Przejdź do treści

Jak pomóc po poronieniu?

jak pomóc po poronieniu?

Kobiety po poronieniu często są w szoku, który utrudnia im zebranie myśli. Jeśli chcesz być dla nich wsparciem, przeczytaj nasze sugestie, dowiedz się, jak możesz pomóc.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Co robić?
  • Kontakt jest bardzo ważny. Jeśli to możliwe, to bądź razem z nią. Jednak jeśli sama nie zadzwoni to wyślij sms’a lub napisz maila. Pokaż, że się troszczysz.
  • Teraz to jej uczucia są najważniejsze, a pozostali muszą się dopasować.
  • Zwykłe przytulenie może pocieszyć.
  • Płacz jest zdrową reakcją, nie odradzaj go. Na wszelki wypadek, miej przy sobie paczkę chusteczek.
  • Nic nie mów, bądź biernym słuchaczem, który tylko zadaje pytania i pomga skupić się na poszczególnych punktach. Dzięki temu będzie jej łatwiej opowiedzieć o swoich uczuciach. Wystarczy tylko słuchać.
  • Powiedz jej, że jest Ci przykro.
  • Zaoferuj pomoc w codziennych czynnościach: pranie, sprzątanie, zakupy czy gotowanie.
  • Postaraj się ją uspokoić, powiedz, że zrobiła wszystko, co mogła i to nie jej wina.
  • Zachęć ją do bycia cierpliwym, niech nie nakłada na siebie żadnych „powinności”, żałoba wymaga czasu.
  • Spytaj o jej partnera, jak on się ma.
  • Potwierdź jej prawo do odczuwania bólu, powiedz, że ma do niego prawo.
  • Poronienie jest bardzo męczące fizycznie. Kobiety potrzebują snu i odpoczynku również w ciągu dnia. Postaraj się sprawić, aby jej spokój był niezakłócony.
  •  Bądź gotowy na wahania nastrojów, zrozum je. Milcz, ggy ona płacze, śmiej się, gdy ona się śmieje.
  • Jeśli jesteś poważnie zaniepokojony jej zachowaniem, postaraj się namówić ją na wizytę u specjalisty. Jednak, dopóki jej zachowanie nie szkodzi jej samej lub innym osobom to prawdopodobnie nie masz się o co martwić.

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Magda Dubrawska

dziennikarka Chcemy Być Rodzicami, doktorantka socjologii.

Przez sześć lat na in vitro wydali ponad 368 tys. zł. „Póki mam czas, będę walczyć”

Na in vitro wydali ponad 368 tys. zł
fot. Instagram: teamdelmege

Ona ma 34 lata, jej mąż – 73. Pomimo długich starań i ogromnej sumy, jaką wydali na zabiegi in vitro, do tej pory nie spełnili marzenia o posiadaniu potomstwa. Poznajcie przejmującą historię pary, która mimo przeciwności losu nie zamierza się poddać. 

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Chociaż 73-letni milioner Max Delmege ma dwóch dorosłych synów z poprzedniego małżeństwa, marzy o gromadce dzieci. Aby spełnić to marzenie wraz żoną, 34-letnią Samanthą, zdecydowali się na zabieg zapłodnienia pozaustrojowego. Podczas sześcioletniej walki z niepłodnością na in vitro wydali ponad 368 tys. zł  (ok. 100 tys. dolarów). Ich marzenie o dziecku jak dotąd jeszcze się nie spełniło.

Zobacz także: Bezdzietność nie z wyboru. Pragnienie, które nigdy nie mija [Wasze historie]

„Dzieci to najcenniejszy dar, jaki można otrzymać w życiu”

W ostatnich dniach Max i jego żona Sam pojawili się w programie telewizyjnym „The Morning Show”. Na wizji opowiedzieli o rozpaczliwym pragnieniu posiadania dziecka, nieudanych próbach in vitro i poronieniach.

– Współczuję Samancie, szczególnie, gdy widzę, jak robi sobie zastrzyki. Nie mogę na to patrzeć – mówił do kamery 73-latek. – Jednak ja również pragnę dziecka. Mam dwóch synów z poprzedniego małżeństwa, jednak chciałbym mieć gromadkę maluchów biegających wokół domu – dodał.

Max i Sam nie wierzą, że 39-letnia różnica wieku pomiędzy nimi może być przyczyną trudności z poczęciem potomka. – W laboratorium powiedziano nam, że różnica wieku nie jest przyczyną problemu, z jakim się mierzymy – powiedziała Samantha.

– Dzieci to najcenniejszy dar, jaki można otrzymać w życiu. Nie mogę się doczekać, żeby ponownie zostać ojcem – wyznał Max.

Zobacz także: Ile zastrzyków trzeba znieść, by spełnić marzenie o dziecku? Ból i szczęście uchwycone na zdjęciu

Leczą się od 2015 roku, na in vitro wydali ponad 368 tys. zł

Samantha prowadzi bloga, na którym dzieli się z internautami swoimi emocjami związanymi ze staraniami o dziecko. Jej szanse na zostanie mamą wciąż maleją.

„Każdego dnia myślę o dziecku, o założeniu rodziny, o mojej przyszłości, o mnie jako Matce. Chcę, pragnę, mam nadzieję, modlę się, żebrzę o ciążę” – napisała na blogu Sam Delmege.

Para zwróciła się do lekarzy o pomoc po raz pierwszy w 2015 roku. Sam udało się zajść w ciążę dopiero w kwietniu 2017 roku, jednak w szóstym tygodniu ciąży poroniła. Trzy miesiące później para dowiedziała się, że na świecie mają pojawić się bliźnięta. Jednak i tym razem kobiecie nie udało się donosić ciąży. – W tamtym roku moje życie legło w gruzach – wyznała żona milionera.

Nienawidzę patrzeć w lustro. Widzę w nim kobietę, która nie może nosić w sobie dziecka, która w ciągu trzech lat przytyła 30 kg. Widzę kobietę, której ciało wciąż odrzuca zarodki, kobietę, która została bardzo zraniona. Wciąż bardzo cierpię.

Większość ludzi nie wie, co się dzieje w mojej głowie. Uśmiecham się, śmieję i udaję, że wszystko jest ok. Przez większość dni ukrywam moje prawdziwe uczucia – wyznała Sam.

Zobacz także: 3 największe emocjonalne wyzwania niepłodności – ty też z nimi walczysz?

„Póki mam czas, będę walczyć”

Pani Delmege zdradziła, że trudno jej obserwować ciężarne kobiety i młode mamy z wózkiem.

– Kiedy cieszysz się szczęściem innych, w głębi serca czujesz ból i desperacko pragniesz dzielić się radosną nowiną, czuć te emocje, mieć poranne mdłości, obserwować rosnący brzuszek, czuć kopnięcia dziecka, oglądać je podczas badania USG. Jednak każdego miesiąca, to znowu nie twoja kolej – zauważyła smutno kobieta.

Samantha Delmege straciła już 18 zarodków. Jak mówi, nie ma zamiaru się poddać. – Póki mam czas, będę walczyć. Próbować. Modlić się. Będę błagać, żeby w przyszłym miesiącu się udało. Będę się uśmiechać, żartować i oddychać, dopóki nie stanę się jedną z was. Matką”.

fot. Instagram: teamdelmege

fot. Instagram: teamdelmege

Tu kupisz e-wersję magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Poronienie zatrzymane. Przyczyny, objawy i postępowanie

poronienie zatrzymane
fot. Fotolia

Zgodnie z badaniami, nawet 10 do 15 proc. ciąż kończy się poronieniem. Jednym z jego rodzajów jest poronienie zatrzymane. Jak je rozpoznać?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Poronienie to przedwczesne zakończenie ciąży trwającej krócej niż 22 tygodnie. Do obumarcia płodu najczęściej dochodzi do 8. tygodnia ciąży (50 proc.), natomiast po 13. tygodniu ryzyko poronienia wynosi 1-2 proc.

Zobacz także: Wczesna strata ciąży. Rodzaje poronień, objawy i postępowanie

Poronienie zatrzymane – co to takiego?

Poronienie zatrzymane (missed abortion) to obumarcie jaja płodowego, po którym nie nastąpiło wydalenie obumarłego płodu w okresie ośmiu tygodni. Ten rodzaj przedwczesnego zakończenia ciąży nie daje charakterystycznych objawów, takich jak obfite krwawienie, bóle czy mocne skurcze.

Jedynym objawem jest brak powiększania się macicy przez kilka tygodni. Poronienie zatrzymane można wykryć na podstawie badania USG, podczas którego lekarz stwierdza brak czynności serca płodu. U kobiety dochodzi również do spadku stężenia hormonu hCG we krwi.

Do tego typu poronienia najczęściej dochodzi w pierwszych 12 tygodniach ciąży.

Zobacz także: Większość ciąż kończy się poronieniem. „To nie anomalia. To norma”

Przyczyny poronień

Przyczyn poronień jest wiele i nierzadko nakładają się one na siebie. Najczęstszym problemem (od 50 po 60 proc. w pierwszym trymestrze ciąży) są aberracje chromosomowe, czyli zmiany w liczbie lub strukturze chromosomów.

Innym powodem mogą być zaburzenia hormonalne, czyli niski poziom progesteronu lub wysoki poziom hormonu luteinizującego. Do tego mogą dojść również wady anatomiczne macicy, np. mięśniaki macicy, endometrioza, macica z przegrodą, macica dwurożna czy niewydolność szyjki macicy.

Poronienie zatrzymane może być konsekwencją poważnych infekcji. Do najgroźniejszych zaliczamy opryszczkę, cytomegalię i różyczkę. Nie bez znaczenia są też tutaj choroby przewlekłe, PCOS, nadużywanie alkoholu i kofeiny, zła dieta oraz wysoki poziom stresu.

Zobacz także: 8 najczęstszych przyczyn utraty ciąży

Lekarz stwierdził poronienie zatrzymane – i co dalej?

Postępowanie po poronieniu zatrzymanym może być dwojakie. Pierwszą opcją jest postępowanie farmakologiczne, które polega na podaniu pacjentce prostaglandyn. Powodują skurcze macicy, wydalenie obumarłego płodu i opróżnienie jamy macicy.

Drugą opcją jest łyżeczkowanie macicy. Zabieg ten przeprowadzany jest w znieczuleniu, a głównym wskazaniem do jego wykonania jest obfite krwawienie lub zaleganie krwi w macicy.

Tu kupisz e-wersję magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: badaniaprenatalne.pl, mamazone.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Wnuczka królowej Elżbiety poroniła. Na antenie opowiedziała o swojej tragedii

Wnuczka królowej Elżbiety poroniła
fot Facebook - Zara Tindall

Wnuczka królowej Elżbiety II – Zara Tindall w czerwcu została po raz drugi mamą. Jej droga do macierzyństwa nie była jednak łatwa. W wywiadzie dla stacji BBC opowiedziała, że podczas starań o dziecko dwukrotnie poroniła.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zara jest jedyną córką angielskiej księżniczki królewskiej Anny. W linii sukcesji do tronu brytyjskiego zajmuje 17 miejsce.

Szlachcianka zrezygnowała jednak z tytułu królewskiego i wyszła za mąż za byłego rugbystę Mike’a Tindalla. Sama jest również pasjonatką sportu – zdobyła tytuł mistrzyni świata w jeździectwie.

Zobacz także: Blogerka pokazała poruszające zdjęcia ciała po stracie ciąży. „Patrzenie w lustro wciąż boli”

Wnuczka królowej Elżbiety poroniła

Para doczekała się dwóch dziewczynek. Zanim jednak na świecie pojawiła się druga córka pary, małżeństwo musiało zmierzyć się z traumatycznymi przeżyciami. Zara dwukrotnie poroniła.

W wywiadzie dla stacji BBC wnuczka królowej Elżbiety II opowiedziała, że jedną z trudniejszych chwil była dla niej konieczność poinformowania opinii publicznej o poronieniu. Chociaż Zara i jej mąż byli przytłoczeni tragiczną informacją, zgodnie z królewskich protokołem wiadomość trzeba było ujawnić.

– Musieliśmy o tym powiedzieć, wszyscy się dowiedzieli [o poronieniu –red.]. – zdradziła Zara.

Jak przyznała, wielkim zaskoczeniem było dla niej wsparcie, jakiego udzielili jej i mężowi obcy ludzie.

– Niespodziewane wiele osób zaczęło do nas pisać,że przechodziły te same rzeczy – opowiedziała. – To było niesamowite. Dziękuję tym wszystkim ludziom – dodała.

Zobacz także: Wczesna strata ciąży. Rodzaje poronień, objawy i postępowanie

Trudne doświadczenia i szczęśliwe zakończenia

Kobieta straciła dziecko w 2016 roku, zaledwie kilka dni przed Świętami Bożego Narodzenia. O tragicznym wydarzeniu poinformował rzecznik rodziny.

Do drugiego poronienia doszło na wczesnym etapie ciąży, jeszcze przed oficjalnym oświadczeniu o stanie błogosławionym Zary.

Para ma dwie córki: Mię Grace urodzoną w styczniu 2014 roku oraz Lenę Elisabeth urodzoną w 18 czerwca tego roku.

Tu kupisz najnowszą e-wersję magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Wprost, ET Canada

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Kobiety szczerze o poronieniu. Zobacz kulisy kampanii „Project Benjamin”

fot. Facebook - RISE For Women

Poronienie to bardzo ciężkie doświadczenie. Często reakcje otoczenia dodatkowo potęgują traumę. Jak mówić o stracie dziecka? Tego ma uczyć akcja o nazwie „Project Benjamin”.

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Celem projektu jest przygotowanie kobiet na reakcje środowiska na wieść o utracie ciąży. Kampania ma również na edukować społeczeństwo na temat emocji, które towarzyszą kobiecie po poronieniu.

„Jedna na cztery ciąże kończy się poronieniem lub śmiercią dziecka. Czy znasz jednak kobiety, które odważyły się o tym mówić?” – pisze na Facebooku organizatorka akcji „Project Benjamin”.

Inicjatorką projektu jest Dana Dewedoff-Carney, założycielka organizacji RISE For Women. Dana straciła dziecko będąc w drugim trymestrze ciąży. Właśnie to bolesne doświadczenie było impulsem do rozpoczęcia akcji.

Zobacz także: Blogerka pokazała poruszające zdjęcia ciała po stracie ciąży. „Patrzenie w lustro wciąż boli”

„To” było naszym synem

– Wiele w życiu przeszłam. Jednak nic może równać się z momentem, w którym dowiedziałam się, że nasz synek odszedł – mówi Dewedoff-Carney. – Poszłam na cotygodniową, rutynową kontrolę.W tym dniu przyjęła mnie inna lekarka, widziałam ją pierwszy raz w życiu. Lekarka odkryła, że serce dziecka nie bije – opowiada Dana.

– Krzyknęłam, płakałam (…). Najgorsze nastąpiło, gdy lekarka powiedziała, że to było „niewłaściwe dziecko” i moje ciało zrobiło to specjalnie, żeby się „tego” pozbyć. „To” było naszym synem. Naszą nadzieją, marzeniami, przyszłością. Wszystko przepadło – wyznaje.

Kobieta postanowiła stworzyć niepowtarzalną sesję zdjęciową, która upamiętniłaby jej synka oraz wszystkie inne zmarłe dzieci kobiet biorących udział w projekcie.

Stworzyłam kampanię, aby uświadomić społeczeństwo, w jaki sposób rozmawiamy na temat ciąży i śmierci dziecka. Prawda jest taka, że nie potrafimy o tym mówić. To nadal temat tabu. Mówimy kobietom, że nie powinny informować otoczenia o ciąży, dopóki nie będą w „bezpiecznej strefie” i nie upewnią się, że wszystko jest w porządku. Dlatego kobiety, które poroniły i nie powiedziały nikomu o ciąży, cierpią w milczeniu. Czują, że nie mogą rozmawiać na ten temat z ludźmi. Ten projekt udowadnia, że nie ma żadnej „bezpiecznej strefy”. Ludziom, którzy doświadczyli straty, mówimy czasem bez zastanowienia rzeczy, które mogą ranić – wyjaśnia Dana Dewedoff-Carney.

Zobacz także: Miała zostać matką trojaczków. Po porodzie podzieliła się zdjęciami, które łamią serce

Poronienie i strata dziecka – kampania „Project Benjamin”

W sesji Dany wzięły udział kobiety, które doświadczyły poronienia. W rękach trzymają tabliczki ze słowami, które usłyszały po poronieniu.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Michelle ma „perfekcyjne życie”. Świetna praca, uśmiech na ustach. Prawda jest taka, że w 2012 roku Michelle straciła swoją córkę Micah. Tę stratę przeżywa każdego dnia.

fot. Facebook – RISE For Women

W wieku 15 lat Aubrey usłyszała, że jej dziecko to „nie dziecko”. Miała aborcję. Wiele lat później poroniła. Ponownie usłyszała: „to nie jest dziecko”.

Facebook – RISE For Women

Wiele osób powiedziało do Christiny: „[Twój syn – red.] potrzebuje brata”. Nikt z nich nie wie, że Christina doświadczyła przedwczesnego porodu i poronienia.

Facebook – RISE For Women

Komentarz, który zabolał Darę Sawyer najbardziej brzmiał: „Masz takie szczęście! Masz i chłopca, i dziewczynkę!” W rzeczywistości Dara urodziła dwóch chłopców i dziewczynkę. Jeden z nich jest aniołkiem.

Facebook – RISE For Women

Christina często słyszy: „widocznie tak musiało być” w odniesieniu do śmierci jej syna Huntera Anthony’ego (25 tygodni i 2 dni ciąży).

Facebook – RISE For Women

O przedwcześnie urodzonym Lennonie ludzie mówią: „przecież on nigdy nie żył”. To Morgan boli najbardziej.

Facebook – RISE For Women

„Przestań publikować zdjęcia swojego zmarłego dziecka” usłyszała Collen. Jej córka przyszła na świat za wcześnie.

Facebook – RISE For Women

Zobacz także: Gdy tracimy coś, co buduje nasz świat – STRATA i co dalej? [PODCAST]

Nie jesteś sama

Dana oraz kobiety biorące udział w kampanii „Project Benjamin” mówią głośno: jeżeli poroniłaś lub straciłaś dziecko, pamiętaj, że nie musisz zmagać się z tym sama. Jeżeli nie możesz zwrócić się do partnera, rodziny lub znajomych, warto poprosić o pomoc specjalistę.

O ile utrata dziecka na zawsze pozostanie częścią twojej historii, pamiętaj, że nie musi stać się jej ostatnim rozdziałem.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: aplus.com

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.