Przejdź do treści

Jak wygląda monitorowanie owulacji? Wyjaśnia ekspert

Jak wyjaśnia ekspert, nie wystarczy raz czy dwa monitorować owulację, aby być przekonanym o prawidłowości cyklu

O niepłodności mówimy, jeśli para nie może zajść w ciążę mimo rocznego regularnego współżycia bez stosowania antykoncepcji. Problem dotyka prawie 25% Polek i Polaków i z tego, co widzimy – narasta. Kluczowym elementem przy zapłodnieniu jest oznaczenie dnia owulacji, czyli jajeczkowania, co ma znaczenie zarówno w czasie prób naturalnego poczęcia, inseminacji, jak i procedur in vitro.

O monitorowaniu owulacji pisze dr n. med. Witold Rogiewicz.

Prosta zasada mówi, że owulacja występuje na 14 dni przed kolejną miesiączką. Czyli dopiero w dniu miesiączki możemy policzyć retrospektywnie, kiedy mniej więcej była owulacja.

Oczywiście nie dotyczy to wszystkich przypadków. Czasami czas od owulacji do miesiączki jest krótszy lub dłuższy, a cykle są nieregularne. Jedyną naprawdę pewną metodą oceny owulacji jest jej monitorowanie pod kontrolą USG

W pierwszej fazie cyklu widzimy rosnący pęcherzyk, który w pewnym dniu pęka, przekształcając się w ciałko żółte. Czasami też nie pęka do końca, a do środka wlewa się krew, tworząc torbiel krwotoczną, w innych przypadkach nie pęka w ogóle, tworząc torbiel prostą czy też przetrwały pęcherzyk.

Monitorowanie owulacji – metody obserwacji

Monitorując owulację widzimy, że proste metody wyliczeniowe (biorące pod uwagę średnią długość cyklu) nie sprawdzają się. Toteż nie polecamy metody kalendarzykowej – zarówno jako pomocy w zajściu w ciążę, jak i ochrony przed nią. Współcześnie mamy setki aplikacji, które próbują nam pomóc – o ich zawodności pacjenci przekonują się dopiero, gdy w USG widzimy, że owulacji nie ma, mimo że aplikacja ją potwierdziła.

Pamiętajmy, że monitorowanie owulacji to nie tylko ocena jajników i rosnących w nich pęcherzyków. To także ocena endometrium – błony wyściełającej macicę, mięśniaków, polipów i zmian w jajowodach, takich jak wodniaki. 

Polip endometrialny, będący wypustką endometrium, może skutecznie uniemożliwić zagnieżdżenie się ciąży, powoduje również krwawienia i stany zapalne, które jej nie sprzyjają. Podobnie ma się z mięśniakami, które mogą wpuklać się do jamy macicy lub ją modelować, uniemożliwiając implantacje. 

Stany zapalne w miednicy mniejszej mogą doprowadzić do zrostów w obrębie jajowodów, co niszczy aparat strzępkowy, czasami doprowadzając do zbierania się płynu w jajowodzie. Jajowód taki uważamy za niesprawny. Nawet przy procedurach in vitro płyn z jajowodu może wypłukiwać ciążę lub dać stan zapalny uniemożliwiający jej zagnieżdżenie. 

Jak często monitorować owulację?

Nie wystarczy raz czy dwa monitorować owulację, aby być przekonanym o prawidłowości cyklu. W jednym miesiącu owulacja jest w 10 dniu, w innym w 20. Czasami endometrium ma odpowiednią grubość, umożliwiającą implantację, a w innych jest zbyt chude.

Są cykle, gdzie „rozjeżdża się” nam jajeczkowanie z grubością endometrium i mimo iż pęcherzyk ma odpowiednią wielkość do pęknięcia i uwolnienia komórki jajowej, to endometrium jest zbyt chude (np. 3 mm). Gdzie indziej mamy grube endometrium a brak pęcherzyków. W medycynie, jak w kinie, wszystko się może zdarzyć. 

Każdego dnia spotykam pacjentów, którzy przeszli (zdaje się zbyt szybko) szereg procedur wspomaganego rozrodu. Po jednym monitorowanym cyklu następny jest stymulowany, w kolejnym była inseminacja, czyli na dobrą sprawę pozostało in vitro. A, o zgrozo, mają tylko podstawowe komputerowe badanie nasienia, czyli wiemy o nim bardzo niewiele. Lub też nieustawioną insulinooporność, a kiedy indziej niedoczynność tarczycy. 

Z drugiej strony nie ma sensu zbyt długo monitorować cyklu, jeśli widać, że problem z niepłodnością jest głębszy. Dwa lata monitorowania cyklu bez żadnych badań i procedur wspomaganego rozrodu to marnowanie czasu.

Jak wygląda monitorowanie owulacji?

Pacjentka zgłasza się na USG przezpochwowe pomiędzy 8 a 10 dniem cyklu. Czasami jeszcze wcześniej, jeśli cykle są bardzo krótkie. Lekarz ocenia liczbę i wielkość pęcherzyków w jajniku, grubość endometrium, zawartość jamy macicy (płyn, polip, mięśniak) i jajowody. Jeśli widzimy pęcherzyk Graafa – owulacyjny – i wiemy, że rośnie przeciętnie 2 mm dziennie, a pęka gdy ma 21–25 mm, to jesteśmy w stanie ustalić termin kolejnego badania. 

Zatem jeśli pęcherzyk będzie miał 12 mm, to umawiamy wizytę za 3 dni. Powinien wówczas mieć 18 mm. Jest to czas, kiedy podajemy niekiedy zastrzyk z beta HCG, który ma zwiększyć szansę pęknięcia pęcherzyka, co następuje zazwyczaj 36–48 godzin po iniekcji. Endometrium powinno mieć ok 8 mm grubości. 

Kolejna wizyta za 3 dni – wówczas powinno być po owulacji, a zamiast pęcherzyka w jajniku pojawia się ciałko żółte. Oczywiście to idealny schemat monitorowania owulacji. Często pęcherzyki nie rosną odpowiednio szybko, pękają nie w ustalonym czasie, a endometrium nie ma właściwej grubości. Właśnie ocenie takich odchyleń służy monitorowanie owulacji, bo każdy następny cykl może być inny. 

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Ekspert

Dr n. med. Witold Rogiewicz

Ginekolog położnik, ultrasonolog Salve Medica R Warszawa.

Autor

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Najnowsze artykuły