Przejdź do treści

Jak wspomóc naturę

Inseminacja należy do jednej z najpopularniejszych metod wspomaganego rozrodu. Ta metoda uważana jest za najprostszą i najmniej obciążającą kobietę. Na dodatek jest stosunkowo tania.

Obecnie w medycynie wspomagania rozrodu stosuje się kilka rodzajów inseminacji. Najpowszechniejszą metodą jest inseminacja domaciczna, w której do zapłodnienia dochodzi przez wstrzyknięcie bezpośrednio do szyjki macicy kobiety nasienia wcześniej pobranego od mężczyzny. Do wykonania zabiegu wykorzystuje się starannie wyselekcjonowane, najsprawniejsze i najwartościowsze plemniki. Selekcję przeprowadza się, stosując np. test migracyjny. W probówce umieszcza się 1 ml pozyskanego nasienia, a następnie przykrywa się je 2 ml pożywki. Następnie probówka leżakuje przez godzinę w inkubatorze CO2, w temperaturze 37 st. Przez ten czas sprawne plemniki wypływają na górę.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Aby uniknąć przeszkód, np. w postaci zbyt gęstego śluzu szyjkowego, nasienie jest wprowadzane do jamy macicy przy wykorzystaniu cewnika.

Drugim typem zabiegu jest inseminacja doszyjkowa. Zazwyczaj jest stosowana w sytuacjach, gdy problemy natury anatomicznej utrudniają lub całkowicie uniemożliwiają odbycie prawidłowego stosunku seksualnego. Coraz popularniejsza staje się także inseminacja dojajowodowa. To stosunkowo nowa metoda, którą się zaleca, jeśli nie ma większych zastrzeżeń co do jakości nasienia partnera.

Dalszą część tekstu przeczytasz w 3 numerze naszego magazynu.

Marlena Jaszczak

absolwentka SWPS, kobieta o wielu talentach.

5 kroków samobadania piersi. To proste badanie może uratować życie

Młoda kobieta w jeansach i białym staniku /Ilustracja do tekstu: Biustonosz a ryzyko raka piersi. Samobadanie piersi
Fot.: Remy Loz /Unsplash.com

Samobadanie piersi to najważniejsze badanie w profilaktyce nowotworów piersi. W kilku prostych krokach wyjaśnię ci, jak poprawnie wykonać samobadanie piersi przed lustrem, pod prysznicem i w łóżku.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nastał taki dzień, kiedy zaparło mi dech w piersi. Kiedy nie spałam cała noc z wrażenia i głęboko myślałam. W jednej sekundzie (no, może jednak w kilku) zatrzymał mi się cały świat, a kadry z życia przelatywały mi przed oczami jak film pełnometrażowy. Nie był to wypadek, nie były to też oświadczyny. Znalazłam guzek w lewej piersi.

Ogarnęła mnie panika – bo jak to tak, 24 lata dopiero, a już guz? Łzy ciekły mi bez kontroli po policzkach, a dłoń bezustannie wyczuwała guzek w lewej piersi.  Gdzieś w otchłani umysłu jakiś głos szeptał mi do ucha, że nie skończę studiów, że utknę na onkologii, lecząc się i walcząc o każdy kolejny nowy dzień. W mojej głowie rozgrywał się koszmar.

Dwa dni później idę szpitalnym korytarzem na oddział onkologii. Siadam na krześle i czekam na lekarza, który zrobi mi USG. Strach niewyobrażalny – obrona licencjatu z pedagogiki, operacja wytworzenia pochwy i rekonwalescencja to było nic w porównaniu z tym, co przeżywałam na tym krześle. Mdłości wracały do mnie jak bumerang, trzęsłam się z nerwów. Chciałam już wejść i mieć to za sobą.

Leżanka twarda. Jestem od pasa w górę rozebrana, z rękami za głową. Staram się nie patrzeć na monitor. Mówię sobie: „Dziewczyno, dobrze będzie! Zamknijże te oczy, oddychaj spokojnie i czekaj na to, co powie lekarz”. Nie dałam rady. Zwróciłam głowę ku monitorowi i obserwuję – węzły chłonne po obu stronach czyste, prawa pierś – czysto, lewa pierś, w której znalazłam coś podejrzanego… czysto. Zbity tłuszcz mnie wystraszył. Odetchnęłam z ulgą.

Moja historia kończy się na łzach szczęścia po wyjściu od lekarza i kilkuminutowej słabości po szybkim spadku ciśnienia i kortyzolu, który mnie napędzał. Chwyciłam życie za rogi i nie odpuszczam. Dlatego nie zapominam o regularnym samobadaniu piersi – do czego i ciebie chcę dziś zachęcić.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Chcesz zmniejszyć ryzyko raka piersi? Zadbaj o prawidłowy biustonosz i regularne samobadanie

Jak poprawnie wykonać samobadanie piersi?

Samobadanie piersi przed lustrem

Unieś ręce wysoko do góry i przypatrz się, czy nie widzisz czegoś niepokojącego. Zwróć uwagę na zmianę w kształcie piersi, kolor i strukturę skóry.
Te same czynności skontroluj, umieszczając ręce na biodrach.
Uciśnij brodawkę – skontroluj, czy nie wydziela się z niej płyn.

Samobadanie piersi pod prysznicem

Lewą rękę połóż z tyłu głowy, a prawą – na lewej piersi. Następnie, lekko naciskając trzema środkowymi palcami, zataczaj drobne kółeczka wzdłuż piersi: z góry na dół i z powrotem. Tak samo postępuj z prawą piersią. Ten sposób pozwala na sprawdzenie, czy nie występują guzki lub stwardnienia.

Samobadanie piersi po kąpieli w łóżku

Wsuń poduszkę lub zwinięty ręcznik pod lewy bark, lewą rękę włóż pod głowę. Trzema środkowymi palcami prawej ręki (tylko tę masz do dyspozycji) zbadaj lewą pierś: tak, jak pod prysznicem. Te same czynności powtórz przy prawej piersi (lewą ręką).

Wyjmij rękę spod głowy, połóż ją wzdłuż tułowia i zbadaj pachy. Sprawdź, czy nie masz powiększonych węzłów chłonnych.

CZYTAJ TEŻ: Rak piersi w ciąży. Najnowsze rekomendacje ekspertów

Czego szukać podczas samobadania piersi?

Podczas samobadania piersi można zobaczyć bądź wyczuć niepokojące zmiany. Są to:

  • zmiany skórne piersi: zmiany koloru skóry, przebarwienia, pieprzyki, naczyniaki czy cellulit,
  • wyciek z brodawek: jeśli poza okresem karmienia występuje wyciek krwisty (o zabarwieniu mlecznym) lub bezbarwny jest to to objaw niepokojący, świadczący o konieczności dalszej diagnostyki,
  • nadżerki, zmiany kształtu i wyglądu piersi.

Samobadanie piersi pozwala również na wyczucie guzków, obrzęków pod pachą i obrzęków węzłów chłonnych.

Nie obawiaj się samobadania piersi. Nie wszystko, co wykryjesz, to zmiana złośliwa

Wykonując samobadanie piersi pamiętaj, że nie badasz się po to, aby coś znaleźć, tylko by mieć 100% pewności, że nie masz żadnych niepokojących zmian. Zadbaj o to, by samobadanie piersi było najczęstszym badaniem, jakie wykonujesz.

Pamiętaj też, że nie wszystko, co znajdziesz czy wyczujesz, może okazać się nowotworem złośliwym. Nie wyciągaj więc pochopnych wniosków, nie denerwuj się na zapas i nie zwlekaj z wizytą u ginekologa czy internisty.

Najlepiej zawsze badać się tydzień po menstruacji. Jeśli już nie miesiączkujesz – wykonuj samobadanie piersi raz w miesiącu. Kobiety z MRKH mają dwie możliwości. Pierwszą jest wizyta u endokrynologa, który pomoże ustalić twój cykl, drugą zaś – samodzielne wybranie stałego dnia na badanie (np. pierwszy poniedziałek miesiąca).

Piersi trzeba otoczyć opieką – poobserwować je i skontrolować. Zaufaj swoim dłoniom, które (gwarantuję!) wyczują wszystko. Jeśli darzysz zaufaniem również inne dłonie – zaangażuj je do pomocy. Pamiętaj – życie masz tylko jedno.

TUTAJ kupisz e-wydanie magazynu „Chcemy Być Rodzicami”

 

Agnieszka Wasilewska

Studentka pielęgniarstwa AHE w Łodzi, pedagog, animatorka zabaw dla dzieci i wolontariuszka Fundacji DKMS Polska. Miłośniczka zielonej herbaty i dobrych kryminałów. Nie wyobraża sobie życia bez pomagania – to jeden z czynników, który napędza ją do działania i do życia. Bo troska o jednego człowieka to miłość, ale o wiele osób – to pielęgniarstwo.

Nadzieja dla mężczyzn z trwałą niepłodnością po leczeniu raka. Odkrycie naukowców daje szansę na ojcostwo

Młody tata przytula dziecko /Ilustracja do tekstu: Dzień ojca /Chemioterapia w dzieciństwie a męska płodność. Nowa strategia zachowania płodności po raku już wkrótce?
fot. Pixabay

Każdego roku nowotwory złośliwe atakują 1,2 tys. dzieci w Polsce. Dziś, dzięki rozwojowi medycyny i nowoczesnym lekom, u większości młodych pacjentów (75-85%) rokowania są pomyślne. Przebyte leczenie onkologiczne może mieć jednak długofalowe skutki dla płodności – nie tylko kobiecej, ale również męskiej. Choć u części młodych mężczyzn, którzy przeszli chemioterapię przed okresem pokwitania, występuje ryzyko trwałej niepłodności, obiecujące wyniki nowych badań dają im nadzieję na przyszłe ojcostwo.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Agresywna chemioterapia, stosowana w leczeniu wielu przypadków raka, wykazuje toksyczne działanie na gonady, którego skutki mogą być czasowe lub trwałe. Dzieje się tak, ponieważ cytostatyki (czyli leki stosowane w chemioterapii), niszcząc szybko dzielące się komórki, powodują również uszkodzenie tkanek, w których stale dochodzi do podziałów komórkowych.

W przypadku mężczyzn konsekwencją tego rodzaju leczenia jest uszkodzenie jąder, które hamuje spermatogenezę (produkcję plemników). O ile jednak dorosłym pacjentom medycyna daje możliwość pobrania i zamrożenia nasienia do ewentualnego wykorzystania w przyszłości, młodzi chłopcy, przed okresem dojrzewania, są takiej szansy pozbawieni. Ich jądra nie produkują jeszcze plemników, które można byłoby pozyskać przed rozpoczęciem chemioterapii. Być może wkrótce ten problem uda się rozwiązać.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Oligozoospermia idiopatyczna: czym jest i jak ją leczyć?

Chemioterapia w dzieciństwie a płodność męska. Przełomowe odkrycia

Zespół naukowców związanych z uniwersytetami w Izraelu i Chinach przeprowadził innowacyjne badania, których wynik może być przełomem w opracowywaniu strategii zachowania płodności u młodych pacjentów onkologicznych płci męskiej.

Jak donosi magazyn „Stem Cells and Development”, autorzy badania odkryli, że w jądrach chłopców, którzy zachorowali na raka przed pokwitaniem i byli leczeni gonadotoksycznymi cytostatykami, obecne są spermatogonia, czyli wczesne stadia rozwoju męskich komórek rozrodczych. Na podstawie materiału pozyskanego na drodze biopsji jąder naukowcom udało się wyhodować i wyizolować komórki macierzyste w różnych etapach rozwoju: premejotycznym, mejotycznym i postmejotycznym. Zidentyfikowali także komórki przypominające plemniki, które rozwinęły się z komórek jąder chłopców poddanych chemioterapii.

– Nasze wyniki dowodzą, że w jądrach chłopców, którzy przeszli chemioterapię przed okresem pokwitania, znajdują się biologicznie aktywne spermatogonia. W warunkach laboratoryjnych mają one zdolność rozwinięcia się do różnych stadiów spermatogenezy, w tym do generowania komórek podobnych do plemników – mówi kierujący badaniami prof. Mahmoud Huleihel z Departamentu Mikrobiologii i Immunologii na Uniwersytecie Ben-Guriona w Beer Szewie (Izrael).

CZYTAJ TEŻ: Ciąża po raku piersi. Jak metody leczenia wpływają na płodność?

Zachowanie płodności u chłopców po chemioterapii. Nowe strategie już wkrótce?

Odkrycia naukowców mogą dać szansę na ojcostwo wielu pacjentom, dla których dotąd nie powstały skuteczne metody wsparcia płodności.

– Wyniki tych badań mogą otworzyć drogę do opracowania nowych strategii terapeutycznych umożliwiających zachowanie płodności: u chłopców leczonych onkologicznie przed okresem pokwitania oraz u pacjentów z azoospermią – podkreśla Huleihel.

Źródło: ncbi.nlm.nih.gov, israel21c.org, „Pediatria po Dyplomie” (II 2009)

TUTAJ kupisz e-wersję magazynu „Chcemy Być Rodzicami”

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Zmagasz się z zaburzeniami hormonalnymi i niepłodnością? Powodem może być niewłaściwy skład ciała

Wydruk wyników badania laboratoryjnego /Ilustracja do tekstu: Pomiar składu ciała. Tkanka tłuszczowa a płodność
Fot.: Pixabay.com

Statystyki wskazują, że nadmiar tkanki tłuszczowej to jeden z istotnych czynników utrudniających kobietom uzyskanie i utrzymanie ciąży, a mężczyznom – poczęcie dziecka. Aby jednak wspomóc swoją płodność, nie wystarczy zrzucić zbędne kilogramy. Niezbędne jest również uzyskanie równowagi pomiędzy poszczególnymi parametrami organizmu. O tym, czy równowaga ta jest zaburzona u ciebie lub twojego partnera, dowiesz się już 9 października br. podczas bezpłatnych pomiarów w FertiMedica.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Skład ciała to jeden z kluczowych parametrów, o które należy zadbać, by wspomóc swoją płodność. Unormowany poziom tkanki tłuszczowej, pozostającej we właściwym stosunku do tkanki mięśniowej i nawodnienia organizmu, wpływa korzystnie m.in. na profil hormonalny, pomaga w przywróceniu prawidłowych cykli owulacyjnych, a także poprawia parametry nasienia.

CZYTAJ TAKŻE: Otyłość a płodność mężczyzn. Najnowsze doniesienia naukowców zaskakują

Tkanka tłuszczowa a płodność. Wykonaj bezpłatny pomiar składu ciała

Z kolei zbyt wysoki poziom tłuszczu w organizmie może istotnie utrudnić procesy reprodukcyjne, nasilając stany zapalne i zmniejszając wrażliwość tkanek na insulinę. Warto bowiem pamiętać, że tkanka tłuszczowa odpowiada nie tylko za gromadzenie energii, ale także wpływa na wydzielanie i działanie wielu hormonów.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Wizyta u dietetyka: jak się do niej przygotować i co cię czeka?

Aby zwiększyć szansę na rodzicielstwo, warto już na wstępie starań sprawdzić parametry swojego ciała. Pomogą w tym bezpłatne pomiary składu ciała, które już 9 października (w godz. 9.00-19.00) odbędą się w Centrum Płodności FertiMedica (ul. Jana Pawła Woronicza 31 lok. 8U, Warszawa).

Pomiar składu ciała zostanie przeprowadzony przez dietetyczkę Magdalenę Czyryndę-Koledę na profesjonalnym analizatorze firmy Tanita.

Zainteresowane osoby proszone są o rejestrację: osobistą (w recepcji FertiMedica) lub telefoniczną (tel.: 22 3797987).

Więcej informacji na stronie: www.fertimedica.pl.

POLECAMY TAKŻE: Niepłodność przy PCOS: jak ją leczyć zgodnie z nowymi zaleceniami? Wyjaśnia lekarz

 

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Czy długość penisa ma znaczenie dla płodności? To odkrycie przeczy dotychczasowym tezom

Zmartwiony mężczyzna /Ilustracja do tekstu: Czy długość penisa ma znaczenie dla płodności?
Fot.: Fotolia

Czy długość penisa ma znaczenie? To pytanie zadaje sobie wielu mężczyzn, podejrzewając, że rozmiar członka może świadczyć o ich potencjale seksualnym i reprodukcyjnym. Najnowsze badania wskazują, że odpowiedź może nie być tak oczywista, jak się wcześniej wydawało.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Z uwagi na stale pogarszające się wskaźniki płodności kobiet i mężczyzn, w ostatnich latach prowadzone są intensywne badania nad ustaleniem przyczyn tych zaburzeń. W trakcie dotychczasowych analiz zaobserwowano m.in. pokoleniowe pogorszenie parametrów nasienia, wynikające m.in. ze współczesnego trybu życia oraz skażenia środowiska groźnymi ftalanami.

Czy długość penisa ma znaczenie dla płodności? Nowe badania

W ostatnich badaniach, które przeprowadzono na australijskim Uniwersytecie Utah, naukowcy postanowili sprawdzić, czy na płodność mężczyzn może wpływać… długość ich penisa.

Przez długie lata powtarzano, że rozmiar penisa nie wpływa na zdolność do poczęcia dziecka, a pewną rolę może jedynie odgrywać zbyt krótki odcinek pomiędzy odbytem a moszną (poniżej 5 cm). Ale tegoroczne odkrycia badaczy rzucają na ten temat zupełnie nowe światło.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Specjaliści alarmują: Choroby weneryczne zbierają żniwo

Jak rozmiar penisa świadczy o płodności? Naukowcy już wiedzą

Aby odpowiedzieć na to pytanie, badacze przeanalizowali dane 815 mężczyzn w wieku od 18 do 59 lat, którzy w ostatnich trzech latach byli pacjentami klinik seksuologicznych. Ponad 200 z nich podejmowało leczenie z powodu niepłodności, a blisko 600 – z powodu innych zaburzeń seksuologicznych. Uczestniczy musieli podać długość penisa we wzwodzie, a pozyskane w ten sposób informacje zostały przez badaczy zestawione z wiekiem, wagą i kolorem skóry respondentów. Co wykazał ten test?

Otóż okazało się, że penisy mężczyzn, którzy zmagali się z niepłodnością, były o blisko 1 cm krótsze niż panów, którzy nie doświadczyli zaburzeń płodności. W grupie badanych, którzy nie mieli problemów z poczęciem dziecka, średni rozmiar prącia wynosił 13,4 cm, a w grupie mężczyzn z niepłodnością – 12,5 cm.

– Jeden centymetr to niewiele, ale widać istotną różnicę statystyczną pomiędzy tymi grupami – mówi dr Austen Slade, kierujący badaniami. – Potrzebne są dalsze badania, by ustalić, czy istnieją te różnice pozwalają przewidzieć poważniejszą niepłodność – dodaje.

CZYTAJ TAKŻE: Czy jazda na rowerze wpływa na męską płodność? Zobacz, co na ten temat mówi lekarz

Długość penisa a płodność. Kontrowersyjne pomiary

To pierwsze analizy, które skupiły się na tym, czy długość penisa ma znaczenie dla płodności. Eksperci z innych ośrodków badawczych uważają jednak, że ten rodzaj pomiarów jest kontrowersyjny, a wnioski z nich – przedwczesne.

– Pytanie, czy długość penisa ma znaczenie, jest jednym z tych, które najbardziej niepokoją mężczyzn. Mówienie im teraz, że [przy niewielkim rozmiarze penisa – przyp. red.] mają mniejszą szansę na ojcostwo, nie jest dobrą wiadomością – powiedziała.

Warto zauważyć, że z badań przeprowadzonych w 2015 roku przez ekspertów z King’s College of London na grupie ponad 15 tys. mężczyzn wynika, że przeciętna długość penisa we wzwodzie (liczona od kości łonowej do szczytu penisa) to 13,13 cm. Oznacza to, że problem z płodnością wynikający z rozmiaru penisa może dotyczyć stosunkowo dużej grupy mężczyzn.

Długość penisa ma znaczenia dla płodności, ale nie jest najważniejszym czynnikiem

Pamiętajmy jednak, że długość penisa to tylko jeden z czynników odpowiadających za potencjał rozrodczy mężczyzny – i wcale nie najważniejszy. Znacznie bardziej istotna jest codzienna dbałość o dietę i prawidłowy styl życia. Mężczyzna, który stara się o dziecko, powinien unikać alkoholu i palenia papierosów. Nie może także zapominać o spożywaniu świeżych warzyw i owoców – źródła antyoksydantów i witamin – oraz nieprzegrzewaniu jąder.

Źródło: newsweek.com, medicaldaily.com, thetimes.co.uk

WIĘCEJ NA TEN TEMAT: Palenie a nasienie; co mają wspólnego?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.