Przejdź do treści

Insulinooporność a niepłodność

Do poradni leczenia niepłodności trafia coraz więcej osób z insulinoopornością, o której jeszcze do niedawna niewielu słyszało. Czy ma wpływ na naszą płodność czy przekreśla szanse na dziecko tłumaczy Dominika Musiałowska, autorka bloga www.insulinoopornosc.com.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Isnulinoporność bywa przyczyną niepłodności lub utraty ciąży. Ty jesteś szczęśliwą mamą. Nie było problemów?


Dominika Musiałowska: 
Powiem wprost: moja ciąża nie była planowana i pewnie dlatego doszło do szczęśliwego rozwiązania. Od wielu lat lekarze mówili mi, że szanse na zajście w ciąże w moim przypadku są mało prawdopodobne, aczkolwiek oczywiście zachęcali, żeby próbować. Uważałam, że to jeszcze nie jest moment na dziecko, sytuacja życiowa trochę się pozmieniała, wiedziałam jednak, że im dłużej będę zwlekać, tym z wiekiem szanse będą malały.

Podświadomie unikałam tego tematu, wmawiałam sobie, że nie chce zajść w ciąże, że nie lubię dzieci itd. Co nie było prawdą. Po prostu bałam się porażki: poronienia albo nieudanych prób zajścia w ciąże. Wstydziłam się, że jestem „wadliwa”.

W moim przypadku nałożyło się kilka chorób: insulinooporność, zespół policystycznych jajników (PCOS), Hashimoto, celiakia i powikłania tych chorób (zaburzenia wchłaniania, niedobory, stany depresyjne, brak owulacji i miesiączek, bardzo cienkie endometrium, zaburzenia pracy wątroby, nadnerczy itp.).

Jak już wspomniałam, nie planowaliśmy z mężem ciąży, wydarzyło się spontanicznie. Byliśmy bardzo szczęśliwi i zakochani. Wiedziałam, że jest to właściwy mężczyzna z którym chcę spędzić resztę życia i chciałam też założyć rodzinę.

Myślę, że mój stan emocjonalny bardzo dużo tutaj pomógł. Gdy widzę pary, które się stresują, „spinają”, czekają tylko na owulacje i idą do łóżka „zrobić dziecko”, najczęściej takie próby kończą się niepowodzeniem. Gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży z jednej strony bardzo się cieszyłam z drugiej byłam przerażona.

Nie przerażała mnie sama ciąża, dziecko, wychowanie, ale to czy będę w stanie ciąże utrzymać, czy dziecko urodzi się zdrowe, czy nie pojawią się wady rozwojowe, czy nie odziedziczy po mnie żadnych chorób. Czekałam od wizyty u ginekologa do wizyty. Po kolejnych wizytach gdy dowiadywałam się, że wszystko jest w porządku mogłam odetchnąć z ulgą. Na chwilę. Potem czekałam w napięciu do kolejnej wizyty, żeby usłyszeć to samo. I tak przez całą ciążę. Najważniejsze było czy bije serduszko, czy dziecko rozwija się prawidłowo, czy się rusza. Bałam się też cukrzycy ciążowej, która bardzo często pojawia się u ciężarnych z insulinoopornością. Udało mi się jej na szczęście uniknąć.

Przez prawie całą ciążę brałam metforminę, co jest tematem kontrowersyjnym w Polsce, jednak już coraz częściej lekarze potwierdzają, że metformina pomaga ciężarnym uniknąć poronienia w jej pierwszych tygodniach. Ma też wiele innych korzyści.

Oczywiście kluczowa jest też sama dieta w ciąży i codzienny ruch. Moja córka urodziła się na początku 37 tygodnia, ogólnie zdrowa, bez wad rozwojowych, z niewielkim szmerkiem na serduszku. Jednak najtrudniejszy okres dopiero przed nami. Jak wiadomo choroby, które w sobie noszę, nie ujawniają się od pierwszego dnia życia. Dlatego przed nami teraz najtrudniejsze zadanie: dopilnowanie, żeby żadna z chorób którymi jest obciążona genetycznie (insulinooporność, PCOS, celiakia, Hashimoto), nie uaktywniła się. Uaktywnić je mogą czynniki środowiskowe: zła dieta, stres, niedobór snu, infekcje, wirusy, niektóre leki i inne. Wiem też, że na niektóre rzeczy nie mamy wpływu, ale możemy dołożyć wszelkich starań, żeby chociaż spróbować coś zrobić – zadbać o jej zdrowy styl życia a tym sposobem zadbać o jej zdrowie.

Insulinoporność a bycie mamą – jak sobie z tym radzisz?


Jestem mamą od 3 miesięcy, więc mogę powiedzieć jedynie na podstawie tego dość krótkiego okresu. Moje początki macierzyństwa nie były łatwe. W pierwszych tygodniach mocno skoncentrowałam się na dziecku oraz na dojściu do siebie po porodzie. Pilnowałam odpoczynku i regeneracji oraz unikałam stresu (chociaż to nie było takie proste). Największy problem miałam z dietą. Doskonale wiem co powinna jeść mama po porodzie, tylko problem tkwił w tym KIEDY to przygotowywać. Na szczęście moja córka od początku jest bardzo spokojna, wiele przy niej mogę zrobić. Mimo to gdy mam do wyboru zdrzemnąć się a iść coś zjeść – wybieram to pierwsze.

dommuNie jestem też miłośniczką zbyt długiego spędzania czasu w kuchni, dlatego bazowałam zawsze na szybkich rozwiązaniach – ugotować ryż, warzywa na patelnie, do tego pesto i voila. U mnie sprawa jest o tyle skomplikowana, że jestem na diecie bezglutenowej, wegetariańskiej i „diecie dla insulinoopornych” (chociaż nie ma tak naprawdę czegoś takiego jak dieta dla insulinoopornych). Nie ukrywam, że nie jest łatwo utrzymać regularności posiłków, chociaż tutaj mój organizm już tak się nauczył, że w odpowiednich porach reaguje głodem. Staram się tego pilnować i jeść wtedy kiedy powinnam, ale czasami opuszczam posiłki – co nie jest zbyt rozsądne, bo kilka razy spowodowało dość silny spadek cukru (za długa przerwa między posiłkami).

Poza trudnym tematem diety, mama z insulinoopornością radzi sobie jak mama bez insulinooporności: nie ma zbyt wiele czasu, mało śpi, opiekuje się dzieckiem, karmi piersią (co też korzystnie wpływa na zdrowie i mamy i dziecka) i próbuje zadbać o wewnętrzny spokój co też czasami jest wyzwaniem.

Podobno do poradni leczenia niepłodności trafia coraz więcej kobiet z insulinooporością. Dlaczego?


Coraz częściej okazuje się, że kobietom z insulinoopornością ciężko jest zajść ciąże. Wynika to z kilku czynników: po pierwsze insulinooporność bardzo często idzie w parze z zespołem policystycznych jajników (PCOS), a to jest jedna z najczęstszych przyczyn niepłodności u kobiet.

Okazuje się, że zastosowanie leczenia insulinooporności, a wraz z tym poprawienie wrażliwości tkanek na działanie insuliny zmniejsza objawy PCOS i zwiększa płodność u kobiet. Kolejnym związkiem między insulinoopornością a niepłodnością jest nadmierna masa ciała. Insulinooporność przyczynia się do nadwagi i otyłości a nadwaga i otyłość przyczynia się do rozwoju insulinooporności. To działa w dwie strony, ale niezależnie czy nadwaga i otyłość wynikają z insulinooporności czy odwrotnie, jest to kolejny czynnik utrudniający kobietom zajście w ciąże (zmniejszenie masy ciała może poprawić płodność zarówno u kobiet jak i mężczyzn).

Istnieje jeszcze wiele innych związków między insulinoopornością a niepłodnością, takich jak zaburzenia pracy tarczycy (bardzo często insulinooporność występuje w chorobie Hashimoto czy przy niedoczynności tarczycy) czy innych zaburzeniach hormonalnych (choroba Cuchinga, hiperprolaktynemia, choroby nadnerczy itp.).

U osób z insulinoopornością występują też inne choroby i zaburzenia jak cukrzyca typu 2, choroby sercowo-naczyniowe, zaburzenia pracy wątroby itp. To wszystko również może mieć wpływ na zajście w ciąże i jej późniejszy przebieg. Oczywiście warto o tym porozmawiać z endokrynologiem, który pomoże znaleźć przyczynę niepłodności. Ten temat jest tak obszerny i złożony, że ciężko jest jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, zwłaszcza, że jestem przecież tylko pacjentem.

Dominika Musiałowska

dominika-musial– Autorka bloga www.insulinoopornosc.com oraz twórca pierwszego i jedynego w Polsce projektu edukacyjnego oraz wspierającego osoby z insulinoopornością – „Insulinooporność – zdrowa dieta i zdrowe życie”. Członek Stowarzyszenia Edukacji Diabetologicznej i przewodnicząca sekcji o insulinooporności w SED, instruktor sportowy o specjalizacji fitness i nordic walking, absolwentka Polskiej Akademii Sportu, z wykształcenia dziennikarka. Zawodowo zajmuje się marketingiem i reklamą prowadząc własną działalność gospodarczą. Jest przede wszystkim pacjentką z insulinoopornością, PCOS, chorobą Hashimoto oraz celiakią. Na podstawie własnego doświadczenia, pokazuje innym jak można radzić sobie z problemami zdrowotnymi i normalnie żyć. Aktywnie uczestniczy w licznych szkoleniach i warsztatach o tematyce zdrowotnej, dietetycznej i psychologicznej. Mama 3-miesięcznej Oliwki.

insu

Magda Dubrawska

dziennikarka Chcemy Być Rodzicami, doktorantka socjologii.

Jesienne wsparcie płodności przez naturę

Gdy mowa o jedzeniu, to – jak zwykle z tematem – wchodzę Ja, by znów przypomnieć o wzbogacaniu Waszych talerzy o produkty wspierające płodność. Jesień w końcu kocha kolory. Nie tylko ze względu na paletę barw goszczących na drzewach, ale także w sadach i ogrodach. Jakie warzywa i owoce dostępne jesienią pomagają w walce o upragnione dziecko?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Brokuł na wsparcie płodności

Brokuł, to przedstawiciel warzyw kapustnych, który (pomimo swej zielonej barwy) jest bogaty w karotenoidy, będące silnymi przeciwutleniaczami. Odpowiadają one bowiem za prawidłowe podziały komórek nabłonkowych oraz właściwy przebieg procesu spermatogenezy. Ich niedobór w diecie przekłada się na gorsze parametry nasienia. Jeśli mowa o przeciwutleniaczach, nie sposób nie wspomnieć o flawonoidach oraz witaminie C, w którą, w powyższej grupie warzyw, bogatsze są jedynie brukselka oraz jarmuż. Wspomaga ona „wymiatanie” wolnych rodników, tym samym zmniejszając uszkodzenia DNA plemników. U mężczyzn z zaburzeniami płodności pełni dodatkowo jeszcze jedną, bardzo ważną, rolę. Mianowicie wspomaga syntezę glutationu – jednego z głównych, naturalnie występujących, składników o zdolnościach detoksykujących. Jego niedobory bowiem prowadzą do zaburzeń w ruchliwości plemników, czyli jednej z przyczyn męskiej niepłodności. Naprzeciw kobiecym potrzebom wychodzi stosunkowo wysoki, jak na warzywa z rodziny kapustnych, poziom magnezu oraz niska zawartość sodu. Należy także wspomnieć o kwasie foliowym, niekwestionowanym mikroskładniku wspierającym walkę z niepłodnością wynikającą z zaburzeń jajeczkowania. Odpowiednia podaż folianów w męskiej diecie, w parze z cynkiem, przekłada się natomiast na wzrost liczby plemników i tym samym – lepszą jakość nasienia.Brokuły to również tajna broń w walce z chorobami nowotworowymi. Wszystko dzięki licznym glukozynolanom.

Czytaj też: Niedobór cynku a problemy z zajściem w ciążę

Dynia a płodność

Dynia to warzywo, które przede wszystkim może się poszczycić tym, iż jest lekkostrawne, a do tego niskokaloryczne. Zawiera bowiem tylko 33 kcal w 100 g produktu. Charakteryzuje się także dużą ilością błonnika pokarmowego oraz witaminy A, będącej silnym przeciwutleniaczem. Dynia, w szczególności jej nasiona, to również bogate źródło cynku, który jest niezbędnym minerałem do prawidłowego przebiegu cyklu menstruacyjnego oraz prawidłowego wyglądu endometrium. U mężczyzn dodatkowo wpływa pozytywnie na ilość produkowanej spermy oraz na żywotność plemników. Działanie to wzmacnia L-tryptofan, którego w dyni również nie brakuje. Wspomniany aminokwas jest niezbędny bowiem do budowy białek, enzymów oraz neuroprzekaźników uczestniczących w procesach rozrodczych. I na koniec „wisienka na torcie”, a raczej na czubku dyni :), a mianowicie witamina E – znana wszystkim jako witamina młodości oraz płodności, o której żadna para starająca się o dziecko zapomnieć nie może. Jej niedobory mogą prowadzić do zmniejszonego wydzielania hormonu gonadotropowego i w konsekwencji do obumierania płodu czy poronień. U mężczyzn zaś to skuteczna ochrona i sposób na dużą ilość silnych plemników.

Papryka i marchew a dieta płodności

To para niemająca sobie równych w walce z wolnymi rodnikami, które (niestety) towarzyszą bardzo często osobom borykającym się z problemem niepłodności. Papryka bowiem jest bardzo bogatym źródłem witaminy C, której koncentracja w plazmie nasienia jest prawie 10-krotniew porównaniu z surowicą krwi. Przekłada się to na lepszą ruchliwość plemników i tym samym zwiększa szansę na zapłodnienie. β-karoten oraz witamina E, zawarte w marchewce, właściwości przeciwutleniające wspomnianej wcześniej witaminy dodatkowo wzmacniają. Gwarantują większą ochronę DNA przed uszkodzeniami, wspomagają regulację owulacji oraz wpływają korzystnie na funkcjonowanie jajników.

Jabłka – jesienna dieta na płodność

W starożytności uznawane za symbol płodności. Dziś można przypisać im jeszcze dodatkowe właściwości. Codzienna konsumpcja jabłek wspomaga obniżanie poziomu „złego cholesterolu” (frakcji LDL), którego wysokie wartości bardzo często są odnotowywane u pacjentek z PCOS. Kwercetyna z grupy flawonoidów wspomaga pracę serca, zaś błonnik w jabłkach zawarty reguluje pracę jelit, zapobiegającym tym samym zaparciom i wspierając proces chudnięcia. Jak wiadomo przecież, prawidłowa masa ciała jest pierwszym kluczem do sukcesu i elementem, który bardzo zwiększa szansę na poczęcie i utrzymanie ciąży.

Śliwki – co mają wspólnego z dietą płodności?

Na koniec królowa (moja osobista, więc zapewne nieco subiektywna) jesiennych owoców i wspomnienie lata. Oprócz fitoskładników i witamin w tłuszczach rozpuszczalnych (A oraz E), będących silnymi przeciwutleniaczami, zawierają duże ilości witamin z grupy B, kojąco wpływających na układ nerwowy. W dużych ilościach działają jednak nieco przeczyszczająco, dlatego też apeluję o zdrowy rozsądek w konsumpcji 🙂

Polecamy: 4 przepisy na wsparcie płodności

Magdalena Czyrynda-Koleda

Specjalistka ds. żywienia człowieka w Dietosfera.pl i klinice Fertimedica. Dietetyczka, która na co dzień zajmuje się dietą par, które zmagają się z niepłodnością. Sama latami starała się o dziecko.

Soja a męska płodność. Przeczytaj, zanim znów po nią sięgniesz

soja a męska płodność
fot. Fotolia

Soja na stałe zagościła na talerzach Polaków i to nie tylko tych preferujących kuchnię wegetariańską. Roślina swą popularność zawdzięcza przede wszystkim właściwościom zdrowotnym. Według niektórych doniesień może jednak pogarszać jakość nasienia. Dlaczego?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Soja to rodzaj roślin z rodziny bobowatych. Jest to pospolita roślina uprawna, która obejmuje 16 gatunków. Soja ma wiele wartości odżywczych: to przede wszystkim bogate źródło białka, zdrowych kwasów tłuszczowych i fitoestrogenów.

Zobacz także: Chcesz zostać ojcem? Jedz orzechy!

Soja zamiast mleka i mięsa

50 g ziarna sojowego zastępuje półtorej szklanki mleka krowiego lub 150 g wołowiny. Białko z soi nie zawiera jednak szkodliwych puryn, które utrudniają przyswajanie wapnia. W roślinie znajdziemy również lipidy zawierające m.in. nienasycone kwasy tłuszczone (NNKT), czyli kwas linolowy, kwas oleinowy i kwas a-linolenowy.

Jak wykazują badania, regularne spożywanie produktów bogatych w soję wiąże się ze zmniejszoną zachorowalnością na niektóre nowotwory. Właściwości przeciwnowotworowe soja zawdzięcza fitoestrogenom. Są to substancje, które regulują wzrost, czas dojrzewania i kwitnienia roślin. Ich działanie jest zbliżone do działania żeńskich hormonów płciowych – estrogenów. Wiążą się z receptorami estrogenowymi neuronów podwzgórza i wpływają na pracę jajników.

W przypadku kobiet fitoestrogeny pomagają łagodzić objawy związane z menopauzą takie, jak uderzenia gorąca i zawroty głowy. Ponadto fitoestrogeny obniżają ciśnienie krwi i poziom cholesterolu, chronią przed osteoporozą, wpływają pozytywnie na układ nerwowy oraz spowalniają proces wiotczenia skóry i tworzenia się zmarszczek.

Codzienne jedzie produktów sojowych może jednak mieć negatywne skutki dla męskiej płodności. Dlaczego?

Zobacz także: Męska dieta wspomagająca: L-karnityna

Soja a męska płodność

Mężczyźni, którzy regularnie spożywają soję, mają znacznie gorsze parametry nasienia – potwierdzili w 2008 roku badacze z Harvardu. W eksperymencie brytyjskich naukowców wzięło udział 99 pacjentów klinik leczenia niepłodności. Stałym elementem w diecie badanych przez co najmniej trzy miesiące były produkty sojowe (mleko, batony i inne).

Eksperci odkryli, że panowie, którzy codziennie jedli soję, w 1 ml nasienia mieli o 41 mln plemników mniej niż inni badani. Według wytycznych WHO, w 1 ml spermy znajduje się przeciętnie od 80 do 120 mln plemników.

W badaniu uwzględniono różne czynniki powodujące niepłodność takie jak wiek, nieprawidłowe BMI, nadużywanie alkoholu, kofeiny i papierosów.

Chociaż naukowcy nie do końca rozumieją zależność pomiędzy częstym spożywaniem soi a obniżoną produkcją plemników, uważają, że może być związana z obecnymi w roślinie fitoestrogenami.

Badania wykazały również, że zależność ta była bardziej zauważalna u mężczyzn z nadwagą lub otyłością, którzy produkowali więcej estrogenów niż szczupli mężczyźni. Korelacja była też silniejsza w przypadku panów z większą liczbą plemników.

– Mężczyźni, którzy mają prawidłową lub wysoką liczbę plemników, mogą być bardziej podatni na działanie produktów sojowych niż mężczyźni o niskiej liczbie plemników. Musimy to jednak jeszcze zbadać – oświadczył autor badań, dr Jorge Chavarro.

Wyniki badań zostały opublikowane na łamach magazynu „Human Reproduction”.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: The Telegraph, parenting.pl, menway.interia.pl, osesek.pl towsrodku.pl, menshealth.pl, poradnikzdrowie.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Dieta na poprawę męskiej płodności. Co jeść, by wspomóc starania o dziecko?

dieta na męską płodność
fot. Fotolia

Dieta i zdrowy styl życia mogą w znacznym stopniu przyczynić się do poprawy męskiej płodności. W jaki sposób zmienić nawyki żywieniowe i po które produkty szczególnie powinien sięgać mężczyzna w trakcie starań o dziecko?

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Należy pamiętać, że w przygotowaniach do poczęcia dziecka powinny brać udział nie tylko kobiety, ale również mężczyźni. Badania pokazują, że przyczyna problemów z zajściem w ciążę leży w 40–60% po stronie mężczyzn. Jednym z kluczowych elementów poprawiających męską płodność jest stosowanie zdrowego stylu życia, w tym odpowiedniej diety.

Zobacz także: 10 produktów, które poprawią męską płodność na wiosnę

Dieta na męską płodność

Oto najważniejsze zalecenia diety poprawiającej męską płodność.

Popraw ogólną kondycję organizmu przez zmianę nawyków żywieniowych na zdrowsze:

  • codziennie przed wyjściem do pracy jedz śniadanie,
  • posiłki spożywaj regularnie o stałych porach, co 3–4 godziny,
  • kolację jedz około 3 godzin przed snem,
  • w większości posiłków w ciągu dnia jedz warzywa,
  • codziennie jedz minimum jeden owoc,
  • unikaj monotonii, odżywiaj się kolorowo.

Dbaj o prawidłową masę ciała

  • Staraj się, aby wskaźnik masy ciała (BMI) wynosił 18,5–25 kg/cm²,
  • bądź aktywny fizycznie, uprawiaj umiarkowany sport przez minimum 30 minut 5 razy w tygodniu.

W przypadku mężczyzn zwłaszcza nadwaga i otyłość wpływają negatywnie na płodność przez pogorszenie jakości nasienia, w tym zmniejszenie ilości plemników.

Zobacz także: Wystarczą dwa miesiące, aby zaburzyć męską płodność. Prowadzi do tego konkretny styl życia

Uważaj na diety

Nie stosuj restrykcyjnych diet, jedz odpowiednią ilość białka, tłuszczów i węglowodanów:

  • unikaj diet jednostronnych np. wysokobiałkowych (dieta Dukana), wysokotłuszczowych (dieta Kwaśniewskiego),
  • unikaj nadmiernej ilości białka i tłuszczu w diecie, ponieważ przy zbyt małej ilości węglowodanów złożonych zmniejsza to płodność,
  • spośród produktów białkowych wybieraj nie tylko mięso, jajka i nabiał ale włącz do swojej diety również ryby (2–3 razy w tygodniu) oraz nasiona roślin strączkowych – soczewicę, ciecierzycę, groch, fasolę (1-2 razy w tygodniu),
  • codziennie jedz zdrowe tłuszcze roślinne, np. olej rzepakowy, olej lniany, orzechy włoskie, nasiona lnu lub szałwii hiszpańskiej (chia),
  • spośród produktów węglowodanowych wybieraj te, które zawierają węglowodany złożone: kaszę gryczaną, jaglaną, jęczmienną, ryż brązowy, basmati, makaron pełnoziarnisty, pieczywo pełnoziarniste, otręby pszenne, nasiona roślin strączkowych, płatki owsiane, jęczmienne, orkiszowe, jaglane,
  • unikaj produktów zawierających węglowodany proste: cukru, słodyczy, ciastek, słodkich jogurtów owocowych, słodkich deserów mlecznych, słodkich płatków śniadaniowych, herbaty rozpuszczalnej, słodkich napojów gazowanych i niegazowanych.

Pamiętaj o przeciwutleniaczach

Do najważniejszych przeciwutleniaczy w diecie poprawiającej męską płodność należą:

  • witamina A – ryby, jajka, marchew, czerwona papryka, szpinak, sałata, morele, brzoskwinie, śliwki, wiśnie,
  • witamina E – oleje roślinne, orzechy laskowe, nasiona słonecznika, pestki dyni, sezam, migdały, awokado,
  • witamina C – natka pietruszki, czerwona papryka, brukselka, brokuły, kalafior, kalarepa, dzika róża, czarne porzeczki, truskawki, kiwi, maliny, grejpfruty, pomarańcze,
  • likopen – pomidory, sok pomidorowy, suszone pomidory, sosy pomidorowe, papaja, arbuz, różowy grejpfrut.

Zobacz także: Męska niepłodność a suplementacja. O jakie składniki zadbać?

Nie zapomnij o składnikach mineralnych

Wybieraj produkty zawierające selen, miedź i cynk

Selen, miedź i cynk należą do składników mineralnych, których nie może zabraknąć w diecie poprawiającej płodność u mężczyzny, ponieważ ich niedobór może pogarszać jakość nasienia.

Oto ich źródła:

  • selen – łosoś, jajka, kasza gryczana, kakao, czekolada gorzka, mleko i jego przetwory, wieprzowina, ryż, banany,
  • miedź – kakao, pestki dyni, ziarna słonecznika, orzechy laskowe, migdały, natka pietruszki, płatki owsiane, kasza gryczana, biała fasola,
  • cynk – wątróbka, pestki dyni, nasiona słonecznika, kakao, czekolada gorzka, produkty mleczne, mięso, biała fasola, kasza gryczana, migdały, orzechy laskowe, płatki owsiane, pieczywo razowe żytnie.

Unikaj żywności przetworzonej

  • Zamiast jogurtu o smaku brzoskwiniowym zjedz jogurt naturalny z brzoskwiniami,
  • zamiast słodkich płatków typu „fitness” zjedz płatki owsiane,
  • zamiast parówek wybierz gotowaną pierś indyka,
  • zamiast gotowego sosu pomidorowego wybierz przecier pomidorowy i dodaj ulubione przyprawy.

Opracowała: mgr Maria Chmiel

GMW – Embrio Sp. z o.o. Opole, Grupa Medyczna Parens

materiał prasowy

Materiały prasowe to teksty przesyłane podmioty zewnętrzne do publikacji w różnych mediach, informują o wydarzeniach, osiągnięciach, bywają zaproszeniami na spotkania.

Dzięgiel chiński na płodność. Jak działa „damski żeń-szeń”?

dzięgiel chiński na płodność
fot. Fotolia

Przeciwdziała anemii, wykazuje działanie uspokajające, jednak jego właściwości doceniają zwłaszcza kobiety. Dzięgiel chiński na płodność – jak działa?  

CHaBeR News

https://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Dzięgiel chiński, inaczej zwany dong quai, to gatunek rośliny z rodziny selerowatych. Naturalnie występuje w górzystych terenach Chin. Od lat stosowany jest w lokalnej medycynie ludowej. Korzenie i kłącza tej rośliny to istna skarbnica ważnych dla organizmu pierwiastków.

Zobacz także: Koniec z bolesnymi miesiączkami! Dziki pochrzyn przywróci równowagę hormonalną organizmu

Dzięgiel chiński na płodność

Ze względu na właściwości uspokajające i znieczulające dzięgiel chiński jest zalecany na kobiece dolegliwości, takie jak menopauza czy bolesne miesiączki. Chińczycy wierzą, że dzięgiel chiński ma zbawienny wpływ na gospodarkę hormonalną kobiet. Z tego powodu nazywany jest „damskim żeń-szeniem”.

Dzięgiel chiński to źródło cennych składników i minerałów. Zawiera witaminy A, B2, B12, E, fitoestrogeny, kumaryny, sacharozę, magnez, żelazo i olejki eteryczne. Przeciwdziała anemii i wykazuje działanie uspokajające.

Roślinę tę stosuje się przede wszystkim w celu uregulowania miesiączek, łagodzenia bóli menstruacyjnych i usunięcia objawów związanych z menopauzą.

Dzięgiel chiński można spożywać w postaci tabletek lub zmielonego proszku. W sprzedaży dostępne są również cięte korzenie dong quai.

Zobacz także: Na cykle bezowulacyjne i problemy z miesiączką. Siemię lniane na płodność

Czy dzięgiel chiński może szkodzić?

Należy pamiętać, że naparu i tabletek z dong quai nie należy stosować w czasie ciąży, laktacji i w przypadku nadwrażliwości na dzięgiel chiński. W trakcie suplementacji trzeba również unikać ostrego słońca, ponieważ zawarte w roślinie furanokumaryny zwiększają wrażliwość skóry na promienie słoneczne.

Damskiego żeń-szenia powinny również unikać osoby chorujące na cukrzycę lub zmagające się z chorobami żył. Roślina ta może bowiem nasilać działanie leków przeciwcukrzycowych i przeciwzakrzepowych.

Dzięgiel chiński niewskazany jest także w czasie miesiączki. Najlepiej zastosować go dzień po zakończeniu menstruacji i kontynuować suplementację aż do owulacji. Następnie warto zrobić przerwę i po miesiączce wznowić przyjmowanie naparu bądź tabletek.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

Źródło: kobieta.wp.pl, Fabryka Siły

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.