Przejdź do treści

Jak przetrwać walkę z niepłodnością? Oto 5 cennych wskazówek – zadbaj o siebie!

Walka z niepłodnością to codzienne zmagania, od których trudno uciec. Myśli wciąż i wciąż wracają do jednego tematu. A co ważne, zdrowie psychiczne jest w staraniach równie ważne, co zdrowie fizyczne. Jak możesz o siebie zadbać?

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

5 wskazówek, które pomogą Ci w staraniach
1. Lekarz, któremu ufasz

Odpowiedni lekarz jest podstawą. Leczenie niepłodności to długotrwały proces, który wymaga zaangażowania nie tylko z twojej strony, ale i ze strony medyków. Jeśli nie masz poczucia bycia wysłuchaną i zaopiekowaną, nie obawiaj się konsultacji u innego doktora, czy też w innej klinice. Znajdź miejsce, które pozwoli ci czuć się komfortowo i pewnie.

2. Sposób na stres

We współczesnym świecie stres obarczany jest odpowiedzialnością za niemal wszystkie problemy. I nic dziwnego! Owszem, może być korzystny, ale w nadmiarze i w nieodpowiednich momentach potrafi zrujnować nam nie tylko samopoczucie, ale też funkcjonowanie somatyczne. Zdecydowanie nie pomaga też w płodności. Znajdź więc zajęcie, które pozwoli ci zmniejszyć napięcie i chociaż na chwilę oderwać głowę. Lubisz tańczyć? Świetnie – lekcje salsy są dla ciebie. Kochasz kino? Znakomicie – zainwestuj w miesięczny karnet na filmy ulubionego reżysera. A może medytacja i ćwiczenia oddechowe? Świetnie działają, co udowodniły badania, o których pisaliśmy w naszym portalu >>KLIK<<

3. Akupunktura

Leczenie niepłodności często wiąże się z dużymi kosztami finansowymi. Akupunktura jest jedną z tańszych metod wsparcia starań. Pomaga nie tylko się zrelaksować, ale też ułatwia pracę układu hormonalnego. Jeśli zaś chodzi o panów, jest to jedna z lepszych alternatywnych metod leczenia zaburzeń erekcji!

4. Lektury

Tę wskazówkę można potraktować na dwa sposoby. Z jednej strony, dobra literatura to znakomita forma rozrywki i szansa na oderwanie się od codziennych problemów. Z drugiej, warto zerknąć na strony książek, które poświęcone są właśnie problemom niepłodności. Może okazać się to bardzo wspierające i dodające otuchy.

Po jakie tytuły warto sięgnąć?

Dieta dla płodności, czyli wszystko co przyszły rodzic powinien wiedzieć

O in vitro na spokojnie. Niezwykła książka wyjątkowej autorki

Nadzieja na nowe życie

Księga Adoptowanego Dziecka

5. Ktoś kto wysłucha

Jest to wskazówka, którą zdają się powtarzać wszyscy eksperci – niepłodność nie jest problemem, z którym powinniśmy walczyć w pojedynkę. Przede wszystkim, świetnie jeśli możesz porozmawiać ze swoim partnerem. To podstawa, która daje siłę do walki i buduje pomiędzy wami bliskość. Z drugiej strony, warto szukać też wsparcia na zewnątrz. Nie o wszystkim chcemy się dzielić z ukochaną osobą, boimy się o jej uczucia, nie chcemy dodatkowo obciążać. Kiedy jednak dusimy w sobie emocje, które w staraniach są ogromne – lęk, złość, żal, wstyd – robimy sobie sami krzywdę. Jeśli mamy przyjaciółkę, której ufamy, warto poszukać oparcia na jej ramieniu. Możemy też sięgnąć po pomoc terapeutyczną – psychoterapeuty, czy też odpowiedniej grupy wsparcia. Ludzie to istoty społeczne, warto o tym pamiętać.

Inspiracja: „babble.com”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.

Pięć przerażających mitów na temat niepłodności na Halloween. Też to słyszysz?

mity na temat niepłodności
fot. Pixabay

Jeżeli staracie się o dziecko, z pewnością zetknęliście się z różnymi szalonymi opiniami na temat tego, co zrobić, by zajść w ciążę. Wiele z nich to opowieści nie poparte żadnymi naukowymi faktami. Nie wierz więc w bajki. 

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Straszne mity na temat płodności na Halloween. Też to usłyszałaś?

#1 Niepłodność to wyłącznie problem kobiet

FAŁSZ. Za niepłodność może odpowiadać zarówno czynnik kobiecy, jak i męski. Według danych problemy z płodnością w 35 proc. leżą po stronie kobiet, w 35 proc. po stronie mężczyzn, w 20 proc. po obu stronach, a w pozostałych przypadkach czynnik powodujący niepłodność nie jest znany.

#2 Jeżeli nie urodziłaś do 35. roku życia, już nie zostaniesz matką

FAŁSZ. W wieku 35 lat kobiety nadal mogą zajść w ciążę, choć ich szanse na naturalne zapłodnienie są mniejsze. Płodność maleje bowiem z wiekiem. W takim przypadku wiele osób decyduje się na zapłodnienie in vitro. Jeżeli 40-latka skorzysta z komórek jajowych 25-letniej dawczyni, jej szanse na ciążę są takie same, jak u 25-latki.

Zobacz także: Zanim przyleci bocian – mity na temat płodności

#3 Niepłodność jest tylko w głowie

PRAWDA I FAŁSZ. „Jeśli odpuścisz i się zrelaksujesz, na pewno zajdziesz w ciążę” – usłyszała niejedna kobieta starająca się o dziecko. Stres może ograniczyć zdolności reprodukcyjne, jednak nie jest jedyną przyczyną problemów z poczęciem. Niepłodność to stan wymagający leczenia. Może wynikać z wielu czynników i chorób.

#4 Kiedy adoptujesz dziecko, zajdziesz w ciążę

FAŁSZ. Nie ma żadnych badań naukowych, które wykazałyby związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy adopcją a poczęciem biologicznego dziecka. Średnio ok. 5 proc. kobietom z par, które przysposobiły dziecko, udaje się później zajść w ciążę. Jednak taki sam współczynnik obserwuje się u par borykających się z problemem niepłodności, które nie adoptowały dziecka.

Zobacz także: 5 mitów o niepłodności. Też to słyszysz?

#5 Większość kobiet nie ma problemu z zajściem w ciążę

PRAWDA I FAŁSZ. To prawda, że wiele kobiet nie ma trudności z zajściem w ciążę, jednak szacuje się, że obecnie ponad ok. 13-15 proc. populacji światowej cierpi na zaburzenia płodności. Głównym czynnikiem powodującym problemy z płodnością jest wiek, jednak niepłodność może dotknąć kobietę w niemal każdym momencie życia.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: winfertility.com

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Przemoc seksualna może istotnie zwiększać ryzyko niepłodności. Niepokojące wnioski z nowych badań

Naga kobieta ze związanymi rękami, z twarzą przysłoniętą włosami /Ilustracja do tekstu: Przemoc seksualna a niepłodność

Około 3,5 mln kobiet w Polsce przynajmniej raz w życiu doświadczyło przemocy fizycznej lub seksualnej. Choć systemowa pomoc skupia się przede wszystkim na łagodzeniu bezpośrednich skutków tych trudnych przeżyć, ich konsekwencje bywają znacznie bardziej odległe, niż może się wydawać. Coraz więcej wskazuje na to, że doświadczenie napaści seksualnej może mieć również wpływ na przyszłą płodność.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Przemoc seksualna to traumatyczne doświadczenie, które rodzi szereg konsekwencji zdrowotnych i psychologiczno-społecznych – zarówno natychmiastowych, jak i długotrwałych. Należą do nich m.in. obrażenia narządów płciowych, choroby weneryczne, stany lękowe czy depresja. Korelacji pomiędzy napaścią seksualną a zaburzeniami zdrowotnymi może być jednak znacznie więcej – co potwierdzają liczne badania.

Przemoc seksualna a niepłodność. Konsekwencje, które rozwijają się latami

Psychoterapeuci i psychiatrzy wspierający ofiary przemocy seksualnej podkreślają, że wieloletnie zmagania z traumą utrudniają relacje partnerskie oraz kontakty seksualne. Niejednokrotnie kobiety, które były ofiarami napaści seksualnej, dopiero po latach od tego wydarzenia rozpoczynają starania o dziecko, gdy ich potencjał płodnościowy jest już mniejszy. Ale korelacje pomiędzy przemocą seksualną a niepłodnością nie zawsze są tak oczywiste. Wiele pacjentek nie zdaje sobie sprawy, że wydarzenia sprzed lat mogły wywrzeć tak istotny wpływ na ich obecne zdrowie reprodukcyjne.

CZYTAJ TEŻ: Przemoc to nie tylko rany na ciele. „Nie bałam się krzyku czy bicia, bo oni nigdy nie krzyczeli”

Zespół ekspertów Uniwersytetu Iowa w Iowa City (USA) przeprowadził badania ankietowe, którym poddał kobiety o szczególnie trudnych przejściach: amerykańskie weteranki wojenne w wieku od 21 do 52 lat. Jak wskazują alarmujące wyniki tych analiz, problemy z płodnością występowały częściej u tych badanych, które doświadczyły wcześniej przemocy seksualnej. W grupie respondentek, które nie miały w kolejnych latach trudności z zajściem w ciążę, 45% kobiet przyznało, że doświadczyło napaści seksualnej. W przypadku ankietowanych zmagających się z niepłodnością wskaźnik ten wzrastał aż o 1/3 – do 60%.

Przemoc seksualna a niepłodność. Alarmujące wyniki badań

Niepłodność u kobiet z badanej grupy łączono z szeregiem różnorodnych czynników (m.in. wiekiem, kolorem skóry, stosowaniem używek). Eksperci podkreślają jednak, że decydujące mogą być problemy zdrowotne będące odległymi konsekwencjami doświadczonych traum. Z tych samych obserwacji wynika bowiem, że u kobiet, które doświadczyły przemocy seksualnej i zmagają się z niepłodnością, dwa razy częściej występowały nadciśnienie i zaburzenia lękowe, a trzy razy częściej – depresja. Znacznie wyższe są w tej grupie także wskaźniki zachorowalności na nowotwory (14% – w porównaniu do 8% u kobiet płodnych) i choroby przewlekłe (65% – w porównaniu do 54%).

Alarmujące wyniki badań zostaną poddane analizie podczas konferencji Amerykańskiego Towarzystwa Medycyny Reprodukcyjnej, która w październiku br. odbędzie w Denver (USA).

Warto przypomnieć, że to nie pierwsze badania, które wykazały korelacje pomiędzy trudnymi przejściami a zaburzeniami zdrowia reprodukcyjnego. Przed kilkoma dniami opublikowano wyniki obserwacji zespołu badaczy ze szkoły medycznej Uniwersytetu w Pittsburghu (USA), wedle których istnieje istotny związek między doświadczeniem przemocy seksualnej lub molestowania a zaburzeniami zdrowotnymi, z których część może prowadzić do niepłodności. Inne badania wskazały na powiązania pomiędzy doświadczeniem przemocy w dzieciństwie a rozwojem endometriozy. Więcej na ten temat przeczytasz TUTAJ.

Źródło: dailymail.co.uk, healthinformative.com, huffingtonpost.ca

Tutaj kupisz e-wydanie magazynu „Chcemy Być Rodzicami”

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

„To drzwi, których nie da się wyważyć”. Z jakimi problemami mierzą się niepłodni Polacy?

problemy niepłodnych Polaków
fot. Pixabay

Trwa Europejski Tydzień Świadomości Niepłodności, którego celem jest zwrócenie uwagi, jak wiele osób w Europie doświadcza problemu z poczęcie potomstwa. O trudnościach, z jakimi mierzą niepłodni Polacy, rozmawialiśmy z Martą Górną, przedstawicielką Stowarzyszenia na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji „Nasz Bocian”.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Już po raz trzeci stowarzyszenie „Nasz Bocian” wspólnie z 24 organizacjami pacjenckimi zrzeszonymi w Fertility Europe organizuje Tydzień Świadomości Niepłodności. W tym roku odbywa się on w dniach 5-11 listopada.

Główną intencją kampanii jest zwrócenie uwagi, że wiele osób doświadczających niepłodności nie ma możliwości świętowania urodzin swoich dzieci i że tylko powszechny dostęp do skutecznego i refundowanego leczenia może to zmienić.

Zobacz także: Europejski Tydzień Świadomości Niepłodności 2018

Czy w Polsce temat niepłodności jest poruszany wystarczająco często?

Marta Górna: Temat niepłodności w Polsce jest poruszany stanowczo za rzadko. A jeżeli już jest poruszany, to niestety bardzo często w takim kontekście, w którym nie chcielibyśmy słyszeć. Chodzi tu choćby o ostatnie złożenie projektu dotyczącego zmian ustawy o niepłodności i medialne zamieszanie.

Jeżeli w Polsce mówi się o niepłodności, to zawsze w kontekście moralnych i etycznych niejasności. Bardzo rzadko ze strony polityków słyszymy słowa wsparcia. To najczęściej jest bitwa, absolutne szaleństwo, w którym słyszymy zaprzeczenia tego, co chcielibyśmy usłyszeć: sprzeciw finansowania in vitro i proponowanie w zamian naprotechnologii.

To, co słychać w debacie politycznej, nie zawsze nam pomaga, wręcz przeciwnie. Utrudnia leczenie, utrudnia ludziom zrozumienie niepłodności. Oczywiście są też dobre, wspierające głosy, choćby doktor Kozioł, która w ostatnim wywiadzie mówiła o leczeniu niepłodności. Tylko że to są wypowiedzi, które pojawiają się w kontekście czegoś złego. To nie są akcje edukacyjne, które miałyby społeczeństwu przybliżyć temat niepłodności, czy szeroko pojętej płodności.

Zobacz także: Grozi nam epidemia niepłodności?

Jak Polska wypada na tle innych państw europejskich w kontekście prowadzenia kampanii edukacyjnych na temat płodności?

MG: Polska bardzo mocno odstaje od innych państw europejskich na tle prowadzonych akcji edukacyjnych. Oczywiście nie jesteśmy jedyni, którzy się zmagają z tego rodzaju problemami, chociaż obecna sytuacja w Polsce jest jedną z najtrudniejszych w Europie.

Są państwa, w których edukacja jest świetnie prowadzona, należy tu wymienić choćby Wielką Brytanię. U nas ciągle panuje przekonanie, że z nastolatkami o płodności i niepłodności nie ma sensu rozmawiać, albo wręcz nie można. Tymczasem często okazuje się, że dziesięć lat później jest już za późno.

Jakie jest stanowisko „Naszego Bociana” w temacie proponowanych zmian dotyczących in vitro w Polsce?

MG: Proponowane zmiany to zmiany, które w zasadzie spowodują, że prawdopodobnie leczenie niepłodności stanie się nieskuteczne. Ograniczenie liczby zapłodnionych komórek jajowej do jednej, czy zakaz kriokonserwacji zarodków to są zapisy, które spowodują spadek skuteczności leczenia metodą in vitro do 7-8 proc. Przy założeniu, że ciężar finansowy leży na pacjentach, będzie to blokowało dostęp do skutecznego leczenia.

W ramach ciekawostek, w projekcie zmiany ustawy pojawił się też zapis mówiący o zmianie sytuacji dawstwa, czyli zmianie dawstwa niejawnego na jawne. My ten zapis bardzo popieramy i chcemy wnosić o taką zmianę, chociaż w kontekście innych zmian podejrzewam, że zamysłem autorów tego dokumentu było ograniczenie dawstwa. Być może myśleli, że jeżeli dawstwo będzie jawne, to będzie tych dawców zwyczajnie mniej. Na szczęście to nie działa do końca w ten sposób.

Zobacz także: In vitro tylko dla małżeństw? Kontrowersyjny projekt ustawy trafił do Sejmu

Jaka jest sytuacja niepłodnych w Polsce? W jakimi problemami najczęściej się zderzają?

MG: Bagatelizowanie przez społeczeństwo, rząd, samorządy i często też przez najbliższych sprawy niepłodności. To też rady typu: „poczekajcie, wyjdźcie na wakacje”, albo wręcz rubaszne teksty: „pokażemy wam jak to się robi”.

Kolejna sprawa to stygmatyzacja. Niepłodność nie jest traktowana na równi z innymi chorobami, chociaż nie ma żadnego powodu, żeby traktować ją inaczej. Również stygmatyzacja dzieci narodzonych dzięki metodom wspomaganego rozrodu.

Jednak chyba najbardziej uderzająca sprawa to bariera finansowa uniemożliwiająca leczenie. To często drzwi, których nie da się wyważyć.

http://e.chbr.pl/

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

In vitro i spółka – zabiegi, które zwiększają szanse na sukces

Podjęcie decyzji o leczeniu in vitro dla wielu par wiąże się z równoczesną decyzją także o podejściu do innych, towarzyszących tej metodzie, procedur. Dlaczego się je wykonuje? Czego możemy się spodziewać? Które procedury mają sens, a które nie?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Od czego należy zacząć? Najlepiej od początku, bowiem to właśnie pierwszy zabieg in vitro, który przeprowadzono w 1977 roku, stał się podstawą do dalszego rozwoju. Pierwszą pacjentką, u której doszło do skutecznego zapłodnienia IVF, była kobieta lecząca się z powodu niedrożnych jajowodów. To właśnie ów problem był pierwszym, jakiemu in vitro miało zaradzić. Kolejne lata, rozwój medycyny spowodowały i nadal powodują rozszerzenie listy wskazań kwalifikujących pacjentów do zabiegu. Wprowadzano kolejne techniki leczenia par, które wcześniej nie miały szans na odpowiednią terapię i zostanie rodzicami biologicznymi. Jednocześnie minimalizowano ryzyko i częstość pojawiania się powikłań, a skuteczność leczenia rosła.

Obecnie przyjmuje się, że zapłodnienia pozaustrojowe jest metodą z wyboru u par z:

  • uszkodzonymi jajowodami lub ich brakiem ( np. po ich operacyjnym usunięciu),
  • umiarkowaną i zaawansowaną endometriozą III i IV stopnia,
  • poważnym czynnikiem męskim: czyli u pacjentów z bardzo małą liczbą plemników w nasieniu lub ich kompletnym brakiem czyli – azoospermią przy zachowanej produkcji plemników w jądrach skąd można je zabiegowo pobrać.

Czytaj też: Wskazania do in vitro – mężczyzna [WIDEO]

Wskazaniami do leczenia metodą pozaustrojowego zapłodnienia są również nieskuteczne leczenie u par z:

  • umiarkowanym czynnikiem męskim,
  • endometriozą I i II stopnia,
  • niepłodnością niewyjaśnionego pochodzenia,
  • czynnikiem jajowodowym po nieskutecznym leczeniu operacyjnym,
  • zaburzeniami jajeczkowania, gdy dotychczasowe metody leczenia były nieskuteczne.

U płodnych par wskazaniem do pozaustrojowego zapłodnienia są:

  • odroczona płodność ze wskazań lekarskich (przed zastosowaniem leczenia uszkadzającego jajniki np. ze wskazań onkologicznych – tzw. oncofertility),
  • nosicielstwo zmian genetycznych, których przeniesienia na potomstwo można uniknąć poprzez zastosowanie zapłodnienia pozaustrojowego wraz z diagnostyką genetyczną na najwcześniejszym etapie
  • nosicielstwo przewlekłych chorób wirusowych u partnera, aby mogło dojść do zapłodnienia w bezpieczny sposób, który nie naraża na zakażenie.

Jakie zabiegi wspierają in vitro?

W zależności od efektów diagnostyki i wskazaniach do leczenia z wykorzystaniem zapłodnienia pozaustrojowego, stosowane są różne sposoby pozyskania komórek rozrodczych, metody zapłodnienia komórki jajowej, hodowli zarodków oraz ich przygotowania do transferów, przechowywania zarodków. Jest ich wiele, a dziś omówimy te najczęściej stosowane.

Czytaj też: Wskazania do in vitro – kobieta [WIDEO]

ICSI – co to za procedura i dla kogo?

Jednym z zabiegów wspomagających skuteczność in vitro stosowanym klasycznie przy czynniku męskim niepłodności jest mikroiniekcja plemnika do komórki jajowej, w skrócie ICSI (ang. Intracytoplasmic Sperm Injection). Polega na bezpośrednim wstrzyknięciu pojedynczego plemnika do wnętrza komórki jajowej za pomocą szklanej mikropipety. Dla kogo jest to polecane? „Wskazaniami do takiego zabiegu jest mała liczba plemników w nasieniu partnera lub ich osłabiona ruchliwość, niepowodzenie przy próbie zapłodnienia klasyczną metodą w przeszłości, endometrioza u pacjentki lub niepłodność nieokreślona” – mówi dr Anna Zygler-Przysucha, ginekolog z warszawskiej kliniki nOvum.

A co, jeśli plemników w ogóle brak w nasieniu?

Dosyć często  zabiegi wspomagające klasyczne zapłodnienie pozaustrojowe – in vitro – są skierowane właśnie na leczenie męskiego czynnika niepłodności. Jeśli żywych, prawidłowo ruszających się plemników nie ma w nasieniu, szukamy ich tam, gdzie powstają lub są przechowywane: w jądrach lub najądrzach. Jeśli wynik biopsji będzie pozytywny, znalezione plemniki zostaną wstrzyknięte bezpośrednio do komórek jajowych bowiem plemniki uzyskane z jąder lub najądrzy na ogół nie są w stanie samoistnie wniknąć do komórki jajowej, aby ją zapłodnić. Te metody dają szanse na ojcostwo w przypadkach, kiedy jeszcze nie tak dawno było to niemożliwe:

  • PESA (ang. Percutaneous Epididymal Sperm Aspiration) to przezskórna aspiracja plemników z najądrza.
  • TESE (ang. Testicular Sperm Extraction) to wydobycie podczas zabiegu biopsji plemników z jądra.
  • M-TESE (ang. Micro – Testicular Sperm Extraction) to pobranie fragmentów tkanki w trakcie otwartej biopsji jąder, a miejsca pobrania wybiera się pod mikroskopem operacyjnym, co znacznie zwiększa szanse na uzyskania plemników do zapłodnienia in vitro.

Bez względu na metodę pozyskania, pierwsza z pobranych próbek jest badana od razu pod mikroskopem w poszukiwaniu plemników, a druga jest wysyłana do badania histopatologicznego. Pozostały materiał – niezależnie od tego czy w próbce znalezione zostały plemniki, czy nie – jest zamrażany, aby mieć zabezpieczony materiał w momencie uzyskania wyniku histopatologicznego, a wraz z nim informacji czy jest szansa na znalezienie plemników i czy też rozpoczęcie stymulacji jajników do zapłodnienia pozaustrojowego, w którym te plemniki mają być wykorzystane, jest zasadne. Gdy wynik badania histopatologicznego potwierdza szansę na znalezienie plemników, partnerka jest kwalifikowana do stymulacji i zabiegu zapłodnienia in vitro. Jeśli w pobranej tkance plemniki się nie znajdą, biopsję można powtórzyć – czasem  kilkukrotnie – zakładając, że być może w innym fragmencie jądra znajdzie się miejsce, gdzie produkcja plemników jest zachowana. Jest to jednak rzadkopraktykowane, ponieważ jest to istotne obciążenie dla pacjenta, a ponadto szansa na znalezienie plemników w kolejnych pobraniach (≥3) spada praktycznie do zera.

W dniu punkcji jajników, po uzyskaniu dojrzałych zdolnych do zapłodnienia komórek jajowych, rozmrażane są kolejno poszczególne próbki aspiratu z najądrza, ewentualnie bioptatu z jądra, w poszukiwaniu żywych plemników zdolnych do zapłodnienia.

  • M-TESE (ang. Micro – Testicular Sperm Extraction) – w tym przypadku tkankę z jąder pobiera się pod kontrolą mikroskopu w taki sposób, aby bardzo precyzyjnie określić miejsca, w których zostaną znalezione kanaliki nasienne rokujące obecność spermatogenezy (czyli gdzie jest obecna produkcja plemników). Dlatego też M-TESE wielokrotnie przewyższa precyzją zabiegi PESA, MESA, TESA czy TESE.

Po raz pierwszy w Polsce zabieg ten wykonali specjaliści z nOvum w 2012 roku i już pierwszy zabieg zakończył  się sukcesem – ciążą, a potem narodzinami dziecka.

Jak wybrać plemnik, który najlepiej rokuje?

IMSI (ang. Intracytoplasmic Morphologically Selected Sperm) to wstrzykiwanie do komórek jajowych plemników wyselekcjonowanych pod względem morfologicznym pod dużym powiększeniem optycznym. Jest to rzadziej stosowana odmiana ICSI, która polega na wybraniu pod bardzo dużym powiększeniem plemnika, który ma być użyty do zapłodnienia (ok. 1000 x powiększenie optyczne, ok.6000-8000 x cyfrowe). Pod takim powiększeniem widać szczegóły budowy plemnika i można wybrać te, o budowie najbardziej zbliżonej do ideału, opierając się na ich wyglądzie morfologicznym i kryteriach ustalonych przez twórcę metody (B. Bartoova), czyli obecności lub braku wakuoli w rejonie jądra plemnika. Jak na razie nie zostało udowodnione, czy obecność wakuoli ma negatywny wpływ na rozwój powstałego z niego zarodka i szanse na ciążę.

Jest to procedura, która nie ma udowodnionej większej skuteczności w porównaniu z ICSI. Istnieją zarówno prace, które potwierdzają zasadność jej stosowania; ale istnieją również takie, które nie potwierdzają większej skuteczności, niż w przypadku rutynowego zabiegu ICSI. Eksperci z nOvum rekomendują ją m.in. gdy w rutynowym badaniu nasieniu jest bardzo mało prawidłowo zbudowanych plemników, gdy dochodziło do zahamowania rozwoju zarodków po trzeciej dobie, kiedy podejrzewać można, że przyczyna tego leży w nieprawidłowym czynniku męskim, a także gdy  dochodzi do poronień (po wykluczeniu innych przyczyn). Wskazaniem mogą być też nawracające niepowodzenia w zagnieżdżeniu zarodków, co wiąże się jednak z wcześniejszą dokładną ich diagnostyką oraz wykluczeniem czynnika macicznego.

Nie każda kobieta równie dobrze znosi stymulację hormonalną. Co wtedy?

To prawda. Jeśli u kobiety występuje ryzyko przestymulowania i niebezpieczeństwo powstania nadmiaru pęcherzyków podczas stymulacji hormonalnej, co nieraz wiąże się z tzw. policystyczną budową jajników (czyli obecnością nadmiaru pęcherzyków) i dotychczasowe próby klasycznej bezpiecznej stymulacji kończyły się niepowodzeniem, można rozważyć zastosowanie procedury IVM (ang. In Vitro Maturation). Jest to zabieg pozwalający na dojrzewanie komórek jajowych w laboratorium. Polega na pobraniu od pacjentek niedojrzałych i niezdolnych jeszcze do zapłodnienia komórek i umieszczeniu ich w odżywkach, które zawierają w sobie niezbędne do rozwoju hormony. W klasycznym in vitro są one podawane kobiecie właśnie podczas etapu stymulacji. Co trzeba wiedzieć? Podczas zastosowania IVM szanse na ciążę są ok. 10-20 proc. mniejsze, ale z drugiej strony, jest też mniejsze ryzyko przestymulowania w sytuacji zwiększonej na nie podatności organizmu kobiety.

Przygotowanie macicy do implantacji zarodka. Wiele kobiet pyta o zabieg tzw. scratching’u endometrium. Co to takiego?

Zabieg polega na delikatnym „zadrapaniu” śluzówki macicy – owego endometrium. Wykonuje się go specjalnym cienkim cewnikiem, służącym również w innych sytuacjach zdrowotnych do pobierania drobnych fragmentów śluzówki macicy do badania (tzw. pipellą) i chociaż może brzmieć groźnie, nie jest zabiegiem inwazyjnym. Daje za to szansę na intensywną regenerację śluzówki, czego skutkiem jest m.in. pobudzenie immunologiczne. Pozwala to zwiększyć prawdopodobieństwo prawidłowego zagnieżdżenia zarodka. Stąd też zabieg polecany jest kobietom, które zmagają się właśnie z problemem nawracających niepowodzeń implantacji (zagnieżdżenia) zarodków.

Jak wskazują niektóre badania, scratching przeprowadzony w odpowiedniej fazie cyklu poprzedzającego planowany embriotransfer może w niektórych dobrze dobranych sytuacjach nawet dwukrotnie zwiększyć szansę implantacji oraz ciąży zakończonej narodzinami żywego dziecka właśnie u pacjentek, które mają do niego wskazania. Obserwacje mówią, iż jest to bezpieczna procedura, a powikłania pojawiają się niezwykle rzadko. Warto jednak pamiętać przy tym, że o konieczności przeprowadzenia zabiegu decyzję powinno podejmować się wraz z lekarzem prowadzącym – podobnie zresztą, jak w przypadku każdych innych procedur.

Dlaczego możliwość kriokonserwacji zarodków jest tak ważna?

Dlatego, że umożliwia zabezpieczenie utworzonych zarodków, które nie będą podane podczas pierwszego transferu. Co do zasady ta metoda służy przechowywaniu zarodków w celu starania się o kolejne ciąże – przy niepowodzeniach pierwszej próby lub wtedy, gdy po urodzeniu dziecka rodzice starają się o kolejne. „W szczęśliwej sytuacji rodzina może doczekać się 2-3 dzieci, przechodząc tylko jedną procedurę stymulacji i punkcji do in vitro”mówi dr Zygler i dodaje:  „To oszczędza zdrowie kobiety i oczywiście zdecydowanie redukuje koszty leczenia”.

„Zarodki dobrze znoszą proces mrożenia” – podkreśla specjalistka: „Co więcej: najnowsze badania pokazują, że uzyskane z nich ciąże są silniejsze, a dzieci rodzą się większe. Pojawiają się nawet wypowiedzi naukowców, że przyszłość in vitro będzie polegać na stymulacji hormonalnej, mrożeniu wszystkich zarodków i podawaniu ich pojedynczo w kolejnych, naturalnych cyklach. W ten sposób działają już niektóre ośrodki, np. w Japonii.”

Zobacz też: Kriokonserwacja – pod troskliwą opieką 

Jeśli para nie decyduje się na mrożenie zarodków, może zdecydować o tym, żeby zapłodnić tylko tyle komórek, ile może być przeniesionych podczas jednego świeżego transferu (1-ego do maks. 2-óch). Zawsze należy jednak liczyć się jednak z tym, że nawet przy zapłodnieniu jednej komórki może pojawić się konieczność zamrożenia zarodka, gdy np. z powodu choroby kobiety transfer nie może się odbyć.

Podczas kriokonserwacji zarodki, które nie zostały wykorzystane, czyli podane do macicy podczas transferu w 2.–3. lub 5. dobie od zapłodnienia, poddaje się procesowi zamrożenia w ciekłym azocie. Następnie przebywają w kriostatach, czyli wielkich termosach utrzymujących temperaturę ok. – 190 °C, w warunkach monitorowanych 24h/dobę, i czekają na odpowiedni moment na transfer. Co ważne, czas przechowywania embrionów nie wpływa ani na pogorszenie kondycji zarodków, ani na sukces leczenia. Dane wykazują też, że zamrażanie zarodków jest bezpieczne i nie skutkuje zwiększeniem częstości  powikłań w czasie ciąży (a nawet wręcz przeciwnie, powikłań jest mniej bo do ciąży zazwyczaj dochodzi w cyklu naturalnym), czy zwiększonym ryzkiem wad wrodzonych u dzieci.

Warto pamiętać również, iż pomimo pierwszych skojarzeń – najczęściej bowiem mówi się właśnie o kriokonserwacji zarodków –  mrożeniu poddaje się także nasienie oraz komórki jajowe.

Mrożenie gamet i tkanek to ogromna szansa na zostanie rodzicem m.in. przez osoby zmagające się z chorobą onkologiczną, po której leczeniu może nastąpić utrata płodności.

Pacjenci doświadczający choroby onkologicznej, powinni być poinformowani o możliwości zabezpieczenia swojej płodności, bowiem komórki rozrodcze należy pobrać zanim zostaną uszkodzone chemioterapią, czy też radioterapią, czyli przed rozpoczęciem jakiejkolwiek terapii, a nawet inwazyjnej diagnostyki (PET, izotopy radioaktywne). Zarodki zamrożone i odpowiednio przechowywane pozwalają na starania o dziecko osobom, które wygrały już z chorobą. W jaki sposób? Jest to już sprawa indywidualna pacjentów, ale materiał może być zastosowany:

  • do zabiegu chirurgicznego, który da szansę na przywrócenie płodność (wszczepienie własnej tkanki jajnikowej),
  • do inseminacji lub zapłodnienia komórki jajowej w procedurze in vitro.

Pełen arsenał środków na pokład!

Dlaczego wszystkie te procesy towarzyszące leczeniu metodą in vitro są ważne? Dają bowiem większe szanse na uzyskanie ciąży i rozwiązanie problemów medycznych, które jeszcze niedawno wydawały się być nie po pokonania. Jak wskazują dane, współcześnie w Polsce rodzi się około 1,5 proc. dzieci właśnie dzięki zapłodnieniu pozaustrojowemu, z czego większość zabiegów została przeprowadzona metodą ICSI. „Należy jednak pamiętać, że o wyborze metody leczenia i zapłodnienia komórek powinien decydować lekarz i embriolog” – podkreśla dr Anna Zygler. „Sugerowanie się doświadczeniami innych pacjentów czy znajomych, to nie jest dobra droga. Dlatego ważne jest żeby znaleźć ośrodek, a w nim lekarza, który przeanalizuje sytuację zdrowotną pary i dobierze optymalnych sposób postępowania i  do którego para będzie miała pełne zaufanie”- podsumowuje ekspertka.

POLECAMY: Przygotowanie do in vitro [WIDEO]

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studentka V. roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS oraz studentka studiów podyplomowych Gender Studies na UW.