

Opaska thriatlonisty na tle rowerów /Ilustracja do tekstu: Jazda na rowerze a rak jąder
Fot.: Pixabay.com

W ostatnim czasie coraz częściej słyszy się o przypadkach raka jąder wśród kolarzy. Czy regularna jazda na rowerze może przyczynić się do rozwoju tego nowotworu? Wątpliwości w tej kwestii rozwiewa prof. Piotr Chłosta, prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Rak jąder wśród kolarzy

Czy intensywne treningi kolarskie przyczyniają się do zwiększenia ryzyka raka jąder? To pytanie zadaje sobie wielu miłośników jazdy na dwóch kółkach po głośnej śmierci Australijczyka Jonathana Cantwella, byłego zawodowego kolarza, uczestnika Tour de France. W Polsce zawodnik znany był ze wspólnej jazdy z Rafałem Majką i Pawłem Poljańskim w ramach zespołu Tinkoff Saxo. W 2017 r. Cantwell poinformował na Facebooku, że przeszedł operację usunięcia guza jądra o wielkości 4,5 cm oraz chemioterapię, dzięki czemu wrócił do zdrowia. Kiedy 6 listopada br. zmarł, mając zaledwie 36 lat, media przypomniały o nowotworze jąder, wskazując go jako prawdopodobną przyczynę śmierci kolarza. I choć wkrótce okazało się, że za śmiercią kolarza stało samobójstwo, temat ewentualnych powiązań między zawodową jazdą na rowerze i rakiem jąder wciąż wracał.

Cantwell nie był bowiem pierwszym kolarzem, który zachorował na raka jąder. Nowotwór ten dotknął także 25-letniego wówczas Lance’a Armstronga. Zawodnik pokonał jednak chorobę, po czym siedem razy z rzędu wygrał Tour de France (choć później został pozbawiony tytułów i dożywotnio zdyskwalifikowany za doping). Z kolei w 2015 r., podczas Tour de France, guz zdiagnozowano u 37-letniego włoskiego kolarza Ivana Bassy, dwukrotnego zwycięzcy Giro d’Italia. Basso – po kraksie na jednym z etapów wyścigu – uskarżał się na ból jąder. Gdy lekarz zdiagnozował przyczynę tych dolegliwości, kolarz wycofał się z zawodów i natychmiast poddał leczeniu. I choć zakończył karierę sportowca, wciąż pracuje dla Tinkoff Saxo, a prywatnie nie rezygnuje z jazdy na rowerze. Czy słusznie?

Jazda na rowerze a rak jąder. „Nie ma dowodów na zwiększone ryzyko zachorowania”

Ekspert Polskiego Towarzystwa Urologicznego podkreśla, że miłośnicy kolarstwa nie powinno obawiać się podwyższonego ryzyka rozwoju nowotworu.

– Nie ma dowodów na to, że długotrwała jazda na rowerze zwiększa ryzyko zachorowania na raka jąder – mówi prof. Piotr Chłosta, prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego, kierownik Katedry i Kliniki Urologii UJ CM.

Czy jednak specyficzna postawa i nacisk siodełka na okolicę krocza nie mają konsekwencji zdrowotnych dla miłośników jazdy na rowerze? Zdaniem specjalisty, kolarze górscy mogą częściej chorować  na jedną z chorób; nie jest nią jednak rak jąder, ale zespół przewlekłego bólu miednicy, czyli zapalenie gruczołu krokowego.

– Schorzenie powoduje dolegliwości ze strony dolnych dróg moczowych i oddawania moczu. Nie udowodniono jednak, aby przyczyniało się do częstszego występowania nowotworu prostaty lub jąder – zapewnia prof. Chłosta.

Mężczyźni nie powinni, oczywiście, narażać jąder na urazy i mikrourazy. Kolarstwo jednak nie należy do sportów, które takie urazy powodują. Nie należy także doprowadzać do przegrzania gonad, np. trenując w zbyt ciepłym stroju. Nie zwiększa to wprawdzie ryzyka nowotworu, ale zagraża męskiej płodności.

CZYTAJ TEŻ: Czy jazda na rowerze wpływa na męską płodność? Zobacz, co na ten temat mówi lekarz

– Sport uprawiany rekreacyjnie oznacza szybsze zdrowienie, sprzyja wydłużeniu życia, poprawia jego jakość. Ruchu nie można przedawkować. Nie trzeba rezygnować z jazdy na rowerze, co najlepiej pokazuje przykład wspomnianych znanych kolarzy – dodaje prof. Chłosta.

Eksperci podkreślają jednocześnie, że niezbędne dla zdrowia są: wiedza na temat nowotworu jąder, świadomość czynników ryzyka i regularne konsultacje ze specjalistą.

Rak jąder: profilaktyka

Rak jąder to nowotwór, który dotyka najczęściej młodych mężczyzn. Szczyt zachorowań obserwuje się pomiędzy 15. a 39. rokiem życia – rak jądra jest najczęstszym nowotworem wśród mężczyzn w tej grupie wiekowej. Czy istnieją sposoby, by zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka jąder?

Jak wyjaśnia prof. Chłosta, w przypadku tego nowotworu trudno o działania profilaktyczne, które mogłyby zapobiec rozwojowi choroby. Taką możliwość mamy w przypadku raka innych narządów, np. pęcherza moczowego czy nerki.

– Samo tylko rzucenie palenia papierosów zmniejsza wówczas ryzyko zachorowania. Jednak w przypadku nowotworu jądra takiej zależności nie ma – zauważa.

Ekspert dodaje, że choć istnieje genetyczna skłonność do dziedziczna raka, nie ma ścisłej zależności między wystąpieniem raka jąder u rodzica i wyższej zachorowalności u synów.

Rak jąder: czynniki ryzyka

Wśród czynników ryzyka wystąpienia raka jąder prof. Chłosta wymienia wnętrostwo, czyli niezstąpienie jąder z jamy brzusznej do moszny. Gonada poddana jest wtedy wyższej temperaturze ciała, co zwiększa ryzyko raka jądra i zaburza produkcję plemników. Dojrzewanie plemników wymaga temperatury niższej o 2 stopnie C, a taką zapewniają im jądra, które otoczone są skórą pozbawioną tkanki tłuszczowej.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Przegrzewanie jąder a męska płodność

Czynnikiem ryzyka raka jąder są także wszelkie wady rozwojowe układu płciowego, m.in. związane z zaburzeniami różnicowania płci. Raka jąder obserwuje się też częściej u mężczyzn z zaburzeniami płodności, jednakże dokładna zależność jest trudna do ustalenia ze względu na to, że choroba nowotworowa także zmniejsza płodność.

U chorych, którzy w wyniku choroby stracili już jedno jądro, niepokojącym sygnałem są mikrozwapnienia w jądrze przeciwległym. Mogą one oznaczać obecność komórek nowotworowych, dlatego są wskazaniem do wykonania biopsji jądra i badania histopatologicznego.

Jak wykryć raka jąder? Pamiętaj o regularnym samobadaniu i wizytach u lekarza

Umiejscowienie zmiany nowotworowej sprawia, że chorobę bardzo łatwo jest wykryć na wczesnym etapie. Samobadanie jąder należy prowadzić regularnie, najlepiej pod prysznicem – w ten sposób rozpoznaje się przeważającą większość przypadków choroby. Bezbolesne powiększenie gonady lub wyczuwalny guzek powinny skłonić do szybkiego zgłoszenia się do urologa. Zdarza się także, że nieprawidłowość zauważa partnerka seksualna podczas dotyku i to ona zachęca mężczyznę do wizyty u lekarza.

Paradoksalnie mężczyźni częściej zgłaszają się do lekarza nie wtedy, kiedy przyczyną zmiany jest nowotwór, ale gdy jest ona wynikiem urazu.

– Ból spowodowany urazem i zmieniony wygląd narządu zmusza mężczyzn do szukania pilnej pomocy. Jednak w przypadku raka ból przeważnie nie występuje, co może skłaniać do odkładania wizyty – dodaje prof. Chłosta.

Profesor podkreśla, że wszelkie wątpliwości powinien rozstrzygać urolog, którego określa mianem “najlepszego przyjaciela mężczyzny”.

– Tak właśnie zrobili kolarze i wszyscy oni pokonali chorobę – zaznacza prof. Chłosta.

Rak jąder: diagnostyka

Rak jąder diagnozowany jest przez urologa podczas badania fizykalnego. Rodzaj i zaawansowanie nowotworu określa się na podstawie badania USG, np. Dopplera, oraz oznaczenia markerów nowotworowych:

  • AFP (alfa-fetoproteina),
  • bHCG (beta-holiogonadotropina),
  • LDH (dehydrogenaza mleczanowa).

Niezbędne jest również wykonanie tomografii jamy brzusznej i miednicy małej oraz RTG klatki piersiowej.


Z danych Krajowego Rejestru Nowotworów wynika, w Polsce co roku notuje się około 1100 zachorowań na nowotwór jądra. Średnio ten nowotwór atakuje 5,5 na 100 tys. osób.

Listopad jest miesiącem akcji „Movember”, wspieranej przez Polskie Towarzystwo Urologiczne. Jej celem jest zachęcenie mężczyzn do badań urologicznych. Kampania realizowana w ramach Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych i finansowana ze środków Ministerstwa Zdrowia. Więcej informacji na stronach: www.gov.pl/zdrowie i www.planujedlugiezycie.pl.


POLECAMY:

Biopsja jąder. Kiedy ją wykonać i na czym polega?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

5 objawów, które świadczą o zbliżającym się porodzie

Ilustracja koncepcyjna: rysunek zegara na ciążowym brzuchu /Ilustracja do tekstu: Objawy zbliżającego się porodu

Im bliżej wyznaczonego przez lekarza terminu porodu, tym bardziej narastają w tobie obawy, czy zdołasz właściwie rozpoznasz pierwsze jego symptomy? Nie jesteś sama – podobnych problemów doświadcza większość ciężarnych, nawet jeśli solidnie przestudiowały wiele podręczników dla przyszłych mam. Aby zmniejszyć swój niepokój, poznaj najczęstsze późne objawy zbliżającego się porodu.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Choć metod, które pozwalają na wyznaczenie terminu porodu, jest wiele, to dokładna data rozwiązania ciąży rzadko pokrywa się ze wstępnymi szacunkami. Jak wynika z badań, aż 75% porodów odbywa się innego dnia, niż wynikałoby to z terminu wskazanego przez lekarza. Nie znaczy to jednak, że poród musi cię zaskoczyć. Organizm jeszcze przed odejściem wód płodowych bardzo często wysyła sygnały, które mogą świadczyć o zbliżającym się porodzie.

Objawy zbliżającego się porodu: skurcze przepowiadające

Gdy czujesz, że twój brzuch boleśnie napina się i rozluźnia, zachowaj czujność i obserwuj reakcje swojego ciała. Jeśli skurcze są dość nieregularne, trwają przez określony czas, ale nie nasilają się i mijają po kilku godzinach, mogą być to  tzw. skurcze przepowiadające. Tym, co je charakteryzuje, jest osłabienie ich natężenia przy zmianie pozycji.

Skurcze przepowiadające pojawiają się na tydzień lub kilka tygodni przed porodem. Ich celem jest przegrupowanie mięśni macicy tak, by dziecko mogło przemieścić się w dół podczas porodu. Jeśli jednak skurcze nasilają się i nie ustępują, może to świadczyć o początku porodu.

Objawy zbliżającego się porodu: skrócenie szyjki macicy

Symptomem, który pozwala z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć, że w najbliższych dniach rozpocznie się poród, jest istotne skrócenie szyjki macicy stwierdzone w badaniu USG.

Jak wynika z analiz naukowców z Uniwersytetu Pensylwanii, gdy szyjka macicy w końcowym okresie ciąży mierzy ponad 3 cm, jest mniej niż 50% szans na to, że poród rozpocznie się w ciągu najbliższych 7 dni. Jeżeli jednak szyjka ma 1 cm lub 0,5 cm, prawdopodobieństwo porodu w powyższym okresie wynosi odpowiednio 85% i 94%.

Objawy zbliżającego się porodu: biegunka

Niejednokrotnie przed zbliżającym się porodem ciężarna zmaga się z biegunką. Jej przyczyną nie jest zwykle zatrucie pokarmowe. To znak, że organizm opróżnia jelita, by umożliwić dziecku bezproblemowe przemieszczenie się w dół kanału rodnego.

Możesz wówczas doświadczać również delikatnych dreszczy.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Rozwój wcześniaka. Wszystko, co musisz wiedzieć, gdy istnieje ryzyko porodu przedwczesnego

Objawy zbliżającego się porodu: czop śluzowy

Gdy dostrzeżesz wilgotną wydzielinę z kanału rodnego, nie musi być to początek sączenia się wód płodowych. Jak wskazuje położna Marzena Langner-Pawliczek, powodem może być też czop śluzowy. To zwarty, gęsty śluz, który zamyka szyjkę macicy ciężarnej, zabezpieczając tym samym płód przed infekcjami i drobnoustrojami. Odejście czopa śluzowego następuje, gdy szyjka macicy ulega skróceniu i rozluźnieniu, co świadczy o tym, że organizm powoli przygotowuje się do porodu.

Czop śluzowy często nie odchodzi od razu w całości – niejednokrotnie wydalany jest po kawałku, przez co można go przegapić. Gdy zbliża się termin porodu, warto uważniej obserwować swoją wydzielinę, by dostrzec sygnały świadczące o zbliżającym się rozwiązaniu ciąży.

UWAGA: Odejście czopa śluzowego przed 36. tygodniem ciąży może świadczyć o komplikacjach i bezwzględnie wymaga konsultacji lekarskiej.

Objawy zbliżającego się porodu: odejście wód płodowych

Ostatecznym sygnałem, że zbliża się poród, jest odejście wód płodowych. Nie u każdej kobiety wygląda ono tak samo. U jednych wody płodowe sączą się z większą siłą, u innych – ze znacznie mniejszą. Niezależnie jednak od natężenia, niezbędne jest niezwłoczne udanie się do szpitala. Jak podkreśla położna Marzena Langner-Pawliczek, ambasadorka kampanii „Położna na Medal”, mimo że akcja porodowa jeszcze się wtedy nie rozpoczyna, należy pozostawać pod opieką lekarza.

Pamiętajmy też, że poród to proces, na który składa się wiele etapów. Jeżeli obserwujemy uważnie swoje ciało i potrafimy rozpoznać, co nam komunikuje, z pewnością wychwycimy pierwsze objawy zbliżającego się porodu. Jeżeli jednak cokolwiek nas niepokoi, natychmiast skontaktujmy się z lekarzem lub położną.

Warto mieć również świadomość, że poród – choć wyczekiwany – łączy się z dużym stresem i niepokojem. Łatwo wówczas stracić kontrolę, dlatego warto mieć u boku osobę, która pomoże nam zapanować nad sytuacją.

Źródło: mat. kampanii „Położna na Medal”, ncbi.nlm.nih.gov, dzidziusiowo.pl

POLECAMY:

Nie tylko znieczulenie. Poznaj 8 metod łagodzenia bólu porodowego

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Lubrykant w staraniach o dziecko: pomaga czy przeszkadza?

Zbliżenie na twarz przytulonej pary /Ilustracja do tekstu: Lubrykant w staraniach o dziecko
Fot.: Fotolia.pl

Problem suchości pochwy dotyczy ok. 25% kobiet w wieku reprodukcyjnym. Prawidłowe nawilżenie pomaga utrzymać odpowiednie pH i florę bakteryjną pochwy. Ma to znaczenie dla zdrowia intymnego (częste infekcje), psychicznego (trudne relacje partnerskie, zła samoocena) oraz komfortu kobiety.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Cały ten stres. Przyczyny suchości pochwy

Jedną z przyczyn suchości pochwy jest stres, który jest częstym towarzyszem par starających się o dziecko. Przedłużające się wyczekiwanie, czy tym razem się udało, powoduje, że próby przy kolejnej owulacji stają się mechaniczne i seks nie przynosi przyjemności. Okazuje się, że stres oddziałuje nie tylko na psychikę, ale również na właściwe nawilżenie pochwy. Jak starać się o dziecko, kiedy głowa jest zablokowana, a suchość w pochwie powoduje ból?

Lubrykant w staraniach o dziecko

W tej sytuacji pary starające się o dziecko sięgają po lubrykant. Warto wiedzieć, jaki preparat jest dla nich odpowiedni. Znane są badania, które dowodzą szkodliwego wpływu tego typu środków na nasienie. Tanner przeprowadził badanie w 2009 roku, którego celem było określenie, czy używanie dopochwowych lubrykantów ma negatywny wpływ na płodność.

Ponad ¼ badanych zadeklarowała stosowanie środków nawilżających podczas starań o dziecko, co pokazuje, jak duża jest potrzeba stosowania uzupełnienia nawilżenia w tym czasie. Badanie dowiodło negatywnego wpływu lubrykantów na ruchliwość plemników. Możemy więc powiedzieć, że lubrykanty działają jak spermicydy, czyli środki plemnikobójcze.

CZYTAJ TEŻ: Seks a stres w staraniach o dziecko. Co może wam pomóc?

Czy każdy lubrykant utrudnia zajście w ciążę?

Również w 2009 r. na łamach prestiżowego „Fertility and Sterility” zaprezentowano badanie, które przyniosło bardzo pozytywne wyniki. Badany był preparat Conceive Plus, który został tak skonstruowany, żeby tworzyć przyjazne środowisko dla plemników i wspomagać zapłodnienie. Lubrykant ten, naśladując śluz owulacyjny, posiada odpowiednie pH oraz jest bezpieczny dla nasienia. We wnioskach z badania naukowcy piszą, że ten naukowo zaprojektowany lubrykant zwiększa ruchliwość i żywotność plemników oraz nie szkodzi rozwojowi zarodka.

Preparat został wzbogacony o jony wapnia i magnezu, które naturalnie występują w nasieniu oraz śluzie płodnym szyjki macicy. Jony wapnia są poza tym niezbędne do aktywacji komórki jajowej, odgrywają więc kluczową rolę w procesie zapłodnienia.

Dodatkowo zaprezentowano wnioski z badania uzupełniającego, w którym pokazano, że Conceive Plus naturalnie miesza się z nasieniem, nie powodując typowej dla innych lubrykantów bariery dla przemieszczania się plemników.

Conceive Plus występuje w dwóch typach opakowań: tubka 75 ml lub jednorazowe aplikatory (3 sztuki lub 8 sztuk), co daje wygodę stosowania zarówno dopochwowo, jak i zewnętrznie (na narządy płciowe).

Zachęcamy do odwiedzenia strony www.fertilman.pl i zapoznania się z poradnikiem dotyczącym męskiej niepłodności.

Autor: Maja Radowska

POLECAMY RÓWNIEŻ:

Reaktywne formy tlenu a niepłodność męska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Eksperci: projekt zmian w ustawie o in vitro uniemożliwia skuteczne leczenie i naraża zarodki. „To wbrew etyce”

Do sądu o in vitro / Projekt zmiany ustawy o in vitro/Na zdjęciu: Zmartwiona para u lekarza
fot. Fotolia

6 listopada br. do Sejmu wpłynął poselski projekt zmiany ustawy o in vitro, który zakłada istotne ograniczenia w dostępie do tej procedury. Zgodnie z przedłożonym dokumentem, metoda in vitro ma być zarezerwowana wyłącznie dla małżeństw, a uzyskiwanych tą drogą embrionów nie może być więcej niż jeden. Planowane regulacje mają także objąć odgórne ustalenie terminu transferu zarodków oraz zakaz ich kriokonserwacji. Czy tak daleko idące ograniczenia są jakkolwiek uzasadnione? Jakie mogą mieć konsekwencje dla par zmagających się z niepłodnością? Zapytaliśmy o to ekspertów.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Przypomnijmy, że za treścią proponowanej zmiany ustawy o in vitro stoi grupa działaczy Kukiz‘15, PiS, Wolni i Solidarni oraz kilkoro posłów niezrzeszonych. Wnioskodawcy, wśród których znalazł się Jan Klawiter, wskazują, że projekt stanowi odpowiedź na rzekomą niezgodność obecnych regulacji z Konstytucją RP.

„Dostępność in vitro dla osób pozostających we wspólnym pożyciu koliduje z konstytucyjnymi zasadami ochrony dobra dziecka oraz ochrony małżeństwa” – czytamy w uzasadnieniu złożonego projektu.

Ponadto, zdaniem projektodawców, „rodzina oparta na małżeństwie stanowi naturalne i najlepsze środowisko do rozwoju dziecka”, a postulowane zmiany mają zapewnić „pełną ochronę życia ludzkiego oraz szanować godność od poczęcia”.

WIĘCEJ O PROJEKCIE: In vitro tylko dla małżeństw? Kontrowersyjny projekt ustawy trafił do Sejmu

Projekt zmiany ustawy o in vitro, czyli jak wylać zarodek z kąpielą

Specjaliści zajmujący się leczeniem niepłodności podkreślają jednak, że obecna ustawa w pełni chroni zarodki powstałe w wyniku zapłodnienia pozaustrojowego. Wdrożenie proponowanych regulacji przyniosłoby skutek odwrotny od zamierzonego.

Przedstawiciele środowiska medycznego zauważają, że postulowane rozwiązania wiązałyby się nie tylko ze znacznym obniżeniem skuteczności terapii, ale także z poważnym zagrożeniem dla zdrowia par dotkniętych niepłodnością.

– Ograniczenie liczby zapładnianych komórek jajowych do jednej istotnie zmniejszy skuteczność leczenia niepłodności, wydłuży czas terapii i narazi parę na dwu-, a nawet trzykrotnie większe koszty. U pacjentów posiadających gamety o prawidłowej jakości, by uzyskać jeden zarodek, należałoby zapłodnić przynajmniej dwie lub trzy komórki – komentuje prof. dr hab. n. med. Krzysztof Łukaszuk, kierownik Klinik Leczenia Niepłodności INVICTA.

Jak dodaje ekspert, w przypadku zaawansowanego męskiego czynnika niepłodności oraz u kobiet z obniżoną rezerwą jajnikową pozyskuje się mniejszą liczbę komórek rozrodczych. Często mają one też obniżony potencjał do zapłodnienia i późniejszego rozwoju zarodka.

– W takich sytuacjach należałoby umożliwić zapłodnienie przynajmniej do sześciu komórek jajowych, by uzyskać zarodek (najczęściej pojedynczy). Zastosowanie w procedurze in vitro tylko jednej komórki spowoduje, że w wielu przypadkach zarodki nie powstaną w ogóle. Para będzie musiała wielokrotnie poddawać się terapii, przechodzić zabiegi i przeżywać silny stres. Rozwiązaniu zaproponowanemu w projekcie brakuje podstaw merytorycznych. Jeśli chcemy pomagać pacjentom, powinniśmy mieć możliwość zapłodnienia przynajmniej kilku komórek jajowych i dostosowywania terapii do sytuacji klinicznej – zaznacza prof. Łukaszuk.

Ograniczony termin transferu oznacza śmierć zarodka. „Ktoś nie rozumie procesu leczenia”

Z ostrą krytyką ekspertów spotkał się także pomysł podania zarodka nie później niż w piątej dobie jego rozwoju.

– To rozwiązanie może być szczególnie szkodliwe. W wielu sytuacjach z założenia skazuje zarodki na śmierć. Nad zmianami musiał pracować ktoś, kto zupełnie nie rozumie procesu leczenia. Do uzyskania ciąży niezbędne jest zsynchronizowanie etapu rozwoju zarodka i gotowości śluzówki macicy na jego przyjęcie. Jeśli podamy zarodek pięciodniowy, który nie uzyskał jeszcze odpowiedniej dojrzałości, z góry możemy założyć, że nie będzie miał szans na przeżycie. Obecna ustawa w sposób jednoznaczny mówi o konieczności zabezpieczenia zarodków. Nowe regulacje narażają je tymczasem na ryzyko obumarcia, co jest wbrew obowiązującym przepisom i etyce lekarskiej – podkreśla kierownik Klinik Leczenia Niepłodności INVICTA.

CZYTAJ TAKŻE: Blastocysta. Jak na tym etapie rozwija się zarodek i jak ocenić jego rokowania?

Projekt zmiany ustawy o in vitro. Zakaz kriokonserwacji uniemożliwi skuteczne leczenie niepłodności

Nie mniejsze kontrowersje wywołuje postulowany w projekcie brak możliwości kriokonserwacji zarodka – bez względu na sytuację pary podejmującej leczenie niepłodności.

 – Przy takich ograniczeniach trudno wyobrazić sobie indywidualizację leczenia i zabezpieczenia tych wszystkich przypadków, które wymagają zmiany toku terapii. Nagła infekcja, brak odpowiedniej reakcji organizmu pacjentki na leki, konieczność zastosowania dodatkowej procedury – w świetle zmienionych przepisów nie będziemy mogli odpowiednio zareagować. Wiele par straci możliwość skutecznego leczenia – alarmuje prof. Łukaszuk.

Ekspert INVICTA spotyka się w swojej pracy z sytuacjami, gdy kobiety doświadczają wielokrotnych niepowodzeń w uzyskaniu ciąży po transferze zarodka w bieżącym cyklu. Nierzadko te same pacjentki zostają jednak matkami po programie in vitro, w którym podano zarodki wcześniej kriokonserwowane.

– Te obserwacje potwierdzają badania naukowe. Na pomoc nie będą mogli liczyć również pacjenci obciążeni poważnymi chorobami genetycznymi. Przepisy ograniczą możliwość przeprowadzania specjalistycznych badań, które dają im szansę na zdrowe potomstwo. Będą oni narażeni na wielokrotne niepowodzenia w uzyskaniu ciąży, poronienia czy patrzenie na śmierć swoich dzieci – mówi prof. Krzysztof Łukaszuk. – Leczenie powinno być prowadzone na podstawie rzetelnej, sprawdzonej wiedzy medycznej. Trudno w jej świetle o uzasadnienie dla ograniczeń, które proponują autorzy projektu – dodaje.

Podobnego zdania jest Stowarzyszenie „Nasz Bocian”. Jak podkreślają jego przedstawiciele w komunikacie udostępnionym w mediach społecznościowych, „ograniczenie liczby zapładnianych komórek do jednej i zakaz kriokonserwacji zarodków spowoduje spadek skuteczności in vitro do poziomu poniżej 10%”. To zaś, przy braku refundacji, „uniemożliwia skuteczne leczenie”.

Projekt zmiany ustawy o in vitro: lex Klawiter bis?

Stowarzyszenie przypomina również, że to już kolejny kontrowersyjny projekt autorstwa posła Jana Klawitera. W 2016 r. forsował on zmianę definicji zarodka i limit komórek jajowych poddawanych zapłodnieniu in vitro (z sześciu do jednej). „Koszmar powraca” – podsumowują przedstawiciele organizacji.

POLECAMY RÓWNIEŻ:

Barbara Nowacka: Ograniczenie in vitro to ideologiczny absurd. Dostęp do leczenia należy rozszerzyć

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.