Przejdź do treści

Jak wybrać klinikę leczenia niepłodności?

Każda para poszukująca pomocy w zakresie leczenia niepłodności ma prawo do wyboru miejsca leczenia i lekarza prowadzącego. Tyle teoria, jak jednak wygląda praktyka? Czym kierować się podczas wyboru właściwej kliniki, zwłaszcza że ich liczba stale wzrasta?

Według ankiety przeprowadzonej przez Ośrodek Studiów nad Płodnością Człowieka w 2013 roku najważniejszymi kryteriami, którymi kierują się pacjenci zmagający się z niepłodnością, są renoma placówki (74%) oraz podejście do chorego (59%). Ważne okazują się również autorytet lekarza oraz wstępne oszacowanie kosztów leczenia, przedstawione pacjentom na samym początku.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Pacjenci chcą jak najdokładniej poznać swoją chorobę i możliwości terapeutyczne, dlatego najwięcej wagi przywiązują do personelu medycznego, który zapewni poczucie komfortu i bezpieczeństwa (80%), zależy im także na otrzymywaniu pełnej informacji dotyczącej zastosowanego leczenia (80%) oraz możliwości współdecydowania o przebiegu terapii (68%).

Blisko czy daleko

Argument odległości bywa ważny, ale nie powinien przesłonić tego, co najistotniejsze – rzetelności kliniki. Coraz częściej zdarza się, że duże ośrodki współpracują z mniejszymi gabinetami, co zdecydowanie ułatwia proces leczenia. Dowiedzcie się, czy Wasza klinika nie oferuje takiej możliwości.

Uwaga na reklamy

Statystyki i wyniki publikowane na stronach wielu ośrodków pochodzą z wewnętrznych danych ośrodka i nie są kontrolowane przez nikogo z zewnątrz. Dopóki nie zostanie opublikowany raport z funkcjonowania Narodowego Programu Leczenia Niepłodności 2013–2016, należy uważać na podawane nam informacje.

 Kilka niezbędnych elementów

Pewne elementy mogą wyróżnić klinikę na korzyść, dlatego warto zwrócić na nie uwagę już podczas pierwszej wizyty.

Całość tekstu przeczytasz w 8 numerze magazynu

Aleksandra Kiełczykowska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Od poczęcia do porodu. „Cudowna podróż” Damiena Hirsta oddaje hołd cudowi narodzin. Ale może też ranić

Zdjęcie przedstawiające wystawę „Cudowna podróż” Damiena Hirsta na tle budynku szpitala w Doha (Katar)
Fot.: Wikimedia Commons

Czternaście kolosalnych figur z brązu, które przedstawiają przebieg życia płodowego od pierwszych chwil po poczęciu aż do narodzin – to najnowsza ekspozycja zaprezentowana przez uznanego brytyjskiego artystę Damiena Hirsta. Choć zbiór tych wyjątkowych dzieł został odsłonięty przed zaledwie kilkoma dniami, zdążył już wywołać kontrowersje. Dlaczego?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ambitny projekt Damiena Hirsta, zatytułowany „Cudowna podróż”, powstał przed ok. 10 laty pod patronatem szejkini Al Mayassy Bint Hamad Al Thani, zarządzającej katarskimi muzeami i instytutem sztuki. Kolosalne figury z brązu, mierzące od 5 do 14 metrów, których łączna waga wynosi (bagatela!) 216 ton, ukazują stadia rozwoju zarodka i płodu w macicy – od momentu zapłodnienia komórki jajowej po w pełni wykształcony, 9-miesięczny organizm. Każdy element oryginalnej ekspozycji odlano w Wielkiej Brytanii, a następnie przetransportowano do Kataru.

„Cudowna podróż” Damiena Hirsta odsłonięta ponownie

Po raz pierwszy wystawę figur Damiena Hirsta zaprezentowano w październiku 2013 roku. Wówczas jednak – niedługo po wstępnej prezentacji – zdecydowano się na ich zasłonięcie. Oficjalnym powodem była potrzeba ochrony dzieł sztuki przed pracami budowlanymi prowadzonymi w miejscu ekspozycji: na terenie Centrum Medycznego i Badawczego Sidra w mieście Doha, stolicy Kataru.

Nieoficjalnie wiadomo jednak, że usunięcie rzeźb z widoku publicznego to efekt oburzenia, jakie wywołały wśród pacjentów oraz internautów, którzy dowiedzieli się o wystawie z mediów społecznościowych. Bo choć szpitalowi, specjalizującemu się w opiece nad matką i dzieckiem, tematyka ekspozycji nie jest obca, sam Katar znany jest z surowych wymogów w zakresie moralności, obyczajów i prawa. Nie zezwalają one na tak śmiałe projekty w przestrzeni publicznej.

– Kulturowo to pierwsze nagie rzeźby na Bliskim Wschodzie. To bardzo odważne – przyznał artysta w rozmowie z lokalnym serwisem „Doha News”, odwołując się do decyzji zarządu katarskich muzeów o promocji wystawy.

CZYTAJ TEŻ: Gwiazda The Corrs zaśpiewała dla zarodków z in vitro. „To dla mnie zaszczyt”

Zaduma nad cudem narodzin. „To najważniejsza podróż dziecka”

Dopiero kilka lat później – w listopadzie 2018 roku – rzeźby zostały odsłonięte ponownie.

– Wierzymy, że prace odzwierciedlają misję szpitala: opiekę nad kobietą i niemowlętami – podkreśliła Layla Ibrahim Bacha, ekspertka ds. sztuki z Fundacji Katarskiej.

Wyjaśnienia te nie przekonały jednak wielu Katarczyków do sztuki Damiena Hirsta. Mimo to kuratorzy nie zdecydowali się na powtórne przerwanie wystawy. Szejkini, patronująca ekspozycji, od dawna podkreśla, że prace nie są prowokacją wymierzoną w tradycyjną kulturę Kataru. Mają skłonić odbiorców do zadumy nad cudem, jakim jest powoływanie na świat nowego życia, i sposobem, w jaki go dostrzegamy.

– W Koranie znajduje się werset poświęcony cudowi narodzin. Wystawa nie jest przeciwko naszej kulturze ani regionowi – mówiła w 2013 roku w rozmowie z dziennikiem „New York Times”.

Tym razem, aby załagodzić nastroje społeczne, kuratorzy zaangażowali młodego chłopca, by w okolicy ekspozycji recytował wspomniane wersety Koranu.

Podróż, którą dziecko przebywa do czasu porodu, jest ważniejsza niż wszystko, czego doświadczy ono w późniejszym życiu. Mam nadzieję, że rzeźba wywoła w widzu zdumienie i podziw nad tym niezwykłym ludzkim procesem, który ma miejsce w Centrum Medycznym Sidra, a także w każdej sekundzie na całym świecie – dodaje autor „Cudownej podróży”.

Hołd cudowi narodzin, który nie zachwyci wszystkich

Ekspozycja jest częścią serii pionierskich inicjatyw kulturalnych, którym patronuje szejkini Al Mayassa Bint Hamad Al Thani. Celem każdego z tych przedsięwzięć jest przekroczenie tradycyjnych granic między sztuką Bliskiego Wschodu i Zachodu. Prezentacja odważnych prac Hirsta w przestrzeni publicznej Kataru ma stanowić mocny akcent w tym międzykulturowym dialogu.

Nie każdego jednak zachwyci krytyczno-twórczy wymiar prac. Wśród pacjentek szpitala są przecież także kobiety, które doświadczają problemów z płodnością, poronień lub przedwczesnych porodów zakończonych martwym urodzeniem. Z uwagi na lokalizację wystawy także one będą zmuszone skonfrontować się z kolosalnymi rzeźbami.

Zdjęcia rzeźb Damiena Hirsta składających się na wystawę „Cudowna podróż” można obejrzeć na stronie internetowej artysty.
Źródło: theguardian.com, damienhirst.com, nytimes.com, amusingplanet.com, qz.com

POLECAMY:

Tak wygląda cud narodzin. Najpiękniejsze zdjęcia z porodów z 2018 roku [GALERIA]

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Poziom serotoniny u matki wpływa nie tylko na jej zdrowie. Może mieć także związek z autyzmem u dziecka

Mała dziewczynka przytula się do brzucha mamy /Ilustracja do tekstu: Poziom serotoniny u matki a autyzm dziecka

Stopień nasilenia objawów autyzmu u dziecka może mieć związek z poziomem serotoniny w organizmie matki – wynika z najnowszych analiz naukowych. Badacze wskazują, że to zaskakujące odkrycie może wyznaczyć nowy kierunek w badaniach nad przyczynami rozwoju zaburzeń ze spektrum autyzmu.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Serotonina, zwana hormonem szczęścia, to ważny neuroprzekaźnik w ośrodkowym układzie nerwowym. Szacuje się, że 1 na 3 osoby z autyzmem ma podwyższony poziom tego związku we krwi. Nie jest jak dotąd jasne, w jakim stopniu stężenie serotoniny wpływa na poszczególne cechy autyzmu. W tegorocznych badaniach postanowiono jednak przyjrzeć się innemu związkowi między serotoniną a autyzmem.

CZYTAJ TEŻ: Poród zimą a depresja poporodowa. Zobacz, co mówią badania

Poziom serotoniny u matki a autyzm dziecka. Nowe podejście do badań

Zespół badaczy pod kierownictwem prof. Jeremy’ego Veenstry-VanderWeelego, lekarza psychiatry z Uniwersytetu Columbia, przeanalizował dane dotyczące 181 dzieci i dorosłych z autyzmem (w wieku 3-27 lat), a także 119 matek i 99 ojców.

W trakcie prowadzonych badań naukowcy za pomocą standardowych testów diagnostycznych potwierdzili rozpoznanie autyzmu u dzieci. Dodatkowo wykorzystali inne skale, aby zmierzyć zdolności adaptacyjne tej grupy respondentów oraz ich umiejętności kognitywne. W badaniach rozróżniono trzy stopnie nasilenia zaburzeń ze spektrum autyzmu: łagodny, umiarkowany i wysoki. Ponadto zespół naukowców wykonał pomiary poziomu serotoniny: zarówno u osób z autyzmem, jak i ich rodziców.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Choruję na depresję, chcę być matką – jak wygrać obie te walki?

Poziom serotoniny u matki a autyzm dziecka. Zaskakujące powiązania

Uwzględnienie stężenia serotoniny we krwi przyniosło zaskakujące wyniki. Okazało się, że u kobiet, których dzieci mają silne objawy autyzmu, występuje niższy poziom serotoniny niż u tych, których potomstwo ma łagodne lub umiarkowane zaburzenia ze spektrum autyzmu. W badaniu nie stwierdzono jednak związku między nasileniem objawów autyzmu u dzieci a stężeniem serotoniny we krwi ich ojców.

To pierwsze badanie, które pokazuje korelację pomiędzy poziomem serotoniny u matki a autyzmem u dzieci.

– Odkrycie jest zaskakujące – mówi Jeremy Veenstra-VanderWeele. – Zazwyczaj nie myślimy o badaniu biomarkerów u mam, chociaż w przypadku autyzmu wydaje się to wskazane – dodaje.

Według naukowców wyniki najnowszego badania sugerują, że zaburzenia w rozwoju płodu mogą nasilać się wraz ze spadkiem poziomu serotoniny u matki. Niezbędne są jednak dodatkowe, dokładniejsze analizy.

– Warto prześledzić poziom serotoniny u kobiet w całym okresie ciąży, aby sprawdzić, czy w określonym czasie może wystąpić pewna zmienność stężenia tego związku, która mogłaby być skorelowana z autyzmem – skomentował wyniki amerykańskich naukowców Francine Côté, badacz z Francuskiego Narodowego Centrum Badań Naukowych.

Źródło: spectrumnews.org

POLECAMY TAKŻE: Związek między PCOS matki a autyzmem dziecka

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Barbara Nowacka: Ograniczenie in vitro to ideologiczny absurd. Dostęp do leczenia należy rozszerzyć

Na zdjęciu: Barbara Nowacka przy mównicy sejmowej / Ilustracja do tekstu: Barbara Nowacka: ograniczenie in vitro to barbarzyństwo
Fot.: Sejm.gov.pl

Emocje po wniesieniu poselskiego projektu zmian w ustawie o in vitro nie słabną. Krytyczne opinie o jego zapisach wyrażają pacjenci i lekarze, a także działacze społeczni oraz politycy opozycji. To dla pacjentów ważny sygnał: oznacza bowiem, że w Sejmie mają swoich sojuszników. Czy mimo to są realne powody do obaw? O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy Barbarę Nowacką z Inicjatywy Polska.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Szeroko komentowany projekt, zgłoszony przez kilkoma dniami przez grupę posłów Kukiz’15, PiS i WiS, zakłada daleko idące ograniczenia w dostępie do procedury in vitro. Z jego treści wynika, że z zapłodnienia pozaustrojowego mogłyby skorzystać wyłącznie małżeństwa, a liczba uzyskiwanych w ten sposób zarodków nie mogłaby przekraczać jednego. Dodatkowo zapisy dokumentu formułują obostrzenia dotyczące terminu transferu embrionów oraz zakazują ich mrożenia.

„Jeśli PiS będzie głosował ideologicznie, ograniczenie in vitro może stać się faktem”

Eksperci zajmujący się leczeniem niepłodności nie wróżą projektowi przyszłości, wskazując na liczne niedopracowania i postulaty sprzeczne z etyką lekarską. Opozycja podkreśla jednak, że nie powinno to uśpić naszej czujności – szczególnie, że to już kolejna próba ograniczenia praw reprodukcyjnych w Polsce.

– W tym Sejmie niejedno barbarzyństwo i niejedna głupota były już procedowane, więc jest to możliwe w przypadku i tego projektu. Wszystko zależy od tego, jak podejdą do tej sprawy politycy PiS. Jeśli nie będą głosować racjonalnie, tylko ideologicznie (tak, jak wcześniej w przypadku praw reprodukcyjnych, zdrowia kobiet), to ograniczenie in vitro może stać się faktem – mówi w rozmowie z nami Barbara Nowacka.

Polityczka podkreśla, że projekt nie ma wartości merytorycznej, a jego przyjęcie naraziłoby pary zmagające się z niepłodnością na dodatkowy stres i jeszcze większe wydatki. Jedynym skutecznym rozwiązaniem byłby dla nich bowiem wybór leczenia poza granicami kraju.

– To ideologiczny absurd; próba wprowadzenia dalszych restrykcji, które tak naprawdę niewiele wnoszą z punktu widzenia moralistów. Mają natomiast utrudnić życie osobom, które chcą skorzystać z metody in vitro, narazić je na stres – uważa Barbara Nowacka.

CZYTAJ TEŻ: Czynniki, które wpływają na skuteczność in vitro. Opowiadają eksperci

Ograniczenie in vitro to zagrożenie także dla programów samorządowych. Zaprotestujmy przeciw restrykcjom

Warto przypomnieć, że Koalicja Obywatelska (utworzona przez PO, Nowoczesną i Inicjatywę Polska) podczas kampanii samorządowej podkreślała plany dofinansowania in vitro: początkowo na szczeblu samorządowym, a w przypadku wygranej w wyborach parlamentarnych – także na poziomie centralnym.

Forsowany przez grupę prawicowych posłów projekt może być poważną przeszkodą w realizacji tego postulatu. Przegłosowanie zmian w ustawie o in vitro oznaczałoby istotne ograniczenie dotowanych procedur – na które i tak może dziś liczyć tylko niewielki odsetek zainteresowanych.

– Osoby, które zasiadają w Sejmie, mogą zaprotestować, głosując przeciwko projektowi. Ale na poziomie samorządowym regulacji w obostrzeniach ustawowych nie da się w ogóle zrobić – podkreśla Barbara Nowacka.

Barbara Nowacka: „Jeśli wygramy wybory, dostęp do in vitro będzie szeroki”

Choć sytuacja wydaje się patowa, Barbara Nowacka podkreśla, że mamy na nią wpływ. Wymaga on jednak zachowania czujności i obywatelskiej mobilizacji.

– Jedyne, co możemy dziś zrobić, to powiedzieć wszystkim, by się zmobilizowali w 2019 roku. By poszli zaprotestować przeciwko tym, którzy są za restrykcjami wobec in vitro, i zagłosowali za partiami, które wspierają tę metodę i chcą, by jej status był co najmniej taki, jak w 2015 roku. Bo nawet Platforma Obywatelska, która jest konserwatywną partią, to orędownicy szerokiego dostępu do in vitro. W tej kwestii jesteśmy w stu procentach zgodni: nie można ograniczać dostępu do szczęścia, wiedzy na miarę XXI wieku, osiągnięć medycyny, które pomagają niepłodnym parom zostać rodzicami – zaznacza.

Działaczka składa także deklarację.

– Jeśli wygramy wybory w 2019 roku, z pewnością dostęp do in vitro będzie szeroki, refundowany i dostępny dla wszystkich potrzebujących – mówi Barbara Nowacka. – Mamy plan przywrócenia refundacji in vitro, ale będziemy też dyskutować o tym, jak rozszerzyć ustawę z 2015 roku. Uważam, że in vitro powinno być dostępne również dla osób samotnych. Czasami osoba, która jest samotna, również chciałaby skorzystać z tej metody. Nie widzę powodu, dla którego nie miałaby mieć takiej możliwości – podkreśla Barbara Nowacka.

POLECAMY RÓWNIEŻ:

Pacjenci biorą sprawy w swoje ręce. Szykuje się oddolna walka z projektem zmian ws. in vitro?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Michelle Obama o poronieniu, in vitro i niepłodności. Poruszające wyznanie pierwszej damy

Michelle Obama - zdjecie z okładki książki "Becoming". Ilustracja do tekstu: Michelle Obama o poronieniu i in vitro
mat. promujące książkę "Becoming"

Okazuje się, że nawet dwie najbardziej przebojowe i energiczne osoby, z głęboką miłością i solidnym etosem pracy, mogą mieć problemy z poczęciem dziecka pisze szczerze Michelle Obama, była pierwsza dama USA, w swojej biografii „Becoming”. Choć od lat aktywnie wspiera prawa reprodukcyjne kobiet, dopiero teraz zdecydowała się podzielić najbardziej prywatną, głęboko skrywaną sferą swojego życia. Michelle Obama o poronieniu, in vitro i niepłodności.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W ekskluzywnym wywiadzie dla stacji ABC News, promującym autobiografię „Becoming” [z ang.: „Stając się”], Michelle Obama opowiedziała o nieznanych dotąd faktach ze swojej przeszłości oraz o blaskach i cieniach rodzinnego życia. W szczerej rozmowie z dziennikarką Robin Roberts była pierwsza dama USA wyjawiła, że macierzyństwo nie przyszło jej łatwo.

Michelle Obama o poronieniu, in vitro i niepłodności

Zanim na świecie pojawiła się pierwsza jej córka, Malia, prezydencka para przez długi czas bez skutku starała się o dziecko. Po długich miesiącach powtarzania testów ciążowych Michelle, wówczas 34-letnia, ujrzała w końcu wyczekane dwie kreski. Ale radość nie trwała długo; wkrótce przyszedł bowiem kolejny cios – poronienie. Tym potężniejszy, że doświadczamy w milczeniu i skrytości – strata ciąży nie była bowiem (i wciąż nie jest) tematem poruszanym publicznie.

Czułam się zagubiona, samotna; czułam, że zawiodłam. Nie wiedziałam wtedy, jak częste są poronienia, ponieważ nie mówimy o nich głośno – opowiedziała o doświadczeniu sprzed 20 lat. – Pogrążamy się w bólu, czując, że jesteśmy w pewnym sensie popsute. Właśnie dlatego tak ważne jest, by rozmawiać z młodymi matkami, że poronienia się zdarzają, a zegar biologiczny naprawdę tyka – mówiła Obama.

Z udostępnionych fragmentów autobiografii „Becoming”, której wczesną kopię otrzymała agencja prasowa Associated Press, wynika, że w obliczu powtarzających się niepowodzeń Michelle i Barack Obamowie zdecydowali się na leczenie w specjalistycznej klinice. Rozwiązaniem, które zarekomendowali im specjaliści, okazała się procedura in vitro. To właśnie dzięki niej przyszły na świat córki Obamów: Malia i Sasha.

Z książki dowiadujemy się także o cierpieniu i samotności, z którą musiała zmierzyć się Michelle Obama podczas przygotowań do in vitro. Jej mąż, sprawujący wówczas ważne funkcje państwowe, nie mógł towarzyszyć jej w przeważającej części procedury,

pozostawiając [ją] w dużej mierze samą w okresie manipulowania systemem reprodukcyjnym na rzecz jego szczytowej efektywności” pisze.

„Becoming”. Historia według własnego scenariusza

Tak odważne i głębokie wyznanie tylko pozornie odbiega od tego, do czego przyzwyczaiła nas Michelle Obama.

Pierwsza dama, choć ciepła, serdeczna i otwarta na drugiego człowieka, zawsze chroniła prywatność swoją i swojej rodziny. W mediach społecznościowych i wywiadach skrupulatnie dobiera słowa – znając ich siłę, wartość i znaczenie. Dzięki temu, mimo ogromnej popularności, do dziś nie utraciła kontroli nad historią, którą opowiada jej życie. I właśnie taki przekaz kieruje dziś do czytelników swojej książki.

– Wasza opowieść to coś, co należy i będzie należało tylko do was. To coś, co powinniście mieć na własność – pisze w zapowiedzi książki.

Autobiografia Michelle Obamy „Becoming” ukaże się na amerykańskim rynku księgarskim 13 listopada br. Choć nie jest jeszcze fizycznie dostępna dla czytelników, w przedsprzedaży na Amazon.com zdążyła już wspiąć się na szczytowe pozycje bestsellerów. Książka zostanie przetłumaczona na 45 języków, w tym polski.

Źródło: BBC, ABC News

POLECAMY RÓWNIEŻ:

Młoda artystka o poronieniu. 22-letnia Halsey: Chciałam być mamą bardziej niż gwiazdą pop

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.