Przejdź do treści

Interpelacja ws. leczenia endometriozy trafiła do Sejmu. Czy to szansa na zmianę sytuacji milionów kobiet?

Zdjęcie lekarki trzymającej w ręku żółtą wstążkę - symbol walki z endometriozą. Ilustracja do tekstu: Interpelacja ws. leczenia endometriozy trafiła do Sejmu
Fot.: Fotolia.pl

19 listopada br. do marszałka Sejmu trafiła interpelacja poselska w sprawie opieki medycznej nad chorymi na endometriozę, której adresatem jest minister zdrowia Łukasz Szumowski. W dokumencie zawarto ważne pytania, na które odpowiedzi od lat oczekują pacjentki zmagające się z tą podstępną, obniżającą jakość życia chorobą.

W interpelacji, będącej jedną z dozwolonych form kontroli parlamentarnej nad działaniami rządu, znalazło się 5 kluczowych pytań odnoszących się do opieki medycznej nad chorymi na endometriozę w Polsce. Autor dokumentu – Adam Korol, były minister sportu i turystyki, poseł na Sejm RP – pyta szefa resortu zdrowia m.in. o skalę zachorowalności na endometriozę, a także o założenia opieki medycznej nad osobami, które zmagają się z tym schorzeniem. Poseł oczekuje od ministra również informacji:

  • czy w Polsce prowadzony jest rejestr chorych na endometriozę i osób, u których zaistniało takie podejrzenie,
  • jaką kwotę zabezpieczono w koszyku świadczeń na leczenie jednej pacjentki,
  • dlaczego operacje laparoskopowe usunięcia zrostów i ognisk endometriozy nie są refundowane stosownie do ich wartości.

To pierwsza taka inicjatywa poselska, która ma na celu rozpoczęcie ogólnopolskiej debaty na temat endometriozy. Wcześniejsze interpelacje skupiały się na wybranych aspektach leczenia tej choroby.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Z endometriozą w gabinecie. Prawdziwe historie pacjentek

Endometrioza – powszechna jak cukrzyca

Interpelacja ws. leczenia endometriozy, opatrzona numerem 27780, to odpowiedź na poważne trudności w dostępie do właściwego leczenia, jakich doświadczają polskie pacjentki.

– Szacuje się, że w Polsce od 10% do 30% kobiet cierpi na endometriozę, ale tylko część z nich trafia na specjalistę, który postawi poprawną diagnozę. Poza tym to tylko szacunki. W rzeczywistości nie wiemy, jaka jest skala zachorowalności na tę chorobę w naszym kraju – wyjaśnia autor dokumentu.

Z tą oceną sytuacji zgadza się Anna Janocha, inicjatorka społecznej kampanii na rzecz budowania świadomości endometriozy w Polsce i liderka polskiego zespołu EndoMarch 2019.

– Choć przyjmuje się, że na endometriozę cierpi 1 na 10 kobiet na świecie, wciąż nie wiemy, jaka jest jej epidemiologia w Polsce. A może być nas nawet 2-3 miliony! Mówi się, że ta choroba jest tak powszechna jak cukrzyca – podkreśla.

CZYTAJ TEŻ: Torbiele endometrialne: późny objaw endometriozy. Jak je leczyć i czy można uniknąć wznowy?

Leczenie endometriozy w Polsce na NFZ. Kropla w morzu potrzeb

Świadomość skali problemu to pierwszy krok do wprowadzenia odpowiednich regulacji, które zapewniłyby Polkom dostęp do skutecznych metod leczenia endometriozy. W tej kwestii bowiem wciąż mamy bardzo wiele do nadrobienia.

– Ze środowiska związanego z chorymi otrzymujemy tylko informacje, że laparoskopia – niezależnie od jej zakresu – jest refundowana przez NFZ do kwoty ok. 2,5 tys. zł. Z naszych ustaleń wynika, że koszt laparoskopii terapeutycznej to kwota od kilku do nawet ponad 16 tys. zł, która rośnie w przypadku ryzyka powikłań oraz konieczności zapewnienia obecności chirurga specjalisty w dziedzinie innej niż ginekologia – mówi poseł Adam Korol.

Jak dodaje, kwoty te nie są wyliczane na podstawie cenników prywatnych klinik; odnoszą się do kosztów komercyjnej operacji w publicznej placówce ochrony zdrowia.

Skuteczne leczenie endometriozy w Polsce to rzadkość. Czy jest szansa na zmiany?

Mimo tak wysokich cen i ryzyka konieczności powtarzania zabiegu, kolejki do nielicznych specjalistów zajmujących się leczeniem endometriozy są bardzo długie. Czas oczekiwania na konsultację czy operację wynosi od kilku tygodni do kilkunastu miesięcy. Ale znacznie dłużej trzeba czekać na samą diagnozę – czas ten wynosi na świecie średnio 7 lat. W międzyczasie pacjentka zmuszona jest żyć w nieustającym bólu, który odciska piętno na jej kondycji fizycznej i psychicznej oraz aktywności życiowej i zawodowej. Istotnie obniża też szanse na realizację planów macierzyńskich.

– W Polsce rekordzistki „tułały” się od lekarza do lekarza nawet dekadę! Ja sama zawyżam średnią, bo na diagnozę czekałam 17 długich lat. Za bardzo zaufałam ginekologowi, który na podstawie zgłaszanych objawów nie widział podstaw do pogłębienia diagnostyki i odmawiał dostępu do świadczeń. Gdy zaniepokojona pogarszającym się stanem zdrowia zmieniłam lekarza, ten rozpoznał objawy na pierwszej wizycie i skierował mnie na odpowiednie badania na cito. Ale taki „sukces” przy zmianie lekarza to wciąż rzadkość w diagnostyce endometriozy.

Czy wniesiona interpelacja poselska to szansa na nowe rozdanie w podejściu do terapii endometriozy w Polsce? O tym prawdopodobnie przekonamy się w najbliższym czasie. Resort zdrowia ma czas na odpowiedź do 14 grudnia br.

Źródło: sejm.gov.pl, endometriozapolska.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ:

„Ginekolodzy mówili, że ma boleć. Uwierzyłam, że nic mi nie jest”. Jak endometrioza zmieniła życie Joanny?

Dostęp dla wszystkich

Wolny dostęp

Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium!

Autor

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.